madziamn Posted August 18, 2009 Author Posted August 18, 2009 Supersamy to śmietniki:diabloti:a dziś znowu zapaszek z pyska i ziajanie chyba bede musiała pannie kaganiec sprawic:mad: Quote
AnkaG Posted August 18, 2009 Posted August 18, 2009 No całkiem pasuje do moich :diabloti: Nurki śmietnikowe:mad: Quote
Doginka Posted August 19, 2009 Posted August 19, 2009 Jak widzę nie tylko ja mam problem z Dog Donaldsem:evil_lol: Quote
madziamn Posted August 19, 2009 Author Posted August 19, 2009 Jest to nie mały problem bo jak zwał tak zwał ale teraz mamy rozwolnionko i jak nie przejdzie jutro to bedziemy jeszcze do weta wędrowac:angryy:. Dostała jeszcze na noc porcyjkę rumen tabsu i muszę ja poobserwowac bo w nocy to i tak nic nie wymyslę. Quote
weszka Posted August 21, 2009 Posted August 21, 2009 Oj te nasze sznaucery żarłoczne. Mam nadzieję że obyło się bez weta i Duśka strawiła co tam pożarła. Quote
madziamn Posted August 22, 2009 Author Posted August 22, 2009 Dusia juz w porzadku na szczescie obyło sie bez weta bo panience "Rumen tabs" pomógł a teraz wyleguje sie na moich kolanach i nawet z pychola zapaszku nie ma:multi:. Wogóle dzis taka rozanielona była. Cały dzien nie odstepowała mnie na krok i przekopała kanapę a potem swoje legowisko a teraz czuję ze będę musiała ja ze sobą do wyrka zabrac bo zejsc z kolan moich pieszczocha nie zamierza. Lezy i smacznie sobie pochrapuje:eviltong:. Quote
Bliss Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 :)) widać gołym okiem że psinka zabiedzona to sobie musi coś wyszukać :evil_lol: ależ Ty masz tam fajnie w tym domku :multi: Quote
madziamn Posted August 28, 2009 Author Posted August 28, 2009 wiesz w domku jak w domku malutki jest i taki zwyczajny nic specjalnego ale podwórko dla Duśki i Olci oraz zielona okolica -BEZCENNE:loveu: Quote
mmd Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 Wiem, że to wątek Dusieńki, a nie użalania się nad sobą, ale tu znam jedyną przyjazną istotę. 1. Z Madzią usiłujemy się umówić od miesiąca chyba i wiecznie się rozmijamy. To po prostu jakieś fatum. 2. Mój szczenior się zbiesił i wszystko wpiernicza. Buty, frędzle od koca, materac z łóżka, żołędzie, własne legowisko, plastikowe koraliki. Wczoraj TZ był u weta w trybie pilnym pytać, czy taki rozgryziony koralik uzyska wolność, no tak - po podaniu kiszonej kapusty (to akurat Wam się przyda, bo też macie co niektórzy pożeraczy). 3. Mało mi było - znalazłam rannego jeża. Regularnie bywamy u weta (innego). Jeż miał wyzdrowieć i iść sobie. Zdrowieje powoli, nie ma części igieł, nie wiadomo, czy sobie poradzi, a właściwie to sobie nie poradzi. Stacjonuje w spiżarni, TŻ chce mnie zabić, jeż chyba też, bo od wczoraj drapie drzwi jak wściekły. Jakieś rady? Uprzedzam, że upić w trupa się nie mogę, bo inwentarz rozniesie chałupę. Quote
malawaszka Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Szczeniar pewnie wymienia zęby i swędzą go dziąsła - to tak jak z dziecmi ;) nakupuj mu gryzaków smacznych, które będą atrakcyjniejsze i smaczniejsze niż kanapy czy koraliki - takie różne preparowane kości, wędzone, nasączane wapniem - cuda są teraz w sklepach nic tylko wybierać - no i pilnować gagatka - wyrośnie z tego, ale jak już zaczął to musicie przetrwać i dawać mu ciekawsze zajęcia niż niszczenie w domu - może pomyslisz o kongu? lub są teraz tańsze odpowiedniki innych firm - jakieś kule smakule - wrzuca się tam smakołyki i psiak się bawi co jakiśczas otrzymując nagrodę jak smakołyk wypadnie :razz: a co do Pana Jeża - to może jak już drapie w drzwi to czas wypuścić? one teraz zdaje się muszą sporo jeść, żeby przed zimą obrosnąć tłuszczykiem i zasnąć spokojnie do wiosny - instynkt mu kaze się wydostać Quote
