Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Podobno najgorszą w życiu rzeczą jest zawieść Przyjaciela.. Zawiodłam Azę i nie potrafię sobie tego wybaczyć. To tak cholernie boli...

To był moment, poszłam na górę po smaczki dla Paskud, a gdy zeszłam to nie było jej w domu. W zasadzie nie wiem czy ktoś ją wypuścił z czy może skorzystała z okazji niedomkniętych drzwi i sama sobie je pchnęła. Zdarzało jej się nie raz tak wymykać, na szczęście dawno już wyrosła z szaleńczego wybiegania na ulice, kiedy była otwarta brama - czasami nawet nie wychodziła poza ogrodzenie. Filosia znalazłam na tapczanie i natychmiast wybiegłam z domu. Zobaczyłam sąsiada, który idac w moim kierunku zapytał gdzie mam dalmatyńczyka. Już myślałam, że ją złapał. A on zaraz dodał, że zabił ją samochod. Nie potrafie sobie wyobrazić całego tego zdarzenia, ale Aza zginęła na miejscu, jej obroża leżała 3-4 metry wcześniej od jej ciałka, w dodatku na poboczu, czyli Azula cały czas szła poboczem. Gdyby ten palant jechał przepisowo 50km/h, a nie 100km/h albo więcej, to nawet gdyby mu wybiegła nagle to może zdążyłby przyhamować i nie skończyłoby się to jej śmiercią. A tak on tylko zatrzymał się, ale tylko po to żeby zabrać kawałek zderzaka i odjechał. To było po 21, więc i ruch znikomy. Z tego co mówiła sąsiadka mojemu bratu to huk był niesamowity, jakby ktoś wjechał w przystanek, który jest po drugiej stronie...

Nie porafię tego wszystkiego ogarnąć. Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Chciałabym żeby to był koszmar, żeby ktoś mnie uszczypnął i żebym się obudziła, a obok mnie, jak zawsze, była Kropka. Patrzę na Filosia i nie mam pojęcia jak my sobie bez niej porawdzimy, przecież przy niej Bąbel zrobił się pewniejszy siebie. Aza miała wiele wad, ale dla mnie była ideałem, pies z którego byłam dumna, że tak troskliwie potrafi opiekować się nami. Byłam szczęśliwa, że nareszcie moge miec 2 psy... To nie miało być tak...













Azuś, Aniołku, tak strasznie tęsknie..
Przecież można było tego uniknąć... I wiem, że to moja wina

  • Replies 138
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[FONT=Arial]Właśnie ta strona Nieba nazywana jest Tęczowym Mostem.[/FONT]

[FONT=Arial]Kiedy umiera zwierzę, które było w szczególny sposób bliskie komuś tu na ziemi, wówczas odchodzi na Tęczowy Most.
Są tam łąki i wzgórza dla wszystkich naszych Wyjątkowych Przyjaciół więc mogą biegać i bawić się razem. Jest tam mnóstwo jedzenia, wody i słońca - nasi Przyjaciele żyją w cieple i dostatku.
[/FONT]

[FONT=Arial]Wszystkim zwierzętom, które były chore i starsze zostaje przywrócone zdrowie i wigor.
Ranne i okaleczone zostają uzdrowione i są znowu silne, tak jak wspominamy je w naszych snach z dni, które minęły.
Zwierzęta są tam szczęśliwe i zadowolone z wyjątkiem jednej, małej rzeczy: każde z nich tęskni za kimś wyjątkowym dla nich, kogo musieli pozostawić.
[/FONT]

[FONT=Arial]Wszystkie razem biegają i bawią się wspólnie, ale przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy patrzą uważnie a jego ciało zaczyna drżeć. Nagle oddziela się od innych, zaczyna biec przez zieloną trawę a jego nogi niosą go szybciej i szybciej.[/FONT]

[FONT=Arial]Poznał Cię!
I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście, przytulacie się do siebie w radości ponownego połączenia - już nigdy nie będziecie rozdzieleni. Deszcz szczęśliwych pocałunków na Twojej twarzy, ręce znowu tulą ukochaną głowę, znów spoglądasz w ufne oczy Twojego Przyjaciela, które tak dawno odeszły z Twojego życia, ale nigdy nie zniknęły z Twojego serca.
[/FONT]
[FONT=Arial]Wtedy przechodzicie przez Tęczowy Most - razem.[/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=1]tłumaczenie: Dorota Nowak, autor wersji angielskiej [/FONT][FONT=Arial]Paul C. Dahm


[/FONT]


Posted

Wiem co czujesz, przeżyłam identyczny wypadek swojego przyjaciela... nie ma takich słów, które uśmierzyłyby ból. Jesteśmy z Tobą, trzymaj się jakoś.

