Belga Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 [quote name='xxxx52']Belga-wiesz ,ile jest % . Jeśli powikłania dotkną mojego psa, to statystykę będę miała w poważaniu... przyznam sie ,ze nikt mnie nie przekona ze w obecnej sytuacji przepelnienia schronisk,zagryzien,etanazji szczeniakow,rozwitu mafi handlujacyh szczeniakami to kastracja to jest zlem koniecznym. To koniecznosc !!!!!!!!!! Tak - w schroniskach to konieczność! U wiejskich niepilnowanyc psów psów też - tylko kto to sfinansuje? Juz tyle psow kastrowanych widzialam ,ale zaden nie mial powiklantego typu.prawda jest natomiast ,ze spotkalam sie z sytuacja zwierzat co lekarz dal za duza dawke narkozy,albo polozono psa üpo kastracji w brudzie.Takie zaniedbania moga zdarzyc nie tylko podczas kastracji:mad: Jak wyżej - jeśli padnie na mojego psa, to sporadyczność takiego przypadku nie będzie dla mnie żadnym pocieszeniem... No i dlaczego miałabym narażać mojego psa/sukę na operację, bez żadnego wskazania medycznego? Przecież to chore! Jakoś kobiety po zakończeniu prokreacji nie są profilaktycznie poddawane usunięciu macicy, ani piersi.... A przecież zapadalność na raka tych narządow jest tak duża, że aż się prosi.:roll: Quote
bogusika1 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 przeczytalam ten watek i powiem wam ze wiele ludzi nie wie o sterylizacji czy kastracji, a szczegolnie na wsi. Ja sama poprzednio mialam kocice- podrzutka, ktora u mnie zostala i z nia mialam ciagle problemy z cieczka , jak zwrocilam sie o pomoc do wet. to powiedzial mi ze najlepszym wyjsciem bedzie zastrzyk hormonalny, kilka razy go jej podawal ale raz sie zdarzylo ze pomimo zastrzyku miala mlode.Gdy spytalam sie o sterylke to powiedzial mi ze to jest szkodliwe dla kici, :cool1:dopiero gdy znalazlam dogomanie poczytalam o sterylce i swoja kicie wysterilizowalam 0,5 roku temu i jestem bardzo zadowolona z tego ze to zrobilam.:lol:Mnie w blad wprowadzil sam wet. wiec co dopiero z ludzmi ze wsi ktorzy wet. widza tylko przy szczepieniu p/WSCIEKLIZNIE i to nie zawsze.A zwierze jest czesto traktowane jak rzecz ,jak sie jedno zepsuje to przyniose drugie,albo samo przyjdzie, a to stare to wyrzuce,no co .:placz::placz:Dlatego uwazam ze edukacja to podstawa, ludzie po prostu nie wiedza ze ten problem(CIECZKA) mozna rozwiazac Quote
Martens Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 ARKA napisał(a):Ale tego nikt nie ukrywa, nawet czyszczenie zebow pod narkozą moze niesc za soba komplikacje. Teoretycznie kazdy zabieg czy operacja przy ktorych uzywa sie srodkow narkotycznych. No właśnie - dlaczego więc ktoś ma bez wyraźnej potrzeby narażać sukę czy psa na ryzyko związane z narkozą? Weźmy choćby ropomacicz. Ok. 1% suk niesterylizowanych umiera (umiera, podkreślam, nie choruje, bo choruje więcej). Ok. 1% psów umiera na skutek podania narkozy (zabiegu pod narkozą). (Linków do tych stron akurat nie pamiętam, niemniej jednak po przeczytaniu byłam na tyle zdziwiona, że zapamiętałam to dokładnie). Czyli ryzyko śmierci suki przy sterylce jest praktycznie takie samo, jak ryzyko śmierci na skutek ropomacicza. Co do raka sutka - sterylka w 100% chroni przed nim tylko jeśli jest przeprowadzona przed pierwszą cieczką (co jest medycznie niewskazane); później ryzyko i tak jest całkiem spore (po 3-ciej cieczce identyczne jak u suki niesterylizowanej) i moim zdaniem ta niewielka różnica nie jest warta krojenia zupełnie zdrowej suki. Ja nie wiem po co to oburzenie. Żadna z osób przeciwnych nakazowi krojenia wszystkiego co nie ma hodowlanki nie kwestionuje zalet zabiegu jako zapobiegania bezdomności, chorobom gdy suka ma zaburzenia hormonalne. Ale odgórny nakaz nie ma sensu! Po pierwsze ze względu na wątpliwe skutki zdrowotne, na które nie każdy ma ochotę narażac swojego psa; po drugie dlatego, że w Polsce jest to przynajmniej na tę chwilę (i jeszcze bardzo długo) nie do wyegzekwowania; po trzecie dlatego, że