Kruszynka86 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Ja sie poprostu czuje w obowiazku pomóc temu psiakowi chociaż najbardziej to wszystkim bym pomogła ale skad na to pieniedzy nabrać Jak w styczniu mąz wróci z zagranicy to postaram sie coś jeszcze na konto Carusiowi wpłacić (może nie wyrzuci mnie z domu;)) bo kaske przywiezie... W każdym razie śle duuuże całuski psiakowi i niech zdrowieje:loveu: Quote
Gosia Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Po kolei- z tym sklonowaniem to znam parę osób, które zrobiłyby dużo, by do tego nie doszło :evil_lol: Co do agresji- wiadomo, o czym mowa, szkoda pisaniny. Co do chwiejnego chodu- obawiam się, że tak niestety zostanie. Ale ja mam rottweilera, który tak chodzi od 4 lat i nic mu to nie przeszkadza. Przyzwyczaił się i koniec. Wg mnie ważniejszą kwestią jest to, by Cary się nie przewracał zbyt często, sam podnosił i załatwiał sam potrzeby fizjologiczne. I do tego bym zmierzała. Po serii zdjęć, które mam zamiar mu jeszcze zrrobić okaże się, czy operacja może coś zmienić i jakie są szanse. Wtedy dam znać co i jak. Ale to będzie w przyszłym tygodniu. Co do pieniędzy- ja nie potrzebuję kasy dla niego, więc bez nerwów- pilnujcie tylko, bo gdyby się okazało, że jednak operacja mogłaby zmienić sprawę diametralnie, to taka operacja będzie kosztowna- nawet z moimi znajomościami. Po prostu pewnych rzeczy nie przeskoczę. Pozdrawiam- Quote
RIVER Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 [quote name='majqa']Info od Ewy: "chwała Najwyższemu, że Cary ma już nowy normalny dom ... " Amen [quote name='Gosia'] pilnujcie tylko, bo gdyby się okazało, że jednak operacja mogłaby zmienić sprawę diametralnie, to taka operacja będzie kosztowna Pozdrawiam- Pilnujemy Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Przepraszam Carusiu za brak tekstu dla Ciebie. Wczorajszy dzionek był do bani. Dziś, obiecuję, że przysiądę do tego. Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Gosia napisał(a):(...)Wg mnie ważniejszą kwestią jest to, by Cary się nie przewracał zbyt często, sam podnosił i załatwiał sam potrzeby fizjologiczne.(...) Gosiu, jak będziesz miała momencik, napisz proszę, jak to wygląda w tej chwili? Często się przewraca? Jak jest z podnoszeniem? Pomagasz, czy udaje mu się czasami dźwignąć samemu? Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 "Aby pomóc Cary'emu wyślij SMS-a na numer 79880 o treści wa cary 01. Otrzymasz link z możliwością ściągnięcia zdjęcia Cary'ego. Koszt sms'a 9 PLN + VAT (10,98 PLN). Za każdego SMS-a serdecznie dziękujemy." Pomorska Fundacja Rottka, 81-786 Sopot ul. Chopina 38 Konto bankowe Bank BZ WBK S.A. O /Sopot: 53 1090 1098 0000 0001 0587 2375 tytułem - Cary Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Isadora7 napisał(a):A tekścik szykujesz? Tak. Stronę wcześniej przeprosiłam za zawalenie sprawy. Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Droga przez mękę kalekiego owczarka Cary'ego. Podobno tzw. szlachetne urodzenie jest przepustką do szczęścia. Tkwi w tym jakieś źdźbło prawdy ale wyłącznie w odniesieniu do ludzi. To niepisane prawo nie działa w przypadku zwierząt. Smutna historia owczarka niemieckiego, o pięknym imieniu Cary, stanowi podstawę tego przekonania. Jako maleńkie szczenię z rodowodem, trafił on w tzw. dobre ręce. Co do tego hodowca nie miał wątpliwości. Na psiaka czekała kariera psa wystawowego. Minęło 5 lat. Do drzwi hodowcy zapukał zdruzgotany człowiek, błagający o wsparcie w postaci rady, co można jeszcze zrobić, by ratować zwierzę, które trzymał na smyczy. Człowiek ów potrafił udowodnić, że dorosły strzęp psa jest dawnym szczenięciem, znanym hodowcy. To, co opowiedział później, było zwalającą z nóg prawdą, pokazującą, jak wiele masek potrafią założyć ludzie, by osiągnąć cel. Cary u swych pierwszych właścicieli przeżył istne piekło na ziemi. Nie były mu przeznaczone wystawy. 