Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest Mrzewinska
Posted

[quote name='M@d']"Tak więc skoro agresja już jest to lepiej ja ukierunkować w potencjalnie MNIEJ szkodliwym kierunku... ;)

Psy agresywne, nad ktorymi czlowiek nie panuje, nie maja racji bytu w publicznych miejscach. Ani w cywilnych rękach. Nie istnieje "mniej szkodliwe gryzienie". Pies, ktory jest zdolny gryzc w publicznych miejscach, bo tak mu sie zachce, nad ktorym wlasciciel nie panuje, kwalifikuje sie do bezbolesnego zabicia. A nie do uczenia, aby gryzl mniej szkodliwie.

Zofia
PS zwolennikom "mniej szkodliwego" gryzienia polecam podsunąc pieseczkowi pod zęby ręce wlasnego dziecka. Przeciez to mniej szkodliwe, niz gdyby rozszarpal gardlo!!!

  • Replies 492
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Ja od siebie tylko jedną uwagę, bo juz napisałyscie wszystko, co sie da:
jesli zwierzatko atakuje przy wlascicielce, a jej męza "nie broni", to znaczy tylko jedno: przy wlascicielce umiera ze strachu i czuje sie zagrozone, a przy wlascicielu oddycha z ulga, ze ktoś wreszcie wzial odpowiedzialnosc. I tyle.

Właścicielka mi usilnie tłumaczy, że ona jest Alfa :roll: i jej pies się słucha, ona rządzi, itd. To że przy niej najczęściej się rzuca tłumaczy faktem, że ona Alfa osobnik i Alfy się broni :shake:. A ja ważę niewiele mniej niż ten ON i mnie nie potrzebuje aż tak bronić, dziwne.. Ja z nim chodzę 4 razy w tygodniu na spacery i jakoś wielkich problemów z agresją nie zauważam, a jak są to do opanowania (oprucz bronienia własności:kijka, piłki). Ale nie mój pies więc dużo do powiedzenia nie mam. Teraz właścicielka posłuszeństwo na psie siłą wymusza, bo przy mnie nie wszystkie jej polecenia wykonuje :roll:. Ona jest w ciąży i nie wiem co oni zamierzają. Dałam im dużo rad, ale na urlop mnie wysłali i 2 miesiące nie będę psa widziała. Martwię się co to z tego będzie...

Posted

No dobrze... postaram się odpowiedzieć na wszytskie pytania po kolei:
-czemu Bi nie broni Kamil atak jak mnie i dziecka? Bo potrafi traktować go jak obcą osobę... niektórych znajomych potrafi się lepiej słuchać niż jego. A Birma znajomych nie broni...
-kompletnie stresuję swojego psa... dobrze, że się o tym dowiedziałam... rozumiem, że moje 11-miesięczne dziecko tez terroryzuje Birmę i dlatego jest przez nią bronione? Szkoda tylko, ze szkoleniowiec tego nie zauważył i nic mi o tym nie powiedział...
-czy którakolwiek z was doczytała, ze na obronę pójdę z Birmą tylko i wyłącznie jeśli zda testy psychiczne?
-chyba tylko M@d zrozumiał po co chcę szkolić Birmę w takim kierunku...

Posted

[quote name='M@d']

Tak więc skoro agresja już jest to może lepiej ja ukierunkować w potencjalnie MNIEJ szkodliwym kierunku... ;)

[quote name='Mrzewinska']Pies, ktory jest zdolny gryzc w publicznych miejscach, bo tak mu sie zachce, nad ktorym wlasciciel nie panuje, kwalifikuje sie do bezbolesnego zabicia.

Calkowicie sie z tym zgadzam i moze to brutalne, ale wzniosle hasla, ze kazda istota ma prawo zycia nie ma tutaj racji bytu. Sorry, ale agresywne psy nalezy uspic dla dobra ludzi i dla dobra samych psow. Bo co to dla psa raodocha z zycia, jesli cale zycie jest na smyczy i/lub w kagancu, bez mozliwosci swobodnego wybiegania sie, w ciaglym stresie.

