Jump to content
Dogomania

Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!


Recommended Posts

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Moje serce krwawi, ale to już wiecie.
Pixie, mimo że pit bull, rasa przeze mnie unikana, której się bałam, zawładnęła moim sercem całkowicie.
Wszystkie psy, które przeszły przez moje ręce były mi drogie... Najbliższe mi były Sara, Myszka, Duszek, Pikusia, Sułtan i Limka. I nastała Pixie... Pixie - Pit bull. Pit bull równał się killer... Uprzedzenie sprawiło, że na początku bałam się jej jak ognia... Nie zapomnę dnia, jak wniesiono mi ją do samochodu, ułożono na tylnym siedzeniu, a ja, jadąc do weterynarza, myślałam o tym, że zaraz się na mnie rzuci i przegryzie mi krtań.
Tak, teraz mogę się do tego przyznać...miałam takie myśli :oops:
Podczas badań górę wzięło współczucie. Świadomość wyrządzonej jej krzywdy kazała mi traktować ją jak każdego psa. Powołano ją do życia i skazano na okrutny los... Przede mną leżał uśpiony killer... z językiem na wierzchu, krew lala się z dziury po usuniętym kle, przez red nos...
Już wtedy poruszyła głębokie zakamarki mojego serca, ale nie byłam wtedy świadoma skali...
Serce mi się krajało jak odwoziłam ją do schroniska z braku innej alternatywy. I głupia byłam, bo powinnam ją była wtedy wziąć do siebie... ale wciąż coś wewnątrz mnie podszeptywało strach.
Popołudnie, wieczór i noc spędziłam na znalezieniu rozwiązania. Znalazłam je nieoczekiwanie w tej desperacji u Haliny - sąsiadki. Poczułam ulgę.
Rano obudził mnie ten okrutny telefon od kierownika schroniska, którego wprost nie zacytuję, bo musiałabym użyć niecenzuralnych słów...
W nocy Pixie wygryzła wenflon - w szpitalu, który powinien być pod stałym nadzorem...i gdyby go nie wyrwała, wykrwawiłaby się na śmierć...Oczywiście tej sytuacji byłam winna ja i lekarz, który diagnozował Pixie po prawie 3 tygodniach od jej katastrofy...
Ale wyjście było, to najważniejsze. Pixie została zoperowana, mimo znacznego upływu krwi, ale po szczegółowych badaniach. Na wpół żywa została zakwaterowana w "izolatce" w domu Haliny.
Tak odległe wydają się te czasy, kiedy Pixie nie mogła wstać, kiedy siusiała pod siebie, kiedy katorgą było zrobienie kupki... Uczestniczyłyśmy w każdym jej kroku ku normalności... Przeżyłyśmy razem niepowodzenie pierwszej operacji, i drugą też, która się paprała...
Strach przed "killerem" zniknął po zaledwie kilku dniach od naszego poznania...
Nie znałam wcześniej istoty, która by z taką pokorą i spokojem przyjmowała każde kolejne stadium leczenia. Która by, mimo ewidentnego cierpienia, okazywała, na każdym kroku, taką wdzięczność i tak wielką miłość... I z takim uporem realizowała zalecenia lekarzy... Ona rozumiała wszystko i poddawała się naszej woli...
Były i wzloty i straszne upadki. Tu na forum przeżywaliśmy wspólnie z Wami rozterki, ale przetrwaliśmy je.
Nasza Księżniczka wróciła do względnego zdrowia. Chodzi o własnych siłach, wiem, że potrafi się cieszyć życiem. To wielki sukces...
Jeszcze większym sukcesem jest dom, który ją przyjął. Tak zwany happy end....
My jeszcze pocierpimy, będziemy musieli sobie poradzić z rozstaniem z psem idealnym... Pit Bullem - psem "mordercą", który nie ma w sobie cienia agresji.... Psem, który wycierpiał wiele, by stać się świadectwem... by stać się przykładem...
Ona trochę będzie tęsknić za tymi, którzy dali jej drugie życie, ale jestem przekonana, że nowa Rodzina zastąpi jej naszą miłość. Po tym co przeszła, zasługuje na najlepsze. Życzę jej psiego nieba na ziemi i myślę, że wkrótce tak się poczuje...
Wierzę, że niezwykłość Pixie odcisnęła piętno nie tylko w naszych sercach...
Wy, uczestnicy tego wątku jesteście tego dowodem.
Szczególne podziękowania należą się Paulinie87 za to, że się o Pixie dowiedzieliśmy. To, że Pixie znalazła wspaniały dom zawdzięczamy Majdze i Isadorze7. Bez Was by się nie udało. Azir - nie zapomnę jak odwiedzałaś nas w ogródku, dziękuję za "torbę na psa" i krokodyla....MoniceP dziękuję za drybedy, książkę, transport i wsparcie psychiczno-finansowe, forum AST za wsparcie merytoryczno-finansowe, Małgosi z Lubonia za szelki, bez których byśmy sobie nie poradzili, Donvitowowi za wsparcie duchowe i merytoryczne, konsultacje medyczne, odwiedziny, transport do nowego domu, i zachowanie spokoju podczas napadów mojego złego nastroju i zdenerwowania.
Przede wszystkim, ogromne podziękowania kieruję do dr. Dąbrowskiego, dzięki któremu Pixie chodzi i może się do woli cieszyć psim życiem, bo dokonał Pan cudu....
Nie mogę zapomnieć o Was wszystkich, których nie sposób wymienić z nicków, którzy dzielnie kibicowaliście naszej Księżniczce w powrocie do zdrowia i normalności. Dziękuję, że byliście z nami...
Swojemu Tztowi za Jego wkład podziękuję osobiście ;)

