Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 501
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Słuchajcie: wczoraj miałam wieczorem telefon: Sonia została bardzo dokładnie przebadana (przez innego lekarza), który stwierdził, że Sonia ma strasznie zaniedbaną sprawę ... zapalenia dróg moczowych. Wykluczył całkowicie ropomacicze - powiedział, że to jest stan zapalny, który rozwijał się bardzo długo i nikt tego nie zauważył i to zostało zaniedbane i dlatego tak się zabagniło...Sonia przechodzi na kurację antybiotykową i ma być już wszystko w porządku...

Dziewuszki - ja się nie znam: czy to możliwe, żeby takie zapalenie mogło się w ten sposób objawiać? Mam nadzieję, że ten lekarz jest jakiś bardziej odpowiedzialny i że się nie myli...i że to faktyczne drogi moczowe...

A tymczasem wsadzę parę fotek Soniuchny...

Posted

dogomanka_ napisał(a):
Mam nadzieje,że ten lekarz jest bardziej kompetentny.:roll:

Sonichna piękna suńka.:loveu:


to co z tym DT?
pati nie odpowiada..ale jest wolne miejsce u Wiosny w Kluczborku, jesli Sonia zostaje w Lublinie ..bo jak rozumiem jest nowy trop, nowa diagnoza i to zatrzymuje ja tam/ no to odklepuje ten domek...zarezerwowany do jutra dla innych psow, te zostaja w miejscu gdzie sa, i pomyslalam o Sonce
widze ze jest inna koncepcja
czyli Sonia zostaje w Lublinie?:roll: w tym samym hoteliku czy tak?

Posted

Kotita, pytałaś p. Basi o hotel dla Soni?
A pixie, jak tam jest z psami-bo Sonia nie toleruje...

Przeciez Sonia przez b. długi czas dostawała antybiotyk-to podleczyłoby stan zap. dróg moczowych. A leukocyty po antybiotyku i tak rosły.
Krew może być, ale jedynie w moczu.
Tak o sobie to raczej nie leciałaby przy zapaleniu dróg mocz.
Ale może ja też się nie znam...

Posted

Masza4 napisał(a):
Kotita, pytałaś p. Basi o hotel dla Soni?
A pixie, jak tam jest z psami-bo Sonia nie toleruje...

Przeciez Sonia przez b. długi czas dostawała antybiotyk-to podleczyłoby stan zap. dróg moczowych. A leukocyty po antybiotyku i tak rosły.
Krew może być, ale jedynie w moczu.
Tak o sobie to raczej nie leciałaby przy zapaleniu dróg mocz.
Ale może ja też się nie znam...



masza napisz do wiosny o ile to jeszze aktualne
nie moge we wszystkich zasubskrybowanych watkach odpowiadac za jednym zamachem
to boks duzy pod zadaszeniem...w cieple
spacery etc etc to nie jest jak u pati w domu, nie bylam nie wiem
najlepiej spytaj wiosne na pw lub GG
o ile to odpowiada..no i nie wiem co z tym leczeniem tzn diagnoza nowego weta... - u wiosny wiem ze jest z pewnoscia niedaleko weterynarz odpowiedzialny, jak pisala
ale byl tylko jeden jedyny boks duuuuuzy jak dla dwoch niemal bernardynow wiec popytaj / GG wiosny 1002834/

Posted

Nic nie będę pisać, skoro nie mam nawet odpowiedzi od szanownej p. Basi.

A wiadomo czy się p. Basia z siostrą zgodzą? Nie. Gdy będzie wiadomo-można pisać do wiosny.
Myślałam, że po prostu orientujesz się jak tam jest.

Posted

Jeśli chodzi o płatny DT, to jak najbardziej, ale "tylko i wyłącznie w Lublinie lub okolicy"...bo pani Basia chce mieć możliwość przyjeżdżania do psiny i "mania na nią oko" - jak sądzę...Wielkie przepraszam, że dopiero teraz piszę...to wszystko przez ten sajgon z wyprowadzką (dzisiaj mój ostatni dzień w Lublinie, od jutra mój żywot przenosi się do Wrocławia, do tego wariactwo pakowania i szukania mieszkania...:huh:)

Co do stanu zdrowia Sonii, to wedle opini szanownej pani Basi zdróweńko naszej seniority stanowczo się poprawiło - np. inaczej już siada (do tej pory siadała bardzo ostrożnie, tak jakby ją coś bolało, ale teraz ponoć już jest ok). Mówi otwarcie o tym, że tamta lekarka po prostu źle ją prowadziła, a ten obecny lekarz jest zupełnie inny i pomaga Sonii. Miejmy nadzieję, że to nie tylko odczucia pani Basi, ale także fakty.

Sonka ma taką kondycję, że jak wychodzi na spacer z panią Basia, lub jej siostrą, to psina je wykańcza spacerami trwającymi 1,5- 2 godziny...niezłą ma kondychę maleństwo...

Jak już wcześniej pisałam, od jutra będę odcięta od netu całkowicie, liczę tylko na kafejki, ale to też pewnie nie od razu. Będę w kontakcie telefonicznym z Maszą i panią Basią.

Sonka do góry maleństwo...

Posted

W takim razie powodzenia kotita na nowej drodze życia :lol:

I wpadaj jakoś do kawiarenek, bo ja raczej z p. Basią porozumiewać się nie będę...