Nie ma czegos takiego, jak mnie szkodliwe gryzienie!!!!!!! Poza tym, slaby psychicznie pies nauczony w sytuacji treningowej gryzc rekaw, jesli zostanie sprowokowany do ataku, zaatakuje tak, zeby czuc sie jak najbardziej komfortowo, a atak frontalny na ramie do takich nie nalezy. W sytuacji stresowej pies najprawdopodobniej zaatakuje inna czesc ciala.

Posted

Słuchajcie, przecież pies na ulicy nikogo nie musi atakować, żeby poprawić bezpieczeństwo właściciela.
Jeśli bandzior - załóżmy - czai się w krzakach i czyha na ofiarę, a jest przy zdrowych zmysłach, to przecież wybierze kogoś idącego samotnie, a nie dziewczynę z dorodnym ON-kiem na u boku. Łażę z psami po Warszawie, także nocą po Szmulkach np,. od 40 lat i NIGDY (poza jednym przypadkiem) nie zdarzyło mi się, by ktoś mnie wówczas zaczepił.
Raz tylko, gdy szłam z moim Saszą (awatar) wyjątkowo namolny pijaczej najpierw chciał papierosa, a gdy powiedziałam, że nie dam - zaczął machać łapami w moim kierunku. Sasza oczywiście go nie zaatakował, natomiast podniósł taki niebotyczny raban (owczarek potrafi ;)), że napastnik zmył się w podskokach, bo ludzie się zbiegli.
Miałam w latach 80. naprawdę "ostrego" psa. Mix owczarkowaty z pseudohodowli. Nigdy więcej nie chciałabym powtórzyć tego doświadczenia (wybacz mi Joint
[*], ale taka jest prawda). Pies od 5 m-ca życia nie wyszedł na ulicę inaczej jak w bardzo solidnym kagańcu i na krótkiej smyczy. Był naprawdę groźny - nie sygnalizował ataku i rzucał się do gardła z dziką furią. Musiał być izolowany także w domu, bo nie tolerował mojego ojca i brata, o gościach już nie wspominając.
Uwierzcie, sama obecność dużego (a nawet mniejszego) psa odstrasza napastników. Oni przecież też kalkulują straty i zyski nim zaatakują.
Pozdrawiam - Zofia

Posted

bonsai 88
To powiedz mi prosze jedna prosta rzecz. Dlaczego moj uzytkowy mali, bardzo stabilny pschicznie, z uzytkowej hodowli, wybierany pod katem predyspozycji psychicznych do pracy, szkolony w IPO od szczeniaka, NIE BRONI mnie na ulicy przed zataczajacym sie pijaczyna, ktory na mnie wpada? Nie reaguje na pokrzykujacych osiedlowych ABSow? Nie gryzie faceta, ktory przebiega tuz obok nas spieszac sie na autobus? Nie musze trzymac go na krotkiej smyczy, gdy ktos gwaltownie sie obok nas zatrzymuje pytajac o godzine? Wytlumacz mi, dlaczego ten pies mnie nie broni? Jesli nie wiesz, odpowiedz znajdziesz w jednym z postow Mrzewinskiej. A jesli sie dobrze wczytasz, znajdziesz ja i w moim poscie.

Posted

Na szczęście nie mam tak źle jak ty miałaś z Jointem. Birma sygnalizuje atak [po swojemu, ale ja to umiem zauważyć], w domu jak są goście muszę ją po prostu bardzo pilnować, jeśli chodzą po domu. Jeśli wszyscy są w tym pokoju co ja to młoda chodzi i się łasi. Jeśli dane osoby są przez nią dobrze znane to w ogóle nie muszę jej pilnować - mogli by wynieść mi cały dom, a ona by ich jeszcze wylizała na koniec ;). Tylko z kagańcem jest problem - Birma ma naprawdę długi i wąski pysk [ma charcią głowę, wiele osób myli ją whippetem], więc jeszcze nie udało mi się niczego dobrać po za nylonowym. A on nie nadaje się na długie spacery.

Posted

[quote name='saJo']bonsai 88
To powiedz mi prosze jedna prosta rzecz. Dlaczego moj uzytkowy mali, bardzo stabilny pschicznie, z uzytkowej hodowli, wybierany pod katem predyspozycji psychicznych do pracy, szkolony w IPO od szczeniaka, NIE BRONI mnie na ulicy przed zataczajacym sie pijaczyna, ktory na mnie wpada?

