Jump to content
Dogomania

Pomocy!!!! Nowe Fakty, Wlascicielka- Oszustka


Recommended Posts

Posted

ale wywiad też nic nie daje, w żaden sposób jej nie chroni. Ba, posunę się do stwierdzenia że to papierek stwierdzający jej niekompetencję 'oddaję bo się boje'.
Dla mnie psi fryzjer,opiekun,wet i szkoleniowiec musi wziąć pod uwagę że coś stać się może.
Po za tym jeżeli waga psa nie jest normalna, jest odwodniony itd to papierek będzie gwoździem do trumny i to nie właścicielki a opiekunki - nie tylko psem nie umiała się zająć ale doprowadziła do pogorszenia stanu zdrowia.
Zdecydowanie lepiej widziałabym próby porozumienia się z właścicielką i załatwienia całej sprawy bez udziału sądu.

  • Replies 144
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wandko napisał(a):
Pewnie wzięłaś jakieś pieniądze za to, że przetrzymasz ją u siebie. Trzeba w takim razie zrezygnować z tej kasy, odwieź ją do hotelu dla psów, tam opłać tymi pieniędzmi jej pobyt i będzie po kłopocie. W hotelu będą wiedzieli jak sobie z nią poradzić, po prostu zamkną ją w oddzielnym boksie.


Pienidzy jeszcze nie dostalam ,mialam dostac po powrocie wlascicielki, i nie chodzi tu zupelnie o pieniadze o jakis zwrot itp, 3 tygodnie zycia w strachu we wlasnym mieszkaniu nie jest warte zadnych pieniedzy!!!

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
ja TD i alf i bet nie uznaję, zwłaszcza że guru Fisher sam się z tego wycofał przez co jest mało wiarygodny.

Szczerze mówiąc prawo mnie mało interesuje - gdyby to dotyczyło mojego psa wypatroszyłabym petsitterkę, przeczołgała przez sądy najpierw upewniając się że wygram i opisała wszystko na paru forach. Nie ma litości jeżeli chodzi o zdrowie fizyczne i psychiczne mojego zwierzątka.

btw mój pies też by sterroryzował człowieka jeżeli ten dałby się zastraszyć, masa psów tak zrobi bo pies żyje tak jak mu wygodnie i granice wyznacza się od razu, później jest ciężko.
Su jest taka jak ja - jeżeli widzi okazję to zrobi wszystko żeby wyszło na jej. :diabloti:

to że wet napiszę opinię nie udowodni że pies był agresywny i terroryzował opiekunkę.



Wez pod uwage ze pies byl inaczej przedstawiony przez wlascicielke niz jest w rzeczywistosci, gdyby powiedziala ze pies moze (nie tyle ze jest ale moze byc) byc agresywny nie podjelabym sie tej opieki, wiec tak naprawde wlascicielka pierwsza tu zlamala umowe. Poza tym chyba nikt nie bylby zachwycony jezeli duzy pies rzucal by sie na niego z zebami...strach jest w tym momencie normalna reakcja. Bardzo bronisz wlascicielki- ok ja tez zawinilam. A gdyby pies pogryzl mnie naprawde powaznie, co wtedy? Wtedy ja mialabym wypatroszyc wlascicielke i przeczolgac przez sady....

Posted

Widze ze zainteresowanie jest spore tematem, jeszcze raz zaznaczam ze nie zostalam uprzedzona ze pies moze byc agresywny. W profilu mam zaznaczone ze nie opiekuje sie psami agresywnymi, a to ze duzy to nie idzie wcale w parze z agresywnym! Pp tym jak pierwszy raz Sunia chwycila mnie za reke powiedzialam wlascicielce ze ma 2 dni na zabranie psa inaczej bede musiala oddac psa do hotelu, wlascicielka zagrozila policja, powiadomieniem mojej uczelni (!?) i naglosnieniem sprawy jak sie tylko da i popsuciem mi reputacji. Nigdy wczesniej nie mialam problemow z zadnym psem. Ogolnie postanowilam psa nie oddawac nigdzie bo nie mam ochoty na jakies ciaganiny po sadach. Podeszlam do niej bardzo stanowczo i wydaje mi sie ze ja zdominowalam, przynajmniej przestala sie na mnie rzucac i nabrala zaufania, sama przychodzi do mnie zeby ja glaskac czego na poczatku nie robila w ogole. Nie jestem osoba ktora zle opiekuje sie zwierzatami, zawsze starlam sie zapewnic im jak najlepsze warunki w tak trudnym okresie jakim jest wyjazd wlasciciela. Nie robie z siebie ofiary ale to ja zostalam oszukana...tyle. Nauczka na przyszlosc ze nalezy podpisywac umowy, chociaz wczesniej nigdy nie mialam zadnych problemow zarowno z psami jak i wlascicielami.