Dla Azulki
[*]
[*]

Posted

Goniu przytulam Cie najmocniej jak umiem , jestem z Toba całym sercem .......

Jestem w szoku jakis zly czas przyszedł na nasze psy ........tak nagle...
tak bez sensu odchodzą ....... Azulko ['] :-( Aniołku !

Posted

Goniu kochana, tak mi przykro :-( Trzymaj się jakoś ... Wypłacz się, trochę bólu spłynie ze łzami :-( Są takie koszmarne wyroki, od kórych nie ma odwołania... Nie ma do kogo krzyczeć: "Nie zgadzam się!!! Nie zgadzam!!!" Jedyna niewielka pociecha to to, że nie cierpiała..
Znałam Azunię tylko z Twoich opowiadań, ale wiem, że była niezwykłym psem. Dopiero niedawno mi opowiadałaś, jak czule się opiekuje małym kotkiem :-(
Goniu- ona nie odeszła tak całkiem, tylko zmieniła formę bytu, jest gdzieś blisko Ciebie, tylko nie możesz jej zobaczyć. Tak sie nieszczęśliwie złożyło, że w ostatnich latach straciłam wielu przyjaciół i chyba bym zwariowała, gdybym w to nie wierzyła i nie czuła ich obecności. Zawsze będzie mieszkać w Twoim sercu

Posted

Goniu, jesteśmy z Tobą... Nie obwiniaj się, to nie Twoja wina.. Ty przecież byłaś i pozostaniesz jej największym przyjacielem, takim od serca. To Ty ją wychowywałaś i bawiłaś się z nią. Z nią przeżywałaś wesołe i smutne chwile. Ona na pewno przy Tobie teraz jest....

Azunia


  • :(

  • Posted

    nie mogę uwierzyć......



    "Pies zadaje ból tylko wtedy gdy umiera..... " B.Bardot


    Goniu trzymaj się.... wspiera Cie mati i jej brygada wiesniaków, które ściskaja Cie wszystkimi łapeczkami swoimi .... Brygada moja też nie może uwierzyć..
    Azula zawsze będzie częscią Bandy Wieśniaków.............

    Marylko pokaż Azulce najpiękniejsze tęczowe łaki .....................i tprowadz ją przez tęczowe lasy za łapeczkę ..........


    Goniu ściskamy najmocniej ...........

    bibi, patu,brutowski, zygmunt, plato, kant i mati ..............:(

    :bluepaw:

    Posted

    Gonia ;( nawet nie wiesz jak mi przykro. Wiem, ostatnio nie odwiedziałam Twojej galerii , ani z resztą żadnych innych, nie wiedziałam co się u Ciebie dzieje, ale wiem że byłaś do Azy bardzo przywiązana ;(
    [*]

    Posted

    bosh...zatkało mnie...
    pamiętam jak wchodziłam di Waszej galerii i podziwiałam Azę...

    od razu widzę jak mojego Rinusia potrąca samochód...widziałam to na własne oczy...:-(
    to była moja wina tylko i wyłącznie...
    tak bardzo chciałoby się cofnąć czas...tak bardzo...:-(

    słowa nic nie pomogą...musisz to przejść...z czasem ból mija...

    trzymaj się Goniu...
    strasznie przykra wiadomość :-(


  • Aza...
  • :-(

  • Posted

    o Boże... nie wierzę...:-(:-(:-(:-( Azulko kochana.....




  • Goniu, jestem z Tobą, niewiele potrafię powiedzieć, ale myślami jestem z Tobą, to straszna i dotkliwa strata.... nic więcej nie potrafię wydusić...:-(:-(

  • Posted

    to straszne!! biedna Aza :( taka sliczna sunia ...

    nie zagladalam do Waszej galerii ale kojarze Was i sunie :( przykro mi niesamowicie.

    Czytajac tekst lzy stanely mi w oczach :( jak ktos tak mogl postapic i wysiasc tylko po zderzak :shake: to zakrawa na kpiny!

