Jump to content
Dogomania

Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!


Recommended Posts

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

arjuna napisał(a):
(...) nie zrozumcie mnie źle:jestem chętna do pomocy, ale każda moja zlotówka powinna zostać przejdzona czy wykorzystana przez tę sukę.

Nie rozumiem Cię źle. Sama bym dopytywała. Nie mam wątpliwości, że tak właśnie będzie, jak sobie życzysz. Staniemy na łbie by znaleźć jej tymczas. Sama zaraz przeleję 100zł. Już kończę tekst.

Posted

arjuna napisał(a):
już pisałam na innym forum, gdzie andzia69 umieściła wątek, ale powtórze sie także tutaj:

gdzie suka teraz jest, jakiej kwoty potrzeba jej na leczenie i życie, czy jest szansa na tymczas itp.?
Sunia jest obecnie w szpitaliku schroniskowym, w Poznaniu. Tymczasu jak na razie brak :-(

arjuna napisał(a):
mogę pomóc w opłacaniu leczenia i jej utrzymania..nie mogę dać jej domu niestety.
czy jakaś fundacja ma ja pod swymi skrzydłami?

Tak, Fundacja Emir, a konkretnie jej poznański oddział. Link do strony w moim podpisie.

arjuna napisał(a):
na czyje konto powinno sie wplacać pieniądze i czy jest to konto prywatne czy fundacyjne?
Fundacyjne, czyli poznańskiego oddziału Fundacji Emir. Konto podane w pierwszym poście tego wątku. Wpłaty z dopiskiem "na Pixie".

arjuna napisał(a):
nie zrozumcie mnie źle:jestem chętna do pomocy, ale każda moja zlotówka powinna zostać przejdzona czy wykorzystana przez tę sukę.
I będzie...


Błagamy o tymczas by Pixie nie musiala już wrócić do schronu!!!!:placz::placz::placz:

Posted

arjuna napisał(a):
czy na forum znajduje sie warygodna osoba będąca w kontakcie ze schroniskiem czy pracująca tam?
Nie wiem czy jestem wiarygodna, ale to ja bylam dziś z Pixie u weta, a jutro jadę z nią na operację. Mój nr. tel: 661 955 880

Posted

wpłaty ode mnie będą wpływać co jakis czas:

prowadzę bazarki(nie na dogo), z których często potrafi sie uzbierać pokaźna kwota.
przekażę dochód z nich na leczenie tej suki.

Posted

arjuna napisał(a):
wpłaty ode mnie będą wpływać co jakis czas:

prowadzę bazarki(nie na dogo), z których często potrafi sie uzbierać pokaźna kwota.
przekażę dochód z nich na leczenie tej suki.
Dziękuję...........

Posted

GoniaP napisał(a):
Nie wiem czy jestem wiarygodna, ale to ja bylam dziś z Pixie u weta, a jutro jadę z nią na operację. Mój nr. tel: 661 955 880

Dla mnie jesteś. Głowa do góry. Spod ziemi ale kasa musi się znaleźć,
a mała musi stanąć na nogi. Zaraz wklejam tekst.

Posted

PIXIE. Finezja okrucieństwa zadanego suni pit bull red nose. POMOCY!