panowie na górze też zdają sobie sprawę z niewykonalności tego nakazu i raczej nie wejdzie on w życie w tym stuleciu :roll: Jeśli chodzi o zapobieganie bezdomności, przydałoby się najpierw wszystkie psy zachipować i kontrolować, co się z nimi dzieje, karać właścicieli, którzy te zwierzęta krzywdzą i porzucają. Bo nakaz sterylizacji będzie jak każdy inny psi przepis przestrzegany przez właścicieli świadomych i odpowiedzialnych, chodzących z psami do weterynarza, mieszkających zazwyczaj w większych miastach. A na zabitych dechami wioskach, gdzie pies dynda na łańcuchu i szczeka, nikt nawet nie weźmie tego nakazu na poważnie. A nawet jeśli - ciekawe ile łańcuchowych suk przeżyje rekonwalescencję po operacji :angryy: Jeszcze kwestia finansowa: większości właścicieli psów nie będzie stać na wyciągnięcie minimum 200 zł na zabieg. Mówicie, że dofinansowanie... Ale KTOŚ tak czy siak za to zapłaci. Nie lepiej za te pieniądze psy chipować? Bez chipowania i tak żadnego takiego nakazu nie da rady wyegzekwować. Quote
zielony Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Martens napisał(a):No właśnie - dlaczego więc ktoś ma bez wyraźnej potrzeby narażać sukę czy psa na ryzyko związane z narkozą? Weźmy choćby ropomacicz. Ok. 1% suk niesterylizowanych umiera (umiera, podkreślam, nie choruje, bo choruje więcej). Ok. 1% psów umiera na skutek podania narkozy (zabiegu pod narkozą). (Linków do tych stron akurat nie pamiętam, niemniej jednak po przeczytaniu byłam na tyle zdziwiona, że zapamiętałam to dokładnie). Czyli ryzyko śmierci suki przy sterylce jest praktycznie takie samo, jak ryzyko śmierci na skutek ropomacicza. Co do raka sutka - sterylka w 100% chroni przed nim tylko jeśli jest przeprowadzona przed pierwszą cieczką (co jest medycznie niewskazane); później ryzyko i tak jest całkiem spore (po 3-ciej cieczce identyczne jak u suki niesterylizowanej) i moim zdaniem ta niewielka różnica nie jest warta krojenia zupełnie zdrowej suki. Ja nie wiem po co to oburzenie. Żadna z osób przeciwnych nakazowi krojenia wszystkiego co nie ma hodowlanki nie kwestionuje zalet zabiegu jako zapobiegania bezdomności, chorobom gdy suka ma zaburzenia hormonalne. Ale odgórny nakaz nie ma sensu! Po pierwsze ze względu na wątpliwe skutki zdrowotne, na które nie każdy ma ochotę narażac swojego psa; po drugie dlatego, że w Polsce jest to przynajmniej na tę chwilę (i jeszcze bardzo długo) nie do wyegzekwowania; po trzecie dlatego, że panowie na górze też zdają sobie sprawę z niewykonalności tego nakazu i raczej nie wejdzie on w życie w tym stuleciu :roll: Jeśli chodzi o zapobieganie bezdomności, przydałoby się najpierw wszystkie psy zachipować i kontrolować, co się z nimi dzieje, karać właścicieli, którzy te zwierzęta krzywdzą i porzucają. Bo nakaz sterylizacji będzie jak każdy inny psi przepis przestrzegany przez właścicieli świadomych i odpowiedzialnych, chodzących z psami do weterynarza, mieszkających zazwyczaj w większych miastach. A na zabitych dechami wioskach, gdzie pies dynda na łańcuchu i szczeka, nikt nawet nie weźmie tego nakazu na poważnie. A nawet jeśli - ciekawe ile łańcuchowych suk przeżyje rekonwalescencję po operacji :angryy: Jeszcze kwestia finansowa: większości właścicieli psów nie będzie stać na wyciągnięcie minimum 200 zł na zabieg. Mówicie, że dofinansowanie... Ale KTOŚ tak czy siak za to zapłaci. Nie lepiej za te pieniądze psy chipować? Bez chipowania i tak żadnego takiego nakazu nie da rady wyegzekwować. Jeśli chodzi o zapobieganie bezdomności, przydałoby się najpierw wszystkie psy zachipować i kontrolować, co się z nimi dzieje, karać właścicieli, którzy te zwierzęta krzywdzą i porzucają. Bo nakaz sterylizacji będzie jak każdy inny psi przepis przestrzegany przez właścicieli świadomych i odpowiedzialnych, chodzących z psami do weterynarza, mieszkających zazwyczaj w większych miastach. A na zabitych dechami wioskach, gdzie pies dynda na łańcuchu i szczeka, nikt nawet nie weźmie tego nakazu na poważnie. A nawet jeśli - ciekawe ile łańcuchowych suk przeżyje rekonwalescencję po operacji :angryy: Wszędzie jest jakieś ryzyko i nie ma nic za darmo i nie ma na tej planecie czegoś, co by ne szkodziło, ale jak ograniczyć takie ilości? Straż Miejska lepi mandaty za puszczanie psa luzem , ale nie ma miejsc do latania dla psów, to gdzie puszczać? To denerwuje. Samo chipowanie nie załatwi sprawy, bo wydaję mi śię, że bardziej byli by skłonni ludzie na wsiach sterylizować niż chipować. Rozmawiam z nimi, kiedy przychodzą do chroniska. Quote
