Aska7 Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Ta sunia ma swój drugi wątek http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=117831 czy się mylę ? Quote
Mośka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 OBY wszystko dobrze sie skonczylo :roll: Obawiam się, że Gosia dziś się na duchu nie podniesie widokiem suni bezpośrednio po sterylce... Zawsze po takiej operacji psina jest ledwo żywa... Odbierałam ostatnio swoją sunie, w pełni zdrowa, a widok mnie przeraził... Trzymajmy wszyscy kciuki za sunie! Quote
beka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Paros moze o tym myślałaś - wklejam cytat z innego wątku "Chcę zakomunikować-ważną informację-dzisiaj z rana Łysolka i Ligol zostały wykastrowane i wysterylizowane-o godzinie 16-tej się o tym dowiedziałam "przy okazji" dzwoniąc po informacje co do wyniku zeskrobin-usłyszałam, że "wyniki są dobre" -pytając jakie? "dobre...."na pytanie czy została założona chodowlna na grzybnię-na 10-14 dni usłyszałam odpowiedź od kierownik kliniki, że "nie jest laboratorium" - nie poinformowała ani mnie ani Doroty o zabiegu suni i psa, który odbył się w dniu dzisiejszym-w trakcie rozmowy dowiedziałam się, że oba psy mają awitaminozę, na pytanie, że suka z takim niedożywieniem i do końca niezdiagnozowana miała zabieg sterylizacji usłyszałam tylko "czy pani wie z kim pani rozmawia? jestem weterynarzem!!!" i odłożyła słuchawkę. " wątek Maliny i Ligola z Ligoty http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=40917&highlight=Malinka+malina&page=26 nie wiem czy to ta sama klinika - Malinka była w Radości na Orłowskiego , a "opiekowała "sie nią p. dr Olszewska Quote
paros Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Trzeba ją szybko zabrać z tej "opiekuńczej kliniki"!! :mad: :cool3: Nie ma na co czekać, pobyt w tej klinice działa na szkodę dla suni :-( Tak, o tym ale pamiętam też, że jeszcze ktoś pisał o zabiegach w tej klinice :-( Quote
paros Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Mośka napisał(a):Dziewczyny, sunia przebywa na Orłowskiego? Wydaje mnie się, że tam, bo jak tu wcześniej pisały dziewczyny wetka rzucała słuchawką i nie chciała wydać właścicielce suni i nie liczy się ze zdaniem właścicielki :cool3: Quote
pati-c Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Matko, trzymam kciuki... Mam tylko nadzieję,że to nie jest ta klinika w Radości z której wiozłam owczarka niem.po nieudanej kastracji na SGGW..:shake: psiak nie przeżył.. Quote
Hekate1 Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 Boże..przerażają mnie informacje o tej klinice, jakim cudem to się utrzymuje i nadal działa po takich zabiegach?? właśnie usiłuje dokopać w internecie czy to ta lecznica.. Quote
Hekate1 Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 jeślo to ta na Orłowskiego to ta..numer telefonu się zgadza :placz: Quote
Mośka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Mi znajoma z Radości też wybiła z głowy tę klinikę. Wtedy nie wnikałam co, jak i dlaczego :roll: W razie co - mieszkam w pewnym sensie w okolicy. Gdyby trzeba było tam podjechać, albo co - dajcie znać. Tylko z góry mówię, że do postawy "agresywnej" się nie nadaję, no chyba że wezmę ze sobą TZta :evil_lol: Quote
Kamila_s Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Sunka trzymaj sie!!! a ta wetke to!!!!!:mad::mad::angryy::angryy: Quote
irenaka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Dziewczyny teraz tylko spokój i dobre myśli słać do Radości, już nic nie zmienimy. A Pani Jadzia musi zaraz nam obiecać, że jak maleństwo dojedzie do Niej to wypieści ją za wszystkie czasy i od wszystkich "cioteczek" z wątku.:loveu: Quote