[SIZE="1"]To mamy miejscówkę na nocleg we Wrocławiu :razz:

Posted

Dobrze, ze sunia zmienila weterynarza. Szpital w ktorym na poczatku przebywala Sonia omijam teraz szerokim lukiem. Przez nieodpowiednia opieke(czesto bylam przyjmowana na innej karcie, nie swojej, przez co psina dostawala inne leki, nieodpowiednie do jej wieku)zła diagnoze lekarzy(stwierdzenie ze nie ma guzow tylko na podstawie zdjecia rtg, mimo ze rok wczesniej miala operacje wycinania prawdopodobnie nowotwotru lagodnego) i nieprawidlowe leczenie(m.in podawanie zlych zastrzykow, bardzo bolesnych, w nieodpowiednie miejsca), mimo nawet moich sugestii, moj pies po miesiacu stracil zycie. Bo niestety bylo za pozno na pomoc. A prawdopodobnie mozna bylo ja uratowac, gdyby tylko operacja zostala przeprowadzona wczesniej. O innych niedociagnieciach juz nie bede wspominac.
Moze nie powinnam tego wszystkiego pisac, ale chcialam wszystkich troche ostrzec, zeby uwazali na swoich pupili i nie dokonca wierzyli slepo weterynarzom.
Psinka 3maj sie:p

Posted

Dlaczego nie powinnaś? Przecież nie padło tu żadne nazwisko lekarza. Każdy ma prawo wyrażać swoją opinię o leczeniu naszych pupili, a to, że niektórzy schrzaniają swoją robotę wiemy nie tylko my...

Posted

Nie podalam nazwiska i nie podam. Z reszta Sunka byla leczona nie tylko przez jednego lekarza(choc miala prowadzacego) i dwoch lekarzy stwierdzilo to samo(wlasciwie to jeden tylko popral drugiego na podstawie jedego badania), reszta zazwyczaj nie pofatygowala sie nawet sprawdznia dokladnie co jest psinie(sami sie pozniej pytali"a co wlasciwie jej jest??":angryy:, tylko sprowadzalo sie do podania zastrzyku(byly na tyle nieprzyjemne dla suni, ze po tygodniu robieniu zastrzykow stala sie agresywna przy ich podawaniu.Jak pozniej sie dowiedzialam od innego lakarza nie z tej kliniki nic dziwnego, bo takie zastrzyki podaje sie jedynie domiesniowo, sa bardzo bolesne, a ona dostawala je zazwyczaj w kark, razy zdarzylo sie to nawet bez dezynfekcji)Walczylismy miesiac, w blednym mysleniu, ze jest to "nietypowa zmiana na plucach, badz przepuklina" stwierdzona tylko po zdjeciu rtg i silnej leukocytozie. Pytalam sie, przeciez sunia miala guzy rok temu, czy to nie przerzut? "Nie...na zdjeciu nic chyba nie widac, oprocz jakiejs dziwnej duzej zmiany. Nie ma sensu robic innych badan." dostawala przez prawie 3 tyg codziennie dwa zastrzyki antybiotyku przeciwzapalnego, wkoncu powiedzialam dosc, to nic nie pomaga a ona sie meczy.Chcialam operacji,ktorej wczesniej mi odmowiono, bo"operacji na klatke piersiowa sie nie wykonuje". Jednak jakims cudem po dwoch tygodniach ja wykonali, tyle ze podaczas operacji, zadzwonili do nas"przykro nam, postawilismy bledna diagnoze, pies ma nowotwor tak duzy, ze nie da sie go usunac" Ostatnie dni bardzo ciezko oddychala, nie jadla, nie pila. W ciagu 3 dni schudla 3 kg.Jedyne co moglismy zrobic to jej ulzyc w cierpieniach...... Szkoda tylko, ze przez takie "niedopatrzenia" lekko mowiac, musiala psinka zaplacic zyciem:-( Sama do siebie tez mam ogromny zal, ze tak latwo im wierzylam i to ja powinnam pojsc z nia do innego weta, moglam zrobic cokolwiek, a moze by byla jeszcze ze mna :-(ale teraz juz nic nie zwroci jej zycia, wiec moge tylko sama uwazac i przestrzegac innych.:-(

Posted

No niestety jak widać nie tylko ja mam złe wspomnienia jesli chodzi o tę lecznicę.
W przypadku Soni było podobnie-dostawała b. długo antybiotyki a leukocytoza jak była duża tak pozostała...

Ropomaczicze wg. nich-nie. Okej-to nie jest pewne na 100%, ale żeby nie zwócic uwagi na zap. układu moczowego?!

Kosić kasę jest łatwo-ponad 20 zł na dobę, ale żeby przejść się parę razy z psem i poobserwować to nie ma komu.

Już wcześniej mówiłam, że mocz Soni jest ciemno zabarwiony, jakby z krwią. Na początku podejrzewałam bebeszjozę. A jak sie okazało-to była krew z ukł. moczowego.

Szkoda gadać w ogóle.
Denerwuje mnie tylko to bezgraniczne zaufanie do lekarzy. Fakt, że jak przyjdzie się do kliniki, to jest wszystko ładnie, pięknie-psie ciacha na ladzie od recepcji, kwiatuszki, darmowa waga dla wszystkich...

Kiedyś lekarz stamtąd, rozciął od mostka do spojenia łonowego (!!!) sukę, aby ją wysterylizować, pomimo tego, że ta była już wyesterylizowana. I olał moje prośby o USG, czy RTG, aby sprawdzić czy faktycznie ma macicę-suka też miała podejrzenie ropomacicza.
A gdyby okazało się, że sunia miałaby macicę, pewnie skosiłby kasę za USG i RTG, mimo, że ich nie robił.

Posted

To straszne, co pisze mandragora...Niestety obawiam się, że takich przypadków jest dużo więcej. Najgorsze jest to, że ci "weterynarze" są zwyczajnie bezkarni...

Soneczko, weź tam ugryź któregoś ;) tak, żeby Ci domek znalazł raz dwa...:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...