Wierzę, że każdy ma swoją Karmę...
117 dni pod naszą opieką daje liczbę 9. To magiczna liczba..... Oznacza doskonałość, jedność i wolność. Proszę, byśmy wszyscy tego doświadczyli i ujrzeli Pixie szczęśliwą.
Wiem to na pewno.... Dzięki Pixie stałam się inną osobą i otworzyłam oczy. Dzięki Tobie Pixie pokochałam bulle i przełamałam nieuzasadniony strach.
Dziękuję Ci za wszystko Księżniczko. Nigdy nie przestanę Cię kochać.

Posted

no i się zgadzam,a jeżeli chodzi o strach to rozumiem ,tojrunia, amstafka mojej przyjaciółki wygląda jakby miała zaraz zabić, a jest przesłodkim stworzeniem tylko do przytulania i do łóżka,a ja też trzynaście lat temu patrzałam na nią z niedowierzaniem i myślałam że ich kiedys pozagryza,taka słodka tojreczka,a pixi z kurduplem słodko wygląda:loveu:

Posted

[quote name='GoniaP']Moje serce krwawi, ale to już wiecie.
Pixie, mimo że pit bull, rasa przeze mnie unikana, której się bałam, zawładnęła moim sercem całkowicie.(....)Już wtedy poruszyła głębokie zakamarki mojego serca, ale nie byłam wtedy świadoma skali...(...) Wiem to na pewno.... Dzięki Pixie stałam się inną osobą i otworzyłam oczy.(...) Nigdy nie przestanę Cię kochać.
...a ja Ci Goniu napiszę tak...
Pixie i Ty to "jedno"...
W każdej z Was zawsze już będzie cząstka tej drugiej...

Posted

gonia, najpiękniejsze w tym wszystkim że to jest gra typu "wygrana-wygrana" :diabloti:, zobacz co ty dałaś pixie i co pixie dała tobie

Posted

Gosiu-popłakałam się.:placz: pięknie to wszystko napisałaś.
I to racja,że kto raz będzie miał (nawet przez kilka dni ) bullowatego w domu,zakocha się w tych psach i pozostanie im wierny...wiem to po sobie.

Ps. Gosiu,powinnaś napisać książke o życiu Twoim i Pixie.I mówie tutaj jak najbardziej serio. To byłaby przestroga przed znęcaniem się nad zwierzętami,pokazanie wszytskich emocji jakie towarzyszą ratowaniu zwierząt i przy okazji książka ta pokazałaby,jak bardzo bullowate sa kochane,jak bardzo nie zasługują na miano psów morderców. Książka napewno byłaby wielkim sukcesem! A wątek ten mógłby pomóc Ci ją napisać,ponieważ wszystko co najważniejsze, jest w nim zawarte.

Posted

dogomanka_ napisał(a):
Gosiu-popłakałam się.:placz: pięknie to wszystko napisałaś.
I to racja,że kto raz będzie miał (nawet przez kilka dni ) bullowatego w domu,zakocha się w tych psach i pozostanie im wierny...wiem to po sobie.

Ps. Gosiu,powinnaś napisać książke o życiu Twoim i Pixie.I mówie tutaj jak najbardziej serio. To byłaby przestroga przed znęcaniem się nad zwierzętami,pokazanie wszytskich emocji jakie towarzyszą ratowaniu zwierząt i przy okazji książka ta pokazałaby,jak bardzo bullowate sa kochane,jak bardzo nie zasługują na miano psów morderców. Książka napewno byłaby wielkim sukcesem! A wątek ten mógłby pomóc Ci ją napisać,ponieważ wszystko co najważniejsze, jest w nim zawarte.


sama bym kupiła taką książkę.

Posted

Witam serdecznie pixiefanów!

Przyznam się, że od wielu miesięcy zaglądam na ten wątek dogomanii i kibicowałam Wam z całego serca w walce o życie, zdrowie i domek dla Pixie. I z wielką radością przyjęłam fakt, że sweetbullek chodzi i już jest w stałym domku ( w którym na pewno teraz teskni za Gonią i Halinką, ale nie wątpię że się zaaklimatyzuje w nowych warunkach ).

