Jump to content
Dogomania

"Śląski duet" mix spaniela, mix jamnika, ON-ka, dachowiec, pers, niufek i benka !


Recommended Posts

Posted

[quote name='BoUnTy']Bo 'przestałą uwazać na dziecko' - nie raz maluch wyladaował już na meblach czy stole, a w dodatku gryzie go, a jak zwraca się jej uwage to się stawia...
tak tylko że tu pojawia sie zbieżność zdań na ten temat, Dora była u mnie od początku listopada ubiegłego roku z 3 letnim synem i nowo narodzoną córką, fakt faktem zgadzam sie że jak sie cieszyła i była w euforii to nie zwracała uwagi na dziecko i "potrącała" je przechodząc, ale agresji nie przejawiała w żadnym wypadku :cool1: gdy miała przy sobie szczeniaki powarkiwała na syna ostrzegając aby sie nie zbliżał (co jest całkiem normalne iż suka broni potomstwa)- jeśli jej zwróciłam uwage natychmiast przestawała :p pozwalała mu nawet głaskać swoje dzieci / w mojej obecności oczywiście.
Natomiast po wydaniu szczeniaków ani razu, powtarzam ANI RAZU nawet nie pokazała zebów na moje dzieci a wręcz przeciwnie jak zaczeła płakać to wpadała w szał, biegała dookoła małej, nie wiedziała co sie dzieje i piszczała chcąc jej matkować ale nie pokazywała zębów ani na mnie ani na dzieci.
Tak samo z rozmowy na gg wnioskuje iż miala prace a teraz jej nie ma, była przed rozmowa kwalifikacyjną jak brała Dore, teraz pracy nie ma, chce pomocy w utrzymaniu suki, obiecałam jej pomoc do 2 mies po adopcji (szkoda że mam kompa po formacie bo przedstawiłabym historie rozmowy na gg) ja niestety nie am zamiaru utrzymywać Dory do końca życia (czyt. w domu stałym) aktualnie właścieielka Dory nie ma pieniędzy na weterynarza (dora saneczkuje nie mając robali - sugeruje iż ma zapełnione kanaliki okołoodbytowe które trzeba wycisnąć u weta) a pies do jedzenia dostaje karme z biedronki 5 kg zakupioną 3 miesiące temu i ma ją do teraz:angryy:, szczerze to sie boje jak po nią pojade w jakim stanie ja zastane :shake:
dlategoteż trzeba jak najszybciej zebrać pieniążki na jej transport powrotny... (chętnym do pomocy Dorci na p/w podaje nr konta z przyczyn oczywistych)

  • Replies 987
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A ja serdecznie dziekuję MAGDZIE - nowej włascicielce Dżekusia, za okazane nam wspracie, zarówno jeśli chodzi o adopcję mojego 'oczka w głowie', ale także za ksiązki podarowane na bazarek! Dzisiaj Magda przyjechała do mnie z Gliwic (spora odległosć) i przywiozła 2 kartony książek na bazarek, wprawdzie z kilkoma (tudzież kilkonastoma pozycjami) rozstać bedzie mi cięzko (:evil_lol:), ale wystawie wcześniej czy później ;) Niektóre ksiązki po pobieznych ogledzinach sa bardzo trudne do zdobycia np. ksiazka o trzecim powstaniu Śląskim - szukalam kiedyś takiej baardzo dlugo i nie znalazłam! :)

[SIZE="5"]SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!!!

Posted

pragnę poinformować iż pod moim dachem pojawiły sie 2 nowe zwierzaki : pudelka staruszka z 3 zębami (schroniskowa) i znaleźny kocór w tragicznym stanie :shake: wracałam z BoUnTy od weterynarza (z aszką, mimi i pudliczką) wstąpiła do mnie na chwilke i chciała abym ją odprowadziła... uszłyśmy zaledwie kawałek i na mojej ulicy (kilka domków dalej) na przydomowym Smietniku siedział kot... i tak oto wróciłam z dorosłym kotem płci męskiej kot po moich przelotnych oględzinach ma poszargane pozawijane uszy, k/k (koci katar) oczy zaropiałe, podejrzewam także świerzba :placz: kot musi pilnie opuścić "mój dom" ze względu na moje inne psie tymczasy inaczej grozi to swierzbem u wszystkich - wszystkie maja obniżona odporność : moja Mimi ma guza na brzuchu otwartego / jest przed operacją, Aszka świeżo po operacji, pudliczka poschroniskowa ale zdrowa, misiek także chory i stary... :placz:
BŁAGAM O POMOC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

