siemionka Posted July 12, 2008 Posted July 12, 2008 Witam POMOCY Bardzo potrzebuje pomocy, bo juz nie wiem co robic Sprawa wyglada tak ze podjelam sie opieki nad 8 letnia suczka pustynnego psa afrykanskiego (czy jakos tak), od roku mniej wiecej opiekuje sie psami u siebie w domu (kontakty przez portal petsitter). Wlasciecielka Suni zostawila mi ja na 3 tygodnie, pierwsze 2 dni byly ok ale pozniej pies zaczal sie na mnie rzucac, nie wpuszcza mnie do pokoju, od 2 dni nic nie je, jak probowalam ja zamknac z innym pokoju to zniczyla mi podloge i drzwi, prawie caly czas musi chodzic w kagancu bo juz chwycila mnie za reke, ale przez to nie moze napic sie kiedy chce, pies jest duzy i budzi respekt zwlaszcza jezeli rzuca sie z zebami. Opowiedzialam wszystko wlasciecielce jaka jest sytuacja a ona to zlekcewazyla i powiedziala ze nie moze zabrac Suni ode mnie bo jest na wczasach w Krynicy i mimo wszystko pies musi zostac u mnie do 27 lipca. Nie spisywalysmy zadnej umowy, umowa jest tylko slowna, ale nie bylo mowy o tym ze pies jest agresywny. Jestem zalamana i zrozpaczona, nie wyobrazam sobie kojenych 2 tygodni mieszkania z psem ktory mnie atakuje, Wlascicielka nie powiedziala ze pies jest agresywny, co lepsze nadal twierdzi ze pies nie jest agresywny. Blagam POMOCY!!! Co moge w takiesj sytuacji zrobic, bo nie mam zielonego pojecia, Sunia nie moze u mnie zostac a wlascielka nie chce jej odebrac......... Quote
wandko Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Pewnie wzięłaś jakieś pieniądze za to, że przetrzymasz ją u siebie. Trzeba w takim razie zrezygnować z tej kasy, odwieź ją do hotelu dla psów, tam opłać tymi pieniędzmi jej pobyt i będzie po kłopocie. W hotelu będą wiedzieli jak sobie z nią poradzić, po prostu zamkną ją w oddzielnym boksie. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Umowa ustan może być wiążąca ... Jednak kwestia sprawowania opieki przez Ciebie i tym samym zastrzeżenia o nieudzielaniu schronienia psom reagującym agresywnie powinna być jasno uregulowana. To jest dla CIebie nauczka, że wykonanie "usługi" wiąże się z pisemnym zapisaniem jej warunków. To po pierwsze. W sytuacji - gdy pies okazuje się być agresywny, a wcześniej nie był - może to być objaw tęsknoty. Jeżeli pies już Cię zdominował i po prostu się go boisz - nie możesz nad nim sparwowac opieki bo właśnie udowodniłaś "kto tu rządzi" i może to się zderzyć z coraz częstszym pokazywaniem zębów, chwytaniem, skakaniem. Moja rada - nie podejmuj się w ogóle takich usług albo nie z psami "dużych" ras. Co ja bym zrobiła ... Prawdopodobnie udałabym się do weterynarza z prośbą o opinię i opisanie sytuacji z jego perspektywy (przy twoim wywiadzie) na papierze. Po czym Udokumentowałabym kolejną rozmowę z właścicielką psa (nagrała) i przedstawiła (przeczytała) dokument z weterynarii, z prośbą o natychmiastowe przybycie. Jeżeli właścicielka odmówi - musisz ją lojalnie uprzedzić, że psa kieujesz natychmiast do schroniska dla zwierząt / hotelu (jesli takie uslugi prowadzi) z namiarami na właścicielką i obciążeniem kosztami pobytu w miejsce docelowym tejże pani. W kwesti postępowania pózniejszego np. na drodze cywilnej - owszem ważnym czynnikiem będzie twoja bezradność w obliczu zdominowania przez psa i lęku przed nim (przede wszystkim masz prawo się bać i chronić własne zdrowie i życie) - nie mniej dla sądu cywilnego FAKT, ze do tego doszło, a ty nie zabezpieczyłas się żadną umową pisemną oraz klauzulami w tejże umowie nt. sprawowania opieki, a poniekąd także "nieudolności" wykonywania opieki nad psami mogącymi stawrzać zagrożenie ze względu na masę i wzrost - możesz zostać zobligowana do zwrotu kosztów. W tej chwili nic innego do glowy mi nie przychodzi. Quote
