Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

an1a napisał(a):
Nie należy dziecka puszczać samopas do jedzącego psa, nie obarczaj psa taką odpowiedzialnością i zaufaniem. Dziecko się pilnuje jak nie rozumie, a później tłumaczy jak już potrafi zrozumieć.

Dokładnie to miałam na myśli :):):)

  • Replies 55
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No bo trzeba pilnowac i uczyc obu... Nie mozna zrobic tak, ze dziecko/pies moze wszystko, a pies/dziecko - nic...

Poza tym, to tylko stworzenia, zawsze cos moze zawiesc... Dziecko/pies nie posluchac i problem gotowy... A tak mamy 2x wieksze szanse na brak klopotow.

A nauczenie psa, zeby nie warczal przy jedzeniu nie jest wcale takie trudne - wiem, bo z oddawaniem kosci walczylam i walke wygralismy oboje :)

Posted

jasne, że nie jest trudne, a jak wypracuje się pozytywne skojarzenie"człowiek przy misce=korzyść" to dla psa wcale nie będzie to stresujące.
Odbieranie miski i jedzenia jest na prawdę potrzebne, nigdy nie wiadomo jaka sytuacja się przytrafi :/ jeżeli nie nauczymy psa oddawać jedzonka/kości to co się stanie w momencie kiedy pies na spacerze upoluje sobie jakąś kostkę, jedzonko czy co tam jeszcze? co zrobić, kiedy on nieprzyzywczajony do oddawania będzie warczał?

Posted

Beta&Czata napisał(a):

P.s.
Puli - widziałam Cię jakieś 2 lata temu, jak wracałaś z Błoń ze swoimi ślicznotami (byłam akurat w Krakowie, skąd zresztą pochodzę). Mimo, że stara baba jestem - jakoś nie miałam śmiałości zagadać.
Pozdrawiam, Elżbieta

Szkoda że sie nie odezwalaś....
Trzeba to nadrobić, daj znać jak bedziesz nastepnym razem ;)

Posted

niechorzynka napisał(a):
przepraszam za pytanie, ale czy którakolwiek z was lubi jak ktoś ją głaszcze przy jedzeniu, zabiera talerz bądź w nim grzebie?? Co ma na celu zabieranie psu miski i zabranianie mu walczenia o nią....jak już mamy psa traktować jak domownika to na całej lini...jak się domyślam wam nikt nie zabiera jedzenia z buzi bądź talerza z przed nosa....

uczciwie mówię , że szału dostaje jak ktoś mi przeszkadza w jedzeniu.

co robię :hmmmm: na razie , to mi się tylko jeden w życiu trafił psie który , próbował warczeć .. nauczył się od mamusi :p
a że to nie jest mały piesek , bo obecnie 60 kilo .... no to co , jak warczała , odebrałam i tak , wzięłam sobie w łapki , niby sobie pojadłam , od czasu do czasu rzucając jej kule żarcia na ziemie ...
potem jadła z miski którą trzymałam w ręku ... też sobie popyszczyła .. no to micha w górę ....
obecnie już nie warczy , bo chyba doszła do wniosku , że bez sensu jest z siebie robić idiotę , bo warczenie na nikim nie robi wrażenia :evilbat:
aczkolwiek , nie ma mowy by oprócz mnie i TZ ktoś podszedł do pełnej miski.

Posted

puli napisał(a):
Szkoda że sie nie odezwalaś....
Trzeba to nadrobić, daj znać jak bedziesz nastepnym razem ;)


W Krakowie bywam dość często. Odezwę się na prv jak będę się wybierała następnym razem (wstępnie - na początku października)

  • 2 weeks later...
Posted

Moja sunia raz warknęła przy misce i moja reakcja była chyba trochę za ostra :oops: ale poskutkowało. Miała ona 6 tygodni i bronic chciała żarcia, więc ją do parteru sprowadziłam i później był już spokój. Nawet (przez moje gapiostwo :oops:) mała dziewczynka jej rączki wepchnęła do miski, a ta tylko stała i się gapiła :cool3:. Każdy z rodziny i znajomych zawsze mógł być przy niej jak jadła, a ta znosiła to spokojnie. Czasem nawet ktoś jej coś dorzucał, niekoniecznie za moim pozwoleniem. Gnaty po domu się walały i jej nie przeszkadzło jak ktoś oglądał, przenosił, wąchał tzw. kości dinozaura :evil_lol:. Teraz przez mieszkanie na wiosce trochę mi psiulica zdziwaczała, ale poza domem zachowuje się grzecznie :), w domu niestety nie zawsze :roll: (oczywiście nie do domowników i tych co uważa za swoich).

