Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

NIe wierzę że pracując za granicą nie da się wysłać co miesiąc 150zł na utrzymanie WŁASNEGO psa.
Nie naszego, nie schroniskowego, nie psa pani Jadzi. WŁASNEGO. Za któego życie wzięło się odpowiedzialność.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nawet jeśli wyjazd wyszedł nagle i jeśli wyjazd związany z lepszymi zarobkami chwilowo pochłonąłby duże pieniądze (wyjazd na pół roku :cool3:? wyprowadzałam się na rok do egiptu i był to koszt wiekszego bagażu), to na hotelik nie trzeba płacić z góry... pani po prostu nie zamierza pomóc, z tego, co pani pisze, pani chciała uspokoic sumienie.
dorosła osoba bierze odpowiedzialność także za te sprawy, które zależą tylko od jej dobrej woli.
postawa obywatelska - dwója! jak cokolwiek ma się zmienić w tym kraju, skoro każdy ma gdzies dobry obyczaj, a spychologia obejmuje każdego, nie tylko urzędy? nie jest łatwo, to olewamy sprawę?
prosze nam choć pomóc utrzymywac rudzika. prosze pomóc w transporcie. prosze przeczytać umowe adopcyjną. gdzieś tam, pomiędzy literami, cichutko łka duch prawa.

Posted

poczekajmy chwilę,może pani sprawę przemyśli i ruszy ją sumienie.
Miejmy nadzieję,która jest matką głupich,ale i też umiera ostatnia :cool3:

Posted

[SIZE="4"]"bede musiala go oddac do schroniska jesli nikt mi z tym trudem nie pomoze."
[SIZE="4"]Nie wierzyłam własnym oczom czytając Pani tekst
[SIZE="4"]Prosze przeczytac moją sygnature ... ale bardzo uważnie i kilka razy... ona jest dla takich ludzi jak Pani... tylko czy Pani zrozumie te słowa???

Posted

wiecie co? pomyślałam sobie,że skoro biedak traci dom,to może zamiast do wiosny oddać go do greven ? Nie dlatego ,że mam coś przeciw wiośnie tylko dlatego,że to bliżej Szczecina,Rudzik nie będzie musiał taki kawał jechać ,może pani go zechce tam odwieźć,odpadną więc koszty ponownego transportu
, a będziemy mieć na 1 miesiąc jego życia.Poza tym Greven ma kontakty z zagranicą,więc może i Rudzika udałoby się jej wyadoptować , jak Trisa.
Oczywiście , nie wiadomo czy Greven ma miejsce...

Posted

Myślę, że trochę za ostro napisano kilka postów. Każdy z nas chce jak najlepiej. Myślę, że skoro nie znamy Pani ani Pani sytuacji, nie powinniśmy tak łatwo oceniać.
I nie chcę tutaj bronić 'lekkiego podejścia' - wiem, że 99 na 100 przypadków to nieodpowiedzialność. Ale każdy z przypadków może być tym jednym, gdzie ktoś mimo chcęci i starań nie dał rady.


Co do Rudzika - Pani Kasia zapowiedziała, że może go do mnie przywieźć. Z tego, jak zrozumiałam Pani słowa, jakąś częśc kosztów zgadza się Pani ponieść, czy tak?
Być może zawiezienie Rudzika do Greven nie byłoby głupie, jeśli ma on szansę wrócić później do domu - byle już bez zmian.
Nie wiem, jaki byłby to koszt u Sandry i czy jest taka możliwość, ale chyba warto zapytać - czy mam dzwonić, czy już ktoś to zrobił?

Jeśli nie, Emilia zgodziła się aby Rudzik mieszkał z Bennym, więc do nas może wrócić w każdej chwili.

Posted

wiosna,a co, nerwy puszczają. zwłaszcza, ze Pani wypowiedzi są, jakie są. być może ma swoje racje, tą 1% sytuację oraz argumenty. jesli ma, to je przedstawi i zrobi wszystko, by nam pomóc, mimo tego, że miło na wątku nie jest - bo będzie rozumieć, że chodzi o psa,a nie o bycie milutkim. jeśli argumentów nie ma, to sie obrazi i tyle...