WŁADCZYNI Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 jakie zdominowała?! Tjaaa doradź jeszcze alpha rolla na dobry początek znajomości tylko niech Siemionka najpierw po pogotowie zadzwoni. Żadnych konfrontacji i prowokowania dla bezpieczeństwa obydwu stron. A czyjegoś psa nie może sobie tak po prostu oddać - umowa ustna wiąże jej ręce bo zgodziłą się na opiekę nad psem zapewne bez zastrzeżenia 'jeżeli będzie agresywny oddam do hotelu'. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):jakie zdominowała?! Tjaaa doradź jeszcze alpha rolla na dobry początek znajomości tylko niech Siemionka najpierw po pogotowie zadzwoni. Żadnych konfrontacji i prowokowania dla bezpieczeństwa obydwu stron. A czyjegoś psa nie może sobie tak po prostu oddać - umowa ustna wiąże jej ręce bo zgodziłą się na opiekę nad psem zapewne bez zastrzeżenia 'jeżeli będzie agresywny oddam do hotelu' ale nie bardzo rozumeim o co chodzi? w kwestii ewentualnego postępowania cywilnego MOŻE BYĆ WIĄŻĄCA - poniekąd jest agrument przeciwko argumentowi. To tyle w tej kwestii. Moje dalsze wywody wiążą się z kolejnym świadczeniem usług i umocowaniem w prawie cywilnym - czyli KC - a tym samym zapisywania konkretnych warunkó takich świadczeń. Dochodzi tylko kwestia rozpatrywania przez sąd cywilny sprawy np. w apsekcie: 1. kosztów przechowu w hotelu - pokrywa właściciel psa, ale ma prawo do zwrotu róznicy kosztów - jesli takie wyjdą w kosztach przechowu świadczonych przez siemionkę a hotelem; 2. kwestia bezpieczeństwa osoby przechowującej gra na ja jej korzyść z zkaresu odpowiedzialności za psa i dalszego postępowania. Siemionka - po prostu usługa to czynność podlegająca uregulowaniu na piśmie, zabezpieczającej dobra obu stron. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 I sorry - jesli ktoś sie boi psa, a podjął się jego przechowu - to NIE MA TAKIEGO PRAWA NA ŚWIECIE, KTÓRY ZMUSZA PRZECHOWUJĄCEGO do igrania z własnym zdrowiem / życiem. Pies wędruje w ręce, które potrafią się nim zająć i tyle. Zwolniona z jakiejkolwiek odpowiedzialności w tym zakresie. Tylko dla własnego RWD po prostu to udokumentować należy. Quote
wandko Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 MSAD, masz absolutnie rację, tylko ja uważam, że to można uprościć. Po prostu od razu oddać do hotelu, a opinię weta, pisemne powiadamianie właścicielki itp realizować równolegle, albo po tych czynnościach. Chodzi o szybkość działania, formalnie ta sprawa jest i tak do wygrania przez Siemionkę. Moralnie naganna, bo podjęła się czynności przeceniając własne siły, ale dalsze postępowanie było w celu minimalizowania szkód. I dlatego musi być szybkie, stwarzające wrażenie działania przymuszonego. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 wandko napisał(a):MSAD, masz absolutnie rację, tylko ja uważam, że to można uprościć. Po prostu od razu oddać do hotelu, a opinię weta, pisemne powiadamianie właścicielki itp realizować równolegle, albo po tych czynnościach. Chodzi o szybkość działania, formalnie ta sprawa jest i tak do wygrania przez Siemionkę. Moralnie naganna, bo podjęła się czynności przeceniając własne siły, ale dalsze postępowanie było w celu minimalizowania szkód. I dlatego musi być szybkie, stwarzające wrażenie działania