Hekate1 Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 Ja zestresowałam za wsze czasy, ale teraz już jest trochę lepiej. jak wrócę do domu to wyciągnę w ramach terapi swoje psisko na dłuuugggiii spacer. Gosia ma się odezwać do mnie jak tylko odwiedzi małą więc jak będę coś wiedziała to oczywiscie dam znać..i będą to napewno dobre nowiny bo inaczej być nie może!! Quote
irenaka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Dziewczyny!Jestem w tej chwili po rozmowie z Panią Jadzią. Jest szalenie zdenerwowana i wręcz ma chyba łzy w oczach po tym, jak w tej chwili potraktowała Ją ta wetka. Żadnego chyba nie ma szacunku dla ludzi skoro tak potrafi rozmawiać a właściwie pyskować. Jestem znowu pełna obaw, bo prawdopodobnie Pani Jadzia jak tak dalej będzie zrezygnuje z adopcji. Obiecałam Pani Jadzi , że zrobimy wszystko aby sunia do soboty była wyciągnięta z tego piekła. Nie wiem jak Wy, ale ja się nie dziwię, że adopcja wisi na włosku i to tylko dzięki takiej kobiecie. Proszę przekażcie Gosi aby koniecznie ustaliła wyjazd do soboty. Nie dzwońcie do Pani Jadzi, powiedziała mi, że się do mnie odezwie jak się uspokoi. Przepraszam, że przekazuję złe nowiny:placz: Quote
Mośka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 No niech to!!!:angryy: Gosia musi ustalic wyjazd na sobotę! Niech dziś nie płaci za sterylkę, niech ureguluje należność dopiero po wydaniu psa! Pachnie tu fatycznie naciągactwem. To się robi chore!!!! Quote
pati-c Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Ale się porobiło..:shake: Najgorsze,że tak jak wcześniej pisałam w sb. nie mogę jechać (jadę na ślub) Mogę zawieźć małą w czw.,pt.rano lub w nd.popołudniu (lub każdy kolejny dzień w tygodniu) Decydujcie który termin bardziej Wam pasuje. Quote
paros Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Pati-c może zawieźć sunię w piątek rano i Gosia musi koniecznie ją zabrać aby Pati-c mogła w piątek ją zawieźć. Czuję, że wetka może w piątek rano robić trudności dlatego proponuję zabrać sunię w czwartek wieczorem!!!:mad: Sunia nie może dłużej tam przebywać!! I koniecznie zabrać histrorię choroby i wyniki badań. I dopiero przy wydawaniu suni zapłacić, nie płacić ani grosza do momentu zabierania suni. Może przydałoby się wsparcie TZ-a Mośki dla Gosi przy odbieraniu suni :roll: Bo ta wetka na pewno będzie kombinować :mad: Quote
irenaka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Pati-C nie mogę dzwonić do pani Jadzi ale jak jest na urlopie to pewnie piątek rano będzie Jej pasować. Tylko czy Gosia albo ktoś inny może ją przetrzymać z czwartku na piątek? To faktycznie najlepsze rozwiązanie aby brać w czwartek. A TZ-ta brać koniecznie jako obowiązkowe wyposażenie do wizyty. I pytanie zasadniecze czy Gosia jako opiekun będzie mogła jutro wieczór tam być, bo może się jeszcze okazać, że nikomu innemu suczki nie wyda? I cały czas czekam jak tam sunia po sterylce? Żadnych wiadomości? Piszcie jak tylko bedziecie coś wiedzieć, błagam!! Bo nie zasnę !! Quote
irenaka Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Zapomniałam ! Pati-C czy dotarła kasa na transport? Quote
pati-c Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Tak,kasa dotarła. Dziękuje! No to czekamy na info co z małą.. Quote
Hekate1 Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 Dziewczyny..dopiero wróciłam do domu, napisałam smsa do Gosi i napisała mi że własnie pisze do mnie maila.. jak dostanę maila zaraz daję znać.. Quote