3 lata spędził w kojcu, bez skrawka budy. Przeszedł katorgę i solidny trening termiczny - mróz, deszcze, upały, przed którymi nie było, gdzie uciec i znikąd, słownie znikąd, nie nadchodziła pomoc. Czy ktoś się temu piekłu przyglądał? Trudno uwierzyć, że mogło być inaczej. Właściciele biedaka nie mieszkali na pustkowiu. Jakimś zrządzeniem losu, jakby ostatnim rzutem na taśmę, przeznaczenie przywiodło do tego domu wspomnianego człowieka. Podjął tam pracę i tak zetknął się z psem. Widząc jego codzienne cierpienie, uprosił właścicieli, by zrzekli się na jego korzyść praw do psa. Formalnościom stało się zadość. W ten sposób to on stał się jego nowym opiekunem. Weterynarze podejrzewali u Carego zapalenie opon mózgowych, jako następstwo doznawanych udarów słonecznych. Owczarek przeszedł również epizod zapalenia nerwu wzrokowego, z czasową ślepotą na jedno oko. Ta, ku wielkiemu szczęściu, ustąpiła. Biorąc pod uwagę, ile przeszło to zwierzę, ciężko się dziwić czemukolwiek. Na cud zakrawa, że Cary w ogóle jeszcze żyje. Pies porusza się podtrzymywany w specjalnie skonstruowanym nosidle. Jego łapki odmawiają współpracy, podwijają się, chód jest chwiejny. Niestety, nie wycofują się objawy porażenia czterokończynowego. RTG wykazało uraz kręgosłupa w odcinku piersiowym, jakby pies został czymś ordynarnie uderzony. Niestety, los nie lubi łzawych, szczęśliwych zakończeń. Czas pokazał, że nowy Pan Cary'ego nie podołał obowiązkom i deklarowanemu zaangażowaniu. Pomimo okazanego mu wsparcia, w tym i finansowego, nie polepszył jakości życia nieszczęśnika, nie dopilnował leczenia. Dopuścił do tragicznego zaniedbania stanu zwierzęcia. Doszło do tego, że bardzo poważnie zaczął rozważać jego uśpienie. Oko opatrzności jednak czuwało. Pojawiła się wybawczyni Cary'ego i to wybawczyni w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ofiarowaniem domu tymczasowego uchroniła psa przed zastrzykiem zapomnienia i postanowiła zawalczyć o poprawę jego kondycji psychicznej i fizycznej. Jaki w ogóle jest sens tych wszystkich starań? Zapewne, odrzucając uczucia wyższe, nie byłoby żadnego, gdyby nie fakt, że Cary rozumie, co się do niego mówi. Pomimo bagażu przejść jest niezwykle inteligentnym, zrównoważonym psem. Na ile jego ciało pozwala, całym sobą reaguje na człowieka, okazując mu wielką wdzięczność, za każde płynące dobro. Nie można pozwolić, by cała lawina przeciwności, miała zaowocować odejściem psa tam, skąd już nie ma powrotu. Cary, marnie zaczął swą ziemską egzystencję. Nie wolno dopuścić, by równie marnie, tak młody, wciąż piękny i jakże kochany pies, miał skończyć. Błagamy o pomoc zarówno w imieniu Carego jak i jego obecnej opiekunki. Szukamy zarówno wsparcia finansowego na leczenie jak i docelowego domu, który doceni to cudowne zwierzę i nie przyłoży ręki do tego, by ponownie zostało skrzywdzone. Cary ma jeszcze przed sobą wiele lat życia. Wyłącznie od ludzi, jakich na jego drodze stawia przeznaczenie, zależy zarówno obecna, jak i przyszła jakość tych lat. Osoby zainteresowane losem psa, pragnące włączyć się w pomoc, pozyskać dodatkowe informacje, proszone są o kontakt z Pomorską Fundacją Rottka. Ta, wzięła Cary'ego pod swe opiekuńcze skrzydła i z wielką determinacją walczy o to skrzywdzone stworzenie. Dane kontaktowe: kasia@rottka.pl, 0-606910935 Dla tych z Państwa, którzy są przekonani, że zechcą wspomóc diagnostykę i leczenie owczarka, pozostawiamy dane do wpłaty. Pomorska Fundacja Rottka, 81-786 Sopot ul. Chopina 38 Konto bankowe Bank BZ WBK S.A. O /Sopot: 53 1090 1098 0000 0001 0587 2375 tytułem - Cary Pomóc Cary'emu mu można również drogą smsową, wysyłając na numer 79880 treść: wa cary 01. W odpowiedzi przyjdzie link z możliwością ściągnięcia zdjęcia Cary'ego. Koszt sms'a 9 PLN + VAT (10,98 PLN). Quote
