bianka0 Posted September 13, 2008 Posted September 13, 2008 Bardzo się cieszę z odwiedzin jamniczych ciotek na stronach Lilithki.Przepraszam za złośliwość,ale ostatnio i mnie dopadł zły nastrój.Odkryliśmy w naszym miasteczku wstrząsające miejsce(jeszcze o tym nie mogę napisać),muszę w pewnych sprawach uczestniczyć,przeżywam to bardzo,wracam po nocach do domu.Po każdym moim póżnym powrocie Tuptuś dostaje ataku drgawkowego,co wczśniej się nie zdarzało.Ostatnio trzy pod rząd,(natychmiast po przywitaniu się ze mną,na podwórku zanim wejdziemy do domu)ma włączone leki.Lilithka lekko przeziębiona,pokasłuje, gorączkuje,ograniczyliśmy jej spacery ,nie wypuszczamy z domu bo jest bardzo zimno.Ona tego nie chce zrozumieć,bardzo chce z innymi wyjść na dwór.I na dodatek Goliat rozdarł sobie na czymś doopkę,prawdopodobnie w czasie saneczkowania na trawie.Nawet nie mamy pojęcia na czym,sprawdziliśmy trawę w ogrodzie centymetr po centymetrze i nic nie znależliśmy.Więc znowu opatrunki ,majteczki i sikanie w nie. Quote
danka1234 Posted September 13, 2008 Posted September 13, 2008 bianko,jakie tam złośliwości,zupełnie nie tak to odebrałyśmy,raczej jako żarty i w tym tez tonie odpisałyśmy.W naszym jamniczym kregu słowo złośliwośc jest nam obce. To się nawarstwiło problemów u Was,wszystko na raz, oby jak najszybciej one mineły i wszystko wróciło do normy.Całuski dla wszystkich robaczków a największy dla Lilithki. Quote
Isadora7 Posted September 13, 2008 Posted September 13, 2008 Bianka0 trzymaj się. Widzę że Tuptuś tak jak Rambo. Od ubiegłego tygodnia zaczełam siedzieć dłużej w pracy. No i Rambuś zaczął ataki. Jeden miał jak byłam w pracy. Byłam wzruszona do łez jak przyszłam i on mnie po swojemu o tym informował i... przepraszał. Poryczałam się. Wycięło mnie z normalnego funkcjonowania do końca dnia (nie zrobiłam aukcji, ulotek itd). Narazie ma włączone znowu leki + hepatil. Nie mogę sobie darowac, bo poprzedniego dnia myslałam że chyba zbliża sie atak. Nie jadł, nie pił, chował się. Zmylił mnie potem szałem radości jak wróciłam ze sklepu. Ta druga sprawa upenia mnie tylko ze nalezy cały czas nagłaśniać, nagłaśniac, nagłaśniać. Ostro wręcz agresywnie walić po oczach bilbordami, ulotkami itd. Quote
agatkia Posted September 13, 2008 Author Posted September 13, 2008 Ja również śledzę wątek na bieżąco. O wpisy już trudniej. Mam mnóstwo spraw na głowie i sama jestem zła, że nie mogę poświęcić tyle czasu na to, co lubię i co chcę robić. Dodam też, że o Lilithkę jestem bardzo spokojna, bo lepiej trafić nie mogła. Niestety potrzebujących bid nie ubywa i te wyszarpnięty "wolny" czas wolę poświęcić na te pieski, które rzeczywiście tego potrzebują. O Lilith nigdy nie zapomnę, bo to ona jest moim pierwszym sukcesem adopcyjnym (jeżeli mogę sobie takie zasługi przypisać), pierwszy piesek, który trafił do adpcji z moich ogłoszeń. A czy jest coś, co może bardziej motywować i ładować siłą i energią niż szczęśliwe zakończenie w tak ciężkim przypadku- w jakim była Lilith??? Dorotko, pamiętam. Postaram się częściej napisać parę słów. Przeraża mnie ta sprawa, która nie daje Ci spać po nocach. Pewnie znowu jakaś tragedia :-( Pozdrowienia dla całej psiej zgrai i Harnasia od Aksy i ode mnie :) Quote
JamniczaRodzina. Posted September 13, 2008 Posted September 13, 2008 Trzymajcie się dzielnie mizianka dla stadka .Pozdrawiamy cieplutko.:lol: Quote
bianka0 Posted September 13, 2008 Posted September 13, 2008 Bardzo dziękuję że cioteczki zaglądacie do mojej psiarni,Mój ,,dołek ,, tak szybko nie minie.Zdaję sobię sprawę z tego że są teraz bardzo biedne,nie mam czasu dla nich,a one również wyczuwają mój nastrój i brak pieszczot.Coraz mniej mam sympatii do ludzi. Wczoraj w czasie ataku Tuptusia musiałam go wziąć na ręce i zanieść do domu bo leżał na zimnej ziemi.Położyłam go na dywanie i pobiegłam po kocyk ,kiedy przyszłam trzy pozostałe położyły się obok niego ogrzewając go swoimi ciałkami,najbardziej w niego wtuliła się Lilithka.To był wzruszający widok. Quote
