ARKA Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 To 'Twoja prawda" Belga napisał(a): Odeszła w wieku 13 lat na niewydolność nerek, która jest jedną z najczęstszych przyczyn zgonów starych psów. Czyżby wybryk natury...?;) A to prawda vetserwisu Podejrzewa się rownież, że pewna część przypadków niewydolności nerek może być konsekwencją ogólnego starzenia się organizmu" :roll: Widzisz roznice??!!!To tak jak napisalas, ze sterylizacja=smierć... Quote
Belga Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Vetserwis nie jest dla mnie wyrocznią! Choćby w artykule o sterylizacji jest dużo wprowadzających ludzi w błąd nieścisłości... Słuchaj ARKO, ja nie mam zamiaru się z Tobą kłócić. Działasz na rzecz skrzywdzonych zwierząt - i chwała Ci za to! Więc tylko nie proponuj mi obowiązkowej sterylizacji moich psów, a będę traktować Cię z należytym szacunkiem i sympatią. Pozdrawiam! Quote
ARKA Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Belga napisał(a):Vetserwis nie jest dla mnie wyrocznią! Choćby w artykule o sterylizacji jest dużo wprowadzających ludzi w błąd nieścisłości... :niewiem:nic na to nie poradze,ze opieram sie, jesli juz, na wiedzy lekrzy ktorych szanuje,jako lekarzy, ale tez za ich wiedze, AKTUALNĄ! Więc tylko nie proponuj mi obowiązkowej sterylizacji moich psów, :niewiem: a gdzie ja personalnie zwracam sie do Ciebie, kiedy proponowalam Ci kastracje Twoich psow? Mowimy ogolnie o zabiegach kastracji, zaletach i wadach-kazdy ma swoj rozum i wybiera to, co uwaza ze jest najlepsze dla jego psa. Ja moge tylko powiedziec ,ze moje psy(suka i 2 psy) i kotki sa wykastrowane:p Quote
xxxx52 Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Juz mialam wiele starych psow i prawde mowiac ,zaden nie umarl z powodu nerek.natomiast wiem ,ze koty sa podatne na rozne schorzenia nerek. Rowniez mnie dziwi stwierdzenie,ze kastracja = smierc. Niemieckie schroniska wydaja 99% wykastrowanych zwierzat ,i jakos wszystkie zyja i maja sie dobrze.Moze przyczyna smierci psow po kastacji sa niedouczeni wet a nie sam zabieg kastarcji,ktory jest zbawienny dla zwierzat.Przedawkowanie narkozy czy powiklania po operacji, sa gdy przeprowadzane sa nie sterylnie,albo z powodu za duzej dawki narkozy.Niebezpieczenstwo grozi ze stony niedouczonego wet ,a nie ze strony samego zabiegu . Smierc moze nastapic rowniez podczas innych zabiegach np.podczas czyszczenia zebow w czasie narkozy,dawanie kontrastu do jelit itd kastracje chronia przede wszystkim suczki przed mozliwoscia dostania carcinomy. Uwazam ,ze kastracje psow i suczek powinny byc obowiazkowe w kazdym schronisku.Zaden pies nie wykastrowany nie powinien oposcic schroniska. kastrowane powinny byc takze psy ,pseudohodowli ,psy z bud na lancuchach ,a przedewszystkim psy ktore sa niebezpieczne dla otoczenia. (W Egipcie poniewaz arabowie niechetnie poddaja swoje suczki kastacji ,czy aborcji,szwajcarscy milosnicy zwierzat wykardaja ,poddaja kastacji czy aborcji ,i po paru dniach wypuszczaja psy na miejsce porwania ,ale wykastrowane.Zabawne jest ,ze wlasciciele tych psow nawet nie wiedza ,ze w Hugardzie ich psy sa kastrowane)Mysle ,ze nie dojdzie do takich sytuacji w naszym kraju,tylko ludzie zrozumia ,ze wszystkie psy na wsiach walesajace sie po ulicach ,schroniskach ,niebezpieczne,powinny byc kastrowane. Quote