Hekate1 Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 Przesyłam maila, do przespania się z nim.. Przepraszam, że dopiero teraz, ale mam za sobą dzień z koszmaru. W pracy miałam urwanie głowy a nie mogłam się dodzwonić do wetki i byłam tak zdenerwowana, że na niczym nie mogłam się skupić. Po pracy polecieliśmy do kliniki, też cali w nerwach co z sunią, a potem nie mogliśmy wrócić bo rozkraczył nam się samochód. Komórki ani ja ani mąż nie mieliśmy czasu naładować, więc nawet nie mieliśmy jak dzwonić po pomoc. Po dwóch godzinach szarpania, samochód nagle zaskoczył i przed chwilą dotarliśmy wreszcie do domu. Ale wracając do suni to jest naprawdę w dobrej formie, nie sprawiała dzisiaj wrażenia jakby jej przeszkadzało coś na brzuchu. Po raz pierwszy widzieliśmy ją jak chodzi, albo raczej przemyka się pod ścianami, schowała się pod recepcyjnym biurkiem i nasiuisiała. Jak ją stamtąd wyciągnęli to usiłowała schować się za kaloryfer. Na wetkę reaguje poruszając leciutko ogonem, ale wyprowadzanie jej na dwór to prawdziwy koszmar. Psina zapiera się wszystkimi czterema łapami, siusia po nogach, nawet kupę zgubiła, kłapie zębami do tyłu a po minucie wlecze wyprowadzającego z powrotem do domu. Wsadzenie jej do samochodu graniczy z niemożliwością - nie chcieliśmy się z nią szarpać, żeby sobie szwów nie porozwalała bo miota się jak szalona. Ma już zdjęte szwy ze zdrutowanej łapy, druga jest nadal w gipsie. Miałam przy okazji możliwość długiej rozmowy z wetką, bo samochód rozkraczył się niedaleko jej domu, więc usiłowała nam jakoś pomóc. Wspomniała, że Pani Jadwiga dopadła ją dzisiaj telefonicznie między operacjami i że była tak zmęczona, że chyba niezbyt miło z nią rozmawiała. Ona chyba nie znosi tego, że ją tak poganiają z tym psem i ciągle pytają kiedy można ją zabrać, bo tak naprawdę to ona sama nie wie, Ten pies to wielka niewiadoma więc wszystko zależy kiedy się wygoi, kiedy będą mogły zdjąć szwy, kiedy zacznie chodzić itp. Np. problem z drugą łapą wyniknął przecież dopiero po zdrutowaniu pierwszej jak usiłowały ją postawić na nogi. Potem okazało się jeszcze, że tył ma też potłuczony i że bolą ją również tylne nogi. Wczoraj rozmawiałyśmy telefonicznie, pytała mnie czy napewno mamy już dom dla psa. Ze mną rozmawiała dzisiaj sensownie. Powiedziała, że przecież one też się przyzwyczajają do zwierząt które leczą, więc im też zależy, żeby sunia miała jak najlepiej i że na pewno byłoby lepiej gdyby nie trzeba było jej wieźć tak daleko, bo ona dosłownie wariuje ze strachu, ale że nie powinnyśmy dać się zwariować.[SIZE=2]Pani Jadwiga wspomniała, że jeśli nie będzie można suni przetransportować w niedzielę to ona później pracuje na II zmianę, więc może dopiero 15 będzie miała wolne, a chciałaby być jak sunia trafi do domu. i tyle na tą chwilę.. Quote
paros Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Ja uważam, że sunię należy natychmiast zabrać z tej kliniki :mad: Im szybciej tym lepiej. Wetka znalazła żródło kasy i tylko o kasę tu chodzi. Niech nie dają się czarować, bo jeszcze będzie druga łapka, a stres a to a tamto i jeszcze kilka miesięcy upłynie .... i sunia będzie u wetki, bo wetka ma dopływ gotówki. :mad: Nie ma na co czekać, sunia u p. Jadwigi szybko dojdzie do siebie i nie będzie zestresowana :shake: Sunia boi się tej kliniki, chowa, bo boi sie kolejnego bólu, kolejnej operacji ..... a wyprowadzenie na dwór czy do innego pomieszczenia to dla niej wyjście do czegoś nieznanego i .... może nowy ból ..:-( nie wie co ją tam spotka dlatego zapiera się przed nieznanym światem. Jeżeli zostawicie ją tam jeszcze przez kilka dni to suni serce tego nie wytrzyma :-(:-( Quote
janna Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Nie wiem czy ktoś się już z Wami kontaktował w tej sprawie, ale my też szukamy pilnego transportu do Krakowa dla malutkiego,bezdomnego staruszka: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=117775&page=6 Nie wiem w jakim stanie jest Wasz pacjent, ale może nasza bida też by mogła się zabrać w podróż ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.