Posted

Siemionka poprosiła o radę. Czy naprawdę nikt nie ma pomysłu jak pomóc Siemionce? Fakt że szkoda, że nie spisała umowy. Ale tez faktem jest, że metoda "kowal zawinił , Cygana powiesili" jest poniekąd cechą narodową w tym kraju. Zanim więc zaczniemy temat zmieniać na "Wieszanie Siemionki" proszę wziąć pod uwagę, proponuję przyjąć do wiadomości, że:


  • jestem jedną z paru osób, będącą w stanie potwierdzić, że Siemionka jest bardzo odpowiedzialną opiekunką
  • Siemionka ma na swoim koncie "garść psiaków" po przejściach, o których wiem i wiedzą inni z dogo. Te psiaki są w nowych wspaniałych domach.
  • Był wśród nich m.in. niewidomy piesek, mający tak potężne ciśnienie w oczach, że ból rozwalał mu głowę. Siemionka sumiennie stosowała zalecone leczenie. Psiak u niej nabrał ponownie wiary w człowieka i stał się super przytulakiem. Podobnie było z innymi psami. Wszystkie po przejściach, długim pobycie w schronach, niektóre maltretowane przez "właścicieli".
  • Jeżeli nie miałabym co zrobić ze swoim jamolkiem np w czasie pobytu w szpitalu to Siemionka jest osobą którą w 100% biorę pod uwagę. Mój jamnik jest psem specjalnej troski, ma padaczkę.
  • Siemionka skromnie tu nie mówi, ale ja wiem że można przyjąć, że ma poniekąd profesjonalną wiedzę w temacie opieki na zwierzętami. Będzie chciała to wyjaśni, nie to uwierzcie że tak jest. A błędem jest to że nadmiernie zaufała, nie spisując umowy. Szczerze mówiąc na petsitter.pl powinno być więcej o takich sytuacjach.
Ciotki litości. Jeżeli któraś z Was ma pomysł jak dziewczynie pomóc, to spróbujcie to zrobić. Nie bawmy się w sędziów. To nie jest pożalsięboże właściciel, który zwraca psa bo ma 5 cm za dużo, bo nie ten odcień bieli, bo z nagła występująca po latach alergia itp bzdety. To jest odpowiedzialna osoba, mająca na swoim koncie wiele psów. Przypomnę - psów po przejściach, a więc mających absolutne prawo mieć niespodziewane reakcje. I to jest do udokumentowania. Konia z rzędem osobie która nigdy nie miałą w życiu sytuacji gdy czegoś nie przewidziała. Ktoś kto postępuje rzetelnie jak Siemionka, nie dopuszcza myśli że inna osoba mogła (przepraszam za slang) [SIZE=2]wsadzić ją na konia. Dlatego zaufała, tym bardziej że do tej pory nigdy się nie spotkała z problemem. A ja osobiście nie wierzę, zwyczajnie nie wierzę, że właścicielka nie znała takich reakcji psiaka. Proste jak budowa cepa.

Jest zwierzęciem nocnym; dzień spędza w chłodnych norach. Żywi się chrząszczami, szarańczakami, poluje na ptaki i gryzonie.
Może tu leży problem, ostatnie dni były bardzo duszne i ciężkie. Ale to właścicielka powinna dla dobra psa uświadomić. Chyba że - co prawdopodobne - że sama nie wie, a wiadomo trzeba pokazać się w środowisku z oryginalnym pieskiem.

Dodam, że jeżeli zaistnieje konieczność na pewno Siemionka może liczyć na potwierdzenie z mojej (a wiem że nie jestem jedna) strony, faktu że jest odpowiedzialną osobą. Są zdjęcia, dokumenty.

To co Ciotki mamy pomysł na pomaganie, a nie na wieszanie?