przymuszonego. oczywiście - tylko RWD - wet jest przy schronisku / hotelu - opinia na piśmie (możemy dopuszczac o dalszym postępowaniu na drodze sądowej - choc wcale tak być nie musi / spór na drodze cywilnej oczywiście). Przed oddaniem - telefon - że postępuję tak i tak w związku z niemozliwościa przybycia i odebrania psa. Strach jest zachowaniem irracjonalnym, a tym samym polegającym na błędnym oszacowaniu sytuacji - co prawda nikt za to odpowiedzialności karnej nie ponosi - ale potwierdzenie na pismie - że przynajmniej siemionka dzialała w tej sprawie. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Msand napisał(a):Strach jest zachowaniem irracjonalnym, a tym samym polegającym na błędnym oszacowaniu sytuacji - co prawda nikt za to odpowiedzialności karnej nie ponosi - ale potwierdzenie na pismie - że przynajmniej siemionka dzialała w tej sprawie. Precyzując "strach" w tym konkretnym przypadku i odpowiedzialność karną. Quote
WŁADCZYNI Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 ale jeżeli właścicielka nie ma problemu z psem, zostawiła go pod opieką konkretnej osoby to ta osoba nie może przenieść psa w inne miejsce bo zawarta umowa dotyczy pobytu psa u tego człowieka w tym konkretnym miejscu. Na miejscu właścicielki psa zrobiłabym wielką aferę - nikt bez mojej zgody nie może przenieść mojego psa w inne miejsce jeżeli doszło do zawarcia umowy ustnej w której ta osoba zobowiązała się do opieki nad psem. Inaczej pies może się zachowywac w hotelu, inaczej w domu a jeszcze inaczej u opiekunki. Im więcej stresu tym zachowanie psa może być gorsze więc opinia od weta nie jest oceną zachowania psa w normalnych warunkach tylko psa silnie zestresowanego. Jezeli ktos się boi nie powinien świadczyć takich usług zwłaszcza bez spisania umowy. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):ale jeżeli właścicielka nie ma problemu z psem, zostawiła go pod opieką konkretnej osoby to ta osoba nie może przenieść psa w inne miejsce bo zawarta umowa dotyczy pobytu psa u tego człowieka w tym konkretnym miejscu. Na miejscu właścicielki psa zrobiłabym wielką aferę - nikt bez mojej zgody nie może przenieść mojego psa w inne miejsce jeżeli doszło do zawarcia umowy ustnej w której ta osoba zobowiązała się do opieki nad psem. Inaczej pies może się zachowywac w hotelu, inaczej w domu a jeszcze inaczej u opiekunki. Im więcej stresu tym zachowanie psa może być gorsze więc opinia od weta nie jest oceną zachowania psa w normalnych warunkach tylko psa silnie zestresowanego. Jezeli ktos się boi nie powinien świadczyć takich usług zwłaszcza bez spisania umowy. Twoje ostatnie zdanie świadczy o tym, o czym pisałam już w pierwszym poście. Oczywiście - postępowanie siemionki jest naganne - i ja nie mówię, że nie. Natomiast w kwestii strachu nie ma sie co licytować. Opinia weta jest tylko i wyłącznie dla tzw. RWD siemionki, że "dobrowolnie nie rozporządziła cudzym mieniem" ... szczerze powiem nie wiem jak to ująć w kwestii formalnej (w końcu psa nie przywłaszczyła). Jej pobudką (czyli działaniem po odebraniu psa na przechowanie) był strach przed psem i ocena sytuacji w jakiej się znalazła. Nie wiem jak wygladała odpłatność - w tej kwestii za to może jedynie przed sądem cywilnym odpowiadać. Przede wszystkim - obie strony podejmujące się umowy ustnej są nieodpowiedzialne - zarówno świadczący usługi jak i ten co z niej korzysta. Obie panie - zaniedbały sprawę. Kwestia moralności również się kłania. Oczywiście - jeśli pani zrezygnuje z urlopu i