W sumie nie wiem jakby młoda zareagowała na zataczającego się pijaka... sama boję się ich panicznie i na widok pijaka na horyzoncie uciekam gdzie pieprz rośnie :oops:

Nie reaguje na pokrzykujacych osiedlowych ABSow?

Krzyczeć to oni sobie mogą, młoda nie zastrzyże nawet 1 uchem

Nie gryzie faceta, ktory przebiega tuz obok nas spieszac sie na autobus?

Przebiega obok mnie, ale nie biegnie do mnie? Zero reakcji :cool3:... chociaż to już jest przeze mnie nauczone, na początku potrafiła zaatakować

Nie musze trzymac go na krotkiej smyczy, gdy ktos gwaltownie sie obok nas zatrzymuje pytajac o godzine? Wytlumacz mi, dlaczego ten pies mnie nie broni? Jesli nie wiesz, odpowiedz znajdziesz w jednym z postow Mrzewinskiej. A jesli sie dobrze wczytasz, znajdziesz ja i w moim poscie.


Trochę lat już żyję na tym świecie i jeszcze nikt nie zatrzymał się przy mnie pytając o godzinę z wymaganą przez Birmę gwałtownością.... tak więc jeśli będziesz obok szła i po prostu zatrzymasz się i spytasz o godzinę to młoda usiądzie mi przy nodze [tak ją tego nauczyłam] :lol:.

Problemem dla mnie są dalecy znajomi biegnący wygłaskać mojego psa [nie znający jeszcze Birmy], ale już z daleka wołam, że pies może ugryźć - to zazwyczaj stopuje. No i jeszcze pałętające się luzem psy - 90% psów chce Bi no co najmniej obniuchać, a najlepiej przelecieć... nietstey ona tego nie cierpi i na właściciela danego psa zazwyczaj czekamy na krótkiej smyczy, z pyskiem młodej podniesionym do góry :shake:

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Ja od siebie tylko jedną uwagę, bo juz napisałyscie wszystko, co sie da:
jesli zwierzatko atakuje przy wlascicielce, a jej męza "nie broni", to znaczy tylko jedno: przy wlascicielce umiera ze strachu i czuje sie zagrozone, a przy wlascicielu oddycha z ulga, ze ktoś wreszcie wzial odpowiedzialnosc. I tyle.
Pomysl szkolenia do lapania za reke zamiast za gardlo jest szokujacy, a "trener", ktory by sie tego podejmowal, powinien wylądowac za kratkami za stwarzanie zagrozenia - i miec zakaz posiadania psa, nie tylko szkolenia.
Nie trzeba lepszego przykladu, ze pies NIE OCENIA ZAGROZENIA, jak to, co napisala Taishi - ktos sie posliznąl i machnąl ręką bez zamiaru ataku. A pies zaatakowal.
No i co, bylo zagrozenie???? Nie, byl strach psa przed ruchem ręki i zwykla reakcja przestraszonego zwierzecia, ktorego nikt nie nauczyl, ze czlowiek moze sie przewrocic i machac rekami. A my do tego juz dorabiamy mity obroncy.

Zofia



z całą pewnością w jakimś sensie był to strach i była to reakcja obronna. Natomiast gdyby ten pan chciał faktycznie zrobić komuś krzywdę to myślę, że i pies by nie pomógł (np.gaz). A faktycznie gdyby facet wyciągnął broń i spokojnie mówił to nasz onek pewnie machałby ogonem na powitanie :)

Natomiast jeżeli chodzi o psa do obrony to wystarczy z nim iść po ulicy, kto się boi nie podejdzie lub nie wybierze nas na potencjalną ofiarę, a kto się nie boi...i tak zaatakuje...
Ja nosiłam ze sobą metalowy kaganiec, którym ewentualnie można kogoś zdzielić no i budzi dodatkowe wątpliwości co do agresji naszego psa.

p.s. a próba z rękawem u hodowcy miała być jego sprawdzianem czy pies ma prawidłowe reakcje (m.in.reakcja na wystrzał itp.) i czy brać go na szkolenia i wystawy. Nie spodobało nam się to wtedy i więcej nie pojechaliśmy ani do hodowcy ani na żadną wystawę, bo ku radości mojego taty Dagonowi nie wyrósł chyba P1/3 :)