Isadora7 Posted September 13, 2008 Posted September 13, 2008 [quote name='bianka0']Bardzo dziękuję że cioteczki zaglądacie do mojej psiarni,Mój ,,dołek ,, tak szybko nie minie.Zdaję sobię sprawę z tego że są teraz bardzo biedne,nie mam czasu dla nich,a one również wyczuwają mój nastrój i brak pieszczot.Coraz mniej mam sympatii do ludzi. Wczoraj w czasie ataku Tuptusia musiałam go wziąć na ręce i zanieść do domu bo leżał na zimnej ziemi.Położyłam go na dywanie i pobiegłam po kocyk ,kiedy przyszłam trzy pozostałe położyły się obok niego ogrzewając go swoimi ciałkami,najbardziej w niego wtuliła się Lilithka.To był wzruszający widok. Coraz rzadziej ludzie tak robią w podobnych sytuacjach. Quote
danka1234 Posted September 14, 2008 Posted September 14, 2008 Pozdrowienia dla Was i Waszego stadka,jak to fajnie okresliła Jamnicze. Quote
bianka0 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Bardzo mi miło,że tu zaglądacie,od razu czuję że mam wsparcie.Tuptuś od piątku nie miał ataków,ale stale dostaje leki(25 mg luminalu rano).Wczoraj coś zjadł z cudzej miseczki i miał bóle brzuszka.Wieczorem,trzeba mu było go masować był pobudzony,niespokojny,więc dostał profilaktycznie po raz drugi tą samą dawkę na noc.Lilithka przestaje kasłać,wrócił apetyt. Natomiast pojawił się inny problem.Tuptuś od kiedy jest chłodniej nie chce wychodzić na dwór,robi siku i koopkę w domu na dywany.Nie ma siły żeby go przekonać do poprzednich zachowań.Na dworze stoi ,kręci się .pobiega,a potem wraca do domu...i gotowe.Co ciekawsze od wczoraj wieczór tą metodę stosuje również Lilithka.Rano na (już sobie nawet upatrzyły) ich ulubionym dywanie zanim zdąrzyłam dobiedz do drzwi zsikał się Tuptek i Lilithka.Obydwoje byli bardzo z tego zadowoleni.W ostatniej chwili złapałam Goliata który przymierzał nóżki ,żeby zrobić to samo. Quote
taxelina Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 takie sa jamniki.. sherry musze wyciagac z klatki jak zauwazy ze pada.. a potrafi np. zrobic siku i do domu ciagnie zeby tam kupe zrobic.. Quote
Isadora7 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 bianka0 napisał(a):Bardzo mi miło,że tu zaglądacie,od razu czuję że mam wsparcie.Tuptuś od piątku nie miał ataków,ale stale dostaje leki(25 mg luminalu rano).Wczoraj coś zjadł z cudzej miseczki i miał bóle brzuszka.Wieczorem,trzeba mu było go masować był pobudzony,niespokojny,więc dostał profilaktycznie po raz drugi tą samą dawkę na noc.Lilithka przestaje kasłać,wrócił apetyt. Natomiast pojawił się inny problem.Tuptuś od kiedy jest chłodniej nie chce wychodzić na dwór,robi siku i koopkę w domu na dywany.Nie ma siły żeby go przekonać do poprzednich zachowań.Na dworze stoi ,kręci się .pobiega,a potem wraca do domu...i gotowe.Co ciekawsze od wczoraj wieczór tą metodę stosuje również Lilithka.Rano na (już sobie nawet upatrzyły) ich ulubionym dywanie zanim zdąrzyłam dobiedz do drzwi zsikał się Tuptek i Lilithka.Obydwoje byli bardzo z tego zadowoleni.W ostatniej chwili złapałam Goliata który przymierzał nóżki ,żeby zrobić to samo. Bianka0 podajesz mu też np hepatil? A z tym sikaniem... poprzedni jamol nosa nie wytknął na dwór jak padało, jak go wyniosłam to spierniczał do domu. Rambo łaskawie wyjdzie ale zrobi psik i do domu. Ze 3 razy tez mi taki numer odwalił. Quote
JamniczaRodzina. Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Nasze paskudniki też tak potrafią zrobić u nas wszystkie dywany zostały zwinięte :roll: Quote
