Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kochani,
na prośbę GrubbejRybby zakładam wątek.

Kochana Ryba, jak to w weekendy, pojechała do schroniska do Tomaszowa Mazowieckiego. Przed schroniskiem przybłąkał się do niej miły, sympatyczny, kochany, piękny Pan jamnik. Ryba chcą oszczędzić mu stresu w schronisku zabrała bidaka do siebie.
Jamnik jest jamnikiem, chłopakiem. Zdjęcia wstawimy, jak Ryba dostanie się do internetu czyli jutro.



Potrzebujemy, jak zwykle DT, DS, ogłoszenia, zainteresowania i dobrej energii.:modla::modla::modla:

NIE ZOSTAWIAJMY RYBY SAMEJ, dziewczyna jest niesamowita i tyle dobrego zrobiła!!!

Posted

Jakimś cudem dopchnęłam sie do netu dziś. Otóź jamnik jest super, najpierw szaleńćzo wybiegał się z moją Andzią, a teraz śpi na moich kolanach.

No i teraz najlepsza wiadomość... prosto ze schroniska pojechałam z jamnikiem do rodziców, u których był mój pies i rodzice zakochali się w jamniku. Mama poszła urobić tatę i razem postanowili, że jamnik zostaje u nich, przynajmniej narazie. Jeśli dobrze ułoży sobie stosunkji z moim drugim psem i kotami, zostanie na stałe. Jeśli będą kłopoty, będę mu szukała domu. Więc nie szukamy już dt, ani ds, tylko dajemy jamnikowi kilka dni i zobaczymy, czy się wszystkie zwierzaki dogadają.. :multi::multi::multi:

Kasiu, dziękuję za załeżenie wątku, nawet z najśmielszych snach nie przypuszczałam, że rodzice tak zareagują. Oni od wielu miesięcy wzbraniali się rękami i nogami przd drugim psem. A tu nagle... no i mamy jamnika.
Musimy mu tylko imię wymyśleć.

Posted

No i jamnik ma już imię - DUDUŚ. :loveu:

Najpierw jego historia... gdy rano podjechałam do schroniska, zobaczyłam na środku drogi jamnika i pracowników schroniska, którzy chcieli go złapać. Ja tylko otworzyłam drzwi od samochodu, zawołałam i jamnik przybiegł i wskoczył do auta. Założyłam mu obrożę, smycz i wyprowadziłam. Jamnik trafił na kwarantannę, a mi serce pękało, jak na niego patrzyłam. Dowiedziałam się też, że wywalił go jakiś facet i że pracownicy to widzieli. Facet podjechał, zawrócił, wyrzucił psa i odjechał. Gdy za nim krzyknęli, on odkrzyknął, że to nie jego pies, że ktoś mu go podrzucił.

Tak jamnik na mnie patrzył z boksu kwarantanny...



No i złamał mi serce, obdzwoniłam wszystkich, ale nic nie znalazłam. Mimo wszystko postanowiłam go zabrać i tak zrobiłam. Stwierdziłam, że jakoś się wszystko ułoży i już.

Tak wyglądał Duduś u mnie na podwórku.




Z Andzią się szybko zaprzyjaźnił. Na Burgunda (tego olbrzyma na zdjęciu) warczał zawzięcie, a koty pogonił, ale bez agresji. Poza tym Duduś jest młody. Chce się bawić z kotami i Andzią. Biega za piłką. I pochłania ogromne ilości jedzenia. Chyba nie karmiono go najlepiej. Wczoraj, trochę płakał w domu, ale potem zjadł i położył się w kocyku na kanapie i spał chyba ze 3 godziny. :)

Posted

malagos napisał(a):
He, he, witaj w rodzinie jamnikolubców! :diabloti:


Podobno, jak sie raz ma jamnika, to potem już zawsze jest się jamnikolubem. I tak było u mnie. Kiedyś, jako dziecko miałam Nitkę - jamniczkę. Żyła z nami kilkanaście lat. No i wszystkich w rodzinie został sentyment. Wczoraj, jak pojawił się w domu Duduś, rodzice od razu zaczęli kombinować i postanowili, że biedak zostaje u nas. No i trafił mu sie najlepszy domek pod słońcem. :loveu: Hahaha.

  • 3 weeks later...
Posted

Duduś to łobuz okropny. Rodzice narzekają, ale nie wspominają o oddaniu przegubowca. Duduś zjadł już kapcie, a ostatnio odkrył, że można podkopywać się pod płotem i uciekać i korzysta z tej umiejętności bez przerwy. Wystarczy, że wypuści się go na podwórko na chwilę i straci z oczu, a on myk i już go nie ma. Najgorsze jest to, że ostatnio wcale nie chciał wrócić. Na szczęście sąsiedzi go złapali i tata go zabrał. Duduś oczywiście okazał skruchę i przez resztę dnia nie uciekł, a następnego dnia zwiał już od rana. Już zapomniałam, jakie uparte są jamniki. Przez 9 lat nie było u nas w domu żadnego jamnika. A tu trzeba się przestawić na jamnikowe postępowanie. Na szczęście mieszkam w lesie, daleko od najbliższej drogi, więc ucieczka nie jest groźna. Źle jednak, że Duduś ucieka. Rodzice już z tym walczą, ale łatwo nie jest.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...