Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Julisz(ka)
Wierz mi, ze ludzie maja takie pomysly w stosunku do koni. Czlowiek NIE MA OBOWIAZKU wiedziec, ze do konia nie podchodzi sie od tylu i to wlasciciel tego zwierzecia ma obowiazek zadbac o bezpieczenstwo przechodniow.

Agresja jest agresja. Wlasciciel jest odpowiedzialny za swoje zwierze! Wiadomo, pies moze zareagowac w zupelnie nieprzewidywalny sposob, ale! nawet jesli to sie stanie 2 razy w ciagu 11-sto letniego zycia psa, powinien poniesc konsekwencje. Nikt nikogo nie zmusza do posiadania psa. JEsli mimo to, ktos sie na niego decyduje jest w 100% odpowiedzialny za jego zachowanie. Nawet jesli jako szczenie podbiegnie do kogos i pobrudzi, to chociaz jest to dosc normalne zachowanie szczeniaka (no zdarza sie) to wlasciciel ma obowiazek ponisc tego konsekwencje i chociazby zaproponowac rekompensate (a ze malo kto ja przyjmie to co innego).
To samo z agresja. Mozemy psa uczyc nie wiadomo ile, a i tak MOZE sie zdarzyc. Jednak raz, nie wolno tego uwazac za normalna sytuacje, ze to tylko pies. Dwa, wlasciciel powinien poniesc konsekwencje.
Tak jak z tym wbieganiem pod samochod na pasach....to czlowiek wbiegl, ale kierowca ponosi konsekwencje, bo kierowca widzac czlowieka w okolicy przejscia powinien na tyle wolno jechac, aby moc w razie koniecznosci wychamowac. Tak samo wlasciciel musi miec psa na tyle pod kontrola, zeby jesli psu sie zdarzy zachowac agresywnie, czlowiek byl w stanie wychamowac zwierze, za nim zrobi komus krzywde.

Natomiast co innego jest nasza przestrzen osobista. Tak jak nietoleruje agresywnego zachowania, tak nie toleruje wyskakiwania z lapami do moich psow. I o ile moj pies dostalby "po lbie" gdyby probowal zlapac osobe przebiegajaca tuz obok niego w pelnym pedzie, tak ta sama osoba dowiedzialby sie co sadze o przyjaznym glaskaniu mojego psa bez mojej zgody.

EDIT. dopiero przeczytalam koniec hostorii: w tej sytuacji ty ponioslabys konsekwencje za ugryzienie, ale tamten znajomy ponioslby konsekwencje za draznienie zwierzecia (wieksze niz ty). Bo to tamta osoba rozdraznila psa, ale...ty moglas zalozyc kaganiec. Wiadomo, nikt takiemu psu nie zaklada namordnika, ale jednak moglas uniknac tego zdarzenia (gdyby oczywiscie doszlo do ugryzienia).

  • Replies 492
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

xxxx52 napisał(a):
Martens-to wlasnie psy powinny byc zsocjalizowane.Czlowiek nie powinien sie bac biegac,dzieci krzyczec,wymachiwac rekami,itd
Teren wokol blokow to prawdziwa bonanza.

Juliusz(ka) napisał(a):

Piszecie, że nie wszyscy ludzie lubią/muszą lubić psy.
I ja się z tym zgadzam!
Ale też nie wszyscy ludzie muszą lubić innych ludzi, którzy dla własnego 'widzi-mi-się' naruszają ich przestrzeń osobistą!:angryy:


Tylko, że jest ogromna różnica pomiędzy osobą przebiegającą 1-2 m od psa czy dzieckiem wrzeszczącym i machającym rękami w czasie zabawy z innymi dziećmi, tez jakieś 2-3 m od psa, a przykładowo dzieckiem walącym psa łopatką po głowie czy osobą celowo drażniącą tak jak opisałaś.

Posted

Jeszcze co do przewodnik+pies kontra biegacze/rowerzyści.