Posted

Nie wiedza Panie do konca jaka mam teraz sytuacje w zyciu, nie bede o niej pisac,prosze mnie zrozumiec. Ja tez was rozumie i bardzo zle czuje sie z ta mysla ze bede musiala oddac Rudzika i znowu zamieszam w jego zyciu. Po pol roku nie jestem pewna czy bede mogla go wziasc dlatego nie chce obiecywac a potem sie wykrecac. Latwo pomyslec "jedzie to napewno ma pieniadze zeby utzrymywac" gorzej byc w mojej sytaucji. Nie wiem czy Panie wiecie ale jadac po Rudzika zlapala mnie polcija i dostalam mandat w wysokosci 600zl ktory niedawno dopiero zaplacilam. Przywioze Rudzika, bede wysylac pieniazki na niego narazie symbolicznie 50zl potem wiecej jesli dam rade i nie oddam go do schroniska.Napisalam tak bo bylam zla ze nikt mi nie wierzy i robi ze mnie "potwora" moje psy sa ze schroniska i wiem jak sie meczyly w nim. Czekam na telefon

Posted

to fajnie,że się Pani zreflektowała i chce pomóc Rudzikowi.Prosze się nie dziwić,że tak reagujemy.Nie ma Pani chyba pojęcia,tak jak wiele osób, ile wkładamy wysiłku czasowego,finansowego i emocjonalnego , żeby pomóc psu.Liczymy na Pani rzetelność.
Z pewnością ktoś się do Pani odezwie.

Posted

GoskaGoska napisał(a):
Kikou jutro bédzie w PL to porozmawi z Paniá wiec czekamy na ustalenia


obyscie dziewczyny ustaliły cos dobrego dla Rudzika.... ten psiak naprawdę zasłuzył na jakiś ciepły kąt... trzymam za was bardzo mocno kciuki... chociaż wiem , że to czasami za mało:placz::placz::placz:

Posted

Rudzik jest już z powrotem u nas.
Kikou, bardzo dziękuję Ci za to, co dla Rudzika zrobiłaś.

Co więcej mogę napisać ? Szukamy nowego domu! Potrzebne są znowu ogłoszenia.

Cea za hotelik się nie zmienia - jest to 200zł na miesiąc z naszym wyżywieniem, 150 bez - czyli 6,60 lub 5 zł/dobę .
Do końca tego miesiąca wychodzi 160zł, z czego 50zł już dostałam.

Posted

Jak się Rudzik zachowuje? Zmienił się w czasie pobytu w "domu"?

A tak w ogóle to co w umowie adopcyjnej było o zwrocie psa? Bo ja teraz spisuję nowy wzór umowy, w poprzednim w sumie nie było nic o tym kto i jak ma odwozić/odbierać psa w razie czego.

Posted

i co z tego co w umowie zapisane :shake: tak to nic nie da, jedynie mozna doprowadzic do takich sytuacji, ze adopotujácy jak nie bédzie chcial psa, to go wywali na ulice, ale wywiezie do lasu. Niestety jak ktos nie chce psa, to nic sié na to nie da poradzic :-(

Posted

no cóż.... teraz trzeba myśleć co dalej....

Pani Rudzika wpłaciła obiecane 50,-
ale potrzeba jeszcze 110,- na ten miesiąc...
prosimy o wpłaty chociaż po pięć złotych, a najlepiej stałe deklaracje....choćby maleńkie ale żeby przychodziły konsekwentnie co miesiąć


poza tym Rudzik ma bardzo brzydkie ząbki wiec pewnie dojdzie jeszcze czyszczenie u weta... zależy jak oceni stan jego serduszka...czy w ogóle nadaje sie do zabiegu...

chociaż spędziliśmy ze sobą sporo godzin i faktycznie niemal pół roku jedzenia karmy na serduszko wzmocniły go, nie kaszlnął ani razu... jest bardzo żywy i wesoły, w bardzo przyzwoitej kondycji..

na szczęście wracał w miejsce, które zna... więc nie był to aż taki szok jak wylądowanie z kanapy w schronisku...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...