agatkia Posted August 22, 2008 Author Posted August 22, 2008 Danusi, mnie nie ma za co dziękować. Zamieściłam ogłoszenie, może i dałam jej szanse - ale bez Waszej pomocy nic bym nie zdziałała. Dorotko, jamnisia na pewno się oswoi i pieski poukładają relacje między sobą. Ja z kolei w schronisku miałam wrażenie, ze właśnie sunia bardziej lgnie do kobiet, ale chłopcy mają dość mocne i donośne głosy- więc może dlatego z większą sympatią podchodziła do mnie niż do nich. Może Lili tak nie garnie się do człowieka, bo wcześniej nic dobrego od niego nie zaznała, może stąd ta rezerwa, a może po prostu jest indywidualistką... (A mogie sie pochwalic, mogieeeee? Na aksowym wątku zamieściłam fotki z nowego, czyli mojego domu!! :multi::multi::multi: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=116733) Quote
Isadora7 Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Mizianko dla suni, Tuptusia + reszta ode mnie i Rambiego Quote
danka1234 Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Dorotko,widzę że musimy tu wyjaśnic jedna kwestię,mianowicie ze to nie Ty nam lecz my Tobie jesteśmy winne podziekowanie.Zgodzę się że troszkę przyczyniłam się do pomocy ale nic pozatym.To Ty sama wziełas na swoje barki wszystkie koszty zwiazane z leczeniem Lilithki nie proszac nas o jakiekolwiek wsparcie a koszty były duze i to Tobie i tylko Tobie Lilithka zawdziecza swoje życie a my naszą dozgonną wdzieczność. Ps; Zauważyłam u siebie że Lilithce brakuje dworku,bo wiekszość czasu lezała na balkonie,tęsknie patrząc na dwór,to teraz ma co lubi,siedzi sobie na podwórku ile chce.Z moim Tofikiem też nie szukała kontaktu dlatego byłam taka zaskoczona u Selengi ze zapałała miłością do jej Guzika,no nie chciała mu dać spokoju,tak go napastowała że kłapał na nia zębami ale i to ją nie zniechęcało,moze była na jakimś podwórku z podobnym psem.Ulzyło mi że ta rana pooperacyjna goi sie bo dla mnie wygladała przerażajaco. Kochani wszystko dobrze u Was? Quote
bianka0 Posted August 23, 2008 Posted August 23, 2008 W drodze do domu :lol: Dziś w ogródku :multi: W domu ;) W nowym kojcu i prezencie od Danusi - kocyku ;) Reszte zdjęć jutro ;D Quote
Isadora7 Posted August 23, 2008 Posted August 23, 2008 Do "twarzy" jej w niebieskim.:loveu::loveu::loveu: Quote
danka1234 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Jejku,jaka jest szczęśliwa w tym ogródku,jak się turla z zadowolenia,od razu widac że jest w swoim żywiole.:loveu: Quote
agatkia Posted August 24, 2008 Author Posted August 24, 2008 Fantatyczne zdjęcia!! Nie mogę się napatrzeć!!!!! Dorotko, jak relacje z pieskami? Układa sie wszystko pomału? Danusiu, czy Ty i Tofik tęsknicie troszkę za Lili? Przyznać sie proszę :evil_lol: Quote
bianka0 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Agatko moje pieski przyjęły ją rewelacyjnie.Kiedy zobaczyły że nie garnie się do bliskich kontaktów znimi,traktują ją z zainteresowaniem,ale z odpowiednią rezerwą.Ona nawet na nie nie warczy,żaden jej nie dokucza.Myślę że ta ostrożność do innych psów jest spowodowana małą sprawnością Lilith,ona porusza się powoli,bardzo ostrożnie,każdy wyskok z ich strony spowodowałby jej ból.Ale z chęcią kładzie się w kojcu i przygląda z zainteresowaniem co robią.Pozwala się delikatnie powąchać i zbliżać do siebie.Sama jestem zaskoczona jak wśród pięciu psiaków(przez ostatni miesiąc dwóch nowych)nie ma zgrzytów,warknięć.One są naprawdę pięknie ułożone,a przed przyjazdem do mnie Tuptusia tak się o to bałam.Wczoraj Lilith troszkę odchorowała piątkową kolację .Kiedy poszłam na dyżur TZ i Bianka nie dopilnowali rozdzielenia ich w czasie podawania posiłku i kiedy mąż zanosił kolację Jogusiowi ta w przeciągu minuty wpałaszowała dwie miski jedzenia.Cały dzień miała dietę (była tylko na minimalnej ilości miękkiej , drobnej karmy dla małych szczeniąt) i masowanie brzuszka.Pomimo otwartych okien,myśleliśmy że nas zagazuje.Dzisiaj od rana biega i szuka po obu kuchniach jedzena ! Quote