Isadora7 Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Majqa dopiero teraz mogłam przeczytać, dla mnie ok, bardzo ok. Czy ja dobrze pamiętam ze sa jakies nowsze zdjęcia Carego (poza tym co dawałam w poprzedniej aukcji)? Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 O ile pamiętam były chyba 4 zdjęcia robione przez Ewę komórką (są gdzieś na wątku) i raczej mniej czytelne niż te aparatem. Innych fot już nie było. Trzeba wykorzystać te, które są. Quote
majqa Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Ogłoszenia dla Carego: ale.gratka - na mazowieckie vegie - j.wyż. eoferty.com.pl - j.wyż. dwukropek - j.wyż. bono - polska pajęczyna - na mazowieckie gumtree - j.wyż. neeon - cała Polska przygarnijzwierzaka.pl - na mazowieckie zoonet - cała Polska adopcjapsa - na mazowieckie petsy - j.wyż. kokosy - j.wyż. (tu nie chciały wejść zdjęcia więc zrobiłam dopisek, że do otrzymania na życzenie mailem) Quote
Kruszynka86 Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 strasznie wzruszajaca historia psinki :placz::placz: już przesłałam paru znajomym może ktoś dołaczy sie do pomocy i wpłaci jakiś grosz:mad: Quote
Gosia Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Majga- on się w ogóle nie przewraca- ja nigdy nie widziałam, żeby u nas upadł. A ogród mamy nierówny, a pod bramą kamienie, po których i naszym zdrowym nie jest przyjemnie chodzić. Czasem się potknie albo zachwieje- to wszystko. To, czego Cary najbardziej potrzebuje, to kontaktu z człowiekiem. Ciągle szuka naszego towarzystwa.Dziś był kastrowany i już biega. Pozdrawiam- Quote
majqa Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Gosia napisał(a):(...) on się w ogóle nie przewraca- ja nigdy nie widziałam, żeby u nas upadł.(...) Zasugerowałam się tą częścią Twojej wypowiedzi: "Wg mnie ważniejszą kwestią jest to, by Cary się nie przewracał zbyt często, sam podnosił i załatwiał sam potrzeby fizjologiczne. I do tego bym zmierzała." Wielka ulga. Bardzo się cieszę, że jest tak, jak piszesz. Czy mam rozumieć, że Cary w tej chwili porusza się bez podtrzymywania mu tyłu? Quote
Gosia Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Tak, nigdy nie pomagałam mu wstać. Chwieje się czasami, ale nie przewraca. Teraz poszedł spać obrażony, bo mu kołnierz założyłam. :mad: Quote
majqa Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Koniecznie trzeba mu wytłumaczyć, że w kołnierzu wygląda dostojniej! :evil_lol: Quote
RIVER Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Gosia napisał(a): Teraz poszedł spać obrażony, bo mu kołnierz założyłam. :mad: :evil_lol: będzie z niego zdrowy pies jak już ma swoje zdanie - Gosiu :loveu: Quote
tyciaNi Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 majga ten, ten tekst który napisałaś jest przesliczny i bardzo ujmujący :-( czytając go jeszcze raz przeżyłam tragedie tego psa pozdrawiam Was dziewczyny ;) Quote
majqa Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Dziękuję Tyciu za ciepłe słowa. :oops: Mam nadzieję, że historia Carusia znajdzie wreszcie szczęśliwe zakończenie, a za takie uważam ten docelowy, ostateczny domek, choć przyznać trzeba, że ma skubaniec farta, oj ma. :evil_lol: Tylko jak on śmie obrażać się na Gosię, swojego anioła? ;) Quote
tyciaNi Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 no ale to tylko dobrze rokuje, skoro ma humory i zaczyna pokazywać rogi to oznacza że polepsza się stan psychiczny i fizyczny... sobie pozwala :cool3: będzie dobrze, wierzę w to :loveu: Quote
Gosia Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Tak- wydaje mi się, że powoli zaczyna się zbierać. A jak się stawiał, jak mu wenflon wyciągałam przed chwilą. Całą łazienkę spryskał dureń krwią. "Stworek nie chce, Stworek nie będzie..." Śmieszny jest (narazie). Quote
majqa Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Info z forum Rottki: "na Carrego w listopadzie wplynela kwota 60zl od MagdalenyL. z Piaseczna jako adopcja wirtualna." i " są z aukcji jeszcze ale policzymy osobno." Nie wiem natomiast jak będą i czy będą (pojęcia bladego nie mam jak się to robi) rozliczane imiennie pieniążki płynące smsowo. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.