Posted

wieszanie, wieszaniem ale pies przy właścicielu może zachowywać się inaczej niż przy osobie która dała się zastraszyć. Z mojego psa jest kawał cholery ale ja chodzę cała, właścicielka tamtego psa pewnie też więc nie widziała powodu żeby informować. Choć może być druga opcja 'znalazłam frajerkę która zajmie się moim agresywnym psem kiedy ja będę się wczasować'. Jeżeli to ta druga opcja to wtedy Siemionka może czołgać tamtą za brak informacji, choć nie wiem czy jej się uda jeżeli nie ma umowy.

Gdyby Cię pogryzł to wciąż Twoja winą - moim zdaniem, ale ja nie wierzę w to że pies gryzie bez powodu.
Tak jak nie wierzę w TD, owszem słownictwo z niej bywa przydatne do wyjaśnienia sytuacji, ubrania jej w słowa ale dla mnie ma się nijak do szkolenia. Żaden władca nie będzie rządził bez zgody rządzonych a szacunku/posłuchu/chęci pracy siłą i 'dominowaniem' nie zdobędziesz. A dominowanie takiego psa może skończyć się tragicznie - nie będzie miał oporów żeby zrobić krzywdę jeżeli już ugryzł.

Posted

[quote name='Isadora7']Siemionka poprosiła o radę. Czy naprawdę nikt nie ma pomysłu jak pomóc Siemionce? [....................]
To co Ciotki mamy pomysł na pomaganie, a nie na wieszanie?
Przeciez nikt nie ma ochoty jej wieszać i juz napisano co moze zrobić. Wybór ma skromny:
Moze pozwolić sie zeżreć albo wyeksmitowac pikusia z honorami.

Reszta to dywagacje nad ewentualnymi skutkami eksmisji. Poniewaz Siemionki nie chroni zadna umowa a nie ma ani swiadków ani odgryzionej reki, wiec ma przechlapane. I nie chodzi o to czy właścicielka ma racje. Ona ma niestety prawo za sobą a w dodatku jak zechce dziewczyne przeczołgac po sadach, to moze mieć zaswiadczenie od weta o niezwykłej łagodności swojej 8-letniej suni. I nawet gdyby Siemionka miała odgryzinoą rękę to musi brac to pod uwagę.

A ja osobiście nie wierzę, zwyczajnie nie wierzę, że właścicielka nie znała takich reakcji psiaka. Proste jak budowa cepa.
Chyba nikt w to nie wierzy ale to niestety nie ma znaczenia. :roll:

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Żaden władca nie będzie rządził bez zgody rządzonych a szacunku/posłuchu/chęci pracy siłą i 'dominowaniem' nie zdobędziesz.


O, to, to! Napisz o tym w Administracji :evil_lol:
Sorry za offa, już uciekam ;)

Posted

[quote name='puli']Przeciez nikt nie ma ochoty jej wieszać i juz napisano co moze zrobić. Wybór ma skromny:
Moze pozwolić sie zeżreć albo wyeksmitowac pikusia z honorami.

Reszta to dywagacje nad ewentualnymi skutkami eksmisji. Poniewaz Siemionki nie chroni zadna umowa a nie ma ani swiadków ani odgryzionej reki, wiec ma przechlapane. I nie chodzi o to czy właścicielka ma racje. Ona ma niestety prawo za sobą a w dodatku jak zechce dziewczyne przeczołgac po sadach, to moze mieć zaswiadczenie od weta o niezwykłej łagodności swojej 8-letniej suni. I nawet gdyby Siemionka miała odgryzinoą rękę to musi brac to pod uwagę.

Prawo jest takim tworem że obowiązuje w dwie strony. Fakt, że róznie z tym bywa, ale na tym etapie zależy od Siemionki czy da radę i konsekwentnie będzie szła dobrą drogą. Pozwolę sobie zacytować osobę która ma podstawy na jakich opiera się w tej wypowiedzi. Na dogo jest, ale nie udziela się:

Dziewczyna powinna zgłosić się do właść rej. komendy Policji - w obecności policjanta porozmawiać z właścicielką , wyjaśnic sprawę policjantowi i co ważne porosić o pomoc w przewiezieniu pas do hotelu - dupochron zapewniony - a o zwracaniu kosztów przez nią - zapomnij.
I teraz od Siemionki zależy czy zechce pójść tą drogą. Drogą prawa, które chroni nie tylko właścicielkę ale i Siemionkę. Siemionka też jest na prawie, musi w to uwierzyć, bo tak jest. A to, że mamy przykłady że różnie bywa, to z naszej winy. Dlatego że odpuszczamy. Dlatego że nie reagujemy np jak chłop babę okłada bo nie wypada sie do rodziny wtrącać. Dlatego że nie widzimy koło własnego nosa krzywdy. Dopiero jak denata w czarnej folii wynoszą, jak rozwiną taśmy wokół miejsca zdarzenia, pchamy twarze do kamery, mikrofonu. I gadamy, opowiadamy, no i machamy rączką jak kamerka na nas najeżdża. Czas sobie uświadomić, a Siemionka musi w to uwierzyć, że nie jest pozbawiona praw.