agatkia Posted September 15, 2008 Author Posted September 15, 2008 O, kurcze, a mój jamnik dla odmiany nigdy tego nie robił, choć o spacerze w deszczu mowy nie byyło i nie ma. Dobrze, ze Tuptek nie miał ostatnio ataków... matko, Dorotko, ja bym sobie chyba z taką zgrają nie dała rady. Czy one zostają w domu same? Czy zawsze ktoś z nimi jest? Quote
agatkia Posted September 15, 2008 Author Posted September 15, 2008 Zapomniałam zapytać o tę sprawę, która nie dawała Ci spać po nocach. Czy już wszystko ok? Ja jestem podłamana przestojem i brakiem zainteresowania w moich wątkowych i ogłoszeniowych adopcjach, i tym, że szczeniak mojej Aksy został zwrócony z adpcji... jest jej wierną kopią w wersji mini. Nie mogę patrzeć na niego w schronisku, jestem za słaba na to wszystko :-( Przepraszam, że tak sie zżale na Twoim wątku- jak widzisz w depresyjnych stanach nie jesteś odosobniona. Quote
danka1234 Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 To się dopiero narobiło z tym sikaniem i kupaniem w domu,co im przyszło do głowy by w domu robić.Toficzek na szczęście nigdy tego nie robił,Lilithka raz zrobiła kupe to jeszcze próbował to ukryć ,pamietacie może jak opisywałam a był przy tym taki zdumiony i zafrasowany że mało nie pękłam ze śmiechu.Ale tu nie ma co zartowac tylko szukac sposobu by ich tego oduczyć tymbardziej że nastepne psiaczki naśladują Tuptusia i to moze sie stac dużym uciążeniem a zima za pasem. Quote
Isadora7 Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 danka1234 napisał(a):To się dopiero narobiło z tym sikaniem i kupaniem w domu,co im przyszło do głowy by w domu robić.Toficzek na szczęście nigdy tego nie robił,Lilithka raz zrobiła kupe to jeszcze próbował to ukryć ,pamietacie może jak opisywałam a był przy tym taki zdumiony i zafrasowany że mało nie pękłam ze śmiechu.Ale tu nie ma co zartowac tylko szukac sposobu by ich tego oduczyć tymbardziej że nastepne psiaczki naśladują Tuptusia i to moze sie stac dużym uciążeniem a zima za pasem. A mój Rambo obrził się wczoraj, ze mu doopkę umyłam, przerywając w tym celu zabawę. Po fakcie gdzieś zniknął. Okazało się że nalał. i to na czyściutki ręcznik który spadł na podłogę. Nie było opcji ze nie wytrzymał, byliśmy tuż po dłuższym spacerze. Jakiś czas wstecz dostał piekielną zabawkę od Erazm i oderwanie go od tego kończy się obrazą. Quote
danka1234 Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 No tak,celowo nasikał na ten ręcznik ze złości pewnie że mu przeszkodziłaś.Tofik nawed obrażać sie nie potrafi,biernie przyjmuje wszystko jakgdyby bał się narazać,pewnie jest to spowodowane jego przeszłością której nie znam ale unika jakichkolwiek konfliktów nawed z psami,woli kazdemu zejść z drogi. Quote
bianka0 Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 Tofik jest wyjątkowym jamniczkiem.Tuptuś jest kwintesencją natury jamniczej i manipulację człowiekiem ma w jednym pazurku.Na dodatek uczy tego wszystkiego co jest jamnicze pozostałe psiaki.Tylko Maluszek jest niezmienny i nie daje się podejść.Ale ostatnio dobrał się i do Maluszka,potrafi się do niego przytulić i lizać mu uszka co tamten bardzo lubi.Jak czytałam dzisiaj o tym wyciąganiu jamników na spacery i zemście na ręczniku,to przy pacjentce wybuchnęłam śmiechem.Musiałam jej wytłumaczyć dlaczego się śmieję,żeby nie myślała że z niej.Dzisiaj rano wstałam wcześniej,łapałam po kolei jamniory i wyrzucałam na siłę za drzwi,Lilithce też się nie upiekło.Dywan na razie nie zasikany,ale chyba tylko dlatego,że się jeszcze suszy,ja w cuda nie wierzę.One jak zechcą nasikać to i tak to zrobią. Agatko sprawa o której wspomniałam,to nic co mogłoby mieć szybkie rozwiązanie.Z tego co pamiętam w schronie w Dąbrówce też nie było wesoło i wymagało to czasu i pracy i determinacji wielu ludzi.Tego typu sytuacje są w tym porąbanym kraju na porządku dziennym, a ludzie którzy się z tym nie zgadzają są po prostu odmieńcami.Trudno,tak jak napisała Isadora to trzeba nagłaśniać,nagłaśniać i jeszcze raz nagłaśniać. Isadoro co to za diabelska zabawka dla jamników,nie słyszałam o takiej. Quote