poniesie koszty z tego tyt. równiez "za to" odpowiedzialnością finansową obarczyć siemionkę może - ale w żadnym innym zakresie. Co do orzecznictwa weterynaryjnego - ten równiez oprze się na wywiadzie siemionki, co nie oznacza, że nie opisze obiektywnie możliwości zachowania psa. "Prób agresywności" robić nie będzie. Siemionka odpowiada w zakresie finansowym - wobec kobiety, której świadczy usługę przechowania psa -w tym wymiarze. psa: - nie porzuciła; - nie pozbawiła życia; - celowo nie udzieliła opieki weterynaryjnej jęsli takiej by pies wyamgał; - nie sprzedała etc. (innymi słowy nie działała z róznych innych pobudek mogących świadczyć o wykroczeniu / ew. przestępstwie - ale z tyt. strachu i dopełniła mozliwych czynności w kwestii uregulowania pobytu psa - poza umową na piśmie). Generalnie - radzę - zmianę warunków umowy ustnej - na zasadzie skierowania psa do innego ośrodka i niestety przygotowac się na poniesienie kosztów z tego tytułu (częściowych), ponieważ nie wywiązałaś się z umowy ustnej. Quote
wandko Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a): .....nikt bez mojej zgody nie może przenieść mojego psa w inne miejsce jeżeli doszło do zawarcia umowy ustnej w której ta osoba zobowiązała się.... Słuchaj, teoretyzujesz. Co to znaczy, że nikt nie może przenieść psa bez na przykład mojej zgody? Wchodzę do sklepu i daję Ci do potrzymania psa. Umawiamy się ustnie, że będziesz na mnie czekała. Zawieramy umowę, prawda? Nagle pies dostaje drgawek i widać objawy padaczki. I co, który wariant wybierasz: 1. stoisz dalej pod sklepem i g.. to Cię obchodzi, bo przecież umowa to świętość 2. łapiesz psa i lecisz do weta po drugiej stronie ulicy, żeby psa ratować. Nie bój się, jeżeli wybierzesz wariant 2, żaden sąd nie przyzna mi od Ciebie 7 mln zł odszkodowania za niewywiązanie się z umowy i za pozostawanie przeze mnie w szoku po wyjściu ze sklepu i nie zobaczeniu Ciebie z psem. Tu nie Ameryka! Należy kierować się (nie tylko w tej sprawie, w życiu także) zdrowym rozsądkiem. Skoro zamieszkiwanie z psem staje się niebezpieczne, trzeba jakoś tej sytuacji zaradzić. I to zaradzić w sposób zdroworozsądkowy, minimalizując straty. Jest takie pojęcie jak "stan wyższej konieczności" i można się pokusić o zastosowanie go tutaj. Quote
puli Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Siemionka nie może dłuzej zajmowac sie psem ale musi sie liczyć z tym że oddanie go do hotelu moze ją drogo kosztowac i nie mysle tu o pieniądzach Suka ma juz 8 lat i jezeli wet prowadzący potwierdzi ze nie jest (dotychczas nie była) agresywna, to włascicielka moze Siemionce zrujnowac opinie jako opiekunce która nieodpowiednio traktuje psy. Tak bardzo nieodpowiednio ze biedna łagodna sunia musiała sie bronić..... Quote
WŁADCZYNI Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Wandko a widzisz różnicę pomiędzy umową zawartą między znajomymi a taką między dwoma obcymi osobami? po za tym ten pies nie jest chory, tylko agresywny z jakiegoś powodu równie dobrze może to być stres. Gdyby obca osoba przeniosła mojego psa zrobiłabym aferę bo -złamała umowę -nie umiała poradzić sobie z psem -to ona musiałaby ponieść koszta związane z hotelem -założyłabym sprawę cywilną z żądaniem odszkodowania, zwłaszcza jeżeli pies byłby mocno zestresowany a przez to może nawet agresywny -zrobiłabym wszystko aby taka osoba nie mogła się zaopiekować nawet pchłami Quote