[quote name='puli']
Chyba nikt w to nie wierzy ale to niestety nie ma znaczenia. :roll:

Ma znaczenie, nawet nie wiesz jak bardzo.

kwasek BINGO

:]

Posted

Isadora, policjant obecny przy rozmowie to moze niezły pomysł ale w dalszym ciagu nie ma żadnego dowodu na agresje psa.
Każdy moze iśc na policje i powiedziec prawde lub naopowiadac bzdur.
Włascicielka powie ze Siemionka nie umiała sie psem zająć i tyle.

Posted

[quote name='puli']Isadora, policjant obecny przy rozmowie to moze niezły pomysł ale w dalszym ciagu nie ma żadnego dowodu na agresje psa.
Każdy moze iśc na policje i powiedziec prawde lub naopowiadac bzdur.
Włascicielka powie ze Siemionka nie umiała sie psem zająć i tyle.

Czyli wracamy do ogólnie przyjętej normy. Nie idziemy, nie walczymy bo i tak... blablabla. Bo ktos i tak bblablabla? Tak? Jaśnie pan policjant ma obowiązek przyjąć zgłoszenie. I to siemionka musi wiedzieć. Nawet jeżeli jest totalnie, pozornie bzdurne. I nawet zakładając że policjant oleje, bo nie ma dowodu, to zgłoszenie jest. I gdyby coś się stało (nawet zadrapanie) to w tym momencie w d... dostaje również policjant. Jego zasrannym obowiązkiem jest przyjąc zgłoszenie, po prostu przyjąć. Proste jak rogal. A wierz mi znam ten problem z autopsji. Raz kiedyś dałam się spławić krawężnikowi siedzącemu na dyżurce. Ktoś mi podpowiedział. I przy kolejnym podejściu nie dałam sobie wcisnąć: proszę najpierw obdukcję, metrykę i bógwieco. Powiedziałam: ok tylko najpierw w tej mądrej księdze proszę wpisać że byłam dnia tego i tego i zgłosiłam że... blablabla.

Tak tak czekajmy nie reagujmy, bo po co. Bo i tak nic z tego. Jak to wieszcz powiedział "A to Polska właśnie".

Posted

zadrapanie, pogryzienie - ryzyko związane i wkalkulowane w pracę. Jakoś nie zauważyłam żeby groomer leciał na policję jak go pies upierdzieli, albo wet obdukcję robił.
Dupochronu nie widzę w policji. Pies nie musi (może,ale nie musi) się tak zachowywać w domu - właścicielka mogła znaleść na niego sposób. Moj pies jest idealnym przykładem - jeżeli miałaby okazję steroryzować kogoś to by to zrobiła, ponieważ ja jestem kawał większej cholery ze mną się tak nie bawi:diabloti:
Jeżeli dupochron to dla mnie bo nie wiem co na to sąd papierek od kogoś kto psychikę psa może ocenić - behawiorysta?, plus zaświadczenie o stanie zdrowia od weta plus zgłoszenia na policji i dopiero ewentualny hotel.

Posted

[quote name='Isadora7']Czyli wracamy do ogólnie przyjętej normy. Nie idziemy, nie walczymy bo i tak... blablabla.
[..................]
Tak tak czekajmy nie reagujmy, bo po co. Bo i tak nic z tego. Jak to wieszcz powiedział "A to Polska właśnie".
:crazyeye:
Nie rozumiem tego postu.
Nie wiem kto to "my wracamy", nie wiem czy blabla czy norma czy walczymy czy wieszcz.

Podpowiedziano juz Siemionce mozliwe wyjścia z sytuacji. Rzeczowo i logicznie rozwazamy ewentualne skutki decyzji o przeniesieniu psa. Zastanawiamy sie na wszelki wypadek czy i jak moze jej zaszkodzić włascicielka (moze sie okazac ze gdy wróci nie bedzie miała zamiaru wszczynac żadnych "akcji odwetowych").