Szanowni forumowicze!:diabloti:

Czy ktoś z Was ma może oczy z tyły głowy?
Jeśli ścieżka w parku/lasku/nad jeziorem jest DLA WSZYSTKICH, to wymagajmy kultury też od WSZYSTKICH:angryy:!

W moim (jako przewodniczki psa) pojęciu ta kultura po mojej stronie równa się:
- trzymaniu psa na uwięzi,
- nie ma gonienia/wyrywania do biegacza/rowerzysty (to wypracowaliśmy - samo z nieba nie spadło:cool3:)
- ja osobiście nie lubię jak pies oszczekuje ruszające się przedmioty/osoby - więc na to też nie pozwalam.

Natomiast po stronie rowerzysty:
- sygnał dźwiękowy o zbliżaniu się - ja po prostu muszę mieć czas, żeby psa przywołać i skrócić linkę
- zwolnienie przy mijaniu nas - ocz z tyłu głowy nie mam i jak nie wiem, że rower się w pełnym pędzie zbliża to mogę się pod ten rower władować...:angryy:

Po stronie biegacza:
- również zwolnienia - żadna filozofia, a znów się myślenie kłania - ja osobiście bym nie 'galopowała' w odległości 1/2metra od dużego, obcego psa...

Posted

Moi znajomi ostatnio sprawdzali Hexy cierpliwość (na własne ryzyko). Zaznaczę jeszcze, że dla Hexy byli to ludzie niebardzo znajomi. Była ciągana za uszy, ogon, sierść, skórę. Z jej strony reakcji nie było, jak zabolało tylko pisnęła. Nie twierdzę, że mam super łagodną suńkę, ale akurat te reakcje były przewidywalne. Nadal się pchała do nich, oni po sprawdzeniu Hexi i moim zwróceniu uwagi już jej nie dokuczali. W autobusie, tramwaju czy pociągu nie raz Hexa była deptana. Reakcja- odsunięcie się. Nawet by nie pomyślała o oddaniu na szczęście. A i po łapach i po ogonie nie raz została nadepnięta. Za to na biegających będąc na smyczy drze japę :roll:. I właśnie dlatego omijam takich ludzi i odwracam jej uwagę. Rowerzyści jej już nie ruszają. Nagłe ruchy czyjeś powodują odskok w bok. Nigdy nie chciałam mieć psa choć trochę agresywnego i tchórzliwego. Hexa niestety tchórz, ale agresja hamowalna i przez nią i przeze mnie (do psów agresja przy zabawkach szczególnie). Ostatnio pan głaskał warczącą na niego ze strachu Hexę. A ona co? Ogonek o mało się nie urwał, bo pan zainteresowanie okazał i był miły. Hexa uraz do mężczyzn ma, bo kiedyś jak koło jednego przebiegała to w łepek dostała i od tamtej pory ograniczone zaufanie ma :roll:. I do tego od pewnego momentu swojego życia zaczęła dobierać sobie ludzi, z którymi się spoufala a których omija z daleka. Ja robiłam co mogłam zabierając ją wszędzie (imprezy, spotkania ze znajomymi, długie spacery kiedy to każdy mógł ją głaskać), i rozważam cały czas co mogło spowodować takie a nie inne zachowania u niej. Możliwe że trochę wina genów- matka agresywna, szczeniaki były zastraszone, wyciągnięta z budy mała uciekała z podkulonym ogonkiem jak najdalej od nas do ludzi których znała. Widziały gały co brały i wcale do nikogo pretensji nie mam bo z kundelkami nie wiadomo co wyrośnie ;). Zostwić jej na pewno bym nie mogła w tej budzie :roll:.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):

Po stronie biegacza:
- również zwolnienia - żadna filozofia, a znów się myślenie kłania - ja osobiście bym nie 'galopowała' w odległości 1/2metra od dużego, obcego psa...


