Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Napiszę wszystko co wiem.......

Misia siedziała vis a vis wejscia w klatkach przy wybiegu. To były takie większe zbiorówki. Miały teorerycznie więcej miejsca.......Teoretycznie bo pewnie kiedyś było tam upchane "na gęsto".

To był taki "dom wariatów". Przerażone, półdzikie, na widok ludzi chowające się za budą..

Misia reagowała podobnie. Kiedyś siedziałam sobie przy tym boksie. Obserwowałam ją.......ładniutka - stojące uszka, mordka......i taki dziwny wyraz oczu. Udało mi się wywabić ją z budy.....Nie podeszła stała tak z kroczek od siatki.......cała pokulona, nieśmiało zamerdała ogonkiem....takie przepraszam, że zyję........


Instynkty macierzyńskie moze mieć .......bo większość suczek z Krzyczek po prostu była w ciązy albo rodziła.

  • Replies 116
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziś zawiozłyśmy Kostula do nowego domu. Biedactwo miało minę jak skazaniec, ale o domku nadal można mówić tylko w superlatywach. Lucky boy. Nie marzyłyśmy o tym, że akcja się skończy tak dobrze i szybko w sumie.

Więc jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję za pomoc i wsparcie i proszę dać znać, kiedy będziemy się mogły jakoś odwdzięczyć, wspomóc ciężki przypadek, który będzie pod Waszą opieką, itd.

Przy okazji - pełen podziw dla osób, które prowadzą domy tymczasowe. Wam się oczy nie pocą i nie rośnie gula w gardle, kiedy trzeba odwrócić się od pieska i iść każde w swoją stronę?

Neigh - dzięki za te parę słów o Misiuli. Puchacz jeden na pewno przed schroniskiem mieszkał ze świnkami, ponieważ uwielbia się taplać w błocie, chrumkać, chrząkać i wydawać inne nieprzyzwoite odgłosy. Jak tylko jakieś błocko znajdzie, najpierw paprze łapki, a potem przewraca się rozkosznie na boczek. Pływanie tez uwielbia (coby się nie przemęczać, pływa prawie w miejscu), a nawet w kąpielach, niezbędnych przy takim trybie życia, zaczęła gustować i siedzi sobie zrelaksowana w wannie.
Fajnie, że przynajmniej części z psów zapewniłyście bezpieczny byt, nie zrażajcie się, szukajcie porozumienia, nawet jeśli przestaje być jasne, kto jest wrogiem, kto myśli podobnie - warto.

Posted

Mialam sie zapytac , dziewczyny, czy nie bylo Wam przykro, bo w tego co zauwazylam, to zescie sie zrzyly z psiakiem ... Ale najwazniejsze,ze chlopak znalazl dobry dom :multi::multi::multi:

Posted

wiadomo, że trudno jest oddać
u mnie Lola (podpis) była parę dni i też się zakochałam :eviltong:


no, ale jak Kostek do domku poszedł :) to tylko się cieszyć :multi:

Posted

My to my. Ale to już był taki pewny siebie, zadowolony z tego, że ma towarzystwo pies, a jak wychodziłyśmy - znów patrzył jak mała foczka, która zaraz dostanie w głowę, znów miał uszka klapnięte i ogonek pod siebie. Mały drań umie wzruszyć.
Chociaż ludzie fajni, jak mało kto, chociaż okolica przyjaźniejsza pieskom, niż nasze betonowe osiedle - irracjonalnie człowiekowi źle w takich momentach. Już się przyzwyczaiłam, że mi bydlątko wskakuje rano na plecy, ciągnie za rękaw, zadziera z Misią, dziamocze, no i widać było, że się z Misiulą zgrali cudnie.
Ewka bardzo przeżyła. Przecież to ją wybrał te dwa tygodnie temu w parku i to ją zaczepił.

Ale już dziś lepiej.

Posted

No dobra........atmosfera tu ciepłą i zadowolona, to moze tu coś uda mi się wyżebrać.....

Bryś - "krzyczkowy" psiak wielkości kolanowej, taki zminiaturyzowany owczarek. Młody 2- 3 lata. Jeden z niewielu, który dał sobie założyć smycz i wyszedł " o własnych siłach". Przybiegał na wołanie...........no na tle pokrzyczkowców perełka prawdziwa. Moje oczko w głowie.

2 tyg, temu poszedł do domu. Ponoc konflikt z kotami........posłałam behawiorystę. Behawiorysta problemu nie widział. To znaczy koty wpatrywały się w psa, pies wił się pod spojrzeniem, wysłał sygnały uspakajające ( oblizywał się, ziewał itp) i zaczynał ........poszczekiwać. Pani uznała to za próby ataku. Po 2 tyg bycia psem domowym Bryś wrócił do kojca.......