Posted

bonasai 88
Tylko ze w Twojej odpowiedz wszedzie sa jakies jesli, gdyby, warunki, jakie musza byc spelnione itp. A ja Ci odpowiem o moim psie jednym krotkim zdaniem: moj pies na 99% (bo w 100% nigdy nie mozna byc pewnym, to tylko zwierze) w zadnej z tych sytuacji nie zareagowalby agresja. I to NIE JEST zachowanie wyuczone. On po prostu nie ma potrzeby atakowac. I moim zdaniem tylko takie psy, mozna szkolic w kierunku obrony i po szkoleniu nie beda jak odbezpieczony pistolet w rekach laika.

Posted

Trochę poteoretyzuję, nie bijcie:evil_lol:!

Masz człowieku psa.
Pies ów jest ostoją spokoju, łagodności i jest przyjaźnie nastawiony do świata.
Tylko pozazdrościć!
Dobra psychika? Prawdopodobnie. Dużo pracy przewodnika? Zapewne.

Pewnego 'pięknego' dnia spacerujesz ze swoim czterołapym przyjacielem po, powiedzmy, parku. Godziny wieczorne - park świeci pustkami.
Zza drzewa wyłania się 'miły inaczej' Pan. Kieruje się w Twoją stronę z zamiarami, delikatnie mówiąc, nieprzyjemnymi. Pies go nie odstrasza - nie szczeka, nie warczy, nie rzuca się - sam go tego nauczyłeś, prawda?
Ów Pan rzuca się na Ciebie. Twój pies ciągle nie reaguje. Ty krzyczysz, wzywasz pomocy. I nagle do psa 'dociera', że jest BARDZO ŹLE. Atakuje napastnika. Jeśli oboje macie duuużo szczęścia - bandyta/gwałciciel odpuszczai ucieka.

I tu moje pytanie - jak taki pies zareaguje następnym razem, gdy w ciemnym parku zza drzewa, zza zakrętu wyłoni się obca postać?

Zmierzam do konkretu - pies, który miał to szczęście, że w swoim życiu nie doświadczył przykrych sytuacji - np. nie był bity - nie zareaguje na machnięcie ręką. Ale taki, który wie, czym machająca ręka MOŻE 'pachnieć' - raczej obojętny na to machnięcie nie pozostanie:shake:.

Wiele jest sytuacji przykrych, tak dla psa jak i dla nas, na które wpływu nie mamy!
Nie rozumiem karania psa za głupotę, bezmyślność, 'pomysłowość' osób obcych naruszających naszą przestrzeń!

Posted

Juliusz(ka)
Jesli ten typ nie wystraszyl sie widoku psa, tzn ze byl przygotowany na jego obecnosc. A jesli byl przygotowany, to pies nie ma szans w starciu z nim i tak czy tak, nie spelni roli obroncy.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Trochę poteoretyzuję, nie bijcie:evil_lol:!

Masz człowieku psa.
Pies ów jest ostoją spokoju, łagodności i jest przyjaźnie nastawiony do świata.
Tylko pozazdrościć!
Dobra psychika? Prawdopodobnie. Dużo pracy przewodnika? Zapewne.

Pewnego 'pięknego' dnia spacerujesz ze swoim czterołapym przyjacielem po, powiedzmy, parku. Godziny wieczorne - park świeci pustkami.
Zza drzewa wyłania się 'miły inaczej' Pan. Kieruje się w Twoją stronę z zamiarami, delikatnie mówiąc, nieprzyjemnymi. Pies go nie odstrasza - nie szczeka, nie warczy, nie rzuca się - sam go tego nauczyłeś, prawda?
Ów Pan rzuca się na Ciebie. Twój pies ciągle nie reaguje. Ty krzyczysz, wzywasz pomocy. I nagle do psa 'dociera', że jest BARDZO ŹLE. Atakuje napastnika. Jeśli oboje macie duuużo szczęścia - bandyta/gwałciciel odpuszczai ucieka.

I tu moje pytanie - jak taki pies zareaguje następnym razem, gdy w ciemnym parku zza drzewa, zza zakrętu wyłoni się obca postać?

