Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

JoSi napisał(a):
Takim ludziom, którzy doprowadzają psy do tego stanu i wyrzucają, powinno się stawiać stary sedes na nagrobku a nie obrażać symbolu Krzyża.
Dobrze Dziewczyny, że jesteście, dziękuję Wam.


Dokładnie... :-(

Chciałabym, żeby i Miłce z mojego podpisu się udało, żeby dostały swoją szansę takze inne psy z Dabrówki. Żeby nie tylko taki dramat poruszał ludzkie serca, ale także zwyczjane, zdrowe- ale potwornie nieszczęśliwe pieski zamgajace się z każdym dniem chroniskowego obozu. W dodatku zapomnianego przez ludzi :-(

  • Replies 603
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

agatkia napisał(a):
(...) Chciałabym, żeby i Miłce z mojego podpisu się udało (...)

Agatkia, oczywiście jeśli zechcesz, odezwij się do mnie proszę zaraz po 18.08 w sprawie Miłki. Nie mam monopolu na sukces ale postaram się zrobić dla niej ładny tekst i pomóc w poogłaszaniu. To jest jeszcze kawał czasu, nie będę miała dostępu do netu, a jeśli jakimś cudem to z doskoku, sprawa może mi umknąć.

Posted

No, pewnie, ze się odezwę!! Już wpisuję w kalendarz, zeby w natłoku spraw i mnie nie umknęło. To jest cudna sunia i zasługuje na fantastyczny domek. Każda pomoc, każde ogłoszenie, zwiększa szanse na to, ze ktoś ją zauważy. No, i dzękuję za chęć pomocy!! :multi:

Posted

Oczywiście, z całego serca i tak jak potrafię, pomogę. Powolutku wyłączam wątki, bo jestem już na wylocie wakacyjnym. Co do losów Lilith Isadorka :loveu: obiecała mi pakiet :razz: smsów.
Czekam wobec tego na info/ przypomnienie od Ciebie (Miłka). Pzdr.serdecznie!:loveu:

Posted

No, widzisz, to fantastycznie. W razie czego zawsze można do mnie esa wysłać z zapytaniem o małą, to z przyjemnością odpiszę (zawsze to miło dzielić się radosnymi wiadomościami- a innych sie nie spodziewam). Dziś chodzę po ścianach- bo niestety nie mogłam pojechać do schroniska. Szlag mnie trafia, bo chociaż opiekę pieski mają dobrą, to jednak wolałabym mieć oko na jamnisię i jeszcze dwie moje faworytki (Miłke i Aksę z podpisu- zapraszam do wątków). No, i niestety nie mam auta, a dostać sie do Dąbrówki to niemały wyczyn... autobusy nieczęto kursują :shake:

Jak ja po wakajcach wrócę do pracy?? Jak po jednym dniu wariuję bez moich piesków...:cool3::shake:

Posted

Ja Ci się nie dziwię...wierzę w to, co piszesz. :-( Podziwiam każdego, kto zdoła się przemóc i wytrwać, za pomoc/ wolontariat w schronisku.
U mnie, wstyd przyznać, nawet tymczas jest out, bo "na czym" położę rękę (a już tak bywało), to już nie ma zmiłuj się, zostaje ;).
Owszem pomagam, jak tylko mogę i zwierzętom (na dogo, schroniskach świat się nie kończy), ludziom również ale nie mogę tego oglądać codziennie.
Nie mam w sobie tej siły, przed jaką w osobie Ciebie i innych chylę czoła w wielkim, naprawdę wielkim szacunku.

Posted

Nie ma mnie (jeszcze :evil_lol:) za co podziwiać (choć za miłe słow abardzo dziekuję).Sukces jamnisi jest pierwszym w mojej szalonej wolontariackiej karierze (raptem 3 tygodniowej). I choć zetknęłam sie w schronisku z masą nieszczęscia, przypadek Lilithki i Aksy ładuje mnie pozytywną energią i chęcią do dalszych działań. Nie wiem, na ile wytrwam i na ile starczy mi sił. Ale na dzień dzisiejszy wiem, że mimo wylanych łez, nieprzespanych nocy... warto było. Udało się chociaż jamniczce. Mam nadzieje, że uda sie też innym.

Jutro postaram sie nakrecić jamnisi krótki filmik aparatem, tylko będę potrezbowała pomocy w umieszczeniu go na dogo.