[SIZE=5]tak to już jest jak ja sie gdzieś wybiore...
raz wracam z królikiem, raz ze świnką morską, raz z gryzoniem polnym, następnie z jeżem i z kotami... :shake: powinnam dostać "dożywotni zakaz wychodzenia z domu"
[SIZE=2]to słowa mojego męża :diabloti:

Posted

Kot jutro zostanie uśpiony, jeśli nic się nie znajdzie, a narazie wszyscy nam odmawiają...

Papuzka chyba tez bedzie do adopcji/sprzedania, na ogłoszenia głucho, a mni wneriwa :/ Skad się biora takie ptaszyska :diabloti: DIABEŁ, siedieć w klatce nie chce, musi latać, a wiec długo lata, a psy z kagańcami na mordzie, zaczepia moje papugi, błaznuje, wisi do góry nogami, kąpie się poidełku, aż w końcu musiałam dałać jej miske dla psów jako basenik i mam wszytsko zalane i jest nade ruchliwa, ale oswojona - wchodzi na ręce, nie boi się psów - RZUCIŁA się na moją sunie! Ta bidna w kagańcu nosem chciała ją trącić, jak to zwykle robi, a tutaj miała papugę uwieszona na kagańcu i nosie - jaka potem była pestraszona, pierwszy raz papuga się na nią rzuciła!

Posted

Ania z Bytomia napisał(a):
w/g mnie wszystkie psy w kraju powinny być chipowane w szczególności schroniskowe aby móc identyfikować właściciela w każdym przypadku, dane powinny być wprowadzane nietylko do polskiej bazy danych ale także powiniej powstać ogólnoświatowa lub unijna baza danych chipowanych psów, w czytniki powinny być wyposażone wszystkie lecznice i schroniska i powinno to wszystko być fundowane przez państwo, inaczej nigdy nie pozbędziemy sie problemu bezdomności psów w kraju i w innych państwach choć w innych państwach nie jest tak tragicznie jak w polsce :shake: chipowanie psów powinno być obowiązkowe wszędzie!!! a dostęp do bazy danych powinny mieć wszystkie lecznice ! tkie jest moje zdanie,ale dużo czasu jeszcze upłynie zanim moje "ale" wejdzie w rzeczywistość...

to byłaby sytuacja idealna, ja jeszcze dołożyłabym obowiązkową sterylizację bezdomnych zwierzaczków, aby ograniczyć populację biedactw.

Posted

maciaszek napisał(a):
A do dziewczyn kociar pisałyście? Mam na myśli dziewczyny z forum Miau.


Pisałyśmy do kociar z CHATUL, z Ni8ekochane.org, do kociar ogólnie, ma wątek na miau - wszyscy rozkładają ręce 'wszytskim się pomóc nie da', wszyscy zakoceni :(

Posted

Czy kot nie może posiedzieć w tej klatce 4 tygodnie? Na świerzb koty przecież nie umierają.
Z dwojga złego lepiej go chyba wypuścić niż usypiać (no chyba,że ogólny stan kota jest tragiczny).
Na kopalni żyje kot ze strasznym świerzbem, nie daje się złapać, po pół roku jego stan bez jakiegokolwiek leczenia zdecydowanie się poprawił. Był prawie łysy (na głowie i przedniej części tułowia), skóra była czerwona - teraz zarósł już futrem i jest w niezłej formie.
Możemy pokryć koszty leczenia świerzbu, jeśli znajdzie się dt.

Posted

oto kolejna suka która trafiła do mnie na tymczas, bedzie miała przeprowadzoną sterylke i wycinanie "listew" mlekowych ponieważ ma guzy rozsiane na obydwu płatach


podejrzewam iż jest w ciąży... co myślicie o jej brzuchu? jest za bardzo "okrągła" jak na psa zabranego ze schronu :roll: (w boksie siedziała z 2 psami bo pomylono ją płciowo z psem :angryy: w schronie przebywała ponad rok:-()

Posted

Ania z Bytomia napisał(a):
mam na dworze trzymać kota w klatce króliczej awaryjnej zrobionej z szafki meblościankowej ??? :roll: nie pasuje mi to jakoś, nie obraź sie... :shake:

Usypianie kota z powodu świerzbu też nie jest pomysłem dnia. Niestety nie możemy zaoferować kotu dt, nie mamy też wolnej żadnej klatki (żeby pożyczyć i móc go gdzieś ulokować). Mam nadzieję, że znajdzie się jakieś miejsce. Jeśli zdecydujecie się go leczyć kliknij do mnie.