Ja biegam wolno, po prostu wolnym truchtem i żeby zwolnić musiałabym zacząć isć :roll: a zważywszy na ilość spacerowiczów z psami, musiałabym dosłownie co 20 sekund zmieniać tempo - więc nie wiem co to by jeszcze miało wspólnego z treningiem. Spacerowiczów z psami staram się omijać z odległości przynajmniej kilku metrów, o ile jest taka możliwosć, jak również nie podbiegam znienacka za plecami :lol:

Nie staram się testować cierpliwości niczyjego psa, ale już grubą przesadą jest, kiedy spoza ujadania psa który za sprawą czarów (albo niezablokownej flexi) znalazł się 20 cm od mojej kostki, przebij wrzask oburzonego właściciela, który nie może pojąć, jakim prawem stresuję jego ulubieńca przebiegając kilka metrów dalej...


P.S. rowerzyści też mnie czasem wkurzają ;) ale na szczęście nieliczni.

Posted

Też ja się domagam wyobraźni i odpowiedzialności u WSZYSTKICH!

saJo - nie wiem jak Wy, ale ja NIGDY psa w 100%pewna nie będę. Siebie nie jestem:evil_lol:, to co tu mówić o zwierzaku...
Ale 'na zapas' go w kaganiec ładować nie będę.

7lat żyłam z psem, który atakował wszystko co się ruszało.
Wiem, pamiętam jakie to było życie...:-(

Mając takie doświedczenie - robię co w mojej mocy, żeby mój pies potrafił się zachować w obliczu nieprzyjemnej sytuacji.
Ale DOMAGAM się poszanowania mojej nietykalności cielesnej i nietykalności mojego psa - bez WYRAŹNEJ zgody z mojej strony WARA!

Nowe miejsca, ludzi, bodźce Jago musi poznawać w sposób kontrolowany przeze mnie - bo ja reakcji na coś nowego przewidzieć nie mogę. Pozwalam psu na kontrolowane 'poznawanie' nieznanego - mam wtedy możliwość 'wyprostowania' ewentualnej nieporządanej reakcji bądź wylewenego nagrodzenia reakcji pozytywnej.
Pies 'sam z siebie' nie wie co jest o.k., a co nie! My musimy mu pokazać jak ma się zachowywać w świecie ludzi!
Ale litości... jak się ktoś pcha z łapami przy moim wyraźnym NIE POZWALAM(!), to co mam robić?!

Kolejny przykład:
Wprowadzili się sąsiedzi do mieszkania obok nas, nareszcie!
Młodzi, sympatyczni ludzie - na Jaga zareagowali pozytywnie:lol:.
Dnia pewnego wychodzę z mieszkania, Jago na smyczy, ja walczę z zamkiem:mad:.
Sąsiad wychodzi z mieszkania; zwyczajowe : 'cześć, cześć'.
Kurczę, przydałby się rysunek teraz:evil_lol:.
No nic, sprobuję opisać...
U nas klatka to taka 'studnia' - mieszkania naookoło, a schody w samym środku budynku.
Jak się schodami schodzi, to będąc na półpiętrze można dotknąć posadzki na piętrze wyżej.
Jago zerka w dół na schodzącego sąsiada - sąsiad rękę wyciaga i chce psa w łapę dotknąć - 'na moje' takie przyjacielskie muśnięcie psa.
Co robi Jago?
Oooooooo!:multi::loveu: w 'łapki' się bawimy!!! I pac łapą w wyciągniętą dłoń...
Nie wiem czy Jago go nie drapnął... Ale znam swojego psa, widziałam co się działo i mogę z pełnym przekonaniem napisać, że pies potraktował ten ruch jako zaproszenie do zabawy.
Sąsiad - zero komentarza.
Żyjemy razem na piętrze jak dotychczas, więc zakładam że pretensji nie ma ;).

No i właśnie - czy mógłby mieć pretensje?

Bo w tej sytuacji to już 'oczy dookoła głowy' nie wystarczyłyby...