Wydaje mi sie że nawoływanie do walki z wieszczem na ustach nie zmienia faktu że nie ma dowodu na agresje psa.
Owszem, Siemionka moze sie sama podrapac i nawet pogryźć po czym pójść na policje i do weta. To tez jest jakies wyjście.

Władczyni - dokładnie tak.

Posted

[quote name='WŁADCZYNI']zadrapanie, pogryzienie - ryzyko związane i wkalkulowane w pracę. Jakoś nie zauważyłam żeby groomer leciał na policję jak go pies upierdzieli, albo wet obdukcję robił.
Dupochronu nie widzę w policji. Pies nie musi (może,ale nie musi) się tak zachowywać w domu - właścicielka mogła znaleść na niego sposób. Moj pies jest idealnym przykładem - jeżeli miałaby okazję steroryzować kogoś to by to zrobiła, ponieważ ja jestem kawał większej cholery ze mną się tak nie bawi:diabloti:
Jeżeli dupochron to dla mnie bo nie wiem co na to sąd papierek od kogoś kto psychikę psa może ocenić - behawiorysta?, plus zaświadczenie o stanie zdrowia od weta plus zgłoszenia na policji i dopiero ewentualny hotel.

Jasne, murarz też ma wkalkulowane w prace spadanie z rusztowań. I co ma nie dochodzić swoich praw? Zgadzam się że pies może ale nie musi tak się zachowaywać. Ale w związku z tym siemionka ma machnąć ręką? Rozumiem tez że Twój pies jest jedynie słuszną wykładnią, bo mówisz o tym kolejny raz. Wydawało mi się że dok każdego trzeba podejść indywidualnie. Ale może się mylę. Na szczęście nie jestem nieomylna.

[quote name='puli']:crazyeye:
Nie rozumiem tego postu.
Nie wiem kto to "my wracamy", nie wiem czy blabla czy norma czy walczymy czy wieszcz.

No to jest problem.


[quote name='puli']:crazyeye:
Podpowiedziano juz Siemionce mozliwe wyjścia z sytuacji. Rzeczowo i logicznie rozwazamy ewentualne skutki decyzji o przeniesieniu psa. Zastanawiamy sie na wszelki wypadek czy i jak moze jej zaszkodzić włascicielka (moze sie okazac ze gdy wróci nie bedzie miała zamiaru wszczynac żadnych "akcji odwetowych").

Wydaje mi sie że nawoływanie do walki z wieszczem na ustach nie zmienia faktu że nie ma dowodu na agresje psa.
Owszem, Siemionka moze sie sama podrapac i nawet pogryźć po czym pójść na policje i do weta. To tez jest jakies wyjście.

[SIZE=2]Ok skoro tak wolisz.... Nie będzie podpowiedzieliśmy tylko podpowiedziano. I to w zasadzie jest zgodne z faktami. Bo istotnie podpowiedziano jednostkowo, ale i poniekąd powieszono prawie bez wyroku.
Sens nawoływania "z wieszczem na ustach" jest nie mniejszy od sensu wmawiania Siemionce jej winy i tego że prawo leży tylko po stronie właścicielki.


rozwazamy ewentualne skutki decyzji o przeniesieniu psa.
Tylko pytanie PO CO? Siemionka prosiła o poradę CO MA ZROBIĆ? Rzeczowo i logicznie. Dla przypomnienia:
Blagam POMOCY!!! Co moge w takiesj sytuacji zrobic, bo nie mam zielonego pojecia, Sunia nie moze u mnie zostac a wlascielka nie chce jej odebrac.........


__________________________________

Opowiedzialam wszystko wlasciecielce jaka jest sytuacja a ona to zlekcewazyla i powiedziala ze nie moze zabrac Suni ode mnie bo jest na wczasach w Krynicy i mimo wszystko pies musi zostac u mnie do 27 lipca.
Odcinając się od oceniania z poziomu winy i kary Siemionki spojrzmy na panią właścicielkę. Nie wyobrażam sobie, abym po takim zgłoszeniu siedziała spokojnie. Niezależnie od tego czy pies jest w domu łagodny czy nie jeżeli otrzymałabym zgłoszenie od tymczasowego p opiekuna uznałabym, że sytuacja jest niezdrowa dla pupila.
_________________________


Siemionka będę dzwonić do ciebie jakoś jutro powiem co dalej masz zrobić. Skorzystasz jak zechcesz.