Posted

a można wiedzieć jak wyglądało to sprowadzanie do parteru 6 tygodniowego psa?

Mój psiak też oddaje wszystko, miskę, kości, gryzaki bez problemu, a nie stosowałam żadnego sprowadzania do parteru ani nic z tych rzeczy.

Posted

To mój pierwszy pies, więc nie do końca wiedziałam co robić akurat w takiej sytuacji :roll:. Sprowadzenie do parteru to było za kark i fe, dla szczeniaka nagana. Nigdy więcej nie warknęła. Mogłam wychodzić z kuchni jak szczeniak jadł, a później mogłam mieć problemy typu rzuca się przy misce. Może i źle zrobiłam, może dobrze, mogę tylko gdybać czy moje zachowanie wtedy było potrzebne czy nie. Cóż, każdy robi jak uważa i każdy pies jest inny.. Hexa miała matkę agresywną, a ja agresji nie toleruję.
Dodam jeszcze że to nie był pierwszy posiłek w nowym domu. Przy pierwszym akurat nie byłam tak blisko michy.

Posted

No tak każdy ma inne metody i każdy psiak jest inny, jednak w mojej ocenie takie postępowanie wobec takiego maleństwa było nie tylko zbędne, ale i nieprawidłowe. Nie lepiej było po prostu spokojnie brać jej miskę co jakiś czas i oddawać? maluch by się nauczył wszystkiego powoli. Jestem przeciwnikiem używania siły i takich metod.
A jeśli można zapytać to dlaczego wzięłaś psa po agresywnych rodzicach?

Posted

TD wtedy przerabiałam :roll:. Temu maleństwiu tak naprawdę na wszystko było pozwalane i miałam tego rezultaty. Teraz jestem mądrzejsza o swoje błędy, no i mam dogo ;).

To długa historia, ale jeśli chcesz wiedzieć to w skrócie poweim. Na 18-stkę dostałam zgodę na psa o którym marzyłam całe życie (od kiedy pamiętam) no i zaczęło się szukanie szczeniaka tak, żeby przed wakacjami akurat wziąć (czas na naukę czystości i podstawowych rzeczy). Były przerabiane dalmatyńczyki i inne pseudorasowce, ale już tam co nieco o rodowodach słyszałam i nie chciałam. Koleżanka mi powiedziała że jej taty znajomy ma szczeniaki, po suczce ON no i zamówiłam sobie sunię. Nie znałam ludzi ani tym bardziej matki. Matkę zobaczyłam przy odbiorze i wtedy też mogłam ocenić jej zachowanie. to że była agresywna dowiedziałam się jak już byłam i tak zdecydowana na Hexę. Szczeniaków urodziło się 9, ja widziałam 3. Hexa była jedyną suczką z tej trójki, była dzika, zwiewała przede mną. Socjalizacja była od drugiego dnia pobytu u mnie, i z psami i z ludźmi. Chodziła ze mną wszędzie- na imprezy wszelkie też żeby do ludzi przywykła. Nie wyobrażałam sobie żeby ją tam zostawić- mój wyczekany psiulek w sumie :roll:. Szczeniaki mieszkały z matką w kojcu w budzie. Ojciec NN - jakiś średniej wielkości, bo Hexi mniejsza od matki jest.
Skomplikowana ta historia, ale prawdziwa. Rodzice do mojego szukania psa się nie wtrącali za bardzo, a teraz to ich wnuczka, jak to któregoś razu określili.


Ale offa zrobiłyśmy :mad:.

Posted

Cóż poniekąd ta historia mi coś przypomina...
Cóż teorie dominacji chyba każdy z nas przerabiał i popełnił przez to sporo błędów, na szczęście wiele już od tej teorii odstępuje i bardzo dobrze.
Wyobrażam sobie jaka byłaś nakręcona na tego szczeniaka i z pewnością nie mogłaś się go doczekać,ale chyba niezbyt dobry pomysłem było bbranie szczeniaka po agresywnej matce no i do tego bojaźliwy. Ale cóż było minęło.

Posted

ale chyba niezbyt dobry pomysłem było bbranie szczeniaka po agresywnej matce no i do tego bojaźliwy. Ale cóż było minęło.

