paros Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Masza4 napisał(a):Paros-poszło pw :) Właśnie zrobiłam przelew :lol: Quote
kotita Posted October 23, 2008 Author Posted October 23, 2008 Witam wszystkich, melduję się po wyjeździe. Niestety nie mam dobrych wieści (zależy jak na to spojrzeć). Pani Basia zmieniła zdanie - a właściwie jej siostra, która chyba ma decydujące zdanie w kwestii Sonii. Jako że i tak miały sporo obaw co do zabiegu itp, siostra pani Basi zleciła ponowne zrobienie wszystkich potrzebnych badań (z USG włącznie) i tamtejsi lekarze na przysłowiowe 200 % wykluczyli ropomacicze. Według nich z Sonią jest wszystko w porządku. Oby mieli rację...:mad: Z dzisiejszej rozmowy wywnioskowałam, że decyzja jest ostateczna. Skoro pies jest zdrowy - panie nie widzą powodu, dla którego Sonia ma przeżywać kolejny ból i stres. Masza - ogromne dzięki za przeprowadzenie podczas mojej nieobecności kampanii zbiórkowej :thumbs: Ogromne podziękowania również dla wszystkich, którzy tak szybko zareagowali i chcieli wspomóc Sonię w potrzebie :Rose: W związku z zaistniałą sytuacją, pieniążki zostaną Wam oczywiście odesłane. Cóż, pozostaje nam chyba tylko modlić się, że lekarze mają rację, i nie poddawać się w szukaniu domu dla tej wspaniałej suni. Quote
Masza4 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Właśnie z entuazjaznem weszłam na dogo i zobaczyłam, że od paros wpłynęło 100 zł. Malicja, paros-odsyłam Wam pieniążki. Pozwoliłam sobie zadzwonić do p. Basi. Nie wiem czy decyzja jest ostateczna, czy nie, ale chyba nie mam już zdrowia do prowadzenia sprawy Soni, jeśli chodzi o lekarzy, operacje itd. Nie rozumiem ludzi i chyba nigdy nie dojdę z nimi do porozumienia. I już. Siostra p. Basi wzoruje się na wetach, którzy mają baardzo krótkie staże pracy, a nie na profesorach z klinik wydziału wet. Chce oszczędzić suce cierpień posterylkowych, bo jest PEWNA, że to nie jest ropomaczicze. Namawiać na operację nie będę, bo nie mam na to siły. Skoro ktoś skazuje psa na śmierć z miłości, bo chce oszczędzić mu cierpień to nie ma o czym gadać. Przepraszam Was jednocześnie za zawracanie gitary, jeśli chodzi o zbiórki kasy i co całe zaangażowanie. Najpierw szukanie tymczasu pooperacyjnego, potem kliniki i szpitalu, potem organizowanie kasy. Szkoda, że jedna, niewykwalifikowana osoba może to wszystko rozwalić w 5 minut. Pozostaje nam tylko szukać starowinie domu (jeśli doczeka, zeby w nim zamieszkać...) Quote
malicja Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 ja tez jestem nieco skolowana..ale skoro decyzja jest ostateczna przelej prosze moja wplata na Reksia, wyslalam w tej sprawie PW. Quote
Masza4 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Malicja, przesłałam 61 zł na podany numer konta z dopiskiem 'na Reksa-malicja'. Ropomacicze oczywiście, że nie wzięlo się z powietrza. Z morfologii (które aby naciągnąć koszty w tej wspaniałej klinice powtarzane były co 2 dni) z ogromną leukocytozą i z USG wynikało, że w macicy jest płyn o nieznanym pochodzenia. No to przecież nie woda ! A do tego ta leukocytoza-dobijająca niekiedy do 30 tys! plus zero poprawy po antybiotyku. Ja nie ryzykowałabym w takim stanie psa na 'oszczędzanie mu cierpień'... No cóż, okaże się za jakiś czas co było Soni. Quote
