ewajanka Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Jestem ciekawe czy jeśli to jej pies to czy ją rozpozna:roll:
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Powinien :). Przyjęło się mówić, że Akita to symbol psiej wierności. Znana jest historia psa Hachiko, który po śmierci swego pana jeszcze prawie przez 10 lat (do swojej śmierci) dzień w dzień przychodził na dworzec, na który odprowadzał swego pana. Czekał z nadzieją, że go tam spotka.........
ewajanka Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Kacedy napisał(a):Powinien :). Przyjęło się mówić, że Akita to symbol psiej wierności. Znana jest historia psa Hachiko, który po śmierci swego pana jeszcze prawie przez 10 lat (do swojej śmierci) dzień w dzień przychodził na dworzec, na który odprowadzał swego pana. Czekał z nadzieją, że go tam spotka......... :-(Nie ma jak psia miłość. Jakies wieści :cool3:
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Jeszcze nic nie wiem, trzymam kciuki! Wczoraj jak rozmawiałam z tą Panią to widać było, że bardzo mocno była związana ze swoim psem i jestem przekonana, że jeśli to jej pies to zrobi wszystko, aby go odzyskać.
Hotel KADIF Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Ale iskrzy na wątku od niepewności!!! :roll: Trzymamy kciuki :thumbs:!!!!!
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Niom :), ale tak sobie tłumaczę wgapiając się w wątek w oczekiwaniu na nowe posty, że może brak wieści przez tak długi czas to dobry znak. Znak, że tam na miejscu dziewczyny walczą o psa- bo to ten poszukiwany........
Hotel KADIF Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Kacedy napisał(a):Niom :), ale tak sobie tłumaczę wgapiając się w wątek w oczekiwaniu na nowe posty, że może brak wieści przez tak długi czas to dobry znak. Znak, że tam na miejscu dziewczyny walczą o psa- bo to ten poszukiwany........ Ja też nie mogę się doczekać wiadomości!!! :roll: I mam nadzieję podobnie jak Ty, że to ten piesio....
Cekinka13* Posted July 17, 2008 Author Posted July 17, 2008 Na przystanku podjechały po mnie panie, którym zaginęła akita. Pojechałyśmy na osiedle i nigdzie nie mogłyśmy go znaleźć. W końcu go spotkałyśmy, jak koczował przed kojcem z sukami z cieczką. Pierwsza reakcja pań: tak, to ten pies! Tak, tak, nie mamy wątpliwości, na napewno to jest ten pies, na pewno to on! Akita po dłuższym namyśle zaczął machać energcznie ogonkiem, jakby przypomniał sobie swoich właścicieli. Im dlużej mu się przyglądały, tym bardziej utwierdzały się w przekonaniu, że to ten pies. Panie miały już zabierać go do domu, ale najpierw chciały sprawdzić natuaż w pachwinie. No i wtedy powstał problem - nigdzie tego tatuażu nie było! (ale myślę, że tatuaż mógł się rozmyć, panie nawet mówiły, że rok temu tatuaż był dość słabo widoczny...) Kiedy tak rozmyślałyśmy, czy ta akita to napewno zaginiony pies, z domu wyszła sąsiadka faceta, który jest właścicielem psa. Patrzyła się na nas jak na nienormalnych przez dłuższą chwilę. Później jedna z pań zapytała się jej, czy zna tego psa. Ona odpowiedziała, że zna, że jest to pies sąsiada, który ma go od szczeniaka, że dał za niego 2000 zł. Wtedy mieliśmy już naprawdę poważne wątpliwości, czy to zaginiony czworonóg. Ja uważam, że ta babka mogła coś kręcić. Dom, w którym mieszka właściciel psa jest bardzo zaniedbany, nie wygląda na to, że stać tą rodzinę na zakup psa za taką wysoką cenę. Może facet nauczył tutejszych mieszkańcow, żeby mówili tak ludziom? Potem właścieciel psa zawołał akitę a ta poszła do niego i znikła nam z oczu (słyszałam, jak przed tym incydentem sąsiadka gadała przez telefon: przyłaź szybko, jacyś obcy ludzie chcą ukraść ci psa!!!) Panie stały w milczeniu przez dłuższą chwilę zniechęcone faktem, iż nie odnalazły swojego ukochanego pupilka... Powiedziałam im, że jest mi bardzo przykro i poszłam do domu. Z oddali zobaczyłam, że zaczęły z kimś rozmawiać, niestety nie wiem z kim, jak ta rozmowa wyglądała oraz czym się zakończyła. Jeśli chodzi o samego psa... Miał tysiąc kleszczy i był osowiały. Obawiam się, że mógł złapać coś od tego ścierwa. Obawiam się rownież, że choroba zostanie zlekceważona lub niezauważona przez właścicieli akity. Nie zostawię tak tego - jeżeli pies nadal będzie latał samopas i nie zostanie wyleczony - podjeżdżamy w nocy autem i zabieramy psa do hoteliku. Szlag by to wszystko trafił!!! :flaming:
ewajanka Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Cała ta sytuacja jak dla mnie jest trochę dziwna:shake:
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Jeśli facet kupił psa za 2000 zł to pies na pewno jest rodowodowy. Moim zdaniem nie ma innego wyjścia jak wizyta u tego pana osób, które mogą od niego wyegzekwować dokumenty psa (metryczka, książeczka zdrowia). I wtedy będzie wszystko jasne, czy jest właścicielem psa, czy kłamie.
