ketka Posted July 10, 2008 Posted July 10, 2008 7 lipca 2008 ok godziny 13 odeszla moja Mona. Miala lekko ponad 11 lat. Byla bardzo madrym, sprytnym i przepieknym owczarkiem niemieckim. W domu zaloba. W zasadzie dopiero teraz, gdy jej juz wsrod nad nie ma widac, jak bardzo jej brakuje. Ta pustka jest nie do zniesienia. A tak naprawde bardziej nie do zniesienia jest to, ze pozwolilismy jej cierpiec pod sam koniec zycia. Nie jestem sobie tego w stanie wybaczyc. Robilismy wszystko, co moglismy aby ja przywrocic do zdrowia. W zasadzie to byla ciagla walka od dwoch tygodni przed smiercia. Mam ogromny zal do lekarzy za ich opieszalosc w trakcie leczenia (o tym mozna ksiazke napisac), a przede wszystkim o to, ze nie powiedzieli chociazby miedzy slowami, ze powinno sie ja uspic, nawet wtedy gdy 7 lipca lekarz rano pobieral jej krew, a ja krzyczalam, ze gestnieje jej krew, ze toczy sie piana z ust. Widzialam w jej madrych oczach blaganie o pomoc, i robilam co moglam zeby zabrac jej bol. Przegralam walke, widzialam do konca cierpienie swojego przyjaciela. Boze.... Quote
Guest Agata_B Posted July 10, 2008 Posted July 10, 2008 Ehh przykre...Możesz jedynie pocieszać sie tym, że przezyła 11 szczęśliwych lat... ['] Quote
Brucio Posted July 11, 2008 Posted July 11, 2008 Ketka, trzymaj sie, ona juz nie cierpi:-( biedulka Quote
ketka Posted July 11, 2008 Author Posted July 11, 2008 dziekuje, wiem ze juz nie cierpi. A teraz jest w towarzystwie innych psow, pochowana na cmentarzu. Quote
szarotka11 Posted July 11, 2008 Posted July 11, 2008 Ketka jestem z Tobą. W terminalnej chorobie naszego psa zawsze jest ta niepewność, co do czasu, w którym powinniśmy pozwolić mu odejść. Czy utrzymywać przy zyciu za wszelką cenę - faszerując kroplówkami, męcząc zastrzykami itp, aby jeszcze 1 dzień, parę godzin był z nami? Czy on tego chce? czy to nie egoizm z naszej strony??? Czy nasza miłość właśnie w takich godzinach powinna sie sprawdzić w podjęciu tej najtrudniejszej decyzji - pomocy w godnym odejściu? Żyjemy z tym pytaniem do siebie do końca życia. Zadręczmy się, obarczamy winą przy każdej decyzji - za wcześnie, czy za późno. To jeszcze bardzo świeża rana i na pewno każda myśl o Monie wywołuje łzy. Będzie tak długo, bo czas goi rany, ale utrwala tęsknotę. To forum pomoże Ci przez to przejść, bo tu wszyscy są przyjaciółmi i możesz swoje uczucia bez zahamować okazywać. Teraz musisz myśleć, że ona wiedziała o Twojej wielkiej miłości, że też Ciebie darzyła bezgranicznym i bezwarunkowym uczuciem. A teraz jest uwolniona od bólu i biega z naszymi przyjaciółmi po tęczowych łąkach. Mona dla Ciebie Quote
ma_ruda Posted July 11, 2008 Posted July 11, 2008 Właściwie wszystko napisała już Szarotka ale ja powtórzę z pełnym przekonaniem- nigdy nie mamy pewności, czy podjęlismy słuszną decyzję. Prawdopodobnie gdybys zdecydowała się skrócić cierpienia Mony, później dreczyłyby Cie wątpliwości, ze może jeszcze udałoby sie jej pomóc i przedłużyć życie bez cierpienia. Ale pewne jest to, że w chwili gdy trzeba wybierać, podejmujemy decyzję, która wydaje się nam najlepsza. A Mona na pewno nie miała i nie ma Ci za złe, że chciałaś ja zatrzymać jak najdłużej. Nawet jeżeli przedłużyło to tylko cierpienie. Tego nie mogłaś wiedziec na pewno- przecież zawsze jest nadzieja. Teraz pozostaje już tylko nadzieja, że Mona jest gdzies tam szczęśliwa i że kiedyś znowu sie spotkacie. Quote
ketka Posted July 14, 2008 Author Posted July 14, 2008 Bardzo Wam serdecznie dziekuje za wsparcie. Wszystko to, co napisaliscie... ja sobie zdaje z tego sprawe, tylko mam do siebie zal o to, ze nie moglam jej pomoc. O to, ze lekarze w ogole nie sluchali tego, co sie do nich mowi. Nie widzieli psa lecz kase. Rowniez o to, ze po jej smierci zaczelismy analizowac jej zachowanie, te wszystkie objawy i mimo tego, ze robilismy to wczesniej to miotalismy sie w podjeciu dezycji co do uspienia. A gdybysmy postawili diagnoze, czego nie potrafili zrobic lekarze mimo tego, ze mieli ku temu doskonale warunki to pies byc moze by zyl. Chyba tylko czas nas uspokoi. Tak wiec jeszcze raz - dziekuje za wsparcie, bo musze z przykroscia stwierdzic, ze ostatnich pare dni to byl bardzo ciezki i smutny dla mnie czas. Nawet nie ma z kim o tym pogadac, bo smierc zwierzecia nie robi na ludziach takiego wrazenia, jak smierc czlowieka. Tylko nikt nie wpadnie na to, ze pies to cudowny przyjaciel, czlonek rodziny :/ Quote
Brucio Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Ketka tak juz niestety jest ,dla wiekszosci ludzi piesto tylko pies .Ale tu jest inaczej."Teczowy Most "to miejsce gdzie zagladaja milosnicy psiakow.Te watki ciagna sie latami, ludzie "przychodza " zapalic swieczke, zlozyc zyczenia na swieta (tak,tak:)).To takie wirtualne miejsce, gdzie mozesz pisac o swojej Monie i nikt Cie nie wysmieje.Mozesz wkleic zdjecia Mony ,to Jej watek,miejsce na wspomnienia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.