    :cry:

    Posted

    Minęła doba odkąd jej nie ma.
    Nie potrafię sobie z tym poradzić, starałam się płakac, jakoś spróbować iść do przodu, choćby ze względu na Filosia, który totalnie zamknął się w sobie - Aza przecież była dla niego wszystkim... Ale mimowolnie znów łzy płyną z oczu, to takie niesprawiedliwe. To stało się zbyt szybko, niespodziewanie, nagle.. Dlaczego? :-(

    Nadal nie potrafie zrozumieć jak bestialsko można wjechać w psa, który idzie poboczem, ok. 0,5m od drogi. Jedynym pocieszeniem w całej tej sytuacji jest to, że nie cierpiała, z relacji sąsiadki nawet jednego jej pisku nie było. Zginęła na miejscu, dostała bardzo mocno w głowę...
    Przeglądam naszą dogomaniacką galerię, którą prowadziłam przez 2 lata wspólnie z Łaciatą. Przeglądam też zdjęcia, które mam na kompie i płytach, jest ich mnóstwo. Aza była urodzoną modelką o pięknych, bursztynowych oczach i szerokim uśmiechu. Widząc aparat w moich rękach przyjmowała przeróżne pozy i zawsze wychodziła pięknie, a kiedy nie miała ochoty to nie pozowała, taka z niej Dama była.


    Dokładnie 4 lata temu, w lipcu, przyjechała do naszego domu - niesforna, mała Króweczka, która na dzien dobry z radości się posiusiała. Wszystkie swoje oszczędności wydałam wówczas byleby wyciągnąć ją z tej pseudohodowli. Wraz z jej przybyciem moje życie nabrało barw. Potem był wybór imienia, miała nazywać się Bella, później Sara, ale jakoś padło na Azę, chociaż wcale mi się to imie początkowo nie podobała. Dziś uważam, że jest piękne i jeśli w domu kiedyś pojawi się dalmas to będzie Aza, Azulka, Azutek, chociaż wiem, że żaden pies nie jest w stanie zastąpić mojej Azy...
    Z każdym dzień poznawałyśmy siebie nawzajem, każdy dzień był zatem piękny. Niesforny szczeniak wyrósł na piękną panienkę, która ciągle łobuzowała i miała mnóstwo energii.


    Kiedy skończyła 2 lata zrobiła się poważniejsza, zabawki poszły w kąt, za to jej ogromną pasją zaczęły być wszelkiego rodzaju wędrówki piesze. Mogła chodzić godzinami i nie czuła zmęczenia. Tak więc gdy wychodziłyśmy to Aza prowadziła mnie tam, gdzie akurat chciała iść.


    Gdy miała 3 lata po pogryzieniu przez psa przestała tolerować znaczną część psów, które znała lub spotykałyśmy przypadkowo. Zrobiła się też dominująca, w szczególności w stosunku do suk, tak więc na spacery chodziłyśmy tylko razem. Uwielbiałam nasze spacery, czasami gadałyśmy sobie, czasami milczałyśmy, ale zawsze miałam wrażenie, że ona dokładnie wie co w danej chwili czuję. Doskonale wiedziała kiedy może mnie pociągnąć w jakieś chaszcze za jakąś zwierzyną, a kiedy po prostu przystanąć, odwrócić łepek i popatrzeć mi głęboko w oczy. Obiecałam jej kiedyś, że razem zobaczymy Bieszczady i tam też będziemy wędrować...

    Rok temu Aza miała przyjemność poznania dzieci sąsiadów, była przeszczęśliwa, kiedy dzieciaki tarmosiły ją za uszy lub karmiły z ręki. Miała też okazę zajmować się nimi, zresztą ona zawsze troskliwa była, także w stosunku do ludzi.


    Mogłabym pisać o niej godzinami, dla mnie to był i jest - bo głęboko w sercu - ten jedyny, wymarzony, ukochany, najwspanialszy pies.. Strasznie tęsknie, nie umiem sobie wyobrazić życia bez niej... <'>

    Posted

    Wiem jak to boli stracic przyjeciela bo sama to przezylam coprawda moja Psota umarla na stole operacyjnym jak pozniej sie okazalo najgorszego weta w miescie :( :( :(
    do tej pory jak sobie pomysle o tym to lzy same mi leca do oczu
    tak wiec moge ci powiedziec tylko trzymaj i pamietaj ze Azunia zyje i bedzie zawsze zyla w twoim sercu i pamieci
    i dla Azuni (*) (*)

    Posted

    Nie mam słów, które mogą złagodzić Twój ból. Straciłaś PRZYJACIÓŁKĘ, taką prawdziwą - od serca. Goniu, znam ten stan i na nic słowa pocieszenia, ale nie obwiniaj się, to był wypadek. Dałaś Azuni wiele miłości, dobrego życia, nieoczekiwanie odeszła, nie chciała tego, to był wypadek. Pozostanie w Twym secu na zawsze, to był wypadek. Nie rozpaczaj choć ból serce Twe rwie, to był wypadek. Ona też nie zapomni Cię, to był wypadek. Goniu, jeteśmy z Tobą. Yolka, Lakuś, Tola, Punia, Megi, Fanta i Felicja.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...