Doda_ Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Moze jednak to pies tej pani ?? Cekinko a czy ta akita do ciebie też podchodzi i merda ogonem? No tak kacedy ma calkiem racje, trzeba to sprawdzic.
Cekinka13* Posted July 17, 2008 Author Posted July 17, 2008 Doda, on do mnie jeszcze nigdy nie zamerdał ogonem, czasem nawet warczy! Myślę, że z tym zobaczeniem metryczki to bardzo dobry pomysł. Tylko kto to na nim wymusi? Może DIF, ona ma jakieś papiery wolontariuszki? Oooo, albo możemy nasłać tam kogoś "zainteresowanego" akitą jako psem-reproduktorem!
Doda_ Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 a emir nie moglaby do nich pojechac? jesli pies na ciebie warczy, a na ta pania merdal ogonem, to napewno jest tej pani! i te panie normalnie odjehcaly do domu? nie poprosily 'wlasciciela' zeby pokazal papierki psa?
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Słuchajcie, jeśli te Panie jeszcze tam zostały i z kimś rozmawiały to może nadal próbują zawalczyć o psa. Ja je uprzedzałam, że łatwo nie będzie i żeby się przygotowały, że być może będą musiały odbierać psa(jeśli jest ich) w asyście "przedstawiciela prawa". Myślę zatem, że trzeba jeszcze poczekać- ja się skontaktuję po południu z nimi i zapytam jak się to wszystko zakończyło. Teraz dzwoniłam, ale nikt nie odbiera telefonu.
Cekinka13* Posted July 17, 2008 Author Posted July 17, 2008 Kacedy, kontaktowałaś się już z paniami? Jeśli dopiero będziesz dzwoniła, to zapytaj proszę przy okazji czy nie mają zdjęć zaginionej akity, wtedy można było by porównać umaszczenia.
MaJa 75 Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Jak dla mnie to trochę dziwne. Wyobrażacie sobie mieć problemy z rozpoznaniem własnego psa? Rozumiem, że patrząc na zdjęcie można być pewnym w 95%, ale na żywo? No chyba, że zginął jak był szczeniakiem :placz: Jeśli to pies za 2000 zł to musi mieć rodowód. Trzeba zażądać od faceta okazania dokumentów.
Cekinka13* Posted July 17, 2008 Author Posted July 17, 2008 Maju, one nie widziały go rok... Poza tym to rasowy pies, a psów określonej rasy może być bardzo dużo, nie różnią się one zazwyczaj znacząco wyglądem, charakter też często mają bardzo zbliżony.
Doda_ Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 trzeba tam isc i poprosic zeby facet pokazal papierki psa.. jesli kupil za 2 tys - dziewczyny maja racje - pies napewno ma rodowód. Cekinka ty nie mozesz tam isc, musi to zrobic emir albo DIF..
