Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pani Jadwigo/Jagodo ;) proszę dzwonić, ustalić termin jeśi znajdzie się u Pani wet który się podejmie opieki nad psiunią. My zaczniemy organizować transport jak będzie widomo czy niunia może jechac.

Irenko, gdzie w końcu przesyłamy pieniążki na transport? Do Pati czy do Ciebie?

  • Replies 205
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak jak pisałam wcześniej jest,ale powiedział mi otwarcie,że jeśli to przekroczy jego kompetencje to da namiary do innego lekarza a pani Irenka już pomogła w znalezieniu,i chwała jej za to,duża bużka ode mnie;).To już dzwonię i za chwilę dam znać co i jak

Posted

No wiecie co?! Zamiast się cieszyć,że jest ktoś chętny do adopcji sunieczki to wetka robi problemy!Każe dzwonić lekarzowi,który będzie ją prowadził,do siebie!Rozmawiałam z panią Irenką i też jest oburzona.Ale ja jestem cierpliwa i poczekam.......

Posted

Boże..własnie się tego obawiałam..ta kobieta jest dziwna, z całym szacunkiem dla jej pracy i poświęcenia ale przecież nie ona utrzymuje tego psa! Rozumiem, że zakłada że Gosia i Tomek będa ją utzymywac dopóki ona nie powie że mogę przestać i że ją odda. Nie bardzo rozumiem takie podejście. Chyba nie rozumie, że wszystkim nam chodzi o dobro psa..Nie wiem co z tą kobietą zrobić :shake:

Posted

Pani Irenka mówiła,że będzie z kimś rozmawiać,żeby ją zabrać stamtąd.Mnie też to bardzo dziwi,tym bardziej,że jak kiedyś z nią rozmawiałam to była bardzo milusia a dziś dziwnie uparta i raczej mało uprzejma.Twierdziła,że najpierw musi do niej zadzwonić lekarz,bo musi mu powiedzieć co i jak,ale gdy pytałam o zdrowie suni to twierdziła,że można ją już zabrać.Naprawdę dziwne.Pati-c jakby się udało to może być jak najbardziej środa.Chciałabym,żeby to jednak był ten tydzień bo mam urlop i poświęce jej dużo czasu,bo w przyszłym tygodniu opieką będziemy dzielić się z najmłodszą córką.Ale cóż poczekamy-zobaczymy

Posted

Ja non-stop sprawdzam od Was wiadomosci..mam nadzieje,ze mala trafi jak najszybciej do domku..tak najszybciej wroci do zdrowia...
Pani Jadwigo trzymam kciuki i caluje z calych sil za ten domek:loveu:

Posted

Dziewczyny, jestem właśnie po rozmowie z Irenką, zaraz będę się kontaktowała z Gosią i Tomkiem żeby powiedzieć im co i jak i żeby do jutra podjęli decyzję i powiedzili wetce że zabieramy psa..a nie że ona decyduje :angryy:

Posted

no więc tak..przeprowadziłam z Gosią długą rozmowę i sprawa wygląda tak: Gosia uważa że wetce absolutnie chodzi tylko i wyłącznie o dobro psa, jako że w lecznicy ma zbiór nieszczęść porzuconych przez ludzi boi się (choć okazuje to dziwny sposób..) że małej stanie się krzywda i chyba uważa, że nikt nie jest w stanie zapewnić jej takiej opieki jak ona..robi to tylko i wyłącznie ze względu na psinkę i dlatego chciała zrobić "wywiad" z weterynarzem który ją przejmnie. Okazuje się opłaty też bierze dużo mniejsze niż normalnie..Przyznam że sama nie wiem co robić w tej sytuacji..możemy poczekać do czasu aż suńka dojdzie do takiego stanu, że spokojnie będzie ją można zabrać- tylko czy p.Jadwiga chce tyle czekać? lub ubłagać jakiegoś weterynarza żeby do niej zadzwonił. Z drugiej strony może pierwsze wyjście jest rozsądne, pies poczuje się lepieiej i pewniej pod jej okiem i dopiero wtedy ją zabrać? co myślicie?

Posted

Nie wiem jak Wy, ale ja nadal uważam, że pies w domu szybciej dojcie do siebie niż w najlepszej nawet lecznicy świata. Nie podoba mi się to, że najpierw nie chcieli jej wydać bo musiała nauczyć się chodzić na tylnych łapkach, teraz warunkiem jest kontakt w wetem, Jaki będzie następny warunek? Może niech Tomek i Gosia powiedzą, że skończyła im się kasa, zobaczymy jaka będzie reakcja. Moim zdaniem jeżeli nie wchodzą w grę względy medyczne sunia powinna jechać do domu.
Pieniądze na transport już wysłałam. Będę czekać na wiadomości. Pamiętajcie aby potwierdzić Pati-C wyjazd na jutro, gdyby udało się wszystko załatwić.