ARKA Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Martens napisał(a): Weźmy choćby ropomacicz. Ok. 1% suk niesterylizowanych umiera (umiera, podkreślam, nie choruje, bo choruje więcej). Chorowanie rowna sie smierc, to nie grypa, ktora sama przejdzie jiedyne skuteczne leczenie to zabieg. Nie wspomne juz o nieodwracalnych skutkach ropomacicza, nie usunietego na czas, np. uszkodzenie nerek Ok. 1% psów umiera na skutek podania narkozy (zabiegu pod narkozą). (Linków do tych stron akurat nie pamiętam, niemniej jednak po przeczytaniu byłam na tyle zdziwiona, że zapamiętałam to dokładnie). To chyba masz jakies stare dane, ktore zapamietalas. Srodki narkotyczne sie zmieniaja, sa bardziej bezpieczne, jest tez narkoza wziewna. Czyli ryzyko śmierci suki przy sterylce jest praktycznie takie samo, jak ryzyko śmierci na skutek ropomacicza. Przeginasz, interpretujesz na swoja strone.. Twoje dane sa wziete z sufitu. Co do raka sutka - sterylka w 100% chroni przed nim tylko jeśli jest przeprowadzona przed pierwszą cieczką (co jest medycznie niewskazane); później ryzyko i tak jest całkiem spore (po 3-ciej cieczce identyczne jak u suki niesterylizowanej) i moim zdaniem ta niewielka różnica nie jest warta krojenia zupełnie zdrowej suki. Dla Ciebie moze niewielka z punktu widzenia zycia psa ZASADNICZA!! Ja nie wiem po co to oburzenie. Żadna z osób przeciwnych nakazowi krojenia wszystkiego co nie ma hodowlanki nie kwestionuje zalet zabiegu jako zapobiegania bezdomności, chorobom gdy suka ma zaburzenia hormonalne. Ale odgórny nakaz nie ma sensu! Po pierwsze ze względu na wątpliwe skutki zdrowotne, na które nie każdy ma ochotę narażac swojego psa; po drugie dlatego, że w Polsce jest to przynajmniej na tę chwilę (i jeszcze bardzo długo) nie do wyegzekwowania; po trzecie dlatego, że panowie na górze też zdają sobie sprawę z niewykonalności tego nakazu i raczej nie wejdzie on w życie w tym stuleciu :roll: :roll: nie bardzo rozumiem po o ta burza to jest chyba jakis stary wątek. A nawet jeśli - ciekawe ile łańcuchowych suk przeżyje rekonwalescencję po operacji :angryy: Wszystkie, tak jak zwierzeta gospodarskie przezywaja kastracje a nie konczą zycie. Nie lepiej za te pieniądze psy chipować? Bez chipowania i tak żadnego takiego nakazu nie da rady wyegzekwować. A tak ogolnie nie ma nakazu posiadania psa, trzeba doprowadzic do tego,ze jak ma sie psa to ma sie okreslone obowiazki. Quote
Martens Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 ARKA napisał(a):Chorowanie rowna sie smierc, to nie grypa, ktora sama przejdzie jiedyne skuteczne leczenie to zabieg. Nie wspomne juz o nieodwracalnych skutkach ropomacicza, nie usunietego na czas, np. uszkodzenie nerek Sugerujesz, że każda suka, która zachoruje na ropomacicz, umiera? Że nawet wcześnie wykryty ropomacicz to wyrok śmierci? Czy ja gdzieś napisałam, że w razie wystąpienia problemu też nie należy robic zabiegu? ARKA napisał(a):To chyba masz jakies stare dane, ktore zapamietalas. Srodki narkotyczne sie zmieniaja, sa bardziej bezpieczne, jest tez narkoza wziewna. Przeginasz, interpretujesz na swoja strone.. Twoje dane sa wziete z sufitu. W porządku, być może dane są przestarzałe, jeśli nie znajdę źródła, argument uznajmy za niebyły. ARKA napisał(a):Dla Ciebie moze niewielka z punktu widzenia zycia psa ZASADNICZA!! Tu szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem :razz: Mam to odebrać, że nie sterylizując suki narażam jej życie? Czy może raczej zrobiła to matka natura, dając jej macicę i jajniki? ARKA napisał(a)::roll: nie bardzo rozumiem po o ta burza to jest chyba jakis stary wątek. Wątek jest na temat sensu wprowadzenia obowi,ązkowej sterylizacji/kastracji zwierząt domowych (niehodowlanych) i nie widzę nic niezwykłego w tym, że ktoś się w nim wypowiada. ARKA napisał(a):Wszystkie, tak jak zwierzeta gospodarskie przezywaja kastracje a nie konczą zycie. Nie porównywałabym kastrowania knura do sterylizacji suki - operacji z otwarciem jamy brzusznej. Bo nie spotkałam się z przypadkiem, żeby w gospodarstwach rolnych ot tak dla profilaktyki ktoś sterylizował krowy czy maciory :roll: ARKA napisał(a):A tak ogolnie nie ma nakazu posiadania psa, trzeba doprowadzic do tego,ze jak ma sie psa to ma sie okreslone obowiazki. I z tym jak najbardziej się zgadzam, ale pomysłu tytułowego tego tematu nie uważam za dobry. zielony napisał(a):Wszędzie jest jakieś ryzyko i nie ma nic za darmo i nie ma na tej planecie czegoś, co by ne szkodziło, ale jak ograniczyć takie ilości? Straż Miejska lepi mandaty za puszczanie psa luzem , ale nie ma miejsc do latania dla psów, to gdzie puszczać? To denerwuje. Samo chipowanie nie załatwi sprawy, bo wydaję mi śię, że bardziej byli by skłonni ludzie na wsiach sterylizować niż chipować. Rozmawiam z nimi, kiedy przychodzą do chroniska. Samo chipowanie niewiele da, ale pomoże pośrednio przy egzekwowaniu kar za znęcanie/porzucanie, oraz przy dopilnowaniu właściciela psa w wypełnianiu jego obowiązków. Jak w ogóle można wprowadzić ogólny nakaz dotyczący czegoś, co nie podlega praktycznie żadnej kontroli? Analogicznie: w Polsce mamy obowiązek szkolny do lat 18. I jest on naprawdę dobrze egzekwowany od rodziców. Ale dzieci nie rosną na drzewach, praktycznie wszystkie narodziny i dalsze losy dzieci do lat 18 są dokumentowane i kontrolowane przez odpowiednie urzędy. To samo trzeba zrobić z psami, jeśli jakikolwiek odgórny nakaz ma mieć szanse wyegzekwowania. Wszczepienie chipa to kilka sekund, powikłania praktycznie się nie zdarzają. Sterylizacja suki to operacja z otwarciem jamy brzusznej, z koniecznym przynajmniej kilkudniowym okresem rekonwalescencji (o ile nie ma powikłań). Sterylizacja jest potrzebna, ale w postaci akcji, z którymi trzeba wyjść do ludzi. A co ma do tematu puszczanie psów luzem i mandaty z tego powodu, to już naprawdę nie mam pojęcia :roll: Quote
ARKA Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Musisz sie nauczyc wstawiac w tagi(owin tagi-masz takie cos przy odpowiedzi w rzadku pogrubien itd..) czyjesc zdania i potem odpowiadac. NIkt po tym jak odpowiadzasz jako pogrubienie, nie moze sie odniesc do Twoich poszczegolnych wypowiedz. Tak, bez zabiegu ropomacicze to wyrok smierci. Ropomacicze tzw. zamkniete, bez widocznych obiawow dla opiekuna, to jest tragiczny koniec dla zwierzecia a conajmnie nieodwracalne zmiany w nerkach, nerki sie nie regenerują. Ropomacicze to zatruwanie organizmu a trucizna=smierc. Matka natura dala jej janiki i macice po to aby naturalnie czyli co chwila sie rozmnazaly. Czlowiek udomowil zwierzeta, nie pozwala im zaspokoic najsilniejszy instynkt, instynkt prokreacji, czego skutkiem sa ciaze urojone u suk a potem guzy sutkow, agresja u psow-burza hormonalna,ropomacicze. Cywilizacja nie pozwala zwierzetom bezpiecznie przechodzic okresy rui. Niebezpieczenstwa, wypadki komunikacyje. Nie ma w cywilizowany swiece miejsca na spelnienie naturalanych potrzeb zwierzat,bezpiecznie, a i jest ich zaduzo, dlatego...aby to w czesci naprawic..aby pies byl przyjacielem czlowieka, spelnial jego oczekiwania,zyl przy czlowieku-zwierzeta sie kastruje.. Psy kastrowane zyja, srednio, dluzej o dwa lata, niz niekastrowane. Rola zwierzat gospodarskich-samic- jest rodzenie a domowych nie rodzenie. Zabieg kastracji jest zabiegiem prostym i wlasciwie, po wybudzeniu zwierzecia nie wymaga jakiejs juz specjalnej opieki, samice. Quote