mimiś Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 jaka radość widzieć tę suczynę szczęśliwą . dziewczyny-:buzi: Quote
Ola164 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Kocham takie zakończenia! :loveu: Lilith ma wspaniałe życie u Ciebie! :loveu: Tylko pogratulować wspaniałej rodziny jamników! Quote
bianka0 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Mimiś bardzo dziękuję za chęć pomocy z transportem,gdyby nie Pankracy zapewne skorzystałybyśmy z niego,a Danusia nie musiałaby jechać 1000 km.Wielkiego serca Danusi nie muszę na dogo opisywać.Ja się cieszę, bo miałam okazję osobiście poznać tę WYJĄTKOWĄ OSOBĘ. Do pełni szczęścia Lilith wiele brakuje,ona jest naprawdę chora,wymaga wiele opieki i dużej uwagi nas wszystkich.Teraz jestem pewna,że decyzja o tym żeby nie oddawać jej do adopcji ludziom dzwoniącym po jej ogłoszeniu była słuszna.Myślę że Danusia rówież wie (to była opieka nad Lilith 3 tygodniowa,a tak szybko zleciała),że pewnie byłby już zwrot suni.Ja jestem szczęśliwa że trafiła do mnie. Quote
danka1234 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Dorotko,no proszę Cię bo czuję się zażenowana,moja przysługa tutaj jest jak kropla w morzu w porównaniu z tym co Ty zaoferowałas Lilithce,ogromne koszty leczenia,niemniejsze koszty transportu,domek i opiekę do końca a do tego sama jechałaś 600km po Lilithke. Tak Lilithka jest chora i tak juz pozostanie,do konca swoich dni bedzie wymagała specjalnej opieki i leczenia,to ogromne poświęcenie jak i koszty i jestem pewna ze nie znalazłaby domku który chciałby sie na to zdecydować.Jak pisałam wczesniej były oferty domku dla Lilithki ale nikt z tych ludzi nie zdawał sobie sprawy z czym miałby doczynienia,przyznam ze mnie samą jej stan przerażał i to ze trafiła własnie do Ciebie Dorotko to jest jej szansa że sobie jeszcze troszkę pożyje szczęściwie. AGATKIA,jasne ze tesknimy za Lilithka,zzylismy się przez te 3 tyg. ale cieszę sie ze ona jest juz u biankaO bo tam ma opieke której ja nie mogłabym jej zapewnić. ISADORKO,jutro leca do Ciebie suszone grzybki od biankaO,które miały zostac w Wawie ale nie wyszło i pojechały ze mną. Quote
agatkia Posted August 24, 2008 Author Posted August 24, 2008 A na czym będzie polegało jej leczenie? Czy będzie cierpiała? Czy mówimy cały czas o zespole Cushinga? Czy jeszcze coś się przypałętało? Quote
bianka0 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Tak Agatko to zespół Cuschinga i wszystkie jego objawy + dość zaawansowany wiek +przebieg pooperacyjny.(usunięcie w tym stanie i w tym wieku całego narządu rodnego to duże obciążenie dla niej)Popatrz na jej proporcje,to sama zauważysz,że nie ma możliwości sprawnego poruszania się.Stara się chodzić samodzielnie,nie lubi noszenia,jest już sukcesem że po schodach na zewnątrz wchodzi i schodzi sama,co czyni ją już w pewnym stopniu niezależną od nas.Po drewnianych schodach na piętra domu jeszcze nie wchodzi,są nieco węższe więc ja przeniosłam się ze spaniem na dół,żeby z nią być.Być może że z czasem będzie sprawniejsza,ale gwarancji nie ma.Dużo pije,więc często siusia,w lecie nie będzie z tym problemu,potem może uda się to zmniejszyć w trakcie leczenia.Wilczy apetyt i ciągłe pilnowanie co znowu Lilithka dorwała i przeżuwa.Błąd dietetyczny może powtórzyć wczorajszy dzień i bóle brzuszka. Ale dla mnie i w moich warunkach gdzie jest ogródek i cały dzień i noc otwarte drzwi na zewnątrz to nie problem.Oboje z TZ jesteśmy lekarzami,więc biorąc pieska chorego byliśmy na to wszystko przygotowani,więc nie ma mowy o jakimś zniecierpliwieniu i rozczarowaniu.Mąż ją bardzo polubił i kiedy ja nie mam czasu bardzo o Lilith dba.(tylko on tak bardzo lubi karmić wszystko i wszystkich) Quote