Martens Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 ARKA napisał(a)::niewiem:nic na to nie poradze,ze opieram sie, jesli juz, na wiedzy lekrzy ktorych szanuje,jako lekarzy, ale tez za ich wiedze, AKTUALNĄ! Niestety w artykułach vetserwisu, zwłaszcza na temat sterylizacji i kastracji, kilka spraw pominięto lub zbagatelizowano. Dla mnie również Vetserwis nie jest wyrocznią. xxxx52 napisał(a): Rowniez mnie dziwi stwierdzenie,ze kastracja = smierc. A ktoś tak napisał?? :crazyeye: xxxx52 napisał(a):Niemieckie schroniska wydaja 99% wykastrowanych zwierzat ,i jakos wszystkie zyja i maja sie dobrze. Na jakiej podstawie tak twierdzisz? I jesteś pewna, że żaden z tych psów nie cierpi na chorobę związaną ze sterylizacją, przykładowo ujawniające się nieraz po kilku latach problemy z tarczycą i nadnerczami? Jest naukowo udowodnione, że sterylizacja znacznie zwiększa ryzyko powstawania tych schorzeń. xxxx52 napisał(a):Moze przyczyna smierci psow po kastacji sa niedouczeni wet a nie sam zabieg kastarcji,ktory jest zbawienny dla zwierzat.Przedawkowanie narkozy czy powiklania po operacji, sa gdy przeprowadzane sa nie sterylnie,albo z powodu za duzej dawki narkozy.Niebezpieczenstwo grozi ze stony niedouczonego wet ,a nie ze strony samego zabiegu . Zbawienny? To kwestia dyskusyjna. Nic nie ejst czarne ani białe.Patrz wyżej. Proponuję też lekturę tego wątku, wraz z podanymi w nim linkami: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31832 xxxx52 napisał(a):Uwazam ,ze kastracje psow i suczek powinny byc obowiazkowe w kazdym schronisku.Zaden pies nie wykastrowany nie powinien oposcic schroniska. kastrowane powinny byc takze psy ,pseudohodowli ,psy z bud na lancuchach ,a przedewszystkim psy ktore sa niebezpieczne dla otoczenia. (W Egipcie poniewaz arabowie niechetnie poddaja swoje suczki kastacji ,czy aborcji,szwajcarscy milosnicy zwierzat wykardaja ,poddaja kastacji czy aborcji ,i po paru dniach wypuszczaja psy na miejsce porwania ,ale wykastrowane.Zabawne jest ,ze wlasciciele tych psow nawet nie wiedza ,ze w Hugardzie ich psy sa kastrowane)Mysle ,ze nie dojdzie do takich sytuacji w naszym kraju,tylko ludzie zrozumia ,ze wszystkie psy na wsiach walesajace sie po ulicach ,schroniskach ,niebezpieczne,powinny byc kastrowane. I z tym się zgadzam. Ale nie z tym, co mówi tytuł wątku - z nakazem sterylizacji wszystkich psów niehodowlanych. Quote
Belga Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 ARKA napisał(a)::niewiem:nic na to nie poradze,ze opieram sie, jesli juz, na wiedzy lekrzy ktorych szanuje,jako lekarzy, ale tez za ich wiedze, AKTUALNĄ! A znasz tych lekarzy osobiście, leczyłaś u nich zwierzęta? Bo ja tak. I mam swoje zdanie... W arykule o sterylizacji Vetserwis zachęca do sterylizowania szczeniąt, choć już od dawna wiadomo, że pozbawienie młodego organizmu hormonów płciowych jest szkodliwe dla jego prawidłowego rozwoju(pomijając aspekt moralny - dla mnie to nie do przyjęcia) i nawet amerykanie od tego odchodzą. Podaje też, że problem nietrzymania moczu dotyczy zaledwie 2% suk, a także wiadomo, że tak nie jest... Moim zdaniem bardzo źle się dzieje, że strona Vetserwisu jest traktowana jako niepodważalne kompendium wiedzy... :niewiem: a gdzie ja personalnie zwracam sie do Ciebie, kiedy proponowalam Ci kastracje Twoich psow? Zwracasz się do mnie, ponieważ mam zwierzęta niehodowlane. Quote
xxxx52 Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 kastrowanie szczeniat to juz wielka przesada,chociaz tak zachecaja w USA ,zeby zaczac kastrowacpsy w wieku 3-4 miesicy:shake:tego nie rozumiem.jest za kastracja ,ale nie w tak mlodym wieku psa czy kota:shake: Quote
Charly Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 ...a ja się zastanawiam jak by się miala obowiązkowa sterylizacja czy generalnie jak się odnosi sterylizowanie/kastrowanie psów do prawa. Taki zabieg to amputacja (czy nie?) i jako taki wymaga medycznego indykatora. Czy większosc kastracji i sterylek w takim razie jest (tak jak kopiowanie)nie legalna? I inne pytanie (może to już było:oops:). czy nie wystarczy podwiązac jajowody u suki i przeciąc nasieniowody u psa? Czy to możliwe w ogóle i czy działa? Quote