Wet-siostra Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Wiecie,już sama nie wiem,co myśleć...Szkoda suńki...Ale...Jak być może wiecie jest u mnie Lusia.Miała podejrzenie ropomacicza.Pierwsze USG pokazywało wielką ilość płynu w jamie macicy,aż po wątrobę.Ale wyniki były dobre...Suczka zachowywała się jak najzdrowszy pies pod słońcem... Weterynarz namawiał mnie do jak najszybszej operacji...Ale ja miałam dylemat-starsza suczka,narkoza,ból,stres...Poszłam do innego lekarza,USG-wynik-nie ma ropomacicza...Trzeci weterynarz-USG-nie ma ropomacicza...No i Luśka nie miała operacji,czuje się świetnie...Cieszy sie życiem...Może i Soni się uda???? TRZYMAM KCIUKI ... Quote
Masza4 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Tylko, że u nas w dwóch przypadkach, z czego jeden był wprawdzie przy pełnym brzuchu, było podejrzenie ropomaczicza (było robione 2x USG macicy) No i Sonia nie ma dpbrych wyników... Jeśli weci w klinice 20 parę tys leukocytów uważają za dobry wynik to gratulacje (norma dla psa 6,0-16,5 tys). Kciuki się przydadzą...Trzymajcie. Quote
Wet-siostra Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Nie,nie...Takie wyniki to nic dobrego...:shake: Lusia miała leukocyty w normie...:cool1: Dlatego się wahałam...Bo czasem bywa,że obraz USG jest źle odczytany i wtedy pełny obraz zyskuje się poprzez porównanie wyników badań...Ale jeśli USG i wyniki są złe...To...:oops: Psinko...Trzymaj się,kochana... Ale jeszcze takie moje przemyślenia...Czy te panie są właścicielkami suczki???Przepraszam,nie czytałam całego wątku...Ale chyba nie...Więc może jednak zoperować Sonię??? Nie zważając na ich zdanie??? Bo jeśli to ropomacicze,to suńka odejdzie w wielkich cierpieniach...:oops: Wiem,że być może tu wchodzą w grę finanse,w tym nie jestem w stanie pomóc...Ale nadal podtrzymuję propozycję operacji i opieki pooperacyjnej w Przemyślu...Może jakoś kasa się uzbiera??? Nie wiem,jakoś mam wrażenie że nie można tego tak zostawić...:oops: Quote
Masza4 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Niestety mimo tego, że pies nie jest ich do końca, to stoi na siostrę p. Basi, czy p. Basię we wszystkich papierach hotelowych, na badaniach itp. Nikt nie wyda psa osobie trzeciej, aby zabrała go na operację. Poza tym nie zamierzam szarpac się o tą sunię, bo jak pisałam-nie mam do tego zdrowia. Co mogłam to zrobiłam-rozmawiałam i tlumaczyłam jakie jest ryzyko, co to jest ropomacicze. Nic oprócz rozmowy zrobić nie mogę. Myślę, że to nie chodzi o pieniądze. Przecież troszkę udało nam się już uzbierać tutaj, troszkę dołożyłaby p. Basia. Jakoś by to było. To chodzi o cierpienia i stes. Niestety niektórzy bardzo zwracają na to uwagę, nawet przy zabiegach ratujących życie... Quote
Masza4 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Niestety ja na to wpływu nie mam i też boli mnie takie praktykowanie przez ludzi tej 'miłości' do zwierząt. Dwukrotnie, w rozmowie z p. Basią przekonywałam, że największe cierpienie-dwa lub trzy dni po zabiegu będzie mniejszym niż, to co może spotkać Sonię, gdy ropa wyleje się do otrzewnej i wtedy nie będzie już co operować, a suka przekręci się w męczaraniach. Bo taka jest prawda-psy cierpią kilka dni po zabiegu, potem rana zaczyna się goić i może co najwyżej swędzieć, czy ciągnąć. Nie jest to jednak ból nie do zniesienia. Poza tym