Belga Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Martens napisał(a):Weźmy choćby ropomacicz. Ok. 1% suk niesterylizowanych umiera (umiera, podkreślam, nie choruje, bo choruje więcej). Ok. 1% psów umiera na skutek podania narkozy (zabiegu pod narkozą). (Linków do tych stron akurat nie pamiętam, niemniej jednak po przeczytaniu byłam na tyle zdziwiona, że zapamiętałam to dokładnie). Czyli ryzyko śmierci suki przy sterylce jest praktycznie takie samo, jak ryzyko śmierci na skutek ropomacicza. Te dane są tu: http://www.naiaonline.org/pdfs/LongTermHealthEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf Jest to droga ARKO artykuł z zeszłego roku, w dodatku napisany w oparciu o najnowsze amerykańskie badania... Czyżby u nas ryzyko narkozy było mniejsze niż w USA...? Zdaje się, że nasi weci uczynili z Ciebie bezkrytyczną fanatyczkę kastracji, głuchą na wszelkie argumenty przeciw. Powtarzam - propaguj kastrację tam gdzie jest to jedyny ratunek - ale o zwierzętach, za które ja jestem odpowiedzialna, będę decydować sama! I radzę Ci poczytać sobie wątek o zepsutych sterylkach, bo zdaje się, że bujasz w jakichś utopijnych obłokach...:oops: Quote
ARKA Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Belga napisał(a):Te dane są tu: http://www.naiaonline.org/pdfs/LongTermHealthEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf Jest to droga ARKO artykuł z zeszłego roku, w dodatku napisany w oparciu o najnowsze amerykańskie badania... ;)Najnowsze badnia? Przeczytaj na podstawie materialow z ktorych lat opracowane. Quote
Martens Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 ARKA napisał(a):Tak, bez zabiegu ropomacicze to wyrok smierci. Ropomacicze tzw. zamkniete, bez widocznych obiawow dla opiekuna, to jest tragiczny koniec dla zwierzecia a conajmnie nieodwracalne zmiany w nerkach, nerki sie nie regenerują. Ropomacicze to zatruwanie organizmu a trucizna=smierc. Nawet ropomacicze zamknięte daje w ogromnej większości przypadków objawy - m. in. zwiększone pragnienie, na które powinien zwracać uwagę każdy właściciel starszej suki. Owszem, jest miniamlne ryzyko, że u suki rozwinie się absolutnie bezobjawowo ropomacicze, i będzie w takim stadium, że nie operacja nie pomoże. Ale w porównaniu z resztą wyleczonych przypadków, które wykryto odpowiednio wcześnie jest to naprawdę mała liczba przypadków. A już na pewno nie jest normą, że każda niesterylizowana suka pada jak mucha wskutek absolutnie bezobjawowego ropomacicza. ARKA napisał(a):Matka natura dala jej janiki i macice po to aby naturalnie czyli co chwila sie rozmnazaly. Czlowiek udomowil zwierzeta, nie pozwala im zaspokoic najsilniejszy instynkt, instynkt prokreacji, czego skutkiem sa ciaze urojone u suk a potem guzy sutkow, agresja u psow-burza hormonalna,ropomacicze. To jakim cudem w społecznościach dzikich psowatych (przykładowo wilków) rozmnaża się tylko jedna samica w stadzie? :razz: Reszta jakoś żyje. A ciąża urojona nie jest skutkiem nieposiadania szczeniąt, a pozostałością po przodkach, kiedy to spełniała ważne zadanie - pomoc samicy alfa w odchowaniu młodych. Gdyby ciąże urojone wynikały z braku ciąż prawdziwych, to urodzenie mioty by sukę z tych ciąż leczyło. A taki mit podobno obalają organizacje prozwierzęce? Po prostu jedne suki je mają, inne nie, niezależnie od tego czy rodziły. ARKA napisał(a):Cywilizacja nie pozwala zwierzetom bezpiecznie przechodzic okresy rui. Niebezpieczenstwa, wypadki komunikacyje. Nie ma w cywilizowany swiece miejsca na spelnienie naturalanych potrzeb zwierzat,bezpiecznie, a i jest ich zaduzo, dlatego...aby to w czesci naprawic..aby pies byl przyjacielem czlowieka, spelnial jego oczekiwania,zyl przy czlowieku-zwierzeta sie kastruje.. Psy kastrowane zyja, srednio, dluzej o dwa lata, niz niekastrowane. Co do wypadków z powodu cieczki, to jest