Posted

ja jestem jak najbardziej za leczeniem, swoją klatke też moge pozyczyć tymczasowo, tylko poprostu nie mam go gdzie umieścić ! w klatce z samych krat kota na dworze mam trzymać ? poza tym obowiązki by mnie przerosły...
męża nie ma od 9 do 20 w domu, ja sama ze zwierzyńcem i 2 małych dzieci... wiesz jak teraz wyglądają moje wyprawy do weta? wózek z córą, syn przy wózku plus psy na smyczy (aktualnie mam w domu 4 a kolejna niedługo wraca z nieudanej adopcji...) przykro mi ale nie mam sobowtóra ani nikogo do pomocy... osoba z duetu zaczyna za tydzień rok szkolny, bardzo ważny w jej zyciu (maturalny) i nie moge jej zbytnio obciążać. bedzie miała dość pracy w roku szkolnym a zwierzętami będzie sie zajmowała w wolnych chwilach tyle na ile bedzie potrafiła. NIestety obecne warunki nie pozwalają mi w tej chwili na przetrzymanie kota w domu (kot panicznie boi sie psów, w klatce na widok psa skakał jak kałczuk) a uśpienie jest ostatnim z możliwych rozwiązń tej kwestji jeśli nikt nam nie pomoże, schronisko nie przyjmie, to cóż mamy z nim zrobić? pozwolić konać w męczarniach? zresztą tobie tego tłumaczyć nie musze... sama widziałaś już w jakim stanie koty prędzej przygarniałam jak nie byłm zapsiona... (z grzybami, świerzbem, ranami, ropniem, zmianami hormonalnymi...) ja sie chorób nie boje :p tylko nie chce brać pod swoje skrzydła czegoś, czemu aktualnie nie podołam

Posted

Jak najbardziej rozumiem Twoje ograniczenia. Jeśli masz klatkę do pożyczenia, to może będzie łatwiej znaleźć kogoś do opieki nad tym bidulem. Z tego, co pamiętam Szarek w trakcie leczenia świerzbu był u weta raz w tygodniu, minimalny czas leczenia wynosi 4 tygodnie. Jeśli kot jest dziki, to klatka mogłaby stać w jakimś pomieszczeniu typu garaż itd.(ja nie mam garażu ale tak ogólnie myślę). Może warto iść tym tropem i szukać jakiegoś pomieszczenia gospodarczego. Będę myśleć o kocurze, bo szkoda mi go bardzo. Nawet do Szarka jest podobny.

Posted

[quote name='Patsi']Jak najbardziej rozumiem Twoje ograniczenia. Jeśli masz klatkę do pożyczenia, to może będzie łatwiej znaleźć kogoś do opieki nad tym bidulem. Z tego, co pamiętam Szarek w trakcie leczenia świerzbu był u weta raz w tygodniu, minimalny czas leczenia wynosi 4 tygodnie. Jeśli kot jest dziki, to klatka mogłaby stać w jakimś pomieszczeniu typu garaż itd.(ja nie mam garażu ale tak ogólnie myślę). Może warto iść tym tropem i szukać jakiegoś pomieszczenia gospodarczego. Będę myśleć o kocurze, bo szkoda mi go bardzo. Nawet do Szarka jest podobny.

Jesli DT błby w poblizu, a chodzić do weta trzeba było raz w tygodniu to ja w tym pomoge!