Nie sposób przewidzieć, do czego zdolny jest posunąć się człowiek
w dziele zniszczenia.
Tego, nawet dobry Pan Bóg, nie mógł przewidzieć, stwarzając dwunożną istotę, ponoć na swój obraz i podobieństwo.
Tylko pierwsza część planu się udała.
Stanęliśmy na obu nogach po to by zgodnie z życzeniem Stwórcy
uczynić Ziemię sobie poddaną.
Dość specyficznie pojęliśmy boskie intencje.
Zawiść, gniew, podłość i przemoc stały się wizytówką ludzkiej rasy.
Każda odmienność w człowieczej postaci, którą cechuje empatia, miłość, bezinteresowność, zaczęła być traktowana nie jak oczywistość, a coś,
co wymaga gloryfikacji, wyniesienia na piedestał.
Normalność stała się nienormalnością, wyjątkiem przez wielkie "W"!
Skąd tyle goryczy w zdaniach powyżej?
Poznajcie Państwo uzasadnienie...
Mamy nadzieję, że historia suni pit bull red nose, o imieniu Pixie,
stanie się przyczynkiem do zadumy...
Może wielu z nas otworzy oczy
i inaczej spojrzy na różowo dotąd postrzegany świat?
Ten, zasłania kotara cierpienia, zaciągnięta przez...........
Nie trzeba zgadywać, przez kogo...:-(((
Nie wiemy, gdzie, choć wiemy, że góra 2 lata temu, maleńka Pixie
pojawiła się po tej stronie tęczy.
Patrząc na obecne zdjęcia, choć to pewno dość trudne, wyobraźmy sobie małe, rudziątko, rozglądające się ciekawie dokoła.
Szczęśliwa, wciągająca różowym noskiem zapach przygody życia, kruszynka.
Ciekawe, czy miała dom?
Taki, z prawdziwego zdarzenia, gdzie czuła
dłoń pana lub pani gładziła słodką mordkę i tuliła do piersi?
Powiało sielskością, przynajmniej w sferze spekulacji.
Z nieznanych powodów Pixie trafiła do poznańskiego schroniska.
Tu usłyszała wycie zawodu jej podobnych psich istnień i zaczęła
tęsknić. Chciała kochać i być kochaną, wydostać się poza kraty i wiernie służyć, zgodnie z przeznaczeniem.
Fortuna zatoczyła koło.
Pixie trafiła główną wygraną, nową szansę!!!!!!
Została zaadoptowana, otrzymała to, o czym śniła rwanym,
schroniskowym snem.
Jej pan wyjechał na wakacje. Niby żadne to wielkie zdarzenie.
Dla Pixie stało się jednak przełomowym. Dozgonne jego żniwo będzie zbierała przez resztę życia.
Sunia pozostała pod "troskliwą" opieką mamy swego pana.
Pewnego dnia zdarzył się jednak "wypadek", w sprawie którego toczy się
obecnie postępowanie wyjaśniające.
Sunia ocknęła się na ziemi pod balkonem.
Lot z 4 piętra trwał krótko ale był owocny, zgodny z planem.
Problem w postaci Pixie opuścił dom dość nietypową drogą w rozumieniu dosłownym. W przenośnym, była i jest to nadal droga niewyobrażalnego cierpienia.
2.08.08 Pixie z obrażeniami, które bez wątpienia zafundował jej
człowiek i co wymaga podkreślenia ze względu na ich kaliber, musiały przyprawić ją o epizody utraty przytomności z bólu, trafiła na powrót do schroniska.
Tu zaczął się drugi akt jej dramatu.
Z pogruchotanymi kośćmi, wiszącym na strzępie kłem, spod którego wyglądała żywa miazga, znalazła się w czymś, co w nazwie ma słowo "szpitalik".
Przez 18 dni nie udzielono jej jednak żadnej fachowej pomocy!!!
21.08.08 poznański oddział Fundacji Emir zabrał sunię na skrupulatne przebadanie.
To ujawniło szereg złamań, które wymagają natychmiastowej ingerencji
chirurgicznej!!!
Od niej zależy, czy sunia zacznie powtórnie chodzić i...jaka to będzie jakość chodzenia.
Proces wstępnego kostnienia bez kontroli, już się zaczął.
Jedną decyzją, jednym, podłym zamysłem wprowadzonym w czyn, ktoś przesądził o życiu tego zwierzęcia.
Czy dlatego, że tak chciał się zabawić?
Czy dlatego, że sunia, w pełni pokładająca ufność w człowieku, niczego nie podejrzewając, nie broniła się?
Fakt, że wbrew powszechnej ocenie rasy,
jest istotą ciepłą, delikatną i zdumiewająco łagodną, obrócił się przeciw niej. Nie użyła zębów by wyjść z opresji.
Czy ktoś potrafi zrozumieć, wyjaśnić, usprawiedliwić ten rodzaj
bestialstwa???
Jak u diabła, tak, tak, u diabła, mogło do tego dojść???
A...zaniechanie podjęcia działań diagnostyczno - leczniczych przez schronisko???


Błagamy w imieniu Pixie o, nie boimy się użyć tego określenia,
jej życie!!!
Bez szansy na chodzenie nad sunią zawiśnie oczywisty wyrok.
Jeśli nie stanie na 4 łapkach i będąc reprezentantką rasy uznawanej
za groźną i bojową, straci wszelką szansę na ponowną, DOBRĄ ADOPCJĘ!
Wtedy pozostanie modlitwa o cud, bo...i teraz już ją zanosimy.