Zarejestrowałam się tylko po to by podziękować Wam za to, że dzięki Wam jeszcze jestem w stanie uwierzyć w Człowieka.

Dziękuję

Posted

valadilane- witamy na dogomanii.:loveu: mam nadzieje,że za momencik się wkręcisz już całkowicie w nasze życie tutaj.:razz::diabloti:


Goniu-jak widzisz ta książka to dobry pomysł.:razz: ja również bym ją kupiła.:lol: spójrz chociażby na książke `Marley i ja` . Też pisana przez `zwykłego` (chociaż każdy wie,jaka Ty jesteś niezwykła.:loveu: ) człowieka,a popularna jest na cały świat.:lol:

Posted

Ale spiskujecie :evil_lol::diabloti::evil_lol: Dobrze, że nie mam talentu literackiego!
Dziękuję wszystkim za miłe słowa pod naszym adresem, i spieszę donieść, że:
- Pixik poznała dziś świnki morskie, którym Sylwia czyściła domek, i wsadziła swój świński, słodki ryjeczek w wiklinowy koszyk, by je dokładnie obwąchać.
- Sissy wlazła dziś dwiema łapkami do miski Pixie, gdy ta jadła :cool1: ale Pixie uznała, że taka malizna zbyt wiele jej nie wyje, i zaczekała, aż mała franca skończy :evil_lol:
- Duke przechodzi ciężkie chwile, bo Pixie nie lubi być obwąchiwana i warczy na niego, ten więc odchodzi, bo co ma się pchać, gdzie go nie chcą :eviltong:
- Pixie schudła i zmiana diety jej służy. Poza tym chodzi na długie spacerki, które sprawiają jej ponoć wielką przyjemność. :loveu:
- Sylwia dostała już buziaczka od świnki, a to dobry znak :loveu:

A ja niezmiennie tęsknię za moją piękną, kochaną Księżniczką, za jej zapachem i ciepłem jęzora na twarzy, za jej oczami, uśmiechem i figlarnym spojrzeniem...

Posted

GoniaP napisał(a):
O nie! To było bardzo, bardzo dawno, w czasach prehistorycznych rzekłabym :evil_lol:
Bo Pixik ma całą gamę spojrzeń, i mimikę ryjkową, która odmalowuje stan ducha, o!



Hohohohooo,rzekłabym :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. No, w zasadzie to masz rację....dodałabym jeszcze (poparte obserwacjami behawiorystycznymi przeprowadzonymi w domu przy ul.S....w Poznaniu), że gamę spojrzeń i mimikę ryjkową odmalowującą stan ducha w obupólnych kontaktach opanowałyście obydwie do perfekcji :evil_lol:.

Posted

MonikaP napisał(a):
Figlarnym spojrzeniem - hoho, i to mówi ktoś, kto całkiem nie tak dawno mnie przekonywał, że Pixie ma takie "zimne" oczy :roll::evil_lol:.

O nie! To było bardzo, bardzo dawno, w czasach prehistorycznych rzekłabym :evil_lol:
Bo Pixik ma całą gamę spojrzeń, i mimikę ryjkową, która odmalowuje stan ducha, o!

Posted

wrrr....posty skaczą

MonikaP napisał(a):
Hohohohooo,rzekłabym :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. No, w zasadzie to masz rację....dodałabym jeszcze (poparte obserwacjami behawiorystycznymi przeprowadzonymi w domu przy ul.S....w Poznaniu), że gamę spojrzeń i mimikę ryjkową odmalowującą stan ducha w obupólnych kontaktach opanowałyście obydwie do perfekcji :evil_lol:.

Posted

GoniaP napisał(a):
Nie znałam wcześniej istoty, która by z taką pokorą i spokojem przyjmowała każde kolejne stadium leczenia. Która by, mimo ewidentnego cierpienia, okazywała, na każdym kroku, taką wdzięczność i tak wielką miłość... Dzięki Pixie stałam się inną osobą i otworzyłam oczy. Dzięki Tobie Pixie pokochałam bulle i przełamałam nieuzasadniony strach.
Dziękuję Ci za wszystko Księżniczko. Nigdy nie przestanę Cię kochać.


Normalnie się :placz: :placz::placz:

Posted

Hehehehe, Gonia, po tym długim i przejmująco pięknym poście nie wykręcisz się brakiem talentu literackiego.
Pisz a my Ci to jakoś wydamy... Może jako pamiętnik, okruchy tamtych dni, wszystko co zapamiętałaś... Pisz Kochana, to Ci może pomóc przetrwać pierwsze tygodnie po rozstaniu i w ogóle przetrwać je...

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...