Posted

[quote name='Martens']Ja biegam wolno, po prostu wolnym truchtem

I to już wystarczy.. ;)

Nie staram się testować cierpliwości niczyjego psa, ale już grubą przesadą jest, kiedy spoza ujadania psa który za sprawą czarów (albo niezablokownej flexi) znalazł się 20 cm od mojej kostki, przebij wrzask oburzonego właściciela, który nie może pojąć, jakim prawem stresuję jego ulubieńca przebiegając kilka metrów dalej...

To jest lekka przesada... :crazyeye:. Jakby nie było, jak mój pies chce kogoś ugryźć to choćby tamta osoba mu tańczyła kankana przed nosem to JA mam przepraszać, a nie tancerz :cool3:

Posted

Martens-nie myslalam ,zeby psa uderzyc ,czy nad psem wymachiwac jakimkolwiem przedmiotem.Sa testy spradzajace psa i jest komisja przygladajaca sie zachowaniu psa.testowi poddane sa psy duzych ras.Test polega na otwieraniu parasolki podczas spacerowania z psem,pchanie wozka dziececego podczas spaceru ,zwolnienie jego z linki i wolanie ,czy pies przyjdzie,robienie zamieszania wokol psa,sprawdzenie podstawowych polecen ktore pies powinien posiasc.Zdanie takiego testu daje szanse psu na chodzenie bez kaganca,bez linki,oraz sluzy do przedstawienia u niektorych wynajmujacych mieszkania(Niemcy)

Posted

[quote name='Juliusz(ka)']
saJo - nie wiem jak Wy, ale ja NIGDY psa w 100%pewna nie będę. Siebie nie jestem:evil_lol:, to co tu mówić o zwierzaku...
Ale 'na zapas' go w kaganiec ładować nie będę.

Ale przeciez ja o tym pisalam! I chociaz moje psy sa wychowywane tak, aby nie byly uciazliwe dla kogokolwiek, to mimo to, JA ponosze konsekwencje gdyby jednak sie zdarzylo, ze zachowalyby sie agresywnie, JA ponosze konsekwencje, jesli pies kogos ubrudzi itp. Natomiast co innego, gdy ten ktos zaczepia mojego psa. Jesli ktos pomimo moich protestow wola szczeniaka, to nie czuje sie w obowiazku przepraszac za to, ze szczeniak ubrudzil ta osobe. Jednak, jesli moj pies ugryzlby kogos bo ten ktos chcial go poglaskac, to pomimoze takiego zachowania nie cierpie, to moja wina, ze pies zachowal sie agresywnie. Natomiast co innego gdy ktos ewidentnie drazni psa. Wtedy nie czuje sie odpowiedzialna, chociaz w swietle prawa powinnam poniesc konsekwencje.

Posted

saJo-to nie rozumiem prawa polskiego ,gdyz jak mozna nakazac uspic psa ,ktorego wlasciciel bil palka drewniana po glowie (probowal zrobic z niego agresywnego),a pies go ugryzl

Posted

Jeśli ludzie nie muszą myśleć, to ja mogę kłamać:mad:.

Jakby mi ktoś, pomimo moich protestów, psa drażnił, to nie czekałabym na reakcję psa tylko sama darłabym się w niebogłosy, że gwałcą!:diabloti:

A jakby pies kogoś dziabnął, bo np. ten go kopnął, to nie dałabym szansy na reakcję dziabniętemu tylko wpadłabym w histerię, zalała się łzami i dołożyła powyższe o gwałceniu!
Zachowując spokój w powyższej sytuacji nie osiągnęłabym NIC. Nikt by mi nie uwierzył, że pies został kopnięty!
Stawianie się w pozycji ofiary przez ludzi, którzy najpierw robią a później (MOŻE) myślą jest obrzydliwe...