mmd Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Dzięki bardzo za dobre słowo. Już mi lepiej. Mamy konga, mamy piłeczkę z dziurką, ucho wędzone, kości prasowane, kość cielęcą, biegamy, bawimy się, chodzimy do przedszkola.....ale koraliki są takie fajne;) To chyba jak u małych dzieci, ciekawość i już. I jak z dziećmi - jak dłużej jest cicho w drugim pokoju to znaczy, że coś majstruje:) Pani(!) Jeż na pewno chce na wolność, ale jeszcze do weta jeździmy. A wcina za dwóch - waży 400 g, je 100g kociej karmy dziennie. Quote
madziamn Posted August 31, 2009 Author Posted August 31, 2009 No własnie Moniczka dobrze doradziła a z Kelbuniem to musicie przetrwac chyba nie ma innej rady. A TZ-TOWI powiedz że nie jest najgorzej ja przed Fionka(*) uciekałam na kanape bo gryzła po kostkach i wyrosła z tego wiec i Kelbi wyrośnie. Duska jest niby dorosła ale ma juz drugie spanie bo pierwsze rozerwała na strzepy bo ona znów kopac uwielbia. Na jeżach sie kompletnie nie znam:oops: wiec nie doradzę. A co do nas to moze środa? Godzinę pozostawiam do wyboru, mnie obojętne. Quote
mmd Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Zgadzam się z Wami: trzeba przetrwać i pilnować. Fajnie, że się odezwałyście:) To mój trzeci pies, a drugi szczeniak w życiu (u rodziców jeszcze trzy po kolei), więc taka zupełnie zielona nie jestem, ale takiego diabelstwa jeszcze nie widziałam. To jest np. tak: zaglądam do sypialni, aniołek śpi, a za kwadrans już frędzle z koca zjedzone.:evil_lol: Myślę, że to będzie niezły pies, bo dobrze kombinuje. Byle nie zeżarł czegoś naprawdę paskudnego. No, a z jeżem to już inna historia. Muszę znaleźć dom i pewnie znajdę, o ile wcześniej chłop mnie nie eksmituje. Madzia, my się umówmy na środę. Już wysłałam maila. Quote
AnkaG Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Nie wiem ile ma twój skarb - wymiana zębów zaczyna się ok. 4 miesiąca życia. Wtedy gryzą, gryzą ...Ja miałam jednego gryzonia wszystkiego - podobnie jak u ciebie (teraz gryzoń ma 9 lat). Wyrosła z tego ale ile zjaaadła. :diabloti:Największy wyczyn - zjedzenie aparatu na zęby - kosztował 300 zł. No niestety trzeba przetrwać :p Quote
mmd Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Mój ma 3 miesiące i tydzień. Nie mam aparatu na zęby na szczęście. Mój TZ mówi, że to nie jest pocieszenie.:diabloti: Mój ojciec miał psa, który zjadł smycz, kabel od telefonu i trochę szczotki do mycia butelek, napoczął też aparat telefoniczny, ale był w domu sam wiele godzin. A ten mój, myk i dziura w materacu. Dzisiaj ślicznie się bawił (niby), jednocześnie cichaczem patrosząc jedną z zabawek:mad: Quote