Zmierzam do konkretu - pies, który miał to szczęście, że w swoim życiu nie doświadczył przykrych sytuacji - np. nie był bity - nie zareaguje na machnięcie ręką. Ale taki, który wie, czym machająca ręka MOŻE 'pachnieć' - raczej obojętny na to machnięcie nie pozostanie:shake:.

Wiele jest sytuacji przykrych, tak dla psa jak i dla nas, na które wpływu nie mamy!
Nie rozumiem karania psa za głupotę, bezmyślność, 'pomysłowość' osób obcych naruszających naszą przestrzeń!


NO NIE ZGODZĘ SIĘ, na naszego psa nikt nigdy ręki nie podniósł a tym bardziej nie był bity, a zareagował na machnięcie.

Posted

Na bandytę to gaz/kapiszon, a i sam widok duzego psa powinien wystraczyc. Nawet jak pies ugryzie, to sie oprawca bedzie bronil, ze uzyte do obrony srodki byly nie wspolnierne do zagrozenia... Chcecie miec wiecej problemow? :/ Jasne, pies moze obronic, ale nie musi, to tylko pies... IMHO wieksze niebezpieczenstwo niz pozytek...

Posted

saJo - tysz piszę, że teortyzuję:diabloti:.

Zmierzałam do jednego - jak się psu przydarzy coś bardzo niemiłego/złego ze strony osoby obcej, to pytam: czy trzeba go karać za głupotę ludzką?:angryy:

Nerwy mam naciągnięte do granic - mój pies, uwielbiający ludzi(mam nadzieję, że tak mu już zostanie:evil_lol:), bardzo źle reaguje na obce, podbiegające do nas psy. Dlaczego? A dlatego, że będąc podrostkiem został kilkakrotnie brutalnie potraktowany przez takie właśnie psy...
Ja go mogę odczulać, odwracać uwagę, uczyć, wymagać - ale NIC nie zdziałam jeśli mnie taki 'coś' obskakuje:mad:. Tylko czekać, jak Jago 'pójdzie dalej' i zacznie tak reagować na psy na smyczy...

Każde szkolenie to cykl 'krok-po-kroku', mylę się?
Ja ciągle wracam do najbardziej podstawowych... Dlaczego? Bo z ludźmi nie wygram:angryy:...
Pozostaje mi kontrolowanie mojego psa - linka, i wybieranie w miarę odludnych miejsc na spacery.

Za co mam karać swojego psa?

edit:
Oj, ludziska kochane...

Ja nie piszę o psie, jako o obrońcy!

Piszę o MOŻLIWEJ REAKCJI NAJŁAGODNIEJSZEGO PSA!

I zapamięatniu przez niego przeżytej sytuacji = ewentualnym powtórzeniu zachowania w analogicznej sytuacji!
Pies nie wie, czy podchodzący/podbiegający człowiek chce zapytać o godzinę, czy zgwałcić jego Panią!

Posted

bonsai_88 napisał(a):
-kompletnie stresuję swojego psa... dobrze, że się o tym dowiedziałam... rozumiem, że moje 11-miesięczne dziecko tez terroryzuje Birmę i dlatego jest przez nią bronione? Szkoda tylko, ze szkoleniowiec tego nie zauważył i nic mi o tym nie powiedział...


Nikt nie twierdzi, że Ty albo dziecko terroryzujecie psa. Po prostu w obecności Twojej albo Twojej i dziecka (bo domyślam się, że dziecko jest z psem w Twojej obecności, a nie samo) pies nie ma poczucia wsparcia ze strony przewodnika. On nie broni Was - BRONI SIEBIE, bo jest przekonany, że Wy mu tej obrony nie zapewnicie. Pies jest lękliwy i słaby, ale Ciebie i dziecko postrzega jako istoty jeszcze słabsze, więc przejmuje w stadzie przywództwo, do którego nie dorósł (do którego nie dorósł żaden pies zresztą, bo to nie pies ma podejmować decyzje, tylko człowiek). Gdyby miał możliwość wyboru, wybrałby ucieczkę, skoro takiej możliwości nie ma, to ATAKUJE ZE STRACHU. To nie jest nic innego jak AGRESJA LĘKOWA.

