Patt_d Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Westa była ON-kiem. Była śliczna, kochana, kiedyś jak byłam mała (miałam ze 3 lata) byłam z siostrą i babcia na spacerze i napadła nas wataha psów, to Westa je odciągnęła i wróciła do domu bez kagańca :). Kiedyś jak ją wypuszczałam z kojca, to wydała mi się taka smutna, zawsze wybiegała, wszystko obwąchiwała i potem się bawiła ze mną, a wtedy wyszła i położyła się pod schodami. Od razu wiedziałam, że coś się stało, ale rodzice to zignorowali, i powiedzieli, że pewnie się nie wyspała, czy coś, a jak nie poprawi jej się do soboty (załóżmy) to pojedziemy do weta. I pojechaliśmy, od razu wiedział, że to ropomacicze. Westa przeszła wiele. Tyfus, złodziej-intruz... Same zastrzyki nie wystarczyły. Trzeba było wysterylizować Westę.. Wszystko było ok, operacja przeszła spokojnie, wszystko ok. Gdy tata po nią pojechał do weterynarza, była bardzo szczęśliwa, a jak wiadomo po operacji osłabiona (serce, itp), kiedy go zobaczyła (tatę) jej serducho nie wytrzymało.. I miała zawał. To właśnie dowód wierności psów, kotu nic by się nie stało, bo kot nie jest tak wierny,i chodzi własnymi ścieżkami, a pies, gdy widzi swojego pana szaleje ze szczęścia... [*] [*] [*] Quote
justynka97 Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 nie martw :placz:się ona cię będzie kochać w psim raju za to że ty ją KOCHAŁAŚ! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.