to tylko usprawiedliwianie nieodpowiedzialności opiekuna i braku kontroli nad psem. Pies nie jest tylko po to, by spełniać nasze oczekiwania, najpierw wypadałoby się zastanowić, czy my spełnimy jego oczekiwania. I chory jest dla mnie trend, w którym zwierzętom wycina się bez poważniejszych przyczyn macicę i jajniki "bo cieczka przeszkadza", usuwa pazury (tu akurat kot) "bo drapie meble", podcina struny głosowe "bo szczeka". Skoro instynkt płciowy jest dla potencjalnego właściciela tak straszną uciążliwością, że tylko z tego powodu psa daje pod nóż, to zastanowiłabym się nad podejściem tej osoby do zwierzęcia w ogóle. ARKA napisał(a):Zabieg kastracji jest zabiegiem prostym i wlasciwie, po wybudzeniu zwierzecia nie wymaga jakiejs juz specjalnej opieki, samice. Więc pokastrujmy wszystkie suki niehodowlane, z których połowa ze świeżymi szwami trafi prosto do nieocieplonej budy, bez większej opieki. Ciekawa jak zmieni się statystyka przeżywalności po zabiegu. Weź pod uwagę, że nie wszystkie sterylki, które byłyby robione po wprowadzeniu takiego nakazu, byłyby robione przez dobrych lekarzy. Suki wiejskie byłyby sterylizowane taśmowo, przez pierwszego lepszego weta, który zajmuje się odbieraniem wycieleń i badaniem świń. A że to taki prosty zabieg, wytłumacz tym wszystkim osobom na dogo, które męczyły się z powikłaniami. Gorączka? Ropienie rany? Zakażenie? Zrosty? Ale to przecież prosty zabieg! :roll: Quote
ARKA Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Martens napisał(a):Nawet ropomacicze zamknięte daje w ogromnej większości przypadków objawy - m. in. zwiększone pragnienie, na które powinien zwracać uwagę każdy właściciel starszej suki. Nie tylko starsze suki zapadja na tą przypadloc a psy, ktore jedzia suchą karme z pija duzo... To jakim cudem w społecznościach dzikich psowatych (przykładowo wilków) rozmnaża się tylko jedna samica w stadzie? :razz: Reszta jakoś żyje. A ciąża urojona nie jest skutkiem nieposiadania szczeniąt, a pozostałością po przodkach, kiedy to spełniała ważne zadanie - pomoc samicy alfa w odchowaniu młodych. Gdyby ciąże urojone wynikały z braku ciąż prawdziwych, to urodzenie mioty by sukę z tych ciąż leczyło. A taki mit podobno obalają organizacje prozwierzęce? Po prostu jedne suki je mają, inne nie, niezależnie od tego czy rodziły. My nie mowimy o wilkach, mowimy o psach domowych!! Gdyby bylo tak jak mowisz, w schroniskach gdzie sa w kojcach suki i nagle pojawi sie pies, powinna byc pokryta tylko jedna suka a tak nie jest. Kazda domowa suk chce byc pokryta. Narodzenie jakiegokolwiek miotu nie zapobiega ani ropmaciczu ani ciazom urojonym. Co do wypadków z powodu cieczki, to jest to tylko usprawiedliwianie nieodpowiedzialności opiekuna i braku kontroli nad psem. Pies nie jest tylko po to, by spełniać nasze oczekiwania, najpierw wypadałoby się zastanowić, czy my spełnimy jego oczekiwania. I chory jest dla mnie trend, w którym zwierzętom wycina się bez poważniejszych przyczyn macicę i jajniki "bo cieczka przeszkadza", usuwa pazury (tu akurat kot) "bo drapie meble", podcina struny głosowe "bo szczeka". Skoro instynkt płciowy jest dla potencjalnego właściciela tak straszną uciążliwością, że tylko z tego powodu psa daje pod nóż, to zastanowiłabym się nad podejściem tej osoby do zwierzęcia w ogóle. A że to taki prosty zabieg, wytłumacz tym wszystkim osobom na dogo, które męczyły się z powikłaniami. Gorączka? Ropienie rany? Zakażenie? Zrosty? Ale to przecież prosty zabieg! :roll: Powtarzam, nie chce dyskutowac o nakazie kastracji. Kazdy nakaz budzi sprzeciw, jakikolwiek on nieblby-dobry czy zly. A to, ze sa lekarze i konowaly to kazdy o tym chyba wie, wsrod ludzkich lekarzy tez tak jest:shake: Poczytaj fora o problemach ludi wyjdzie na to,ze zadnemu zabiegowi nie powino sie poddawac tez i ludzi. Ci piszą o tym co zetkneli sie wlasnie z konowalami... Quote