To samo można powiedzieć o szczeniakach schroniskowych. Kto wie, czy się nie trafi jakiś po agresywnych rodzicach, a szczeniaka pomimo to chce się ratować i dać mu dom.

Posted

Tak poniekąd masz rację, ale uważam że trzeba mieć trochę doświadczenia, wiedzy i mnóstwo cierpliwości żeby pomóc psu ze schroniska czy ułożyć psa po agresywnych rodzicach, w takim momentach na pewno nie pomoże sprowadzanei do parteru co wielu robi.

Posted

Iss napisał(a):
Tak poniekąd masz rację, ale uważam że trzeba mieć trochę doświadczenia, wiedzy i mnóstwo cierpliwości żeby pomóc psu ze schroniska czy ułożyć psa po agresywnych rodzicach, w takim momentach na pewno nie pomoże sprowadzanei do parteru co wielu robi.

Powiem tak... chyba większość ludzi się z tym liczy, że taki szczeniak wymaga więcej pracy niż maluch z hodowli, po sprawdzonych rodzicach i super zsocjalizowany.

Posted

nie wierzę w to.Zabieranie miski z jednoczesnym głaskaniem i chwaleniem, najlepiej dosypaniem trochu ziarenek do miski i oddanie jest świetną metodą na pokazanie psu, że odebranie miski to nic złego i ona zaraz do niego wróci.

Posted

an1a napisał(a):
Powiem tak... chyba większość ludzi się z tym liczy, że taki szczeniak wymaga więcej pracy niż maluch z hodowli, po sprawdzonych rodzicach i super zsocjalizowany.

tak z tym się liczą psiarze, ale nie zwykli ludzie którzy ot tak chcą mieć psa. Oni nie mają pojęcia o r=r ani o socjalizacji.

Posted

Iss napisał(a):
nie wierzę w to.Zabieranie miski z jednoczesnym głaskaniem i chwaleniem, najlepiej dosypaniem trochu ziarenek do miski i oddanie jest świetną metodą na pokazanie psu, że odebranie miski to nic złego i ona zaraz do niego wróci.

Gorzej jak pies Cię wtedy dziabnie :evil_lol: i co wtedy zrobić?

Posted

No cóż trzeba to zrobić tak żeby nie dziabnął, a jak już się zdarzy to zabrać miskę( gryzienie= zabranie miski). Zresztą mały szczeniak to raczej nie ugryzie bo jeszcze głupiutki jest i prędzej będzie się przyklejał do miski niż gryzł.

Posted

A są różne szczeniaki, mój 3-miesięczny startował z zębami. Rodzice bawili się w zabieranie miski oddawanie, nagrody itp. i jak warczał tak warczał. W wieku 6 miesięcy przestał straszyć i użył zębów. Zaznaczam, że "ćwiczyli" codziennie.

Posted

Iss napisał(a):
zawsze się znajdzie wyjątek od reguły. No i jak poradziłaś sobie z tym kłapaniem zębami?

Do ziemi... Narobił histerii i się uspokoił. Nie zabierałam mu miski ani kości bez słowa. Zawsze go "ostrzegam", że chcę mu coś dorzucić, czy ćwiczę zostawianie na komendę. Najbardziej mi zależało na tym, żeby spokojnie obok niego przejść/po coś sięgnąć bez warczenia itp.
Po pewnym czasie zrozumiał, że wcale mu nie chcę zabrać jedzenia i nie ma problemu.

Posted

eh no tak jak większość :/
Pies potrafi się przyzwyczaić do zabierania jedzenia i obecności ludzi podczas posiłku, jednak to wymaga czasu i konsekwencji.

Posted

Iss napisał(a):
eh no tak jak większość :/
Pies potrafi się przyzwyczaić do zabierania jedzenia i obecności ludzi podczas posiłku, jednak to wymaga czasu i konsekwencji.

A ile dziur w ręku? Bo żeby pies się przyzwyczaił, trzeba mu zabrać. Tylko jak zabrać jak nie daje?
I co zrobić jak przechodząc obok psa on się rzuca? Skarcenie za to nie jest pozytywne, ignorowanie? To pozwolenie. Nie dać do tego dopuścić? Element zaskoczenia, nie wszystko da się przewidzieć.
Pozytywne metody nie są wspaniałe dla każdego psa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...