Posted

Czy ja piszę po chińsku czy po polsku? Pisałam już parę razy, że nie pójdę na szkolenie, jeśli mój pies nie zda testów psychicznych... Dotarło?

Mój pies nie broni siebie... Birma nie reaguje i nie reagowała nigdy jak pies biegł do niej... za to chce bronić jeśli pies biegnie do mnie/dziecka. Pierwszy raz zaatakowała, jak pies znajomego oparł się łapami o wózek i na Birmę nie zwracał najmniejszej uwagi. Z zachowaniem do ludzi jest podobnie, jednak jest jeszcze czujniejsza [przypuszczenie była bita, ma też ślady po przypalaniu papierosami].

Posted

[quote name='bonsai_88']Czy ja piszę po chińsku czy po polsku? Pisałam już parę razy, że nie pójdę na szkolenie, jeśli mój pies nie zda testów psychicznych... Dotarło?

Widzisz, problem polega na tym, że zdanie testu psychicznego jest możliwe także przez psa z agresją lękową. To zależy, kto ten test będzie oceniał. Taka jest smutna prawda, że tylko dobry sędzia/szkoleniowiec potrafi odróżnić, że pies atakuje ze strachu.

Mój pies nie broni siebie... Birma nie reaguje i nie reagowała nigdy jak pies biegł do niej... za to chce bronić jeśli pies biegnie do mnie/dziecka. Pierwszy raz zaatakowała, jak pies znajomego oparł się łapami o wózek i na Birmę nie zwracał najmniejszej uwagi. Z zachowaniem do ludzi jest podobnie, jednak jest jeszcze czujniejsza [przypuszczenie była bita, ma też ślady po przypalaniu papierosami].


BO SIĘ BOI! BO ZOSTAŁ WMANEWROWANY W ROLĘ PRZEWODNIKA STADA! BO POZWALASZ PSU PODEJMOWAĆ DECYZJE, ZAMIAST SAMA DECYDOWAĆ, CO PIES MA ROBIĆ!

Psa opanowuje się szkoleniem w zakresie posłuszeństwa, a nie w zakresie obrony! Pies szkolony do realnej obrony w rękach laika, to odbezpieczony granat, a obrona sportowa nie ma nic wspólnego z atakowaniem ludzi!

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Zmierzałam do jednego - jak się psu przydarzy coś bardzo niemiłego/złego ze strony osoby obcej, to pytam: czy trzeba go karać za głupotę ludzką?:angryy:


Juliusz(ka), możesz to pytanie jakoś rozbudować? Bo nie rozumiem, o jakie karanie Ci chodzi.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Zmierzałam do jednego - jak się psu przydarzy coś bardzo niemiłego/złego ze strony osoby obcej, to pytam: czy trzeba go karać za głupotę ludzką?:angryy:


Niestety tak :( Moj pies jak podrosniety szczeniak byl drazniony przez jednego faceta, co to uwaza, ze dobry pies, to bity pies i pies rzucajacy sie na wszystkich i wszystko. Efekt: po kilku miesiacach pies stwierdzil, ze kazdego podchodzacego do nas blizej niz metr faceta nalezy przegonic. I niestety, ale w takich sytuacjach konsekwencje ponosi pies, to pies byl za to karcony (w malo mily sposob, bo ja agresji i swoich psow nie toleruje) az sie nauczyl. Na szczescie jest na tyle stabilnym psychicznie psem, ze nie potrzeba bylo duzo czasu, zeby sie nauczyl.

bonsai_88
Obawiam sie, ze tak czy tak, szkoleniowiec Ci powie, ze piesek sie nadaje do szkolenia obronczego, bo niestety na palcach moge policzyc (i pewnie nawet w jednej rece piwo moge trzymac) szkoleniowcow, ktorzy odmowia sobie klienta.

Birma NIE CZUJE SIE przy Tobie bezpiecznie dlatego reaguje agresja. Jesli pies ma zaufanie do przewodnika, nie reaguje agresja bez powodu, a sorry, ale biegnaca osoba czy czlowiek zagladajacy do wozka to ZADEN powod.

I ja nadal nie widze sensu tego szkolenia. Ludzie majacy pojecie o psiej psychice tlumacza , ze pies niesmiertelnym nie pomoze ci byc, ze konsekwencje sa wieksze, niz korzysci z obrony ze strony psa, a do nauki puszczania nauka obrony jest zbedna. A ty nadal swoje...