Guest Msand
Posted

Isadora7 napisał(a):
Siemionka poprosiła o radę. Czy naprawdę nikt nie ma pomysłu jak pomóc Siemionce?


W kilku postach jak najbardziej taką radę dostała i prosze nie brac na równowaznię moich wypowiedzi i władczyni.

Przekazałam z własnej perspektywy "metodykę" umieszczenia psa w ośrodku zastępczym PONIEWAŻ NIE LICYTUJĘ SIĘ ZE STRACHEM I MOZLIWYMI KONSEKWENCJAMI POGRYZIEŃ.

Lilith obeznana w kwestii prawa cywilnego przytoczyła konkretny artykuł - jaki może miec zastosowanie w tym przypadku. Mówimy o przechowaniu czyjegoś mienia. Siemionka się tego podjęła i w związku z okolicznościami w jakich się znalazła tego przechowu na mocy umowy ustnej dokonac nie może. Ten sam artykuł dopuszcza "uzasadnione okoliczności". Tymi uzasadnionymi okolicznościami jest: STRACH i NIEUMIEJĘTNOŚĆ PORADZENIA SOBIE Z PSEM WYKAZUJĄCYM OBJAWY DOMINACJI / AGRESJI z czym człowiek radzić sobie nie MUSI!!!

Jedynym dla mnie logicznym rozwiązaniem z mozliwością potwierdzenia ruchów - nie przekraczających litery prawa i wykazania zaniedbań jest:
- przekazanie psa do ośrodka zastępczego - jakim jest hotel dla psa - zanim tam skierowany zostanie RADZĘ zgłosić się do weterynarza celem:
1. ustalenia kondycji psa;
2. przekazania celu wizyty - tzn. "z psem sobie nie radzę, w domu dochodzi do tego i do tego, prosze o wystawienie pańskiej opinii celem poświadczenia, że pomocy szukam". Bo dla mnie jest dowodem pismo w stylu: "dnia tego i tego zgłosiła się do mnie pani celem ustalenia stanu fizycznego psa przed oddaniem psa do hotelu. Stwierdzam bla, bla, bla. Opiekun twierdzi, że pies zachowuję się następująco: bla, bla, bla - nad czym nie może zapanowac i obawia się o własne bezpieczeństwo."
I dziękuję.
3. dzwoni do właścicielki psa - celem poinformowania o zmainie miejsca pobytu psa z tyt. strachu przed psem.
4. kieruje psa do hotelu z kopią pisma do weta. I od tego momentu tego psa monitoruje - tzn. odwiedza, pyta o wraunki / zachowanie, etc. Przekazuje właścicielce.
5. stara się ugodowo z właścicielem psa ustalić formę płatności.
6. jesli nie - przed sc ma możkliwość wykazania własnych działań.

WSZYSTKO W TEMACIE postępowania

Jeżeli idzie o przyszłe działania - moja rada:
UNIKAĆ TAKICH SYTUACJI - A TAKIM ELEMENTEM JEST KAŻDORAZOWE SPISYWANIE UMOWY PISEMNEJ BĘDĄCEJ ZABEZPIECZENIEM INTERSÓW OBU STRON. Reguluje to KODEKS CYWILNY.

Posted

Istotnie moja wypowiedź była nieścisła, jako że faktycznie sa konkretne, rzeczowe i logiczne wypowiedzi twoje i Lilith. Myślę, że na tym etapie Siemionka już może coś zadziałać.

Guest Msand
Posted

To w kwestii włąsnego RWD.

Natomiast dla ratowania wierunku "firmy"... postąpiłabym następująco:

podczas informowania właściciela psa o zmianie jego miejsca pobytu, bardzo grzecznie powiedziałabym, że podejmę się poniesienia np. połowy kosztów za przechów psa w hotelu (jako, że świadcząc usługę - nie wkalkulowałam możliwości - ZMAINY ZACHOWANIA PSA, NAD KTÓRYM ZAPANOWAC NIE MOGĘ - a wynika to z braku wcześniejszych - podobnych doświaczeń). Za niedogodności przepraszam. Staram się, żeby odbyło się do bez uszczerbku dla nas wszystkich zainteresowanych: psa, właściciela psa i mojego bezpieczeństwa.