MaJa 75 Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 No co Ty, ja bym mojego Julka ONkna poznała za 100 lat wśród miliona. Od razu bez mgnienia oka. I myślę, że Julek posikałby się z radości:lol:
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Cekinka13* napisał(a):Kacedy, kontaktowałaś się już z paniami? Jeśli dopiero będziesz dzwoniła, to zapytaj proszę przy okazji czy nie mają zdjęć zaginionej akity, wtedy można było by porównać umaszczenia. Więc tak: Pani zadzwoniła sama do mnie. Powiedziała, że ten pies jest łudząco podobny do ich psa, ale niestety ten nie ma tatuażu w pachwinie, więc to nie on. Mówiła, że sprawdzała obydwie pachwiny i nie ma nawet śladu po tatuażu. Wyciągnęła mu kilka kleszczy z uszu i znad oka i pogłaskała. To wszystko, co może zrobić teraz, bo pomimo, że strasznie jej go żal to przecież gdyby go zabrała byłaby to kradzież. Ja ją rozumiem, że nie chce ryzykować. Zapytałam zatem, czy byłaby zainteresowana jego adopcją jeśli udałoby się facetowi psa odebrać. Nie określiła się jednoznacznie na "tak" ponieważ cały czas ma nadzieję, że odnajdzie swojego psa, a konkretnie sukę (bo jej była suka, a pies był siostry- stąd też być może niepewność w rozpoznaniu tego psa i konieczność potwierdzenia identyfikacji w tatuażu). Ale....po kilku minutach zastanowienia Pani stwierdziła, że jeśli odnajdzie się jej sunia to będzie miała dwie akity w ogrodzie :). Prosiła, żeby do niej zadzwonić jak już "odbierzemy" psa. Nie traktuję tej deklaracji na 100 %, ale jest to zawsze jakieś światełko w tunelu. Myślę zatem, że trzeba się teraz skupić na prawnym odebraniu psa i przetransportowaniu go do DT (hoteliku), gdzie będzie mógł spokojnie i bezpiecznie poczekać na nowy dom. Może byłaby szansa, żeby przebadał go wet. Jeśli pies ma tyle kleszczy to może mieć i babeszje :( Pies ma na imię Vito. Jeśli chodzi o zdjęcia zaginionego psa Pani- tak, obiecała przesłać. Jak tylko otrzymam wstawię tutaj na wątek żebyśmy mogli porównać. I jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia, jeśli facet kupił psa za taką kwotę to tak jak pisałam- najprawdopodobniej pies jest rodowodowy. A jako taki powinien mieć tatuaż. Jeśli nie w pachwinie to w uchu. I jeśli już wszystkie drogi do odebrania psa tym ludziom zawiodą - można po tatuażu dojść do hodowcy i zawiadomić go w jakich warunkach jego wychowanek żyje.
Cekinka13* Posted July 17, 2008 Author Posted July 17, 2008 Super, mam nadzieję, że pani zdecyduje się w 100% na adopcję tej akity! :multi: Teraz "tylko" trzeba odebrać psa i mieć pod reką hotelik oraz transport do niego... To co robimy?
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 No tu już jest potrzebna "uprawniona" organizacja. "Akity w Potrzebie" takową nie są. Nie jesteśmy jeszcze fundacją, a jedynie kilkoma "nawiedzonymi" osobami fizycznymi (prywatnymi). Stąd ja tutaj żadnym prawomocnym papierem upoważniającym mnie do kontroli nie jestem w stanie póki co temu panu przed nosem zamachać. DIF proponowała akcję i myślę, że powinnyśmy tutaj poczekać na Jej wypowiedź.
MaJa 75 Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 Sama nie wiem co teraz. Miałam nadzieję na inny koniec. Wygląda na to, że ci ludzie nie zrzekną się psa. Po dzisiejszej akcji mogą to zrobić nawet dla samej przekory. Oczywiście można spróbować jeszcze raz z nimi porozmawiać - czy DIF nie deklarowała w tej sprawie pomocy;) ? Jeśli się nie uda, pozostaje wykupienie.
Kacedy Posted July 17, 2008 Posted July 17, 2008 A ja cały czas jestem przekonana, że to nie jest ich pies "od szczeniaka". Fakt, że nie jest to pies tej Pani nie jest jednoznaczny z tym, że jest ich. I cały czas mam jakieś podświadome przekonanie, że należy tych ludzi "wylegitymować" z papierów (metryczka, książeczka zdrowia).
Recommended Posts