Posted

Miałam ok 6 lat temu pieska,który na szkle dość głęboko skaleczył sobie łapkę,ja wiem i zdaję sobie sprawę,że to nie to samo,ale razem z dziećmi bardzo go pilnowałyśmy,żeby nie ściągał opatrunków.Mało tego to trzy razy dziennie trzeba było ranę przemywać i zakładać nowy opatrunek,i jak ja byłam w pracy to dziewczyny tego pilnowały......W pewnym sensie rozumiem lekarkę ale jak to powiedział mój znajomy"nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu".W pewnym sensie ale nie do końca,i mam dziwne odczucie,że ona coś kombinuje,a gdyby faktycznie miała jakiekolwiek zastrzeżenia to ona powinna poprosić o nr do kolegi po fachu i to ona powinna zadzwonić a nie odwrotnie i gdyby znowu znalazła sobie dziś nową wymówkę to ja poczekam,bo cierpliwość popłaca.....ale jest mi przykro:-(

Posted

Przyznam się szczeże, ze nie mam bladego pojęcia co teraz zrobić.. Gosia jest przekonana i pewnie słusznie, że wetka robi wszystko dla dobra psa..też nie są pewni czy ona jest w stanie już jechać- cały czas nie chodzi i panicznie się boi wychodzenia na dwór, czy nie dać jej jednak trochę więcej czasu..Lekarka bardzo pomogła i chyba nie chcą stawaić sytuacji na ostrzu noża. Rozumiem tez że lepiej byłoby żeby mała już pojechała..szkoda że jakiś lekarz nie może z nią porozmawiać i jej przekonać że będzie miała dobrą opiekę

Posted

[quote name='Hekate1']no więc tak..przeprowadziłam z Gosią długą rozmowę i sprawa wygląda tak: Gosia uważa że wetce absolutnie chodzi tylko i wyłącznie o dobro psa, jako że w lecznicy ma zbiór nieszczęść porzuconych przez ludzi boi się (choć okazuje to dziwny sposób..) że małej stanie się krzywda i chyba uważa, że nikt nie jest w stanie zapewnić jej takiej opieki jak ona..robi to tylko i wyłącznie ze względu na psinkę i dlatego chciała zrobić "wywiad" z weterynarzem który ją przejmnie. Okazuje się opłaty też bierze dużo mniejsze niż normalnie..Przyznam że sama nie wiem co robić w tej sytuacji..możemy poczekać do czasu aż suńka dojdzie do takiego stanu, że spokojnie będzie ją można zabrać- tylko czy p.Jadwiga chce tyle czekać? lub ubłagać jakiegoś weterynarza żeby do niej zadzwonił. Z drugiej strony może pierwsze wyjście jest rozsądne, pies poczuje się lepieiej i pewniej pod jej okiem i dopiero wtedy ją zabrać? co myślicie?

Pies nie jest własnością weta tylko Gosi i Gosia płaci za pobyt psa a dla wetki to są pieniądze. Im dłużej będzie w lecznicy tym dłużej bedzie miała dochód. :cool3: Czyj jest pies? Gdyby wetka leczyła i trzymała psa za darmo uwierzyłabym, że chce dobra dla psa. Gosia powinna powiadomić, że zabiera psa wtedy i wtedy. :roll:
Ciekawa jestem ile bierze za pobyt psa?

Posted

tez o to zapytałam..i podobno operacjęzałatwiłą taniej a opłaty też bierze mniejsze niż normalnie, Gosia mówiła że pewnie jak by przestali płacić to i tak by ją zatrzymała i leczyła bo w lecznicy pełno jest takich porzuconych zwierzaków..Ona pewnie chce dobrze tylko nie koniecznie rozumie ze my też chcemy dobrze..

Posted

Nigdzie sunia nie będzie miała lepszej opieki niż u swojej pani, która będzie swój czas poświęcała tylko jej :lol: Nawet psychicznie szybciej poczuje się lepiej, bo nie bedzie zdana przez większą część dnia samej sobie :-(

Posted

Mam najnowsze wieści..Gosia rozmawiął z p.Jadwigą i ustaliły że mała zostanie jeszcze wysterylizowana jutro więc jej pobyt przedłuży się do niedzieli. Jako że bez sensu chyba żeby pośredniczyła teraz w rozmowach między Gosią i p.Jadwigą myślę, ze jak już przełamały lody to mogą ze sobą ustalać szczegóły i tak będzie wygodniej i obie będą spokojniejsze o psa :).
Wetka jest też uspokojona po rozmowie z innym weterynarzem- tu pokłony dla Irenki

Posted

Moniczko! Wybacz, ja jestem stara baba i do tego szczera. Nie mam pojęcia jak w takim stanie fizycznym ta biedna sunia wytrzyma sterylkę. Była deklaracja naszej kochanej Pani dr, Danusi, że zrobi ją w swoim gabinecie jak mała przyjdzie do siebie w domu. Jutro to chyba tylko się będę modlić, bo to dla mnie nieporozumienie. Ale ja chyba całkiem szurnięta na punkcie psów jestem. Tylko żeby w niedzielę nie okazało się, że sunia np. źle sie goi i dalej nie może jechać do domu. Trochę uspokoiła mnie dzisiejsza rozmowa z Panią Jadzią, że nie odpuści, że będzie czekać. Ale i tak nigdy nie zrozumiem ludzi którzy tak potrafią zapętlić sytuację i utrudniać życie innym, nie mówiąc już o sprawie priorytetowej czyli tej kochanej suni która cierpi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...