lilith27 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 w razie braku odmiennych wyraźnych zastrzeżeń do zwierzaków stosuje się przepisy o rzeczach ruchomych w rzeczonej sprawie zastosowanie mają przepisy kc brak jakiejkolwiek pismenej umowy, zatem przechowanie regulują tylko i wyłacznie przepisy kc tytuł XXVIII PRZECHOWANIE art. 840 par. 1 kc. Przechowawca nie może oddać rzeczy na przechowanie innej osobie, chyba że jest do tego zmuszony przez okoliczności. W wypadku takim obowiązany jest zawiadomić niezwłocznie składającego, gdzie i u kogo rzecz złożył, i w razie zawiadomienia odpowiedzialny jest tylko za brak należytej staranności w wyborze zastępcy. przy czym dla ochrony interesów właściciela rzeczy (w zaistniałym stanie faktycznym - piesiaka) w przypadku posłużenia się zastępcą i tak biorący na przechowanie w dalszej mierze ponosi odpowiedzialność § 2. Zastępca odpowiedzialny jest także względem składającego. Jeżeli przechowawca ponosi odpowiedzialność za czynności swego zastępcy jak za swoje własne czynności, ich odpowiedzialność jest solidarna. to konsekwencja osobistego charakteru w/w zobowiązania odsyłam kwestia ewentualnych dalszych wzajemnych roźliczeń kosztów czy też strat które wynikły w związku z faktem iż piesio się okazał inny niż zapewniano pozostaje odrębnym roszczeniem i odrębnym zagadnieniem by the way, w mojej skromnej ocenie, raczej laickiej jeśli chodzi o zachowania zwierzaków istotnie ktoś dał się zdominować psinie serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 lilith27 napisał(a):w rzeczonej sprawie zastosowanie mają przepisy kc brak jakiejkolwiek pismenej umowy, zatem przechowanie regulują tylko i wyłacznie przepisy kc tytuł XXVIII PRZECHOWANIE art. 840 par. 1 kc. Przechowawca nie może oddać rzeczy na przechowanie innej osobie, chyba że jest do tego zmuszony przez okoliczności. W wypadku takim obowiązany jest zawiadomić niezwłocznie składającego, gdzie i u kogo rzecz złożył, i w razie zawiadomienia odpowiedzialny jest tylko za brak należytej staranności w wyborze zastępcy. przy czym dla ochrony interesów właściciela rzeczy (w zaistniałym stanie faktycznym - piesiaka) w przypadku posłużenia się zastępcą i tak biorący na przechowanie w dalszej mierze ponosi odpowiedzialność i tu przemawia rada - udania się do weta, opisania okoliczności, stanu zdrowia na dzień oddania psa do hotelu. A potem telefon do właścicielki o trybie włąsnego postępowania - jeśli ta zgłosić się po psa nie może - i tak wygląda RWD, pod kątem grzywien. Ustalenie kosztów - ugodowe. Czyli siemionka - dopłacasz do interesu. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Wandko a widzisz różnicę pomiędzy umową zawartą między znajomymi a taką między dwoma obcymi osobami? po za tym ten pies nie jest chory, tylko agresywny z jakiegoś powodu równie dobrze może to być stres. Gdyby obca osoba przeniosła mojego psa zrobiłabym aferę bo -złamała umowę -nie umiała poradzić sobie z psem -to ona musiałaby ponieść koszta związane z hotelem -założyłabym sprawę cywilną z żądaniem odszkodowania, zwłaszcza jeżeli pies byłby mocno zestresowany a przez to może nawet agresywny -zrobiłabym wszystko aby taka osoba nie mogła się zaopiekować nawet pchłami Tylko, że siemionka jeszcze nigdzie (chyba) jej nie przeniosła, a jak będzie przenosić to z uprzednim powiadomieniem (tzn. wg mojego "instruktażu") - a jej strach przed psem jest tą okolicznością, która wynika art.840 par 1 KC- zacytowanego przez lilith27. a skusiłabym się o tezę, że kwestia dalszych roszczeń wynikać będzie z ewentualnego orzecznictwa w oparciu o art. 840 i ustaleniu okoliczności - gdzie tylko się kuszę, ponieważ po cywilnym poruszam się jak roczne dziecko po chodniku. Quote