Pies przeżywa dramat........nie je ..........śpi zwinięty w kłebek niemal cały czas. Z wesołego psiaka przemienił sie w sflaczały, smutny gałganek.

Błągam........nie proszę........błagam........jeśli ktokolwiek z Was ma pomysł na dom, dt cokolwiek.......Ten pies przeszedł więcej niż ktokolwiek moze sobie wyobrazić........przeżył chwile szczęścia........został zwrócony jak wybrakowany miś pluszowy.........i cierpi.......

Karma, wet..........do zwrotu rzecz jasna. Plus obiecuję zrobić co w mojej mocy by znaleźć mu dom.

Posted

A czy to zwierzątko ma swój wątek? Ewentualnie opis ze zdjęciem?

Bardzo mi przykro, ale domem tymczasowym osobiście być nie mogę. Ledwie odratowałam nasze stosunki z rodzicami po Kosteczku i piesek następny, nawet najsympatyczniejszy i tylko na kilka dni, to już byłby poważny cios w ich zaufanie.
Natomiast powiem o Brysiu każdemu, kogo podejrzewam o to, że mógłby się psem konsekwentnie i bez paniki zaopiekować. Mam też kontakt do jednej pani, która chciała Kostka, ale się nie załapała. Zadzwonię i zapytam, jak już sobie uświadomię, który to był Bryś. W tej chwili go nie kojarzę.
Jeśli dalej są jakieś problemy z krzyczkowymi pieniędzmi, mogę się też dołożyć finansowo i chwilowo nic więcej chyba nie mogę.

Btw - Kościej identycznie reagował na kota i uznałam, że układa im się bardzo dobrze jak na początek znajomości. To już chyba kwestia interpretacji i nastawienia. Myślisz, że to wymówka czy rzeczywiście obawa o kota, wynikająca z powierzchownej oceny sytuacji?

Posted

Anonimowy Anonim napisał(a):
A czy to zwierzątko ma swój wątek? Ewentualnie opis ze zdjęciem?

Bardzo mi przykro, ale domem tymczasowym osobiście być nie mogę. Ledwie odratowałam nasze stosunki z rodzicami po Kosteczku i piesek następny, nawet najsympatyczniejszy i tylko na kilka dni, to już byłby poważny cios w ich zaufanie.
Natomiast powiem o Brysiu każdemu, kogo podejrzewam o to, że mógłby się psem konsekwentnie i bez paniki zaopiekować. Mam też kontakt do jednej pani, która chciała Kostka, ale się nie załapała. Zadzwonię i zapytam, jak już sobie uświadomię, który to był Bryś. W tej chwili go nie kojarzę.
Jeśli dalej są jakieś problemy z krzyczkowymi pieniędzmi, mogę się też dołożyć finansowo i chwilowo nic więcej chyba nie mogę.

Btw - Kościej identycznie reagował na kota i uznałam, że układa im się bardzo dobrze jak na początek znajomości. To już chyba kwestia interpretacji i nastawienia. Myślisz, że to wymówka czy rzeczywiście obawa o kota, wynikająca z powierzchownej oceny sytuacji?


Nauczyłam się nie oceniać ludzi........ale nie ukrywam, ze moje rozczarowanie pogłębia się zawsze, kiedy pies wraca..........lepiej niech nie biorą, jeśli nie mają pewności niż traktują jak nieudany zakup w supermarkecie.

Myślę, że wymówka - moja Bromba na początku koty wściekle goniła, rzucała się za każdym razem.....wszystko można wypracować, tylko trzeba chcieć.

Dzięki za wolę pomocy......oby mu się udało.

Posted

to Bryś nie ma wątku?

jak jego sytuacja?
straszne jak pies musi wrócić :(

z Pysiem (podpis) tak samo... alergia... no kur...:angryy:
nagle, dziwnym trafem

nie wiem, nie jestem tam na miejscu
ale mi to bardzo smierdzi.

Posted

mru napisał(a):
to Bryś nie ma wątku?

jak jego sytuacja?
straszne jak pies musi wrócić :(

z Pysiem (podpis) tak samo... alergia... no kur...:angryy:
nagle, dziwnym trafem

nie wiem, nie jestem tam na miejscu
ale mi to bardzo smierdzi.



No nie ma - w sumie to powinnam założyć i Brysiowi i Dupciowi i Bryzie........tyle ze ja cierpię na dogowstręt od jakiegoś czasu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...