Posted

[quote name='BeataG']Widzisz, problem polega na tym, że zdanie testu psychicznego jest możliwe także przez psa z agresją lękową. To zależy, kto ten test będzie oceniał. Taka jest smutna prawda, że tylko dobry sędzia/szkoleniowiec potrafi odróżnić, że pies atakuje ze strachu.

I twoim zdaniem pójdę do byle kogo? Dziękuję za wiarę w mój zdrowy rozsądek

BO SIĘ BOI! BO ZOSTAŁ WMANEWROWANY W ROLĘ PRZEWODNIKA STADA! BO POZWALASZ PSU PODEJMOWAĆ DECYZJE, ZAMIAST SAMA DECYDOWAĆ, CO PIES MA ROBIĆ!

Czy ja kiedykolwiek napisałam, że pozwalam? No co jak co, ale tego proszę mi nie wmawiać :roll:...


Psa opanowuje się szkoleniem w zakresie posłuszeństwa, a nie w zakresie obrony! Pies szkolony do realnej obrony w rękach laika, to odbezpieczony granat, a obrona sportowa nie ma nic wspólnego z atakowaniem ludzi!

Mam przejrzeć cały wątek i sprawdzić ile razy pisałam, ze obecnie jesteśmy na PT? Ba, nawet pisałam, jak młoda zachowuje się na kursie :cool3:

Ps. Chyba w końcu zaproszę do tego wątku kogoś z forum, kto zna mojego psa osobiście... Wtedy może w końcu uwierzycie, że mój pies nie jest żadnym krwi potworem, ze z nim pracuje i że osoby znane Birmie muszą się przed nią bronić, bo... zaliże na śmierć :diabloti:. Za to w wypadku obcych osób wystarczy, że zamienią ze mną 2/3 zdania i już nie ma najmniejszego ryzyka, że Birma na nie zareaguje ;).

Posted

saJo nie martw się... mam dobrego szkoleniowca, któremu ufam i który wie, co chcę z młodą osiągnąć. Wiem, że jak on powie "nie" to żadna siła mnie do tego szkolenia nie zmusi.

Posted

[quote name='bonsai_88']saJo nie martw się... mam dobrego szkoleniowca, któremu ufam i który wie, co chcę z młodą osiągnąć. Wiem, że jak on powie "nie" to żadna siła mnie do tego szkolenia nie zmusi.

Ja sie nie martwie. Nie mieszkasz w moim miescie na szczescie...a po tym co widzialam, niestety nie mam przekonania do "dobrych szkoleniowco".

Posted

O usypianie takich zwierząt...

Zwierząt, które musiały zmierzyć się z sytuacją, która nigdy nie powinna mieć miejsca!

Takiemu psu trzeba na nowo pokazać, że świat jest o.k..
Po przeżyciu opisanej przeze mnie, wymyślonej sytuacji szansa jest ogromna - bo zakładam, że raczej się powtarzać ustawicznie nie będzie;).

Ale problem, z którym ja się borykm - agresja w stosunku do podbiegających psów - jest dużo trudniejszy do rozwiązania, jeśli nie beznadziejny:shake:

Z prostego powodu - ja muszę psa oduczać złych reakcji małymi krokami, a jeśli na niemalże każdym spacerze spotykam takie psy - co mam robić?!

Posted

Julisz(ka)
To zalezy do jakiego pogryzienia doszlo. Jesli pogryziona osoba doznala trwalego uszczerbku na zdrowiu lub wrecz nie przezyla ataku, to dla takiego psa nie ma miejsca w cywilizowanym swiecie.
Jesli pies atakuje z mniej groznym skutkiem i widac szanse na poprawe, ok mozna o takiego psa "walczyc".

Natomiast co do agresji do innych psow. nie kazdy dorosly pies, szczegolnie samiec toleruje inne osobniki tego samego gatunku. Jest to w pewnym sensie "normalne". Jesli zachowanie agresywne nie jest przejawiane do szczeniat, do plci przeciwnej, do psa ktory ewidentnie okazuje uleglosc, jesli taka agresja jest kontrolowana przez przewodnika, ok.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...