lilith27 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Msand napisał(a): a skusiłabym się o tezę, że kwestia dalszych roszczeń wynikać będzie z ewentualnego orzecznictwa w oparciu o art. 840 i ustaleniu okoliczności - gdzie tylko się kuszę, ponieważ po cywilnym poruszam się jak roczne dziecko po chodniku. istotnie jednakże to akurat pozostaje już dalszą kwestią nawet na osobny temat należałoby założyć jednak, iż z racji drugiego par. cyt. w/w przepisu biorący na przechowanie zobowiąznay jest do należytej staranności w wyborze i tak też uczyni autorka tematu w mojej ocenie (mniemam, że słusznej) gdyby jej bowiem na piesku nie zależało, nie byłaby na tym forum, tylko na forum stricte prawniczym chodzi mi po głowie jednak jedna kwestia każdy indywidulanie widzi cały aspekt i ten wycinek rzeczywistości Władczyni tez ma słuszny punkt widzenia w ujęciu zwykłego nam też (mniej lub więcej w zalezności od subiektywnej oceny) poczucia empatii do zwierzaków ale czy ktoś zważył hipotetyczną możliwośc, iż autorka tematu zostałą troszkę wprowadzona w błąd co do behawiorystycznych zachowań psiaka? albo włascicielka zwierza postąpiła bardzo beztrosko....? Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 lilith27 napisał(a): ale czy ktoś zważył hipotetyczną możliwośc, iż autorka tematu zostałą troszkę wprowadzona w błąd co do behawiorystycznych zachowań psiaka? albo włascicielka zwierza postąpiła bardzo beztrosko....? W ogóle opieramy się na subiektywnym przedstawieniu informacji. Dwie sprawy: - pies jest "łagodny" - a jego obecny stan wynika z rozstania z właścicielem i zmianą otoczenia; - pies jest dominujący, a kwestia pozostawienia go bez człowieka, który potrafił zdominować "alfę" - zbiera tego owoce. I na to zasadniczo mi wygląda pod kątem jak na razie uzyskanych opisów. To nie znaczy, że jest w sensie stricte niebezpieczny, ale wymaga odpowiedniej ręki. Z pewnością będąc właścicielem psa - słysząc o takich problemach (skoro wcześniej nie miały miejsca / jest to "nowość") meldowałabym się po psa jako właścicielka - własnie z tyt. troski i zaniepokojenia o stan własnego psa. Zatem "beztroska" jest jakby potwierdzeniem domniemania, że to już mogło mieć wcześniej miejsce i jest bagatelizowane bo wycieraniem podłogi głową opiekuna jeszcze się nie kończyło. Fakt, że nie wiem - czy np. czynnik finansowy nie jest tutaj najważniejszy,m czyli koszty tytułem zawalenia wczasów, powrotów, itp. Nie ulega jednak wątpliwości, że biorąc się za wykonanie / świadczenie jakiejkolwiek usługi SPORZĄDZAM KAŻDORAZOWO UMOWĘ Z JASNYMI REGUŁAMI GRY, łącznie z klauzulą, że w takich właśnie sytuacjach pies będzie kierowany do hotelu: takiego to i takiego (teoretyzuję). Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Msand napisał(a):SPORZĄDZAM KAŻDORAZOWO UMOWĘ Z JASNYMI REGUŁAMI GRY, łącznie z klauzulą, że w takich właśnie sytuacjach pies będzie kierowany do hotelu: takiego to i takiego (teoretyzuję). I podkreślam czysta teoria ... ponieważ nie mam pojęcia jak wygląda doprecyzowanie takiej umowy z formalnego punktu widzenia.:cool3: Quote