ARKA Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 [quote name='Charly']...a ja się zastanawiam jak by się miala obowiązkowa sterylizacja czy generalnie jak się odnosi sterylizowanie/kastrowanie psów do prawa. Taki zabieg to amputacja (czy nie?) i jako taki wymaga medycznego indykatora. Czy większosc kastracji i sterylek w takim razie jest (tak jak kopiowanie)nie legalna? Jest jak najbardziej legalne-zabiegi ograniczajace populacje, art.27 ustawy o ochronie zwierzat. I inne pytanie (może to już było:oops:). czy nie wystarczy podwiązac jajowody u suki i przeciąc nasieniowody u psa? Czy to możliwe w ogóle i czy działa? Mozna ale nie jest to zdrowe dla psow i suk w rezultacie, dlatego robi sie jesli juz, zabiegi tylko kastracji. Quote
Charly Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 [quote name='ARKA']Jest jak najbardziej legalne-zabiegi ograniczajace populacje, art.27 ustawy o ochronie zwierzat. Nie sądze, że jest "jak najbardziej" legalna. Art. 27. 1. Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione. Nie znam komentarza do tej ustawy. Byc może przy bardzo obszernej i wspaniałomyslnej interpretacji tej ustawy mozna uznac także kastracje psów/kotów żyjących w rodzinie jako legalną w świetle prawa. Jednak kastracja= amputacja. Dlatego myśle,że odpowiedz nie jest taka prosta i jednoznaczna,a legalność indywidualnego zabiegu musialby ocenic sąd. Quote
ARKA Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 [quote name='Charly'] Art. 27. 1. Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione. A co tu jest niejasne? Nie znam komentarza do tej ustawy. Byc może przy bardzo obszernej i wspaniałomyslnej interpretacji tej ustawy mozna uznac także kastracje psów/kotów żyjących w rodzinie jako legalną w świetle prawa. Jednak kastracja= amputacja. Dlatego myśle,że odpowiedz nie jest taka prosta i jednoznaczna,a legalność indywidualnego zabiegu musialby ocenic sąd. A tu nie wiem co masz na mysli. To super,ze chcialbys aby zasadnosc takiego zabiegu ocenial sąd, gospodarskich zwierzat tez?! Quote
Martens Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Wydaje mi się, że jeśli już się czepiać, to nie tyle "amputacji", co definicji "koniecznego ograniczania populacji". Bo że wycinanie suki domowej, należącej do odpowiedzialnej osoby, która nie zamierza jej rozmnażać, jest koniecznym ograniczaniem populacji to bym się nie zgodziła. Quote
Charly Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 [quote name='Martens']Wydaje mi się, że jeśli już się czepiać, to nie tyle "amputacji", co definicji "koniecznego ograniczania populacji". Bo że wycinanie suki domowej, należącej do odpowiedzialnej osoby, która nie zamierza jej rozmnażać, jest koniecznym ograniczaniem populacji to bym się nie zgodziła. i dlatego wyróżniłam to słowo.dokładnie o to mi chodziło. Quote
ARKA Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 [quote name='Martens']Bo że wycinanie suki domowej, należącej do odpowiedzialnej osoby, która nie zamierza jej rozmnażać, jest koniecznym ograniczaniem populacji to bym się nie zgodziła. A jesli opiekun nie daje 100% gwarancji, ze dopilnuje. Ciezko dac taka gwarancje,zresztą. Zycie jest zyciem i mogą wystapic, nagle, nieprzewidziane,rozne, wypadki losowe. A ze koniecznego to oczywiste, zwierzat DOMOWYCH rodzi sie wiecej niz ludzi. Quote