Posted

Kiedy miałam na tymczasie rudego kocura z sosnowieckiego schronu, podstawowe leczenie trwało 3 tygodnie. Pierwszego dnia wyglądał jak kulka futra unurzanego w kale. Trzymałam go w klatce w piwnicy z oknem. Okno można zastąpić światłem sztucznym. Kapałam go co trzy dni w szamponie leczniczym, najtrudniejsze było do opanowania zapalenie jelit.
Nie mogę go wziąć do siebie, bo piwnicę zajmuje kot tez chory.
Uważam, że Ania nie powinna zajmować się tym kotem przy dwójce małych dzieci. Świerzb jest jednak zaraźliwy, a przy takim młynie łatwo uchybić zasadom higieny.
Ale jak mówię, wystarczy klatka w piwnicy, ktoś kto będzie chciał się przebierać do każdego kontaktu z kotem, uważne leczenie i sukces pewny.

Posted

jotka napisał(a):
Kiedy miałam na tymczasie rudego kocura z sosnowieckiego schronu, podstawowe leczenie trwało 3 tygodnie. Pierwszego dnia wyglądał jak kulka futra unurzanego w kale. Trzymałam go w klatce w piwnicy z oknem. Okno można zastąpić światłem sztucznym. Kapałam go co trzy dni w szamponie leczniczym, najtrudniejsze było do opanowania zapalenie jelit.
Nie mogę go wziąć do siebie, bo piwnicę zajmuje kot tez chory.
Uważam, że Ania nie powinna zajmować się tym kotem przy dwójce małych dzieci. Świerzb jest jednak zaraźliwy, a przy takim młynie łatwo uchybić zasadom higieny.
Ale jak mówię, wystarczy klatka w piwnicy, ktoś kto będzie chciał się przebierać do każdego kontaktu z kotem, uważne leczenie i sukces pewny.


Wlasnie o to głownie nam chodzi, ja bym się nim zajęła, ale moja sunia nie toleuje kotów, bym miała więcej kłopotu niż pożytku, plus moja mama kotów sie boi z niewiadomych dla mnie przyczyn - by mnie wystawiła na balkon z kotem...

Posted

sunia Morelka/DOLLY była dziś na USG ponieważ podejrzewałyśmy u niej ciąże z powodu ogromnego apetytu, wielkiego brzucha i ciągłego załatwiania swoich "mokrych" potrzeb fizjologicznych na mój dywan :diabloti: na wstępie pragnę poinformować iż DOLLY w ciąży nie jest :multi::multi::multi: za to nieciekawie przedstawia się wynik USG... :-(

skan opisu usg postaram sie wkleić na wątek jutro ale nie obiecuje... :oops:
(teraz opisu nie mam przed oczyma, pisze z pamięci )

jama brzuszna nie wypełniona płynem
macica rozmiarowo w normie
pęcherz w normie - pełny
nerki rozmiarowo w normie
wątroba powiększona (strasznie niejednolita)
naczynia krwionośne wątroby powiększone mogące świadczyć o zastoju w nich krwi (z rozmowy sugeruje iż chodziło mu o podejrzenie marskości lub nowotworów wątroby, ale bez badania krwi nie ma co gdybać... )
było widać kawałek serca ale z kawałka nie da sie ocenić jego stanu...

utro DOLLY będzie miała zrobione badanie krwi i być może popołudniu wyniki będą już do odbioru
teraz na chwile obecną jest priorytetem badanie krwi !
przy sterylizacji trzeba będzie także ciąć obydwie listwy mleczne ponieważ ma pełno guzów "rozsianych"

poniżej przedstawiam wstępne badania i zabiegi oraz mniejwięcej ich koszta:

badanie krwi - nie więcej niż 40 zł (ok 2 tyg temu robiłam suce wielkości DOLLY płaciłam 36 zł)
RTG - 90 zł. (dla sprawdzenia w każdej płaszczyźnie czy nie ma guzów przerzuconych z płątów mlecznych, koszt 1 zdjęcia to 50 zł każde następne 20 zł, zdjęcie robi sie psu leżącemu na plecach/brzuchu i 2x z boku - na 1 widać jame brzuszną z układem kostnym, na 2 widać organy wewnętrzne typu serce, tchawica, płuca )
EKG
30-45zł w zależności jaki wetka bedzie miala humor :diabloti: potrzebne przed samą sterylką aby miec 100% pewności i bezpieczeństwa podczas zabiegu (przy suce ciachanej 8 dni temu w wieku Dolly także robiłam)
zabieg łaczony ok 250 zł wysterylizowanie plus wycięcie obydwu płatów mlecznych

to chyba już wszystko... dokumentacje z wszystkich badań i zabiegów bede przedstawiała w tutejszym wątku ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...