Posted

[quote name='agatkia'](...)
Jutro postaram sie nakrecić jamnisi krótki filmik aparatem, tylko będę potrezbowała pomocy w umieszczeniu go na dogo.
Nakręć 1min. film lub kilka 1 minutówek. Zarejstruj się na www.wrzuta.pl
To trwa moment. Tam, jak nazwa wskazuje, wrzucasz tam film (menu samo Cię poprowadzi), a na dogo podajesz do niego link. Jeśli ktoś ma lepsze podpowiedzi, to oczywiście korzystaj!:thumbs: :loveu:

Posted

agatkia napisał(a):
O, dzięki. Tak zrobię :lol:

Agatkia, wyłączam się z wątku. Czekam na cynk od Isadorki w sprawie Lilith, a od Ciebie - Miłki. Ściskam Was mocno!:loveu:

Posted

Disiaj zadzwonila do mnie kolezanka , ktora pracuje w regionalnym radio na Pomorzu. .Ktos jej zglosil , że w Wejherowie na plaży leży umierający pies. Nie wie kogo zawiadomić.Kazalam zglosić to Straży Miejskiej. Wiecej nic nie wiem, ciągle myslę o tym biedaku. Moze ktos z tego wątku coś wie ?

Posted

Basiu, w Wejherowie nie ma plaży, może chodzi o jakąś miejscowość nadmorską :cool3: Gdyby to było rzeczywiście w Wejherowie to nalezy zgłosić Straży Miejskiej , oni jadą sprawdzają czy psiak jest i zgłaszają do ZUK w Wejherowie , którzy psiaka zabierają , mają takie mini , mini schronisko , gdzie przez jakieś czas przetrzymują psiaki , ale jak długo .... niestety nie wiem :shake: potem chyba oddawane są do schronu , jeżeli nie znajdzie się właściciel albo chętny na adopcję .
http://www.zukwejherowo.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=42&Itemid=1&PHPSESSID=349d02245d42c3dfff7a170e71b185b4

Z tego co słyszałam , dbają tam o psiaki

Posted

Obiecałam filmik.... i nawaliłam. Zapomniałam aparatu. Jutro sie poprawię!!

Mam dobre wiadomości :cool3: Jamnisia w schronisku zdecydowanie odżywa. Dzisiaj, kiedy weszłam do niej (ona przebywa w takiej przyczepce) merdała ogonkiem. Ma ogromny apetyt i z wielkim entuzjazem pałaszuje pokarm od weta (do środy praktycznie nie jadła wcale). Ma też zupełnie inne oczy, inny wzrok. Boże, ja wciąż nie mogę pojąć, że schronisko może być dla psa wybawieniem :-(. Postanowiłam zaryzykować i zabrać ją na spacerek. Wynieśliśmy ją z całym legowiskiem. Panna wyskoczyła na trawkę i natychmiast ogonek- kikutek nabrał życia :evil_lol: Mała ma typowo jamniczą- ciekawską naturę. Oczywiście rozpoczęło sie dzikie kopanie i sypanie piasku na dobrych wolontariuszy :evil_lol: Po 20 minutach wróciłam z nią do przyczepki, bo upał straszny, a w dodatku Lilithka miała więcej chęci niż możliwości na takie ekstremalne sporty jak kopanie tunelów. Wygłaskałam ją porządnie- a kiedy wychodziłam, dosłownie przybiegła do drzwi licząc na kolejną rundkę przed bramą schroniska. Tak dobrze widzieć, jak nabiera życia!...

Posted

Witam.Czy uda się jutro lub w niedzielę zrobić jeszcze Lilith parę zdjęć?Jeszcze mam pytanie na ile lat określił jej wiek wet w przybliżeniu.Dzisiaj byłam u naszego weta i prosił żeby jeżeli to możliwe był opis pierwszego USG jej brzucha,konkretnie chodzi o wymiary wątroby i jej echogeniczność.Jak jamniorka zachowuje się w stosunku do innych psiaków?Przepraszam,za te wszystkie pytania,ale przygotowujemy się na jej przyjęcie i chciałabym jak najwięcej na ile jest to możliwe o niej wiedzieć.Cały czas zastanawiam się czym musiano ją karmić żeby tak uszkodzić jej wątrobę doprowadzając do puchliny brzusznej.U ludzi jest to sprawa prosta alkohol lub powikłania WZW,ale u pieska?Czy wet mówił czy psinka rodziła?