Martens Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 ARKA napisał(a):A jesli opiekun nie daje 100% gwarancji, ze dopilnuje. Ciezko dac taka gwarancje,zresztą. Zycie jest zyciem i mogą wystapic, nagle, nieprzewidziane,rozne, wypadki losowe. A ze koniecznego to oczywiste, zwierzat DOMOWYCH rodzi sie wiecej niz ludzi. Ale nieprzewidziany wypadek to u osoby odpowiedzialnej rzadkość. Co innego suka domowa, wyprowadzana w czasie cieczki na smyczy czy nie pozostawiana wówczas na podwórku bez opieki, której opiekunowi zależy na dopilnowaniu. A co innego suka kojcowa czy wypuszczana na samotne spacery, której opiekun nawet nie zauważa wystąpienia cieczki. Gdyby kundelki w Polsce pochodziły tylko z naprawdę przypadkowych wpadek odpowiedzialnych osób, schroniska świeciłyby pustkami. Ale niestety większość mieszkańców schronisk to potomstwo suk bezdomnych albo mających opiekunów wychodzących z założenia, że mniejszy kłopot utopić czy oddać niż pilnować w czasie cieczki. Ewentualnie z celowych rozmnożeń. Pewnie spytasz na jakiej podstawie tak twierdzę - znam mnóstwo właścicieli suk, i u siebie w mieście, i tu na dogo. Przez wszystkie lata, od kiedy mam psa i rozmawiam z ludźmi na takie tematy, u siebie w mieście spotkałam JEDEN przypadek, kiedy suka na ogół dobrze pilnowana, ściągnęła w czasie cieczki obrożę i uciekła. Wszystkie inne rzekomo przypadkowo zapłodnione suki zaszły w ciążę przez głupotę właściciela, który zostawił sukę z cieczką samą na cały dzień na podwórku, albo spuścił ze smyczy, bo myślał, że się posłucha. Reszta w ogóle ma w nosie czy suki szczenią się co pół roku, czy co tydzień. Znam mnóstwo osób mających suczki niesterylizowane, nie otrzymujące zastrzyków, ot po prostu wyprowadzane w czasie cieczki na smyczy - i nigdy wpadki nie było. Jak się chce - to można. Jak się ma w nosie, to i psa się mieć nie powinno. Albo mózg sobie najpierw wszczepic. Quote
Belga Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 [quote name='Martens']Przez wszystkie lata, od kiedy mam psa i rozmawiam z ludźmi na takie tematy, u siebie w mieście spotkałam JEDEN przypadek, kiedy suka na ogół dobrze pilnowana, ściągnęła w czasie cieczki obrożę i uciekła. To też jest do uniknięcia - wystarczy wyprowadzać suke w szelkach, a nie w obroży - ja tak własnie robię. Jak się chce - to można. Jak się ma w nosie, to i psa się mieć nie powinno. Albo mózg sobie najpierw wszczepic. Święte słowa! A może tak wprowadzić obowiązkowe wszczepianie mózgów właścicielom psów...?;) Quote
ARKA Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Martens napisał(a):Jak się chce - to można. Jak się ma w nosie, to i psa się mieć nie powinno. Albo mózg sobie najpierw wszczepic. Nie badz az taka mara. Ja mialam suke, ktora nie mogla byc wysterylizowana. Zaden zabieg, nawet glupi jasio to dla niej prawie smierc. Niestety sama z nią nie moglam wychodzic w czasie cieczki, nie dalabym rady. 4-5 psow juz lezalo pod furtką a co dopiero wyjscie. W dwie osoby musielismy wychodzic. Ciezko jest wziac na rece suke, ktora wazy ponad 30 kg, wrazie cos i "w nogi". Dlatego tez nie wierze, ze przecietny Kowalski mowiac upilnuje suke, upilnuje ją. Quote
ARKA Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Belga napisał(a):To też jest do uniknięcia - wystarczy wyprowadzać suke w szelkach, a nie w obroży - ja tak własnie robię. Uwazaj abys sie nie poslizgnela itp i z reki Ci smycz wyskoczy, chyba ze wokol siebie smycz tez przypinasz, na klodke, ze karabinczyk smyczy sie nagle nie odepnie lub nie urwie-wiem podwojna smycz. A jak dasz sobie rade z kilkoma psami, no chyba ze masz yorka, to moze jakos dasz rade. Quote
