sleepingbyday Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 cześć słitbulowi fani. te pixińskie piardy w słoiku to może zamiast cegiełek wysyłać :evil_lol:? nowy dom sie nie odezwał? Monika, o tych staruszkach niestety na wątku nie ma nic konkretnego. zaraz wejdę na strone schronu, może tam cos będzie. a jak nie, to już nie wiem. jak oni tacy super są, to nie wyadoptuja mi psa na odległość. a jak rozumiem nie ma sie co na dogomanię powoływać...
MonikaP Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 sleepingbyday napisał(a):cześć słitbulowi fani. te pixińskie piardy w słoiku to może zamiast cegiełek wysyłać :evil_lol:? nowy dom sie nie odezwał? Monika, o tych staruszkach niestety na wątku nie ma nic konkretnego. zaraz wejdę na strone schronu, może tam cos będzie. a jak nie, to już nie wiem. jak oni tacy super są, to nie wyadoptuja mi psa na odległość. a jak rozumiem nie ma sie co na dogomanię powoływać... No nie ma, bo kolejność miała być taka: najpierw robimy coś, co poprawi im trochę byt, pozwoli się im przyjrzeć, rozpoznać ich stan, podleczyć (kurcze, nawet lampę do naświetlania i nagrzewania chorych stawów dla nich kupiłam na wyraźne życzenie wet. schroniskowego...pewnie gdzieś się kurzy w schronie), a potem już konkretnym psom szukamy domów... Zamiast tego one sobie cichutko umierają w boksach :shake:. Broń Boże na nic się nie powołuj!!!! Ani na nikogo, bo od razu będziesz traktowana jako podejrzany nr1. Na stronie schronu są tylko galerie psów i kotów, najczęściej są to zwierzaki, które dopiero co skończyły kwarantannę (bo między boksami nikomu nie chce się chodzić :roll: ). Adopcja na odległość - masz na myśli wirtualną? Forget it....próbowałam to robić, ale jak tego dokonać, jeśli tam problemem jest nawet podanie choremu psu w boksie kropli do oczu czy tabletki raz dziennie - a więc co robić z pieniędzmi z takich adopcji? Kupić karmę - nie, bo kto ją będzie podawał (teoretycznie mogą wolontariusze, ale jeśli akurat żadnego nie będzie, to nikt się tam nie pofatyguje - wszystkie psy dostają równo z kotła). Kupić budy - to właśnie chciałam zrobić dla staruszków - też nie, bo...bo nie i już, przecież psy tam mają wszystko. Nota bene psy bezimienne, z numerkami...tam nikomu nie zależy na tym, by stały się bliższe potencjalnym adoptującym... Oczywiście, jeśli zapytasz, czy możesz co miesiąc wpłacać jakąś kwotę na konto schroniska, usłyszysz, że będzie to bardzo mile widziane...
sleepingbyday Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 nie, na odległość, tzn, że widzę choć 1 zdjęcie psa, wiem ile waży i w jakim jest wieku i go biorę do domu z wykombinowanym transportem, przesyłając papiery pocztą. z zosią tak było. ale jak widzę, taki manewr nie wchodzi w grę no bo kto tam mi będzie psy opisywał lub obfacał.... szkoda, że wolontariat tam nic nie może....