są środki przeciwbólowe... P. Basia twierdzi, że decyzję podejmują razem z siostrą i to ona wmówiła sobie, że sterylka to za duży ból jak na takiego psa. No a do tego ma poparcie lekarzy z kliniki, którzy machają coraz to nowymi badaniami, które nic nie wnoszą do sprawy. A lekarze twierdzą, że to 'szczegółowe badania'. morfologia i USG-też mi nowość. Oczywiście nie ma 100% pewności, że Sonia ma ropomacicze. Wszystkie badania daję jakieś artefakty, niedomówienia. Jednak gdyby to był mój pies-operowałabym. Raz, że pozbywam się ryzyka związanego z ropomaciczem, a dwa-kwestia zwykłej sterylizacji, brak cieczek, ciąż urojonych itd. Quote
Masza4 Posted October 24, 2008 Posted October 24, 2008 Dzień dobry psino. Biegnij pod dom, póki jeszcze żyjesz :shake: Quote
kotita Posted October 24, 2008 Author Posted October 24, 2008 Oj no co tu dużo gadać - lipa wyszła z tą naszą Sonią. Niestety nie jesteśmy w stanie nic zrobić. To panie są teraz jej właścicielkami, one opłacają hotel i one decydują o losie psiaka. Masza próbowała gadać i przekonywać panią Basię, ale ona i jej siostra postanowiły posłuchać lekarzy z kliniki. Dziwi mnie to trochę, bo czasami jak z np. rozmawiałam przez telefon z tą siostrą, to też wyrażała swoją "nie do końca ufność" co do ludzi z kliniki, ale widocznie jednak wierzą tym, którym płacą grube pieniądze za opiekę nad suką. Mam tylko nadzieję, że każde kolejne badanie będzie porządnie analizowane i że tamntejsi lekarze będą brali pod uwagę te wszystkie obawy żeby jeśli cokolwiek wzbudzi ich wątpliwośc - zareagować od razu. Ja też już więcej o tym pisać nie będę, bo lepiej żebym pewne słówka zachowała dla siebie...:mad: Trzeba się teraz skupić na szukaniu domu dla Sonii...może stanie się cud i znajdziemy domek dla tej puchatej seniority...zanim panie podejmą kolejne decyzje o psinie... Czy jakis dobry człowiek (najlepiej dojrzały / starszy mężczyżna) nie zechciałby mieć cudownej mądrej towarzyszki codziennym spacerów na długie chłodne ciemne jesienne wieczory? Sonia oferuje długie namiętne spojrzenia w oczy, chodzenie krok w krok z ukochaną nogą właściciela, ciepłe puszyste przytulasy i lizanie po szyi... Zabierz ją do domu zanim trafi do schroniska... Quote
paros Posted October 24, 2008 Posted October 24, 2008 Martwię się o Sonię :cool3: Właśnie kilka dni temu sunia miała sterylkę i w czasie zabiegu okazało się, że miała już wstępny (bezobjawowy) etap ropomacicza:-( Quote
Wet-siostra Posted October 24, 2008 Posted October 24, 2008 paros napisał(a):Martwię się o Sonię :cool3: Właśnie kilka dni temu sunia miała sterylkę i w czasie zabiegu okazało się, że miała już wstępny (bezobjawowy) etap ropomacicza:-( Nic nie rozumię...Sonia miała jednak sterylkę??? Quote
polciuaa Posted October 24, 2008 Posted October 24, 2008 O co chodzi? nic nie rozumiem,Sońka miała sterylke czy nie? co z tym ropomaciczem? Quote
Masza4 Posted October 24, 2008 Posted October 24, 2008 Nie, Sonia nie miała stesrylki . Paros pisała chyba o jakiejś innej suczce... Nic w tym przypadku nie jest pewne na 100%, bo pewne bedzie jedynie, gdy otworzy się psa i zobaczy na własne oczy. Morfologia i USG nie przemawiają za tym, by stan Soni był dobry, a siostra p. Basi nie chce zgodzić się na sterylkę. Uważamy, że Sonia ma ropomacicze (potwierdzone przez radiologów z kliniki przy wydz. wet w Lublinie) a weci z kliniki w której obecnie przbywa Sonia twierdzą, że to nie jest ropomacicze ( nie niepokoją ich nawet te leukocyty-30 tys:crazyeye:) To tak w skrócie... Quote
