Mośka Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Dziewczyny, tu musi zapaść konkretna decyzja! Pati-C, czy Ty możesz sunie wziąć wieczorem, przenocować ją i ruszyć rano do Krakowa? A moze lepiej by było sunię odebrać za dnia i od razu jechać? W sumie jedno załadowanie do samochodu :roll: Ale Gosia pewnie pracuje, a zakładam, że wetka tylko Jej wyda sunię. Bedziesz jechała sama? Dasz sobie rade z 2 psinkami? Fajnie by bylo pomóc tej 2-giej bidzie. Janna, Twój podopieczny jest zdrowy ( sorki, nie mogę teraz czytać tamtego wątku)? NIe można małej zarazić teraz ... W razie co sunia może przenocować u mnie (Falenica), ale szczerze to ja bym jej oszczedziła stresu dodatkowego... A w całej tej sprawie najbardziej do myślenia daje mi fakt, że wetka jest miła tylko dla Gosi....wiecie o czym myśle... Quote
paros Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Mośka napisał(a):Dziewczyny, tu musi zapaść konkretna decyzja! Pati-C, czy Ty możesz sunie wziąć wieczorem, przenocować ją i ruszyć rano do Krakowa? A moze lepiej by było sunię odebrać za dnia i od razu jechać? W sumie jedno załadowanie do samochodu :roll: Ale Gosia pewnie pracuje, a zakładam, że wetka tylko Jej wyda sunię. Bedziesz jechała sama? Dasz sobie rade z 2 psinkami? Fajnie by bylo pomóc tej 2-giej bidzie. Janna, Twój podopieczny jest zdrowy ( sorki, nie mogę teraz czytać tamtego wątku)? NIe można małej zarazić teraz ... W razie co sunia może przenocować u mnie (Falenica), ale szczerze to ja bym jej oszczedziła stresu dodatkowego... A w całej tej sprawie najbardziej do myślenia daje mi fakt, że wetka jest miła tylko dla Gosi....wiecie o czym myśle... Masz rację, wetka rzuca słuchawka, bo widzi, że może już stracić źródło utrzymania:mad: A chciałaby jeszcze troche kasy wyciągnąć :cool3: Uważam, że trzeba Gosi jasno przedstawić sprawę aby podjęła decyzję czy oddaje sunię do adopcji czy nie :cool3: Z ostatniego postu Hekate wynika, że wetka namawia Gosie na dłuższy pobyt suni u niej czyli zamierza jeszcze wyciągać kasę co najmniej kilka tygodni :shake: Jeżeli sunia będzie jechała to nic nie stoi na przeszkodzie aby i druga malutka psinka pojechała, Pati-c musi wypowiedzieć się czy da radę z dwoma psiakami. Quote
pati-c Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Rozmawiałam już w sprawie tego staruszka. Mam transporter i mogę go zabrać jeśli jest ZDROWY. Mała jest mocno osłabiona i trzeba uważać,żeby czegoś nie złapała. Wydaje mi się,że lepiej byłoby sunię zabrać rano i od razu ruszyć w drogę. Proponuję,żeby Gosia uprzedziła wetkę,że przyjadę jutro rano po małą- wtedy nie powinno być problemu z odbiorem psiny. Chyba ,że Gosia ma jutro czas ,to podjechałybyśmy razem. Dziewczyny,jeśli się zdecydujecie na taką opcję,to prosiłabym o adres kliniki i godziny jej otwarcia. Quote
paros Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 pati-c napisał(a):Rozmawiałam już w sprawie tego staruszka. Mam transporter i mogę go zabrać jeśli jest ZDROWY. Mała jest mocno osłabiona i trzeba uważać,żeby czegoś nie złapała. Wydaje mi się,że lepiej byłoby sunię zabrać rano i od razu ruszyć w drogę. Proponuję,żeby Gosia uprzedziła wetkę,że przyjadę jutro rano po małą- wtedy nie powinno być problemu z odbiorem psiny. Chyba ,że Gosia ma jutro czas ,to podjechałybyśmy razem. Dziewczyny,jeśli się zdecydujecie na taką opcję,to prosiłabym o adres kliniki i godziny jej otwarcia. My jesteśmy zdecydowane ale widzę dwa problemy :cool3: czy Gosia w końcu zdecyduje się zabrać sunię czy jeszcze ją zostawi i czy jutro rano wetka nie wykręci jakiegoś numeru :mad: Hekate i Irenaka czy coś wiecie o suni??? :roll: Quote
pati-c Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 No to czekam na decyzję Gosi co do terminu odbioru psa. Co do wetki- jeśli Gosia ustali z nią,że to ja zabieram sunię,to wydaje mi się,że nie powinno być problemu. Quote
Kamila_s Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 niech tylko sunia czuje sie dobrze i bedzie silniejsza na podroz! trzymam kciuki!!!!!!!!! Quote