MonikaP Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 sleepingbyday napisał(a):nie, na odległość, tzn, że widzę choć 1 zdjęcie psa, wiem ile waży i w jakim jest wieku i go biorę do domu z wykombinowanym transportem, przesyłając papiery pocztą. z zosią tak było. ale jak widzę, taki manewr nie wchodzi w grę no bo kto tam mi będzie psy opisywał lub obfacał.... szkoda, że wolontariat tam nic nie może.... Papiery pocztą nie wchodzą tam w grę. Wiek...pies określony na 4 lata może mieć 3 razy więcej (tak było u mojej Śrubki), a może być też odwrotnie... Opisy zwierząt - jeśli spojrzysz do galerii na stronie schronu, to wierz mi, w większości są wyssane z palca - na takiej zasadzie, że jeśli pies nie rzuca się na wszystko, co żyje, jest określany jako przyjazny i lubiący ludzi - bo przecież co można powiedzieć o zwierzaku, którego się widzi przez 5 minut w czasie robienia zdjęcia. Z kotami farsa idzie nawet dalej - wejdź, proszę, do galerii kotów i spójrz - te koty są świeżo po zabiegach, ledwie wybudzają się z narkozy, niektóre wręcz leją się jeszcze przez ręce. W takim stanie robi się im zdjęcia, bo pójście do kociarni i poobserwowanie zachowania każdego kota (a setki ich tam nie biegają) i pstryknięcie kilku sympatycznych fotek to już za duży wysiłek..
sleepingbyday Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 bueh. szara polska, drobnocwaniaczkowa rzeczywistość leni :shake:
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 Wróciliśmy po prawie 4 godzinach w gabinecie i kolejnym zabiegu... Zaraz Wam opowiem, ale muszę coś zjeść. Wszystko jest dobrze :multi:
Ra_dunia Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 GoniaP napisał(a):Wróciliśmy po prawie 4 godzinach w gabinecie i kolejnym zabiegu... Zaraz Wam opowiem, ale muszę coś zjeść. Wszystko jest dobrze :multi: To smacznego i czekamy dalej ;)
Megi3 Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Ra_dunia napisał(a):To smacznego i czekamy dalej ;) Ja poczytam dopiero jutro:-(. Idę odpocząć i lulu.Pozdrawiam
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 Zacznijmy od tego, że Pixie omal nie została pogryziona w poczekalni przez owłosionego wielkoluda :angryy: Państwo beztrosko płacili przy recepcji, a piesek sobie obok nich stal na zupełnie luźnej smyczy. Gdy prowadziliśmy naszą Księżniczkę do gabinetu, ten wystartował z zębami prosto do pysia Pixuni :angryy: Nasza mała się wystraszyła, kolega zrobił unik i wymanewrował jakoś, więc skończyło się na strachu. I po co mi przeprosiny tych ludzi??? Myślałam, że ich pobiję!!
agaga21 Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 no w końcu!!! strasznie się cieszę że to dobre wieści:multi:
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 W gabinecie ułożyliśmy Pixunię na kocyku, na podłodze. Wszedł Pan Doktor, skasował ją wzrokiem i mówi: "ale ona spokojna...Chyba kagańca nie potrzebujemy, co?" Na odpowiedź nie czekał, pochylił się nad Pixunią, pogadał do niej, pogłaskał i za chwilę zrobił zastrzyk. A Pixie nic. Schody pojawiły się w pokoju rtg, gdzie pani technik jęła zabierać się za Pixunię jak za biednego prosiaka :angryy: Nakrzyczałam na nią trochę i się opamiętała. Zrobiliśmy w sumie 3 zdjęcia.
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 Zdjęcia wykazały dobry postęp w zroście łokcia, NIC nie strzeliło, nic się nie przesunęło, wszytko jest jak należy. I niestety niepełny zrost nadgarstka :-o To drugie mnie zaskoczyło, bo od upadku minęło już 9 tygodni... No ale p. Dr. stwierdził, że takie hocki klocki się dzieją przy 2 złamanych kończynach :shake:
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 Przy wnikliwym badaniu, łokieć zaczął strzelać... Pamiętacie opowieść o drutach, które przebiły skórę i trzeba było je wyciągnąć? Ano wtedy została jeszcze taka druciana pętelka z "gwintem" (Matko, mam nadzieję, że żaden fachowiec tego nie czyta, bo obawiam się, że boki zerwie) i Dr się wyraził, że w tej chwili przeszkadza ona w prawidłowym zrastaniu się kości. W tym łokciu doszło już do lekkiego zwyrodnienia, i należy tę pętelkę usunąć jak wróci Pixinkowy lekarz. No ale ja za wygraną nie dałam, no bo ileż razy Pixik ma cierpieć i być poddawany premedykacji... Zasugerowałam zatem, że jeśli ten drut nie pomaga, a wręcz przeszkadza, a Pixie i tak śpi, to może by jej to wyciągnąć teraz, bo 10 dni czekania na dobre psinie nie wyjdzie. Dr. przesunał więc zabiegi i Pixi powędrowała na stół. Ma się tę siłę perswazji :cool3:
majqa Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Nie przerywaj w taki kulminacyjnym momencie! :shake: :mad: Zamarłam...Jak poszło?