Posted

Oczywiscie, ze można liczyc na kilka zdjęć!! :cool3: Za dwie godzinki jadę do schroniska, więc zrobimy suni sesję. Lilithka jest niekonfliktowa w stosunku do psów, ale też nie wykazuje nimi zainteresowania. W lecznicy było kilka piesków, które podchodziły do nas i jamniorka nie reagowała na zaczepki. Wczoraj wieczorem do przyczepki pracownicy dołączyli maleńką sunie Sisi z cieczką, i i gdy rano przyszli, to podobno pieski spały razem w wiklinowym koszyku. Trduno powiedzieć, czy ten brak zainteresowania innymi psami świadczy o jej tolerancji, czy wynika z osłabienia chorobą i mniejszego zainteresowania czymkolwiek. Myślę, że trzeba poprosić Danusię o zabranie pieseczka na szczegółowe badania. Ja już niestety nie zdążę.
Poproszę dzisiaj pracowników, żeby wykonali telefon do weta i porposili o opis usg. Lekarz sugerował, ze być może była karmiona bułkami i odpadami ze stołu. Zęby ma króciótkie, starte (to moja obserwacja), żółte od ogromnej ilości kamienia. Sunia była tak wystraszona u weta, ze on specjalnie jej nie oglądał pod kątem wieku i w te ząbki też zajrzał o tyle o ie, bo Lilith tak sie trzęsła i powarkiwała- nie chcielismy jej bardziej stresować. Powiedział tylko, że wiek mocno zaawansowany.Przypomnam, że została zaszczepiona na wściekliznę. Brzuszek jest miękki. Ma też taką miękką narośl między dwiema przednimi łapkami wielkości śliwki przekrojonej na pół.

Powiem zupełnie szczerze- ja jestem kompletnie nie zadowolona z wizyty u weta, zabrakło podstawowych badań, więcej przypuszczeń niż konkretów ( aj w tych emocjach też chyba nie potrafiłam powalczyć o swoje) Mam nadzieję, że w Słupsku znajdzie sie weterynarz z prawdziwego zdarzenia.

Poza tym Lilithka jest charakterologiczną 100 % jamniczką :lol: Jeżeli psy tej rasy ktoś kocha, to będzie miał z niej ogromną pociechę, masę radości (sama miałam jamnika to wiem ). :) Jeżeli m Pani jeszcze jakieś pytania chętnie odpowiem- a przynajmniej spróbuję. Odezwę się wieczorkiem.

PS. Pani Doroto.... wpadło mi do łowy, że może zwyczajnie skontaktować ze sobą weterynarzy: tego wejherowskiego, który oglądał jamniczkę i tego, u którego będzie Pani Lilithkę leczyła? Mogłabym podać nr telefonu na priv, ale to też wieczorkiem.

Posted

Oj,nie wiem czy w mojej małej miescinie jest weterynarz z prawdziwego zdarzenia,mamy ich co prawda sporo ale polecanych jest dwóch,ja chodzę do tego z wieloletnim stażem, Rozmawiałam juz nawed z nim o jamniczce przy okazji wizyty mojego obecnego tymczasowicza,ale powiedział mi ze bez badań nie ma o czym rozmawiać bo przyczyn tego dużego brzucha może byc wiele i był zdziwiony że na podstawie samego USG postawiono diagnoze ze to wynik powiekszonej watroby.

Posted

No, widzisz, to jednak nie myliłam się w moich przeczuciach. Może Twój lekarz Danusiu będzie sensowniejszy. Jamniorka wygląda jakby była w zaawansownej ciąży. Ten nasz weterynarz podobno postawił na nogi wiele schroniskowych psów, ale do jamniczki najwyraźniej sie nie przyłożył. Gdybym mogła pojeżdziłabym z nią po lekarzach, porobiła badania, ale nie jestem zmotoryzowana i to jest spory problem... Wierzę, że u Ciebie dojdzie do siebie błyskawicznie.

Posted

Jamnisia super. Jedzonko chyba jej służy, bo pochłania je z przyjemnością i w dużych ilościach i przede wszystkim- zaczęła normalnie sie poruszać (przez pierwsze dni nie miała nawet siły podczołgać się do wody)!! Zresztą zobaczycie na filmiku- właśnie próbuję go zamieścić na wrzuta.pl ale strasznie długo to trwa- bądźcie cierpliwi.

Danusiu, bardzo mi przykro, ale niestety nie będę mogła być podczas Twojej wizyty w schronisku- chyba, że byłaby w okolicach 9 rano :( Mam dla Ciebie pieniazki od Bianki. Chłopcy- pracownicy już wiedzą, ze maja Ci je przekazać. Jeszcze rano do nich zadzwonię w tej sprawie. Jamnisia na początku będzie sie na pewno bardzo trzęsła- tak reaguje w nowych sytuacjach, ale nie przejmuj się tym, ona dość szybko sie adaptuje do nowych warunków. Gdyby coś było nie tak- zadzwoń proszę. Jeżeli nie masz nic przeciwko, zadzwoniłabym wieczorkiem dowiedzieć się czy wszystko ok.
Mam nadzieję, ze wszystko pójdzie sprawnie i szybko. Na tej stronie jest mapa dojazdu do schroniska+ opis, dojazd jest koszmarny, zero oznaczeń, zero tablic. Ostatni odcinek to droga przez pola:
http://dabrowka.ciapkowo.pl/mapa.php
Jestem przeszcześliwa, że Mała już jutro opuści schronisko!!!!!!!:multi:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...