lilith27 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 bianka co ty jej dajesz za kolorowe cukierki? Quote
bianka0 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Lilith Twoja imienniczka właśnie z obrzydzeniem zjadała wczoraj mieszankę karmy wątrobowej i szczenięcej. Nieszczęśliwy Maluszek w szeleczkach ;) Goliaciątko Joguś Józio z Maluszkiem :eviltong: Żebracy Zainteresowanie grillem Quote
Isadora7 Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Szorściak widzę wytoczył najcęższą jamnicza broń - spojrzenie http://i37.tinypic.com/efmqdw.jpg ja po takim czymś robie wszystko co zechce.:loveu::loveu::loveu: Quote
danka1234 Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 [quote name='Isadora7']Szorściak widzę wytoczył najcęższą jamnicza broń - spojrzenie http://i37.tinypic.com/efmqdw.jpg ja po takim czymś robie wszystko co zechce.:loveu::loveu::loveu: To fakt,pod takim spojrzeniem kolana się uginają:evil_lol: Cudowna gromadka :lol: Quote
bianka0 Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 One wszystkie potrafią rzucić takie spojrzenie aż się kolana uginają,w następnej sesji zdjęciowej spróbuję zademonstrować tego typu spojrzenia każdego z nich. Popatrz Danusiu na pierwsze zdjęcie i ten wzrok Lilith ,to spojrzenie ,ono jest rzucone właśnie za jej ulubieńcem, moim TZ-tem.Owija go sobie wokół palca,aż się martwię o jej brzuszek bo ciągle podtyka jej coś do jedzenia. Popatrzcie jak wszystkie ze sobą żyją w zgodzie,nawet Lilithka się już w stadzie odnalazła i coraz częściej chce wśród chłopaków przebywać.Jak przyjemnie kiedy się psiaki tolerują i lubią i nie trzeba się bać że się pogryzą. Quote
danka1234 Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 Madrala z Lilithki,wie z kim trzymać aby skorzystać,dobrze bo to będzie wzajemna sympatia i brak niezadowolenia TZ o kolejnego psiaka w domu. Wcale się nie dziwię Twoim domownikom że drżą jak siadasz na dogo bo tych bid duzo i zawsze obawa ze zechcesz jeszcze jakąś przygarnąć. Zapomniałam dodac ze jestem oczarowana Maluszkiem,jest w moim typie,choć wszystkie są słodziakami. Quote
JamniczaRodzina. Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 Wszystkie ogonki są Sliczniutkie.:loveu: Quote
bianka0 Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 Każdy pies jest piękny kiedy jest szczęśliwy,najedzony i zadbany.I pomyśleć że wszystkie psy mogłyby tak mieć gdyby ludzie wykazywali minimum rozsądku wobec zwierząt ,trochę serca i mniej lenistwa.Ale....czego można się spodziewać od większoćści skoro wobec siebie tych potrzeb nie spełniają. Quote
danka1234 Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 Prawda,tak niewiele trzeba aby kazdy pies mógł być szczęśliwy. Quote
bianka0 Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 Lilithka coraz bardziej żywotna,aż nam się wierzyć nie chce.Nie sypia już całymi dniami,dzisiaj zeszła i weszła sama po wewnętrznych schodach w domu.Biega za innymi psami(biedna zostaje z tyłu za nimi i złości się),szuka ich towarzystwa.Chodzi za nami krok w krok,podstawia się do miziania.Kiedy siedzę na ławce w altanie lub na kanapie staje żeby posadzić ją obok.Brzuszek już prawie zagojony,dzisiaj zdejmiemy resztę szwów.Nie ma mowy o diecie,TZ ją karmi niedietetycznymi smakołykami i o dziwo bez tej wstrętnej karmy brzuszek jest mniej wzdęty i wydaje mi się że nabiera ciałka.Nawet bąków mniej.Resztki sierści nabierają połysku,część tej wytartej zaczyna wypadać.W czwartek będzie miała pobraną krew na poziom hormonów kory nadnerczy,w piątek krew jedzie do Lublina i dalej zobaczymy.Od dwóch dni odprowadza mnie z innymi jamniorami pod bramkę kiedy idę do pracy,Lilithka jest wspaniała. Quote
Isadora7 Posted August 27, 2008 Posted August 27, 2008 Lilithka jak każdy jamol masakrycznie potrzebuje mieć swojego Ludzia. Jamniki bez tego giną. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.