majqa Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Uff...oj Goniuś, Ty to potrafisz podgrzać atmosferę! :loveu:
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 Zadałam dziś Dr milion pytań... M.in. zapytałam czy Pixie będzie sobie dobrze radzić z chodzeniem. Twierdzi, że tak. No i mówię wtedy, "ojej, kamień z serca mi spadł Doktorze, bo to znaczy, że ponad 2 miesiące wyrzeczeń i nerwów nie pójdą na marne". A On do mnie: "jeszcze Pani zobaczy jak Pixie biega...No może nie wyczynowo, i na krótkie dystanse, ale dzięki Wam, będzie jeszcze cieszyć się życiem" :multi::placz::loveu::evil_lol:
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 [LEFT]Te słowa Doktora dodały nam takich skrzydeł, że potem, to juz robiliśmy sobie jaja :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Pani technik przyniosla bowiem białe opaski... No więc zaczęliśmy się przekomarzać, że jak to, w tak renomowanej klinice nie ma innych kolorów??? Bo ja liczylam dziś na czerwony mówię, bo wszystkie kolory Pixie już miała, a jak to dziewczyna, musi się podobać :evil_lol: No i dawaj!, cała klinika postawiona na równe nogi w poszukiwaniu czerwonych opasek :evil_lol: No i Pixik ma od dziś czerwone dodatki :multi: [/LEFT]
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 majqa napisał(a):Nie przerywaj w taki kulminacyjnym momencie! :shake: :mad: Zamarłam...Jak poszło? Poszło dobrze! Drucior wyjęty, parę szewków założonych, rana po drutach piękna (lekka przetoka, ale to nic). Pixie ma kontynuować antybiotyki przez 5 dni, potem zdejmujemy opatrunek i zaczynamy rehabilitację!!!:multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:
MonikaP Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 No :loveu:. uff, uff, ufff... Gosia, a drW. coś mówił o rehabilitacji? Doradził Ci, co i jak robić?
GoniaP Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 Od tego czekania na Pixulinkę, przyszła mi ochota na zakupy... Wpadłam zatem do sklepiku, i kupiłam n zabawek i kostek do obgryzania, i żwaczy i ciasteczek. Dziś Pixie (i Fufik) obłowiły się w prezenty za 120zł :crazyeye: Zaznaczam, że z mojej własnej kieszeni, za sprawą przypływu wielkiej radości i nowej wiary!!! A jak już jesteśmy przy finansach to pragnę splunąć i wetrzeć w podłogę insynuacje niektórych WROGÓW, że konto Pixie jest nierozliczone :angryy: Zapraszam na pierwszą stronę wątku, gdzie figurują wszystkie wpłaty na jej rzecz do 30 września włącznie. Kolejne, jeśli takie będą, naniosę po otrzymaniu wyciągu za miesiąc październik. Wydatków jeszcze nie włączyłam, bo leczenie jest w toku! Na bardziej radosną nutę dodam na koniec, że Pan Dr. Wąsiatycz potraktował nas i Pixie bardzo ulgowo, i zapłaciliśmy tylko 160zł za: wizytę, 3 zdjęcia rtg, badanie, zabieg ze znieczuleniem ogólnym, leki i kroplówkę, szwy, strzykawki, inne materiały, usztywniacz, bandaże i opaski. Bardzo, bardzo dziękujemy!!! :loveu:
Recommended Posts