Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Diora napisał(a):Strasznie mi przykro. Mam nadzieję,że kotce się nic nie stało przez jego niedelikatne zabawy :-( Zgodnie z moimi wczesniejszymi obietnicami zabiorę go z powrotem. Nie martw się. Przyjadę po niego najprawdopodobniej jutro, bo dziś idę do pracy na 18:15 (na noc) i raczej bym nie zdążyła. Teraz już wiemy,że najlepszym czworonogiem do Twojego domu, jest psiak, który mieszka z kotem, a nie taki, który widział go na oczy przez 15 min. :placz::placz: Ten wspaniały piesek musi znaleźć idealny dom, zasługuje na to jak nikt inny. Jest kochany, bardzo wierny, chętny do zabawy. Potrzebuje miłości i bliskości człowieka. Chciałabym mu to wszystko dać. I koniecznie musi być to dom, gdzie nie ma kota:-( akira napisał(a):Nic nie jest małej? Trochę krwi się pokazało i jest masakrycznie przestraszona
akira Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Aha ;/ idź z nią może do weta ;/ bo u mnie jak kocica z huskym zaatakowała swoje dziecko to ono było jak martwe z tym, że oddychało. U weta dostało zaszczyk przeciwwstrząsowy i mu przeszło.
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Kasieńko, nie martw się. Wszystko się ułoży. Przyszły mąż Asi (za miesiąc ślub) nie chciał się zgodzic na psa, ale po tych wszystkich przejściach Hoovera, powiedział, że mogą go wziąć. Więc będzie miał dobry dom :) Niebawem się przeprowadzają i dostaniecie wraz z Riką zaproszenie do nich :p
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 akira napisał(a):Aha ;/ idź z nią może do weta ;/ bo u mnie jak kocica z huskym zaatakowała swoje dziecko to ono było jak martwe z tym, że oddychało. U weta dostało zaszczyk przeciwwstrząsowy i mu przeszło. pójdę, ale jeszcze zamknięte. Diora napisał(a):Kasieńko, nie martw się. Wszystko się ułoży. Przyszły mąż Asi (za miesiąc ślub) nie chciał się zgodzic na psa, ale po tych wszystkich przejściach Hoovera, powiedział, że mogą go wziąć. Więc będzie miał dobry dom :) Niebawem się przeprowadzają i dostaniecie wraz z Riką zaproszenie do nich :p Gdzie się przeprowadzają? Wspaniale, że będzie miał dom. Ja tu od rana nie mogę się uspokoić. Ja tak pokochałam tego szczylka:placz:
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 akira napisał(a):Aha ;/ idź z nią może do weta ;/ bo u mnie jak kocica z huskym zaatakowała swoje dziecko to ono było jak martwe z tym, że oddychało. U weta dostało zaszczyk przeciwwstrząsowy i mu przeszło. Strach nie jest objawem wstrząsu, nie panikujmy.
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Diora napisał(a):Strach nie jest objawem wstrząsu, nie panikujmy. Też myślę, że nic jej się nie stało. Ranka nie jest głęboka, oczyszczona i zawinięta lekko. A do weta i tak muszę z nią iść.Bo będzie mieć drugie szczepienie.
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Kasia&Rika napisał(a):pójdę, ale jeszcze zamknięte. Gdzie się przeprowadzają? Wspaniale, że będzie miał dom. Ja tu od rana nie mogę się uspokoić. Ja tak pokochałam tego szczylka:placz: Wiem, w nim się naprawdę można zakochać... Przeprowadzają się do swojego mieszkania. Gdzie on ugryzł Mię i jak duża jest ta ranka?
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Diora napisał(a):Wiem, w nim się naprawdę można zakochać... Przeprowadzają się do swojego mieszkania. Gdzie on ugryzł Mię i jak duża jest ta ranka? Zakochać się można bez problemów. Złapał ją za łapkę. Tak w połowie, dwa[?] znaki zębów i poleciało trochę krwi. Może akurat w coś trafił, jakoś żyłę czy coś. Ale od azu było przemyte i zatamowane.
BBeta Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Przecież to jeszcze szczeniak, daj mu czas, przyzwyczai się do kota
Estera Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Kasia nie panikuj. Gdybym ja miała biegać do weta z każdą ranką, każdym strachem któregoś z mojej piątki, to bym zbankrutowała i się zasapała biegając do weta. :cool3: Szkoda, że tak się potoczyło, ale dobrze, że Hoover ma inny dom, gdzie nie ma kotów. :calus:
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 BBeta napisał(a):Przecież to jeszcze szczeniak, daj mu czas, przyzwyczai się do kota Ale do czasu aż się przyzwyczai może stać się coś poważniejszego. A do tego nie mogę dopuścić. Myślisz, że nie chce go zatrzymać? Oddanie go to ostatnia rzecz na jakiej mi zależy. Od początku robię wszystko by się dogadały, staram się go na maksa wymęczyć, podchodzę w kagańcu i bez, na smyczy, ze smakołykami, zabawkami, wołam cichutko, głaszcze za minimalną chwilę uwagi. Ale on gdy widzi kota nie zwraca uwagi na nic. Może ma jakieś przykre doświadczenia co do kociąt. Są psy, których po prostu tego nie da się nauczyć, prawda?:-(
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Estera napisał(a):Kasia nie panikuj. Gdybym ja miała biegać do weta z każdą ranką, każdym strachem któregoś z mojej piątki, to bym zbankrutowała i się zasapała biegając do weta. :cool3: Szkoda, że tak się potoczyło, ale dobrze, że Hoover ma inny dom, gdzie nie ma kotów. :calus: Ale ja i tak muszę iść z nią więc nic nie zaszkodzi by na to spojrzał.