irenaka Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Jedyne informacje o suni mam z wątku. Ale też jestem zdania, że należy małą zabierać szybko. Jak tak można naciągać ludzi na kasę? A psychika i zdrowie suczki to chyba naprawdę ma gdzieś:angryy: Quote
Hekate1 Posted August 7, 2008 Author Posted August 7, 2008 Dziewczyny..mi się wydaje że sunia ma tam na prawdę dobre warunki, z tego co Gosia mówi ona ma sówj pokoik, wszyscy o nią dbają a nie chcą jej jeszcze wydać bo nie jest gotowa do drogi..ona się nawet boi wyjść z tego pokoiku. Nie byłam tam więc nie wiem- to są informacje z drugiej ręki, ale Jola chciałaby porozmawiac z Gosią więc daję jej numer do niej i może Gosia powie jak to wygląda jako że widziała na żywo. Quote
jayo Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Przy okazji szukania transportu do Krakowa przeczytalam caly watek.. Jedna z naszych podopiecznych ze schronu w Sochaczewie zostala wysterylizowana w wieku kilku miesiecy.. Zanim zostala zaszczepiona przeciw wirusowkom.. Skonczylo sie to leczeniem parwowirozy, ktora zlapala beda oslabiona po sterylce :angryy: Przy konsultacjach u kilku wetow, uzyskalismy informacje, ze zbyt wczesna sterylizacja (zanim suka calkiem dojrzeje i przejdzie pierwsza cieczke) moze skutkowac problemami w przyszlosci i dlatego tego sie nie robi. Amerykanie zaczeli stsowac wczesne sterylki, ale sie juz z tego ponoc rowniez wycofuja. Nie znam lecznicy, ale uwazam, ze kolejna narkoza ( jedna po drugiej) to jest lekko poroniony pomysl. Jesli pies jest za slaby zeby jechac do nowego domu to nie jest tez wystarczajaco silny na sterylke :placz: Quote
pati-c Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Jeśli lepiej żeby jeszcze tam posiedziała ze wzgl.zdrowotnych to ok, ale co do strachu- lepiej chyba żeby wychodziła ze swoich lęków w domku docelowym,gdzie będzie mogła budować zaufanie do osoby z którą spędzi resztę życia.. Jeśli Gosia woli przechować ją jeszcze trochę w klinice,to dla mnie nie ma różnicy czy pojadę jutro,czy np.w pn. :) Quote
paros Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 [quote name='Hekate1']Dziewczyny..mi się wydaje że sunia ma tam na prawdę dobre warunki, z tego co Gosia mówi ona ma sówj pokoik, wszyscy o nią dbają a nie chcą jej jeszcze wydać bo nie jest gotowa do drogi..ona się nawet boi wyjść z tego pokoiku. Nie byłam tam więc nie wiem- to są informacje z drugiej ręki, ale Jola chciałaby porozmawiac z Gosią więc daję jej numer do niej i może Gosia powie jak to wygląda jako że widziała na żywo. Po rozmowie z p. Gosią informuję, że sunia jutro nie pojedzie do domu, zostaje jeszcze w klinice. :-( Transport jest nieaktualny!!! Z rozmowy wynika, że p. Gosia jest zachwycona warunkami i opieką wetki. Kolejny termin staje się nieaktualny i uważamy z Irenaka, że nie można przeciągać sprawy w nieskończoność a wygląda, że tak będzie. Jeżeli p. Gosia chce trzymac sunię w klinice to niech trzyma jak długo jej to odpowiada ale my nie będziemy już angażować się w ten temat. Niech p. Gosia sama zajmuje się dalszym losem suni. Nie wiem co myśli p. Jadzia? Quote
pati-c Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 O rany.. Przecież wieczność nie będzie jej trzymała w tej klinice.. Mówiła kiedy chce ją zabrać? Jeśli jest fajny domek i transport,to szkoda to wszystko zaprzepaścić :shake: Quote
jagoda053 Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Po przeczytaniu opinii jayo teraz już wiem dlaczego pani Irenka była taka wystraszona wieścią o sterylizacji suni.Ta kobieta ma serce ze złota!BARDZO żałuję,że wcześniej się was nie poradziłam!!!!!!!!!W takim razie niech pani Gosia się dowie czy psinka była szczepiona przed zabiegiem,ale najprawdopodobniej nie...... Quote
Angie :) Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Asiaf1 rowniez poszukuje transportu Wawa-Krakow dla innego psiaka wiec moze polaczcie sily i razem cos sie znajdzie albo razem mozna zebrac pieniazki :lol: Quote