Belga Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Wiesz ARKO, tak straszysz, że chyba w ogóle przestanę z psami wychodzić na spacery... Przecież może mi także meteoryt spaść na głowę... A tak poważnie - w razie nieszczęścia w postaci przypadkowego krycia też istnieją jeszcze środki zaradcze, a w ostateczności jest to sterylizacja aborcyjna. Chociaż oczywiście nikomu tego nie życzę. Nia mam yorka, tylko hovawartkę - ponad 30 kg. Quote
Cavisia Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Arka, ale krycie to nie zapłodnienie drogą kropelkową, również to, że pieski będą szły za tobą, obwąchiwały sukę itp, też nie sprawi że będą szczeniaki. Pójdę nawet dalej - czas "do krycia" to nie cała cieczka, ale najwyżej 5-7 dni, a nawet wskoczenie na sukę przez psa do zapłodnienia nie doprowadzi :razz:. Ja miałam 12 lat, byłam drobnym dzieckiem, ale doskonale potrafiłam sobie poradzić z 35 kg niezbyt ułożonym psem (suką ;) )w czasie cieczki. Troszkę więcej racjonalnego myślenia. Poza tym Arko zajrzyj do wątku gdzie Chandler po sterylce opisuje, jak to jej suka ma nie 2, a 5 cieczek na rok. Tylko tam nie zajrzysz, nie napiszesz, bo co jej powiesz? Quote
ARKA Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 [quote name='Cavisia']Arka, ale krycie to nie zapłodnienie drogą kropelkową, również to, że pieski będą szły za tobą, obwąchiwały sukę itp, też nie sprawi że będą szczeniaki. Pójdę nawet dalej - czas "do krycia" to nie cała cieczka, ale najwyżej 5-7 dni, a nawet wskoczenie na sukę przez psa do zapłodnienia nie doprowadzi :razz:. Cavisia nie rozmawija ze mna jak z dzieckiem albo kims kto niema bladego pojecia o tych sprawach.:razz: Ja miałam 12 lat, byłam drobnym dzieckiem, ale doskonale potrafiłam sobie poradzić z 35 kg niezbyt ułożonym psem (suką ;) )w czasie cieczki. No popatrz jakie to madre dziecko bylas, jestem pelna podziwu dla sily fizycznej i wogole:razz: Moja sasiadke pogryzl pies, ktory dostal sie do jej ogrodu a suka byla w domu, tak byl w "potrzebie" Troszkę więcej racjonalnego myślenia. Ja bardzo mysle racjonlanie a nie bagatelizuje problem, skad te tysiace niechcianych psow? Poza tym Arko zajrzyj do wątku gdzie Chandler po sterylce opisuje, jak to jej suka ma nie 2, a 5 cieczek na rok. Tylko tam nie zajrzysz, nie napiszesz, bo co jej powiesz? Nie znam watku to raz a dwa cos nie tak jest zrobione wiec powinna zmienic weta, ktory oceni co inny wet spartaczyl i tyle. Quote
Chandler Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 ARKA napisał(a): Nie znam watku to raz a dwa cos nie tak jest zrobione wiec powinna zmienic weta, ktory oceni co inny wet spartaczyl i tyle. "Coś nie tak zrobione" - uproszczenie i to spore... Nie trzeba nic "partaczyć", żeby wystąpiły komplikacje. Kastrację przeprowadził dobry weterynarz i prawdopodobnie nic nie "spartaczył" i wiem to nie od niego, ale rozmawiałam już z kilkoma weterynarzami. "Spartaczenie" kastracji byłoby dla nas dobrą wiadomością zostawił jajniki, kawałek jajnika - ponowna operacja i po sprawie. To nie takie proste... Nie jestem przeciwna kastracji - wiem natomiast na przykładzie swojego przypadku, że można "wylać dziecko z kąpielą". I tyle. Quote