Żyjmy i dajmy żyć innym.
Moja dewiza.
A jak ktoś mi żyć nie daje, to już ja mu tak żywot 'umilę', że sam swoje męki zakończy:mad::diabloti:

Posted

saJa-tak nie mozna mowiec "ja tez nie i co z tego"
nalezy walczyc o zmiany w ustawie o ochronie zwierzat majac na uwadze :
adekwatne karanie przestepcow znecajacych nad psami czy innymi zwierzetami
wprowadzic ograniczenie ilosci psow w malych mieszkaniach
ograniczenie dostepnosci dla kazdego psow tzw.niebezpiecznych
rejestracja i oplata za kazdego psa w miastach ,ale przede wszystkim na wsiach itd

Posted

xxxx52 napisał(a):
saJo-to nie rozumiem prawa polskiego ,gdyz jak mozna nakazac uspic psa ,ktorego wlasciciel bil palka drewniana po glowie (probowal zrobic z niego agresywnego),a pies go ugryzl


Ale to nie prawo "nakazało", tylko durny właściciel, a durny weterynarz to zrobił - WBREW PRAWU!

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Jeszcze co do przewodnik+pies kontra biegacze/rowerzyści.

Szanowni forumowicze!:diabloti:

Czy ktoś z Was ma może oczy z tyły głowy?
Jeśli ścieżka w parku/lasku/nad jeziorem jest DLA WSZYSTKICH, to wymagajmy kultury też od WSZYSTKICH:angryy:!


Ja powiem tyle: Na spacerach z psem mam oczy do okoła głowy i jednoczesnie obserwuje swojego psa jak i teren po ktory spacerujemy z kazdej strony, nie wazne czy z tylu, czy po bokach czy z przodu. Sama nie wiem, jak mi sie to udaje.
Mam kilka nawyków i jak widze, nieznana biegnaca osobe nie wazne czy z tylu czy z przodu to zchodze na bok (najczesciej troche na trawnik), sadzam psa i zainteresowuje go smakami. Robie glownie tak po to, by pies mi sie nie nakrecal na biegaczy ale tez po to, by mogl sobie czlowiek spokojnie przebiec, nie wspomne juz o wstydzie jaki jest, gdy pies zacznie mi szczekac na biegacza. A co do rowerzytów to robie tak samo jak wyzej, pomimo, ze pies sie na rowery nie rzuca i je ignoruje. W sumie to ludzie moga sobie zrobic wieksza krzywde, kiedy sie ogladają na nas kiedy posadze psa...
Zawsze gdy spaceruje z psem prowadze go po mojej prawej stronie(niektorzy twierdza, ze psy trzeba przy lewej nodze prowadzac) z kilku powodów:
1. Pies jest odgrodzony od przechodniów i nie musi sie z nimi bezposrednio mijac, co jest kozystne i dla psa (w skrocie: nie jest jeszcze przyzwyczajony, ze duza ilosc ludzkich nog obok przechodzi i nie raz reaguje na nie strachem i odskakuje w bok - pod moje nogi) ktory mniej sie stresuje i dla ludzi przechodzacych obok, bo sa tacy, co sie boja psów, albo moga je "dla jaj" draznic...
2. Prawa reke mam silniejsza i jest mi latwiej utrzymac psa, gdy cos go juz sprowokuje.
3. Pies w mniej tlocznych miejscach idzie trawnikiem, co lepiej wplywa na lapki.
Majac agresywnego psa staram sie jak najmniej utrudniac zycie obcym ludziom a po mimo tego, jeszcze nigdy nic pozytywnego nie uslyszalam(przepraszam, jeden raz) w ani od ludzi w "realu" ani od zadnych forumowiczów, ktorzy caly czas nazekaja, na agresywne psy i ich wlascicieli... :roll:

Posted

A wiesz czemu psa powinno prowadzić się po lewej stronie? Właśnie z wymienionych przez ciebie powodów [no, może po za silniejszą ręką] - piesi powinni iść lewą stroną pobocza/drogi/chodnika [chociaż tego ostatniego nikt nie pilnuje] ;)

Posted

też nie mam oczy z tyłu:placz: Wczoraj wjechał Filipowi rowerzysta w tyłek:angryy:Na chodniku. Bezglosnie i dla mnie i dla psa jechał sobie, az wjechal na małego:angryy::angryy::angryy:. Zresztą nie pierszy raz poczułam się na chodniku jak na autostradzie..

co robią rowerzysci na chodnikach? czyz nie jest tak, ze na chodniku mogą jechac tylko dzieci do lat 11?