Mośka Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Trzeba sprawę postawić jasno: 1. Czy P. Jadzia poczeka na sunię załóżmy do końca przyszłego tygodnia? 2. Rozumiem, że Pati-C jest elastyczna z transportem i nie robi Jej to wielkiej różnicy. 3. Klinika: OK, poczekajmy jeszcze 2 dni, w sumie to była sterylka, narkoza, itd. niech pies wypocznie. Ja bym się upierała przy PONIEDZIAŁKU - bez względu na kolejne wymysły wetki. KROPKA. I dodam, że faktycznie mimo najcudowniejszej opieki sunię należy zabrać, bo jest osłabiona, a do kliniki przychodzą CHORE PSY!!!!! Pani Gosiu, proszę nie dać się już dłużej zwodzić... Niech Pani powie, że już nie ma środków na finansowanie dalszego pobytu... A strach przed samochodem suni nie minie przez dłuugi czas, to nie jest argument. Quote
pati-c Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Też mi się wydaje,że pn.byłby ok. Co do mojej elastyczności- mogę jechać jutro,w nd.(10bm )popołudniu, poniedziałek-piątek (11-15bm ), później wyjeżdżam na kilka dni i będę w W-wie ok.20-21.08 Quote
jagoda053 Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Mośka po rozmowie z p.Gosią musiałam trochę ochłonąć.Pani Gosia dzwoni do mnie i troszeczkę zagmatwanie mówi mi,że sprawa suni wyjaśni się do środy,bo ktoś ma przyjść zobaczyć psinkę,więc ja zadowolona zgadzam się myśląc,że chodzi o to czy po sterylce wszystko jest ok i ogólnie czy dobrze się już czuje.Ale od słowa do słowa a ja się dowiaduję,że to chodzi o nowy domek i nowych właścicieli!Poczułam się okrutnie oszukana,zrobiło mi się bardzo przykro.Już raz mi sprzed nosa adoptowano psa no i teraz sytuacja się powtarza!Pani Gosia powiedziała,że żle zrozumiała,myślała,że rezygnuję z adopcji.Pytałam czemu do mnie nie zadzwoniła.Jak tak można tyle zaangażowania i co?!Prztyczek w nos :(( Quote
irenaka Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 A to faktycznie "zagranie" na poziomie podstawówki. Taki "numer" wyciąć osobie tak zainteresowanej adopcją ? I co będzie teraz Pani Jadziu? Tak prosiłam wcześniej na wątku o rozwagę i szybkie decyzje ze względu na dobro psiaka a teraz widzę, że ludzie też się nie liczą. Dzwonimy, prosimy, wysyłamy do wszystkich prośbę o pomoc dla psa, i kiedy wszyscy stoją na głowie, to teraz ktoś nam mówi : a ja mam was gdzieś? Przecież na tym wątku było wiele osób zaangażowanych w temat tej suni. A Pani Jadzia ? Na wszystko się od początku zgadza, wydzwania i pisze? A teraz? Czuję się okropnie ? Po co ktoś nam zawraca głowę pilną adopcją skoro teraz Panią Jadzię tak traktuje? Quote
jagoda053 Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Wszystko byłoby ok gdyby do adopcji zgłosiło się kilka osób,wtedy można przebierać i wybierać.Ale oprócz mnie nikt się sunią nie zainteresował i co?To właśnie JA,która jako jedyna się zgłosiłam,mam teraz czekać,bo p.Gosia żle zrozumiała,i pierwszeństwo będą mieli ludzie którzy mieszkają praktycznie na miejscu....nieważne,że już się w pewien sposób przywiązałam.....Teraz muszę chyba faktycznie to wszystko przemyśleć...to boli-bardzo... Quote
irenaka Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Wcześniej miałam pretensje o sunię teraz o trakotwanie ludzi.:angryy: Jak Kamilka jutro przeczyta to znowu Jej się przypomni sprawa Migotki:placz: Quote
paros Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 [quote name='jagoda053']Wszystko byłoby ok gdyby do adopcji zgłosiło się kilka osób,wtedy można przebierać i wybierać.Ale oprócz mnie nikt się sunią nie zainteresował i co?To właśnie JA,która jako jedyna się zgłosiłam,mam teraz czekać,bo p.Gosia żle zrozumiała,i pierwszeństwo będą mieli ludzie którzy mieszkają praktycznie na miejscu....nieważne,że już się w pewien sposób przywiązałam.....Teraz muszę chyba faktycznie to wszystko przemyśleć...to boli-bardzo... Ja nie jestem do końca przekonana czy źle zrozumiała :cool3: nie wiem co powiedzieć :cool3: Jest mi