Tym z Państwa, którzy są skłonni i władni dopomóc w sfinansowaniu
operacji tej tak bardzo skrzywdzonej sunieczki, pozostawiamy
wszelkie niezbędne dane do wpłat.


Osoby zainteresowane udzieleniem pomocy w formie
innej niż finansowa (np. dom tymczasowy na czas dochodzenia Pixie do zdrowia, docelowy dom adopcyjny), pragnące zasięgnąć dodatkowych informacji na jej temat, proszone są o kontakt z Panią Małgorzatą Prokopowicz, dzwoniąc na numer 0 - 661 955 880 lub pisząc na adres mailowy malgorzata.prokopowicz@canissfera.pl.



Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR"
Konto Fundacji: Bank Śląski O/Grodzisk Maz.
80 1050 1924 1000 0023 0438 1029
z dopiskiem: " Na Pixie"
Adres: Oddział, ul. Słoneczna 4, 96-321 Żabia Wola




OK. Teraz sprawdzam błędy - literówki, interpunkcja, składnia, zbędne powtórzenia etc.

Posted

[quote name='GoniaP']Nie wiem czy jestem wiarygodna, ale to ja bylam dziś z Pixie u weta, a jutro jadę z nią na operację. Mój nr. tel: 661 955 880
z tym akurat nie ma co polemizować, bardziej wiarygodnej i odpowiedzialnej osoby nie znam.

A tak w ogóle to śledzę wątek od początku. Po cichu. Ale szukam, szukam na gwałt jakiegoś DT... bo przecież ona tam zostać nie może:placz:
ta cała historia.. to straszne.. no jak.. dlaczego... nie rozumiem:placz:

Posted

Helga&Ares napisał(a):
potrzebuję informacji, czy sunia jest agresywna w stosunku do innych psów?

Nie wiem... Ona w tej chwili ledwo żyje...........

Posted

dogomanka_ napisał(a):
Majqa-super!
Ja bym tylko dopisała przy tej pomocy też DS,żeby ludzie wiedzieli,że szuka ona domku.

Zrobione według życzenia!;)

Posted

[quote name='Helga&Ares']potrzebuję informacji, czy sunia jest agresywna w stosunku do innych psów?
Ona jeszcze długo po operacji nie wejdzie na minimum obrotów, a co dopiero żeby wykrzesała z siebie potrzebę wyrażenia agresji.
Nie miałabym obiekcji by wziąć ją do siebie, do małego mieszkania w bloku, mało tego, wprowadziłabym w obecne już 2 psy i 2 koty (zgrała powtórnie towarzystwo), byle ratować ją przed powrotem do schronu i to w stanie pooperacyjnym.

Jedno, co mi to uniemożliwia to...3 piętro (blok bez windy). :-( Nie podołam, z własnym chorym kręgosłupem, stargać suni, nie robiąc
i jej i sobie krzywdy. Inna sprawa, że jest jasność, po rozmowie z Gonią, że sunia powinna być pod stałym nadzorem lekarza, który ją operował.

CUDU I TYMCZASU NA JUŻ POTRZEBA !!!!!!!!!!!!

Posted

Przed chwilą dowiedziałam się o suni:-( Niestety nie jestem w stanie zapewnić jej DT z powodu braku czasu, a na takiego psa jest potrzebny i warunków bo jednak zagracony garaż to nie jest dobry pomysł:-(. Trzymam kciuki za suńkę!!

Posted

Udało się..... Pewna wspaniała osoba, moja najbliższa sąsiadka weźmie sunię na dt. Ale nie może tam zostać długo. Opiekę nad sunią podzielimy między siebie. Ale błagam, szukajmy dalej, bo przecież proces jest długotrwały.

Posted

GoniaP napisał(a):
Udało się..... Pewna wspaniała osoba, moja najbliższa sąsiadka weźmie sunię na dt. Ale nie może tam zostać długo. Opiekę nad sunią podzielimy między siebie. Ale błagam, szukajmy dalej, bo przecież proces jest długotrwały.


Ufff dobrze ze jest wyjście B, trochę spokojniej ale też szybko trzeba się rozglądać dalej.

Posted

GoniaP napisał(a):
Udało się..... Pewna wspaniała osoba, moja najbliższa sąsiadka weźmie sunię na dt. Ale nie może tam zostać długo. Opiekę nad sunią podzielimy między siebie. Ale błagam, szukajmy dalej, bo przecież proces jest długotrwały.


:klacz:

a jak z kasą?

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...