Martens Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 ARKA napisał(a):My nie mowimy o wilkach, mowimy o psach domowych!! Gdyby bylo tak jak mowisz, w schroniskach gdzie sa w kojcach suki i nagle pojawi sie pies, powinna byc pokryta tylko jedna suka a tak nie jest. Kazda domowa suk chce byc pokryta. Ja nie chciałam udowodnić, że psy w jakiś sposób same kontrolują swój rozród, tylko że wśród psowatych fakt nieposiadania potomstwa jest naturalny i nie grozi żadnymi chorobami. Tak jak i posiadanie go przed nimi nie chroni. Najzdrowsze z punktu widzenia układu hormonalnego i w ogóle organizmu suki jest albo regularne potomstwo (co nie znaczy co cieczka!), albo brak potomstwa w ogóle. Wątek jest o nakazie, więc skoro nikt nie uważa tego za dobre rozwiązanie, to faktycznie może warto skończyć dyskusję. Quote
Belga Posted September 21, 2008 Posted September 21, 2008 ARKA napisał(a): A to, ze sa lekarze i konowaly to kazdy o tym chyba wie, wsrod ludzkich lekarzy tez tak jest:shake: Poczytaj fora o problemach ludi wyjdzie na to,ze zadnemu zabiegowi nie powino sie poddawac tez i ludzi. Ci piszą o tym co zetkneli sie wlasnie z konowalami... Dlatego ludzi nie poddaje się zabiegom chirurgicznym jedynie dla profilaktyki... Nigdy mnie nie przekonasz, że bez istotnego powodu mam narażać swojego psa na niepotrzebne cierpienie, a może nawet utratę życia. Dwadzieścia parę lat temu miałam sukę, ktora bardzo cierpiała z powodu stale powtarzających się urojonych ciąż. O sterylizacji nikomu wtedy się nie śniło, a weci zalecali jej pokrycie (kundel ze schroniska). Oczywiście nigdy jej nie pokryłam. Wedle obecnej propagandy powinna w 100% zapaść na ropomacicze i raka gruczołow mlecznych, a jakoś nic takiego nie nastąpiło... Odeszła w wieku 13 lat na niewydolność nerek, która jest jedną z najczęstszych przyczyn zgonów starych psów. Czyżby wybryk natury...?;) Konieczność sterylizacji to taka sama "prawda" jak konieczność corocznych szczepień. Jedno i drugie jest konieczne dla nabijania kabzy wetom...:evil_lol: Quote
zielony Posted September 21, 2008 Posted September 21, 2008 Dobra, nie wszyscy właściciele chcą sterylizować, bo są odpowiedzialni i nie pozwalają na potomstwo. Nie wszystkie chorują, aby je sterylizować, ale jak ograniczyć rozmnażanie i dramatyczną sytuacje w schroniskach, przytuliskach, hotelach i innych tego typu placówek. Bo między innymi o to chodzi w tej debacie!!! Quote
Belga Posted September 21, 2008 Posted September 21, 2008 zielony napisał(a):ale jak ograniczyć rozmnażanie i dramatyczną sytuacje w schroniskach Nad tym nie ma co debatować - oczywiście trzeba kastrować, wybierając mniejsze zło. Oby tylko były na to środki... Quote
Martens Posted September 21, 2008 Posted September 21, 2008 zielony napisał(a):Dobra, nie wszyscy właściciele chcą sterylizować, bo są odpowiedzialni i nie pozwalają na potomstwo. Nie wszystkie chorują, aby je sterylizować, ale jak ograniczyć rozmnażanie i dramatyczną sytuacje w schroniskach, przytuliskach, hotelach i innych tego typu placówek. Bo między innymi o to chodzi w tej debacie!!! Odpowiedzialni właściciele swoich psów i tak nie rozmnożą. A w schroniskach - oczywiście kastrować. Nie ma innego wyjścia. Quote
ARKA Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Belga napisał(a): Nigdy mnie nie przekonasz, że bez istotnego powodu mam narażać swojego psa na niepotrzebne cierpienie, a może nawet utratę życia. Podawane sa leki p/blwe przeciez. Agrumnt o narazaniu nawet na utrate zycia? Zyjąc kazdy jest narazony na utrate zycia-to nie jest argument. Wedle obecnej propagandy powinna w 100% zapaść na ropomacicze i raka gruczołow mlecznych, a jakoś nic takiego nie nastąpiło... Odeszła w wieku 13 lat na niewydolność nerek, która jest jedną z najczęstszych przyczyn zgonów starych psów. Czyżby wybryk natury...?;) Czy ktokolwiek mowi,ze KAZDA suka zachoruje? Jesli jest mowa to o tym,ze 50-60% guzow sutka to nowotwory zlosliwe u suk Jak rowniez pierwsze slysze aby niewydolnosc nerek byla spowodowana staroscia, u psow. Konieczność sterylizacji to taka sama "prawda" jak konieczność corocznych szczepień. Jedno i drugie jest konieczne dla nabijania kabzy wetom...:evil_lol: Szczepienie p/wsciekliznie jest obowiazkowe, coroczne, niestety,fakt....ale inne szczepienia, p/ wirusowkom? Pierwsze slysze aby mowiono o corocznych szczepieniach. Quote