przykro, że sunia znowu nie jedzie. Dzisiaj pierwszy raz rozmawiałam z p. Gosią, rozmawiałam o jutrzejszej podróży suni i okazało się, że nie wiadomo kiedy sunia pojedzie, nie można było ustalić terminu :shake: P. Gosia jest zachwycona wetką i warunkami opieki i głównie o tym mówiła. Spytałam czy naprawdę chce oddać sunię do adopcji i czy domek wie, że sunia jutro nie przyjedzie i czy domek wie jak długo będzie musiał czekać na przyjazd :cool3: kopiuję fragment informacji od p. Gosi jaką wczoraj wkleiła Hekate :shake: tu jest sugestia wetki o domku bliżej :roll: [quote name='Hekate1']Przesyłam maila, do przespania się z nim.. ..............Miałam przy okazji możliwość długiej rozmowy z wetką, bo samochód rozkraczył się niedaleko jej domu, więc usiłowała nam jakoś pomóc. Wspomniała, że Pani Jadwiga dopadła ją dzisiaj telefonicznie między operacjami i że była tak zmęczona, że chyba niezbyt miło z nią rozmawiała. Ona chyba nie znosi tego, że ją tak poganiają z tym psem i ciągle pytają kiedy można ją zabrać, bo tak naprawdę to ona sama nie wie, Ten pies to wielka niewiadoma więc wszystko zależy kiedy się wygoi, kiedy będą mogły zdjąć szwy, kiedy zacznie chodzić itp. Np. problem z drugą łapą wyniknął przecież dopiero po zdrutowaniu pierwszej jak usiłowały ją postawić na nogi. Potem okazało się jeszcze, że tył ma też potłuczony i że bolą ją również tylne nogi. Wczoraj rozmawiałyśmy telefonicznie, pytała mnie czy napewno mamy już dom dla psa. Ze mną rozmawiała dzisiaj sensownie. Powiedziała, że przecież one też się przyzwyczajają do zwierząt które leczą, więc im też zależy, żeby sunia miała jak najlepiej i że na pewno byłoby lepiej gdyby nie trzeba było jej wieźć tak daleko, bo ona dosłownie wariuje ze strachu, ale że nie powinnyśmy dać się zwariować.[SIZE=2]Pani Jadwiga wspomniała, że jeśli nie będzie można suni przetransportować w niedzielę to ona później pracuje na II zmianę, więc może dopiero 15 będzie miała wolne, a chciałaby być jak sunia trafi do domu. i tyle na tą chwilę.. Quote
pati-c Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 :shake::shake::shake: Brak słów.. P.Jadzia tyle się naczekała, tyle nerwów ją to wszystko kosztowało...i co teraz...ktoś się nagle zgłasza i ot tak bierze psa, na którego czeka już od dawna domek?? Tak się nie robi!! :angryy: Quote
Kamila_s Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 oh nieeeeeeeeee:placz::placz::-(:-( Pani Jadziu,tak mi strasznie przykro!!a za takie zakonczenie to naprawde hanba...zawracanie glowy.... Pani Jadziu kieruje ten post do Pani,gdyz ja Pania rozumiem...calkiem niedawno walczylam o Migotke!Kotke po wypadku,ktora mialam tak jak Pani adoptowac...i tak jak Pani bylam daleko,wiec nie mialam szansy na bezposredni kontakt w adopcji...sprawa toczyla sie prawie miesiac,w tym czasie pokochalam kicie tak jak swoja..szykowalam miejsce dla niej w swoim domku,gdyz w sercu miala od momentu gdy ja zobaczylam na forum dogomani...dzien przed adopcja"zyczliwe"Panie oddaly ja komus innemu:-(:-(:-(nie patrzac i nie szanujac przy tym rowniez moich uczuc....ja plakalam potem jak bobr....dlatego tak strasznie mi przykro i tak ochydnie znajome to zdarzenie.... Pani Jadziu naprawde przepraszam za to i nawet nie chce myslec jak Pani sie czuje...po prostu brak mi slow:-(:-( lza mi splynela ze smutku......... Quote
jagoda053 Posted August 7, 2008 Posted August 7, 2008 Pani Kamilko,kochana za co Ty mnie przepraszasz,przecież to skarbie nie Twoja wina.A o kiciuni wiem bo pisałyśmy wtedy.Pani Gosia po rozmowie telefonicznej z kimś taką podjęła decyzję i zaczęła szukać nowych właścicieli.Ale dlaczego do mnie nie zadzwoniła??Tego nie mogę zrozumieć!Tyle osób wciągniętych w sprawę adopcji i to wszystko na nic!A przecież zanim mail trafił na forum to pisałyśmy do siebie i ja w końcu obiecałam,że poczekam.....tak tylko na co?Tak jak pisałam wcześniej muszę to na spokojnie teraz przemyśleć:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.