madziamn Posted August 31, 2009 Author Posted August 31, 2009 Dobrze że to była zabawka a nie materac:cool3: one sa naprawde zdolne i nie ma innego wyjscia jak przeczekac. Byle by "toto" krzywdy sobie nie zrobiło. A z ciekawszych rzeczy zjedzonych Dusia już dorosła psica ostatnio została przeze mnie przyłapana na gryzieniu kredek Olci na szczęscie ona wszystko sobie da z pyska wyciągnac. Fionka z tego co pamiętam nic szczególnego nie zniszczyła ona wolała gryźc po kostkach i rękach, uwielbiała patyczki i świńskie uszy ale za to mój TZ ma po jej szaleństwach pamiątkę na całe zycie bo w szalonym pędzie rzucając się na pańcia zęba mu złamała. To była zdolniacha dopiero i dużo zdolniejsza od Duśki jej było wszędzie pełno typowy pies z ADHD. A to już odpoczywająca, chłodząca się na płytkach po słonecznej kąpieli Dusia: Quote
mmd Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 Poznałam dzisiaj osobiście Dusię i Madzię. Jedynym znakiem rozpoznawczym była w zasadzie Dusia, jakoś numerów telefonów do siebie nie miałyśmy, co moj TZ oczywiście musiał skomentować tekstem o "babach, co się TAK umawiają w TYCH czasach":diabloti: Jednak się udało. Odwiedziłyśmy nasze pieski, które odeszły, siedziałyśmy na psim cmentarzu ponad godzinę i nie wiem, kiedy to zleciało. Madziu, dziękuję Ci tu publicznie za wsparcie w tamtych trudnych chwilach. Bardzo mi pomogłaś. Kelbi też pewnie pozdrawia pozdrowieniem psim, tak myślę:) Quote
madziamn Posted September 2, 2009 Author Posted September 2, 2009 mmd napisał(a):Poznałam dzisiaj osobiście Dusię i Madzię. Jedynym znakiem rozpoznawczym była w zasadzie Dusia, jakoś numerów telefonów do siebie nie miałyśmy, co moj TZ oczywiście musiał skomentować tekstem o "babach, co się TAK umawiają w TYCH czasach":diabloti: Jednak się udało. Odwiedziłyśmy nasze pieski, które odeszły, siedziałyśmy na psim cmentarzu ponad godzinę i nie wiem, kiedy to zleciało. Madziu, dziękuję Ci tu publicznie za wsparcie w tamtych trudnych chwilach. Bardzo mi pomogłaś. Kelbi też pewnie pozdrawia pozdrowieniem psim, tak myślę:) Madziu ja tez dziękuję własciwie to za wszystko. Podziękowania też dla TZ-ta ze dzielnie znosił nasze towarzystwo i to czekanie tyle czasu. Ale było tak sympatycznie ze nawet nie wiem kiedy to zleciało. Dusiula odkad tylko wróciła wyleguje się na kanapie do tej pory nawet na wieczorny spacer nie udało sie jej wyciagnac:evil_lol:. Powsinoga jedna:diabloti:. Szkoda tylko ze nie udało nam się poznac Kelbiego ale może kiedyś się uda, a narazie przesyłamy głaski dla urwiska:Dog_run::glaszcze:. Quote
weszka Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Nie ma jak spotkania z dogo-psiapsiółką :) Ktoż lepiej człowieka zrozumie! Quote
madziamn Posted September 3, 2009 Author Posted September 3, 2009 o tak masz rację Weszko rodzina mówi ze mi odbiło a Wy tutaj rozumiecie moją miłosc do tych najkochańszych stworzeń:loveu: Quote
Doginka Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 cholerka ale mam nadrabiania:crazyeye: Obiecuję, że jutro poczytam dokładniej;) Psinka na foto śliczniasta:loveu: Quote
madziamn Posted September 4, 2009 Author Posted September 4, 2009 Fioneczko kocham CIĘ zawsze i na zawsze...(*)(*)(*). SZKODA ŻE CIE Z NAMI JUŻ NIE MA ALE NA ZAWSZE POZOSTANIESZ W MYM SERCU. ŚPIJ SPOKOJNIE KOCHANA MOJA. DUSIA NIE MIAŁA MOZLIWOSCI CIE POZNAC OSOBISCIE ALE JA WIERZĘ W TO ŻE TO WŁASNIE TY CZUWAJĄC NAD NAMI Z PSIEGO NIEBA NAM JĄ ZESŁAŁAS BO MIAŁA BYC MŁODSZA A OKAZAŁO SIE ZE MA DOKŁADNIE TYLE LAT CO TY. CZY TO ZBIEG OKOLICZNOSCI??? KTOS MÓGŁBY POWIEDZIEC ŻE OWSZEM ALE JA... ZWYCZAJNIE NIE WIERZE W ZBIEGI OKOLICZNOSCI... NIE W TAKIE... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.