WŁADCZYNI Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 ja TD i alf i bet nie uznaję, zwłaszcza że guru Fisher sam się z tego wycofał przez co jest mało wiarygodny. Szczerze mówiąc prawo mnie mało interesuje - gdyby to dotyczyło mojego psa wypatroszyłabym petsitterkę, przeczołgała przez sądy najpierw upewniając się że wygram i opisała wszystko na paru forach. Nie ma litości jeżeli chodzi o zdrowie fizyczne i psychiczne mojego zwierzątka. btw mój pies też by sterroryzował człowieka jeżeli ten dałby się zastraszyć, masa psów tak zrobi bo pies żyje tak jak mu wygodnie i granice wyznacza się od razu, później jest ciężko. Su jest taka jak ja - jeżeli widzi okazję to zrobi wszystko żeby wyszło na jej. :diabloti: to że wet napiszę opinię nie udowodni że pies był agresywny i terroryzował opiekunkę. Quote
Guest Msand Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):btw mój pies też by sterroryzował człowieka jeżeli ten dałby się zastraszyć, masa psów tak zrobi bo pies żyje tak jak mu wygodnie i granice wyznacza się od razu, później jest ciężko. Su jest taka jak ja - jeżeli widzi okazję to zrobi wszystko żeby wyszło na jej. :diabloti: to że wet napiszę opinię nie udowodni że pies był agresywny i terroryzował opiekunkę. Ustalmy coś: 1/ ani ja ani lilth czy ktokolwiek nie odprawia czarów nad siemionką co ma robić, żeby ratować autorytet własnej "firmy", ale co ma robić, żeby nie wejść w kolizję z prawem- jeśli doszło do sytuacji "podjęłam się czegoś bez uprzedniego przygotowania". 2/ weterynarz nie wystawi jej opinii nt. stopnia "agresywności" psa, ale opinię / ew. dokument poświadczający o jej przybyciu celem okazania zwierza i zbadania aktualnego stanu zdrowia. Weterynarz nie jest również behawiorystą, co przeczy wystawieniu poświadczenia o zachowaniu suki. Z pewnością jest elementem świadczącym o tym "nie siedziałam na 4literach i nie robiłam nic". 3/ kwestia przyjmowania pod opiekę piesków dużych i chętnie się "uśmiechających" to kwestia wiary we włąsne siły i umiejętności. Nie można jednak oczekiwać, że będąc w posiadaniu takiego pieska - oddając go w łapki opiekuna - o takim fakcie nie uprzedzę. Oczywiście mogę się sugerować tym, że "reklama" dotyczy "profesjonalistów" i wychodzę z założenia, że podstawowa informacja jest zbędna. 4/ zaniedbania - z obu stron. moja opinia. Quote
WŁADCZYNI Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Z pewnością jest elementem świadczącym o tym "nie siedziałam na 4literach i nie robiłam nic". dla mnie jest poświadczeniem tylko i wyłącznie stanu zdrowia czyli że opiekunka nie katowała psa, a przynajmniej nie ma widocznych obrażeń. Nic więcej z papierka od weta nie wynika. Quote
Guest Msand Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 może być istotny, kiedy "zmienia miejsce przechowania" - a więc kondycję psa na dzień oddania. Nie widze tez dlaczego weterynarz nie miałby na jej prosbe wystawić poświadczenia, dlaczego zgłosiła się do poradni weterynaryjnej na mocy wywiadu z nią przeprowadzonego. Świadczy nie o agresji psa, ale problemach z zapewnieniem opieki. Czego ta dyskusja dotyczy? Padło pytanie: "co robić bo się psa boję" ... Ja nie doradzę: zostawić, jescze parę dni i wyjścia są dwa: - albo się podporządkuje; - albo z wlasnego pokoju będziesz wychodzić po ścianach celem załatwienia potrzeb fizjologicznych - a tym bardziej nie gwarantuję, że z pewnością nic się nie stanie. Skierowałabym psa w miejsce, gdzie opieka prawidłowa zostanie zapewniona, z zaświadczeniem weterynarza w ramach zgłoszenia się po ewentualną porade i ocenę stanu zdrowia psa przed oddaniem. Nie jest to ratunek reputacji jakości świadczenia usług, ale ewentualnego dalszego postępowania na drodze cywilnej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.