ARKA Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Chandler napisał(a):"Coś nie tak zrobione" - uproszczenie i to spore... Nie trzeba nic "partaczyć", żeby wystąpiły komplikacje. Kastrację przeprowadził dobry weterynarz i prawdopodobnie nic nie "spartaczył" i wiem to nie od niego, ale rozmawiałam już z kilkoma weterynarzami. "Spartaczenie" kastracji byłoby dla nas dobrą wiadomością zostawił jajniki, kawałek jajnika - ponowna operacja i po sprawie. To nie takie proste... Nie jestem przeciwna kastracji - wiem natomiast na przykładzie swojego przypadku, że można "wylać dziecko z kąpielą". I tyle. Wiesz, wczoraj w lecznicy spotkalam sunie w kubraczku-pytam co sie stalo. Miala usuwany guz sutka pytam czy przy okazji tez byla sterylka(tak sie robi przy guzach, mus). Nie, bo sunia rok temy miala ropomacicze zamkniete, cudem uratowana i byla juz wtedy wlasnie kastracja(wiadomo). Rozumiem Ciebie, patrzysz ze swojego punktu widzenia, swojej suni. Nie robie zadnych uproszczen-pisze tak jak jest. Ja natomiast i tez, patrze ze swojego punktu widzenia. Od lat mam kastrowane swoje psy i koty(samice i samce) i nie mam zadnych zlych doswiadczen. Quote
Chandler Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Rozumiem Arka. Każdy patrzy ze swojego punktu widzenia. Ja znam również wiele osób, których zwierzęta były kastrowane i wszystko jest "ok". Znam jednak spore grono takich osób, u których "ok" nie jest i nie będzie. Wiem o ropomaciuczu, zamkniętym również. Wiem o guzach sutka. Z tych powodów również zdecydowałam się na kastrację swojej suczki, której nie przewidywałam rozmnażać. Wiem o "życiu" "futrzaków" w schroniskach, co wyprawiają ze zwierzętami "pseudohodowcy". Wtedy, kiedy podjęłam się wyciągnięcia psa ze schroniska opłaciłam jego kastrację, przeprowadziłam i opłaciłam wszystkie badania przed operacją, zaprowadziłam go do mojego weterynarza i pomimo, że mojej suczce, że tak powiem "nie udało się", gdybym podjęła się wyadoptowania psa, czy suni ze schroniska zaprowadziłabym je do mojego weterynarza, bo to dobry specjalista i fachowiec. Ze względu na to, co wiem o "minusach" kastracji suki dzisiaj uważam, że to nie "bułka z masłem", odpowiedzialny właściciel powinien podjąć decyzję sam. Tych "powikłań hormonalnych" jest sporo - tarczyca, serce, zwiększone ryzyko wystąpienia guza sutka, urojone ciąże. To nie tylko ryzyko - okazuje się, że dla wielu osób to smutne doświadczenie. Dzisiaj, jeżeli chodzi o moją suczkę, nie wiem jaką bym decyzję podjęła - w każdym razie nie metoda "małego cięcia". Musiałabym wybierać między np. ryzykiem ropomacicza, a problemami i zagrożeniami, które mam teraz. A już nie wyobrażam sobie, żeby mnie zmuszać do kastracji ustawą... Edit: Właśnie dowiedziałam się, że na dzień dzisiejszy największym zagrożeniem dla mojej suni jest zwiększone ryzyko ropomacicza kikuta macicy. Więc gdybym miała jeszcze raz wybierać - kastrować, czy nie, nie wybierałabym jednak między ryzykiem ropomacicza, a zagrożeniami po kastracji, bo ropomacicze zagraża nam jak najbardzej. I jeszcze taka mała dygresja - zauważyłam, właśnie tu na dogo, że zbyt wiele suk i psów, które przekazywane są do adopcji, wędruje do nowych domów bez kastracji, a powodem nie są względy zdrowotne zwierzaka. A toczymy rozmowy o obowiązkowej sterylizacji zwierząt domowych. Nie mam tu na myśli żadnej osoby z tego wątku - myślę po prostu o przeczytanych historiach, z których wynikało, że zwierzęta nie były kastrowane, a adopcję prowadzili ,wydawałoby się, odpowiedzialni ludzie. Quote
ARKA Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 [quote name='Chandler']Ze względu na to, co wiem o "minusach" kastracji suki dzisiaj uważam, że to nie "bułka z masłem", odpowiedzialny właściciel powinien podjąć decyzję sam. Tych "powikłań hormonalnych" jest sporo - tarczyca, serce, zwiększone ryzyko wystąpienia guza sutka, urojone ciąże. To nie tylko ryzyko - okazuje się, że dla wielu osób to smutne doświadczenie. To sa minusy kastracji???:crazyeye: żeby mnie zmuszać do kastracji ustawą... A kto ma zmuszac??!!!:crazyeye:! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.