Posted

co robią rowerzysci na chodnikach? czyz nie jest tak, ze na chodniku mogą jechac tylko dzieci do lat 11?

jeżdżę rowerem codziennie do pracy i gdybym miała jeździć non stop ulicą, myślę, że co 2-3 tygodnie lądowałabym w szpitalu przez "nieuwagę" kierowców. Wypadek na chodniku jest zawsze z winy rowerzysty. Sama jak jeżdżę, to widzę, że niektórzy manewrują między ludźmi jakby im się gdzieś paliło. Cóż... to już zależy od danej osoby czy potrafi się zachować w miejscu publicznym czy nie (dotyczy zarówno właścicieli z psami jak i rowerzystów).

Posted

bonsai_88 napisał(a):
A wiesz czemu psa powinno prowadzić się po lewej stronie? Właśnie z wymienionych przez ciebie powodów [no, może po za silniejszą ręką] - piesi powinni iść lewą stroną pobocza/drogi/chodnika [chociaż tego ostatniego nikt nie pilnuje] ;)


Drogi bez chodnika tak, ale na chodniku obowiązuje ruch prawostronny. Chodnik jest tym dla pieszych, czym jezdnia dla samochodów.

Posted

Mnie najbardziej irytuje to że ludzie a przynajmniej niektorzy sa bardzo naiwni..i czasem i głupota mnie przeraza :shake:. Mam duzego psa w typie akity ... i po incydencie na spacerze gdy pobiegł w głeboki las za tropem i do chwili obecenj po długiej rehabilitacji kuleje nigdy przenigdy nie jest puszczany luzem. Ma długa smycz )linke( i na niej chodzi... . Daletgo ja tez nie uznaje czegos takiego gdy Pan włascieciel psa idzie z psem wolno puszconym scieżka leśna dosyć uczeszczana i nie zawoła nawet psa...:angryy::angryy: mnie krew zalewa... naparwde bez kaganca i lata sobie bez kontroli... a włascielie mowi niech sie pani nie boi... on nic nie zrobi..:diabloti::diabloti: mnie sie cisnienie podnosi... jade dalej..i nagle pies zaczyna ujadac obok mojej nogawki...konczy sie tym ze nie mogąc wymanewrowac na sciezce wjechałam psu w tyłek bieżnikiem. Właściciel hm coz zadowlony z siebie oznajmia on tak nigdy nie robił...:shake: Pare słow bym mu pwoeidziała ale darowałam sobie , pies zyje i oprócz bieznika na zadzie nic mu nie była , a wyszła z paroma odrapaniami... > daletgo mowie stanowcze NIE dla sposzonych psów w lesi na uczeszczanych sciezkach !!! dla mnie nikt nie zna swojego psa na tyle by przewidziec kazdy jego ruch... to jest zwierze i niekiedy zachwouej sie bardziej nieoczekiwanie niz mogłoby sie wydawac ( wiem o tym po swoje kicie) . Na chodnikach w msiecie jesli iwedze ze jedzie ktos na rowerze czy nawet idzie pies jest przerzucany na druga strone mojej nogi i smycz ma tyle luzna by go nie krepowac a na tyle krotka bym mogałac zadziałc gdby co ... . Takie jest moje zdanie...pies jest wiery kocha własciela ale nigdy nie mozna ufac mu do konca ;) a włascieicel jest za niego odpowiedzialny za jego czyny i rownoczesnie za bezpieczenswto innych ludzi ;).
Pozdrwoka