ARKA Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Martens napisał(a): Najzdrowsze z punktu widzenia układu hormonalnego i w ogóle organizmu suki jest albo regularne potomstwo (co nie znaczy co cieczka!), albo brak potomstwa w ogóle. Jakies opracowania na ten temat czytalas, mozesz podac zrodlo?:roll: Quote
Belga Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 ARKA napisał(a):Zyjąc kazdy jest narazony na utrate zycia-to nie jest argument. Tyle, ze jeden wcześniej, drugi później... Po co więc przyspieszać? Jak rowniez pierwsze slysze aby niewydolnosc nerek byla spowodowana staroscia, u psow. Na coś trzeba umrzeć, a u psow często jest to właśnie niewydolność nerek. Porozmawiaj ze znajomymi wetami. Czyżby znali się tylko na dobrodziejstwach kastracji? Pierwsze slysze aby mowiono o corocznych szczepieniach. Widać słuchasz tylko tego, czego chcesz... Quote
Martens Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 ARKA napisał(a):Jakies opracowania na ten temat czytalas, mozesz podac zrodlo?:roll: Był to któryś z numerów PP albo MP, artykuł pisany przez lekarza weterynarii z SGGW, ale nie pamiętam nazwiska. Jak będę miała czas przekopać się przez wszystkie numery tych gazet z 9 lat, na pewno podam źródło. ;) Quote
ARKA Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Belga napisał(a):Tyle, ze jeden wcześniej, drugi później... Po co więc przyspieszać? Nikt tu niczego nie przyspiesza. Piszesz tak jakby KAZDA narkoza-a o to tu chodzi=smierc. Na coś trzeba umrzeć, a u psow często jest to właśnie niewydolność nerek. Porozmawiaj ze znajomymi wetami. Czyżby znali się tylko na dobrodziejstwach kastracji? To Ty moze poczytaj SKĄD bierze sie niewydolnosc nerek a potem pisz "swoje jedyne prawdy" http://www.vetserwis.pl/pnn_pies_1.html Quote
Martens Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 ARKA napisał(a):Nikt tu niczego nie przyspiesza. Piszesz tak jakby KAZDA narkoza-a o to tu chodzi=smierc. Ale jednak jakaś częśćnarkoz kończy się śmiercią. Ludzi jakoś nikt z byle powodu nie wrzuca pod znieczulenie ogólne. Decyzje o operacji z otwarciem jamy brzusznej są podejmowane w naprawdę uzasadnionych przypadkach. ARKA napisał(a):To Ty moze poczytaj SKĄD bierze sie niewydolnosc nerek a potem pisz "swoje jedyne prawdy" http://www.vetserwis.pl/pnn_pies_1.html Zabawne, bo wśród przyczyn niewydolności nerek wymieniono nadczynność kory nadnerczy, która jest wymieniana również wśród długofalowych następstw sterylizacji ;) Quote
Belga Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 A Ty ARKO czytałaś? Vetserwis - niewydolność nerek Przyczyny: "Podejrzewa się rownież, że pewna część przypadków niewydolności nerek może być konsekwencją ogólnego starzenia się organizmu" Dziękuję za link! Quote
Martens Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Przeciez to oczywiste, że narządy się zużywają, cały organizm się starzeje. Jeszcze trochę i usłyszmy, że sterylizowane zwierzęta powinny żyć wiecznie.. (to żart) Nic nie jest czarne i białe, sterylka ma swoje zalety i wady, podobnie jej brak, ale skoro nie da się stwierdzić jednoznacznie co jest lepsze, to nie można zmuszać do tego właścicieli zwierząt. Quote
Belga Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Martens napisał(a):Nic nie jest czarne i białe, sterylka ma swoje zalety i wady, podobnie jej brak, ale skoro nie da się stwierdzić jednoznacznie co jest lepsze, to nie można zmuszać do tego właścicieli zwierząt. Otóż to właśnie! A każdy fanatyzm jest niebezpieczny! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.