Niestety świaczenie usług wiąze się z nadaniem sobie "wizytówki". Zarówno siemionka jak i właściciel psa są SUBIEKTYWNI.

Dla załagodzenia konfliktu i eliminacji możliwych konsekwencji - PRZYJĘŁABYM TAKI WŁAŚNIIE TRYB POSTĘPOWANIA.

Posted

Dziekuje wszystkim za rady, zwlaszcza czysto prawne. Chyba nie zdecuduje sie psa oddac dlatego ze wtedy rozpetam IIIwojne swiatowa z wlascicielka i zdaje sobie z tego sprawe, nie mam zamiaru ciagac sie po sadach, bo nie mam na to ani czasu ani ochoty, troche zdazylam juz poznac Pania Suni i wiem ze nie odpusci sobie tego co mi zapowiedziala gdybym umiescila psa w hotelu. Narazie sytuacja jest opanowana i pies sie uspokoil, jezeli -odpukac- cos pies by mi zrobil babka mi sie nie wyplaci....

Posted

Mam nadzieję, będzie ok i wytrwasz. Natomiast już teraz opracuj sobie sensowny wzór umowy. Wydaje mi się również, ze na tym wszym portalu powinno być coś na kształt dogomaniackich "czarnych kwiatków".

Posted

człowiek pracujący na rusztowaniu bierzę pod uwagę to że może spaść i dlatego ma umowę oraz ubezpieczenie.
Ma do wyboru albo przemęczyć się z psem, albo nad nim zapanować, albo go oddać. Nie ma wyjścia idealnego, zwłaszcza że właścicielka psa robi piekło przez telefon.
Piszę o moim psie bo jest pasującym przykładem, nie chcesz nie czytaj ale JEST możliwość że właścicielka psa sobie z nim radzi, pies nie musi respektować poleceń obcej osoby ani być miłym pieszczoszkiem dla obcego człowieka.
Jeżeli człowiek podejmuje się opieki nad psami to musi sobie z nimi radzić, zwłaszcza że nie ma umowy, nie ma żadnego zabezpieczenia. To jak wspinaczka na skałki bez zabezpieczeń 'bo zawsze wszystko było ok', szkoda że lądowanie będzie bolesne.

Posted

Isadora7 napisał(a):
Mam nadzieję, będzie ok i wytrwasz. Natomiast już teraz opracuj sobie sensowny wzór umowy. Wydaje mi się również, ze na tym wszym portalu powinno być coś na kształt dogomaniackich "czarnych kwiatków".


Wlasnie musze cos sensownego sklecic =] Oczywiscie Erazm zwolniona z umowy :cool1:
Niestety nie ma czegos takiego jak czarne kwiatki, tylko mi moze wlascicielka wystawic opinie-komentarz

Posted

[quote name='siemionka']Wlasnie musze cos sensownego sklecic =] Oczywiscie Erazm zwolniona z umowy :cool1:
Niestety nie ma czegos takiego jak czarne kwiatki, tylko mi może wlascicielka wystawic opinie-komentarz

Ciotki macie jakiś pomysł co powinna umowa zawierać?
Już dałyście parę dobrych pomysłów. Lilith, Msand - szczerze mówiąc liczę na was, że i teraz pomożecie.

A nie można właścicielowi tego portalu zaproponować czegoś takiego? W końcu jeżeli właściciel może wystawić komentarz to w druga stronę powinno też działać.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
pies przy właścicielu może zachowywać się inaczej niż przy osobie która dała się zastraszyć. Z mojego psa jest kawał cholery ale ja chodzę cała, właścicielka tamtego psa pewnie też więc nie widziała powodu żeby informować.


Nie wierze ze wlascicielka nie wiedziala o agresji psa- a jezeli tak to kiepsko zna wlasnego psa ( pies ma 8 lat a ma go od szczeniaka). Moj pies ktorego mam w Suwalkach i wychowywalam sama od szczeniaka nigdy w zyciu nie zrobilby mi krzywdy ale obcej osobie nie mialby oporow i w takim wypadku znajac swojego psa nie oddalabym go komus do domu, sa hotele gdzie pies agresywny nie stanowi dla nikogo zagrozenia, sprawa jest prosta.
Wladczyni i to ze piszesz ze wlascicielka mogla nie wiedziec o agresji psa jest dla mnie totalna bzdura, owszem do niej nie musialbyc agresywny ale do obcych na pewno!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...