Posted

Czytałem kiedyś takie stwierdzenie: Kiedy dziecko wchodzi na drzewo matka mówi: "już dosyć - schodź", a ojciec "wchodź wyżej". Kto ma rację? - oboje.
Oczywiście ojciec i matka są tu nieco umowni. Chodzi o różne postawy, i różne koncepcje świata. Przyjmowanie pewnych ryzyk. Te ryzyka dotyczą też innych.
Gosica pisze jak po wypadzie w las i okuleniu jej psa nauczyła się nie puszczać go ze smyczy. I z tego punktu widzenia potępia innych, którzy puszczają. A gdyby tego nie przeżyła? A oni takiego incydentu moze nie miełi? Więc irytacja jest tu całkiem nie na miejscu. Jak palacz, który rzucił, nagle potępia tych co nie rzucili...
A mój pies miał incydenty pogoni za tropem w lesie, w dalekim obcym miejscu (podczas wyjazdu) kiedy z trwogą myślałem, czy znajdzie drogę z powrotem. Również okulał goniąc zająca na polu i kulał przez dwa lata, a weterynarze nie potrafili dojść dlaczego. Wypadł na jezdnię tuż przed samochodem goniąc psa. Za każdym razem było to dla mnie straszne przeżycie. I jedni mogą powiedzieć "niczego mnie nie nauczyło" ale inni i takie jest moje stanowisko - podjąłem świadomą decyzję, że mój pies będzie biegał luzem po polach, łąkach i parkach. A ja będę się starał go strzec, ale w granicach możliwości. I Wasze potępienie tej postawy nic nie zmieni, szczególnie, że mój pies nie żyje już od wielu lat a odszedł na raka w wieku lat 11.
Dodam, że kiedyś na spływie kajakowym miałem wywrotkę ja i moja współkajakarka wyladowaliśmy w Drawie kajak się połamał, rzeczy potonęły. Po latach spotkałem te dziewczyne i ona powiedziała, ze byliśmy wtedy "mało odpowiedzialni". Kompletnie nie podzielam jej stanowiska.
Dodam też, że kiedy ugryzł mnie pies - z tym, ze lekko (i gdyby to było cięższe pogryzienie zachowałbym się inaczej) to sprawdziłem tylko czy był szczepiony. I tyle.
Tak, że może nie będziemy mięli wspólnego języka, ale trudno tu o racje obiektywne bo mówimy o postawach.
Dodam, ze tamtego psa - Alego dostałem mając 18 lat. Teraz mam 54 i chyba zachowywałbym się inaczej, ale to nie znaczy, że potępiam te moje dawne zachowania (niektóre inne tak). Po prostu wszystko ma swój czas.

Posted

mmiodek nic nie zmieni tego, że każdy ma własne zdanie i spojrzenie na pewne sprawy. Ale jedno musi być wspólne - zwracanie uwagi nie tylko do czubka nosa swojego i psa, ale też branie pod uwagę osób postronnych. Jestem świadoma siły swojego psa, który w kolczatce potrafi mnie przeciągnąć przez pół ulicy, bo TZ otworzy bagażnik. Zabawa zabawą, można psu wtedy pozwolić na więcej, ale wymagam 100% posłuszeństwa w innych sytuacjach, w których komuś może stać się krzywda.
Nie mogę z uśmiechem tłumaczyć ludziom "widzi pani, taki indywidualista, jak kot. Ciężko jest sobie z nim poradzić, a szczególnie utrzymać 45kg".
Psu trzeba pokazać co mu wolno a czego nie, jeśli ucieka ćwiczyć przywołania i posłuszeństwo a nie puszczać na żywioł. Miałeś szczęście, że podczas tych ucieczek nic się nie stało, ale gdyby pies którejś nie przeżył? Ja bym sobie tego nie wybaczyła do końca życia, bo byłaby to tylko i wyłącznie moja wina, a nie psiego instynktu.

Posted

saJo napisał(a):
soti
Masz tak zwany syndrom psa Szarika/Cywila.

Sajo,
idealnie!
Zastanawialam sie jak krotko napisac to co mi chodzi po glowie, Tobie sie udalo jednym zdaniem! Super
Ps dodalabym jeszcze poczciwa Lessie:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...