Isadora7 Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 To jest to: piszczy jak diabli. Rambo ma taką jak ta w środku. Miał tyle piszczacych zabawek i ma. Ale tą sobie upodobał. Cudowne są noce. Rambo zabezpiecza to zakopując pod kołdrą. No i niech no ja się przewróce na drugi bok... podudka murowana. A on oczywscie myśli ze zapraszam do zabawy. Jak wracam z pracy to łapie zabawke i leci do mnie witać sie. Wychodzimy na spacer (bez zbawki) i on tylko sik, sik i mykmyk do domu w tempie kosmicznym bo zabawka leży i czeka. Ogłupial na jej punkcie totalnie. Quote
agatkia Posted September 16, 2008 Author Posted September 16, 2008 [quote name='Isadora7']To jest to: piszczy jak diabli. Rambo ma taką jak ta w środku. Miał tyle piszczacych zabawek i ma. Ale tą sobie upodobał. Cudowne są noce. Rambo zabezpiecza to zakopując pod kołdrą. No i niech no ja się przewróce na drugi bok... podudka murowana. A on oczywscie myśli ze zapraszam do zabawy. Jak wracam z pracy to łapie zabawke i leci do mnie witać sie. Wychodzimy na spacer (bez zbawki) i on tylko sik, sik i mykmyk do domu w tempie kosmicznym bo zabawka leży i czeka. Ogłupial na jej punkcie totalnie. :laugh2_2::jumpie: Quote
agatkia Posted September 18, 2008 Author Posted September 18, 2008 Jak tam śśśśśśsssmierdząca sprawa?? :wink: Pieski nie łobuzują? Quote
danka1234 Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 agatkia napisał(a):Jak tam śśśśśśsssmierdząca sprawa?? :wink: Pieski nie łobuzują? Też jestem ciekawa czy znalezliscie jakis sposób na te srajtki:lol: Quote
bianka0 Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Niestety nie znalazłam sposobu na te szczoszki.Zmiana polega na tym,że od dwóch dni nie ma w domu koopki,ale sikanie jest regularne oczywiście po dywanach.Najśmieszniejsze jest to dochodzenie które z nich znowu to zrobiło.Tylko Maluszkowi nie zdarza się załatwiać w domu,więc on leży ze stoickim spokojem i obserwuje kolejne akcje z jamniorami.Mam wrażenie,że w tym podsikiwaniu uczestniczą wszystkie trzy:Tuptuś ,Goliat i Lilithka.Jak zbliżam się do miejsca i którym one już wiedzą że jest mokre,a ja jeszcze nie to wystarczy na nie popatrzeć a całej trójki już nie ma .To jest jak zabawa w zimno i ciepło.Wystarczy je obserować i już się wie który dywan,w którym pokoju jest zasikany.Oczywiście nie wie się które go zasikało.Regularnie co 3 godziny biegamy po piętrach,łapiemy jamniory pod pachę i na siłę wyrzycamy na dwór( w nocy nastawiłam sibie budzik na godz 3)Jak widzą co się święci zwiewają każdy w swoją stronę,żeby ich nie wyrzucać na zimno.Nie wiem,czy one nie uważają tego za dobrą zabawę. Przepraszam Agatko,że nie odpowiedziałam Ci na Twoje pytanie.One nigdy nie są same w domu.Czasami,ale bardzo rzadko muszą zostać same najwyżej godzinę albo dwie.Lilithka jest piękna,nie poznałabyś już jej.Ma ładną ,błyszczącą sierść,na uszkach również.Teraz dopiero widać blizny na jej ciałku,wyglądają jak po pogryzieniu przez inne psy. Quote
lilith27 Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 bianka0 napisał(a):Jak zbliżam się do miejsca i którym one już wiedzą że jest mokre,a ja jeszcze nie to wystarczy na nie popatrzeć a całej trójki już nie ma .To jest jak zabawa w zimno i ciepło. omg bianka0 napisał(a):Lilithka jest piękna,nie poznałabyś już jej.Ma ładną ,błyszczącą sierść,na uszkach również.Teraz dopiero widać blizny na jej ciałku,wyglądają jak po pogryzieniu przez inne psy. bianko czekamy na zdjęcia nowej lilithki Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.