polciuaa Posted October 25, 2008 Posted October 25, 2008 A kto jest prawnym opiekunem Soni? :placz::placz::placz: Quote
Masza4 Posted October 25, 2008 Posted October 25, 2008 A co to znaczy prawny opiekun? Książeczka zdrowia była na panią, która zmarła. Teraz wszystkie zabiegi, badania i opłaty zapisane są na nazwisko p. Basi i jej siostry. Więc one są opiekunkami suki. Quote
polciuaa Posted October 25, 2008 Posted October 25, 2008 A Pani Basia to jest jakaś rodzina właścicielki Soni? Bo wydaje mi się,że jeśli umrze właściciel psa,to do opieki nad nim prawo ma najpierw rodzina,a dopiero potem schron lub znajomi zmarłych. Ja się nie znam,poprostu tak mi się wydaje.. Quote
Masza4 Posted October 25, 2008 Posted October 25, 2008 Tyle tylko, że rodziny ten pies w ogóle nie obchodził. Jedynie p. Basia podjęła walkę o szukanie domu, a nie oddała jej do schronu. Quote
kotita Posted October 26, 2008 Author Posted October 26, 2008 Z tym "właścicielstwem Sonii, to długa i nieco skomplikowana historia, którą ja znam tylko pobieżnie. Pani Basia miała ojczyma, i to do niego należała Sonia (dlatego suka tak uwielbia mężczyzn). Potem ojczym zachorował, do tego stopnia, że wymagał stałej opieki tej pani opiekunki. Potem on zmarł i ta pani zajęła się Sonią. Jakby tego było mało, ta pani opiekunka też wylądowała w szpitalu i po jakimś miesiącu zmarła. W tym czasie Sonia przebywała "gdzieś", czyli u jakichś sąsiadów czy koogośtam niewiadomego pochodzenia. Musiała być w bardzo kiepskich warunkach, bo to właśnie tam zabawiła się tej infekcji skórnej, po której golony miała zadek. Pani Basia o stanie tej opiekunki dowiedziała się praktycznie dopiero pod koniec jej życia, dlatego dopiero wtedy zabrała Sonię od tamtym ludzi. To by było wszystko chyba jakoś tak. Dlatego niby ostatnim opiekunem była tamta pani opiekunka, a ta domniemana jej rodzina - tak jak pisze Masza - ma sukę w nosie i już. Zajęła się nią pani Basia i jej siostra i tak zostało. Quote
jestem_wredna Posted October 26, 2008 Posted October 26, 2008 Wolontariusze z Lublina, może możecie mi pomóc? :( http://www.dogomania.pl/forum/f28/wolontariusze-lublin-pies-po-wypadku-123309/ Quote
polciuaa Posted October 26, 2008 Posted October 26, 2008 No to rzeczywiście kiepsko...ehh..a nie da się jakoś Pani Basi i jej siostry namówić na ten zabieg? może jakoś da rade..:roll: Quote
Masza4 Posted October 26, 2008 Posted October 26, 2008 Namawiałyśmy. Właściwie to namawianie zaczęło się już gdy miało dojść do badania USG. To wtedy już było coś nie tak i siostra p. Basi twierdziła, że to biedny pies-po co go męczyć. Przy planowaniu zabiegu też rozmawiałam z p. Basią-najpierw tłumaczyłam co to jest ropomacicze, potem w sumie nie trzeba było jej zbytnio namawiać, bo nieźle się przestraszyła tego, co może się stać z Sonią. A ostatnio, gdy już w ogóle nie było mowy o zabiegu, p. Basia twierdziła, ze to jej siostra nie zgadza się na operację. Poprosiłam tylko p. Basię, żeby jeszcze raz z nią porozmawiała. Ale szczerze mówiąc straciłam nadzieję... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.