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 BBeta napisał(a):Przecież to jeszcze szczeniak, daj mu czas, przyzwyczai się do kota Też tak na początku myślałam, ale Hoover ma niesamowity temperament... Wszędzie go pełno i kazda okazja do zabawy jest super. Kiciuś jest widocznie za młody żeby dać sobie z nim radę. Nie pomyślałyśmy i nie wzięłyśmy takiej ewentualności pod uwagę. Trudno, człowiek uczy się na błędach
Darianna Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Kasiu, nie martw się. Wiem że Ci przykro, ale niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć.... Dobrze, że Hoover potem też ma zapewniony domek, więc krzywda mu się nie stanie. A bezpieczeństwo dotychczasowych rezydentów jest bardzo ważne.
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 No to jesteśmy umówione na jutro. Rano, jak wrócę z pracy, to się odezwę kiedy wyruszamy po małego. Kasiu, wiem, że Ci ciężko, ale przecież nie możemy tak tego zostawić.
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Diora napisał(a):No to jesteśmy umówione na jutro. Rano, jak wrócę z pracy, to się odezwę kiedy wyruszamy po małego. Kasiu, wiem, że Ci ciężko, ale przecież nie możemy tak tego zostawić. Dziękuję, że to rozumiesz.
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Oczywiście, że rozumiem. Przecież wiem komu wydałam pieska. Tak jak już mówiłam, jesteś odpowiedzialna, a Hoover nie wraca do mnie dlatego, że go nie chcesz, czy Ci się znudził. Będzie dobrze
Izuuus Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Oj.. szkoda, że Hoover tak reaguje na Mi. :-( Ale będzie dobrze :loveu:
Ania :) Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Wielka szkoda, że młody nie przyzwyczaił się do kotki .. szkoda też trochę psiaka, że musi co chwile zmieniać domek.. ale no jak widać nie ma innej opcji.
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Co nas nie zabije, to nas wzmocni... Skoro Hooverek i tak będzie miał kochający dom, to może Ty też nie rezygnuj z adopcji kompana dla Riki? Tylko tym razem koniecznie musiałby to być pies przebywający w DT z kotem, żeby mieć 100% pewności, że sytuacja się nie powtórzy.
Marta_Ares Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 przykro mi ze tak sie to potoczyło:-( Ale nie ma co ryzykować, bo faktycznie kotce moze sie coś stać, tak jak dzisiaj była to sekunda nie uwagi :shake: Dobrze ze Hovoverek bedzie miał dom, miejmy nadzieje tym razem na stałe, żeby nie musiał sie już tułać. Diora ma racje nie rezygnuj z 2 psiaka tylko tym razem musi być koniecznie taki, który mieszka z kotem, najlepiej od małego, bo jest roznica miedzy duzym a malym kotkiem jak widac
Kasia&Rika Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Marta_Ares napisał(a): Diora ma racje nie rezygnuj z 2 psiaka tylko tym razem musi być koniecznie taki, który mieszka z kotem, najlepiej od małego, bo jest roznica miedzy duzym a malym kotkiem jak widac Na razie dam sobie spokój... Kot dla babci jest oczkiem w głowie, dlatego nie chce na razie drugiego psa ... Zresztą Hoover jest obecnie nie do zastąpienia, musielibyście go poznać.
BBeta Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Kasia&Rika napisał(a):Ale do czasu aż się przyzwyczai może stać się coś poważniejszego. A do tego nie mogę dopuścić. Myślisz, że nie chce go zatrzymać? Oddanie go to ostatnia rzecz na jakiej mi zależy. Od początku robię wszystko by się dogadały, staram się go na maksa wymęczyć, podchodzę w kagańcu i bez, na smyczy, ze smakołykami, zabawkami, wołam cichutko, głaszcze za minimalną chwilę uwagi. Ale on gdy widzi kota nie zwraca uwagi na nic. Może ma jakieś przykre doświadczenia co do kociąt. Są psy, których po prostu tego nie da się nauczyć, prawda?:-( 6 miesięcznego szczeniaka można nauczyć i oduczyć wszystkiego, wystarczy trochę chęci i czasu. Kot też powinien nauczyć się, że nie każdy pies będzie do niego przyjaźnie nastawiony. Mam wrażenie, że bardzo pochopnie podjęłaś decyzję o przygarnięciu drugiego psa, a teraz równie pochopnie podejmujesz decyzję o jego oddaniu, fundując mu przy okazji kolejny stres. Wybacz szczerość...
Diora Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 BBeta napisał(a):6 miesięcznego szczeniaka można nauczyć i oduczyć wszystkiego, wystarczy trochę chęci i czasu. Kot też powinien nauczyć się, że nie każdy pies będzie do niego przyjaźnie nastawiony. Mam wrażenie, że bardzo pochopnie podjęłaś decyzję o przygarnięciu drugiego psa, a teraz równie pochopnie podejmujesz decyzję o jego oddaniu, fundując mu przy okazji kolejny stres. Wybacz szczerość... To nie fair :shake: Nie osądzaj w ten sposób. Ja po części też mam wyrzuty sumienia. Warunkiem adopcji było to, że pies dogada się z kotkiem. Ja sprawdziłam to podczas 15- minutowej wizyty u sąsiadki, do tego z dorosłym kotem. Więc jest różnica. Mądry Polak po szkodzie- teraz już wiem, że w tak krótkim czasie NICZEGO się nie da sprawdzić. A propo stresu- wydaje mi się,że nie będzie on zbyt duży, ponieważ Hoover był u mnie w DT przez 2 tyg. i zdążył się przyzwyczaić. Jak przyjadę po niego po 2 dniach, to na bank mnie pozna
Recommended Posts