nikit1 Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Może macie pomysł co zrobić? Chodzi o 7 mies. goldena. Mieszka w domu z dwójką małych dzieci, ma duuużo miłości no i tu od mojej koleżanki: "Żre nam dywany a dzisiaj przez trzy godziny naszej nieobecności rozpruł kojec : ( Dostaje zabawki z żarciem, ma włączone radio, jest na spacerze rano i wieczorem minimum 40 minut a często nawet dwie godziny i mimo to zaczyna odwalać ostre jazdy. W niedzielę my byliśmy na górze a on mimo, że może na górę włazić i miał otwartą bramkę zeżarł nam kawał dywanu… Żre nam dywany a dzisiaj przez trzy godziny naszej nieobecności rozpruł kojec : ( Dostaje zabawki z żarciem, ma włączone radio, jest na spacerze rano i wieczorem minimum 40 minut a często nawet dwie godziny i mimo to zaczyna odwalać ostre jazdy. W niedzielę my byliśmy na górze a on mimo, że może na górę włazić i miał otwartą bramkę zeżarł nam kawał dywanu… " Quote
nikit1 Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 hanik napisał(a):Może klateczka?:roll: no to ostateczność.. ale może uda się inaczej? Quote
hanik Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 nikit1 napisał(a):no to ostateczność.. ale może uda się inaczej? Ja mam wrażenie, że on się musi nieżle nudzić jeśli takie rzeczy wyprawia:roll: A może gdyby oni podczas tych długich spacerków popracowali z nim intekektualnie. Jakieś zabawy, żeby pies się zmęczył psychicznie. Np. jakieś zabawy w tropienie, chodzenie przy nodze. Żeby pies się sam nie realizował. Tak samo w domu jak znajdą chwilkę czasu to też tego typu zabawy. Quote
nikit1 Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 hanik napisał(a):Ja mam wrażenie, że on się musi nieżle nudzić jeśli takie rzeczy wyprawia:roll: A może gdyby oni podczas tych długich spacerków popracowali z nim intekektualnie. Jakieś zabawy, żeby pies się zmęczył psychicznie. Np. jakieś zabawy w tropienie, chodzenie przy nodze. Żeby pies się sam nie realizował. Tak samo w domu jak znajdą chwilkę czasu to też tego typu zabawy. Oni mu poświecają naprawdę dużo czasu i tak dosyć intensywnie.. Quote
hanik Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 nikit1 napisał(a):Oni mu poświecają naprawdę dużo czasu i tak dosyć intensywnie.. A może to jeszcze zmiana zębów. Figiel do 8 miesiąca życia miewał takie ciągotki. Tylko, że on uwielbiał moje kapcie i przesadzać kwiatki Quote
dolika Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Mam taki sam problem z Moccą. Tyle że ona żre szafy i inne meble i ryje dziury w ścianach:mad:. Wczoraj prawie do drugiego pokoju się przebiła :angryy: Posłuchałam dobrych rad i właśnie czekam na dostarczenie klatki ;) Quote
hanik Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 dolika napisał(a):Mam taki sam problem z Moccą. Tyle że ona żre szafy i inne meble i ryje dziury w ścianach:mad:. Wczoraj prawie do drugiego pokoju się przebiła :angryy: Posłuchałam dobrych rad i właśnie czekam na dostarczenie klatki ;) Prawdziwy terier:lol: :evil_lol: Uczy się norować A klateczka to super pomysł. Figiel bardzo lubi swoją i sam tam włazi. U mnie akurat jest ona cały czs otwarta, bo jak na razie nie ma potrzeby zamykania. Czasem tylko go zamykam jak chcę odkurzyć bo tak sie rzuca na odkurzacz, że o mało go nie zje Quote
Ela_hryckiewicz Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Witam !!! Ja miałam taki problem z Agapą żarła wszystko a najbardziej jej podobały się przewody telekomunikacji :placz: Wpadliśmy z TZ na pomysł zabezpieczenia wszystkich takich przewodów i poskutkowało Gapa po miesiącu straciła zupełnie zainteresowanie w moim domu jest jeszcze Lucki młody piesek i to może zniwelowało brak zainteresowania gryzieniem co popadło, szczeniaki po prostu się nie nudzą. Natomiast zabawa trwa od rana do wieczora, ale i to ma złe strony pozwalane kwietniki ściągane serwety pozwalane wazony, zegarki itp. w tym wypadku jest zawsze coś za coś. Trzeba być cierpliwym i poczekać aż mały grzdyl wyrośnie :mad: Uważam że klatka to bardzo dobre rozwiązanie tylko nie zapominać że jeśli będzie ta klatka stopniowo pieska przyzwyczajać to takiego ograniczenia aby nie pomyślał że idzie tam za kare, dobre posłanie i oczywiście ful zabawek gryzaczków kości piłeczek itp. Quote
dolika Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Ela_hryckiewicz Tak, wiem, że muszę ją do klatki przyzwyczaić. Już przeczytałam kilka fajnych porad, jak się za to zabrać. Na razie umacniam barykady. Wczoraj ściana została zagipsowana - zastanawiam się, w jakim stanie zobaczę ją dziś po powrocie z pracy :roll: druty przegryzła tylko raz - zabezpieczając pokój przeoczyliśmy kablówkę - na całe szczęście to są kable bez prądu :crazyeye: Hanik teriery chyba mają coś do odkurzaczy :cool3: moja poprzednia sunia Rea - nienawidziła odkurzacza z całego swojego psiego serca i walczyła z nim jak tygrys. Mocca na razie jedynie za nim nie przepada. Natomiast moi znajomi mieli psa w typie setero-pointera (albo jakaś inna mieszanka) i on wręcz uwielbiał nie tyle sam odkurzacz co bycie odkurzanym (!) Quote
zadziorny Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 U mnie jedna pasqda odkurzacz obszczekuje :roll:, a druga go mamle :crazyeye: :evil_lol: :eviltong: Quote
jovanna Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Angie lazi za mna jak odkurzam ale szczotki sie panicznie boi zwiewa na jej widok....Kot polgluchy a tez zwiewa do dziury ....hyhy Quote
hanik Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Figiel obszczekuje i rzuca sie na odkurzacz a jak wyciągnę szczotkę w jego stronę to ogon pod tyłek i w nogi i za chwile od nowa:lol: Co do obgryzania kabli to przed Figlem mieliśmy psa, mieszańca owczarka nizinnego. I jak był mały uwziął się na antenę od telewizora. Za każdym razem jak wracaliśmy do domu to leżala przegryziona. Mój tata znalazł na to sposób. Troszkę brutalny hehe:lol: . Wziął i kolejny raz zakleił kabel a do środka wsadził papryczkę chili. Jak wróciliśmy do domu to pies leżał na pustej misce z wodą z wywieszonym jęzorem. Od tej pory niczego nie ruszył Quote
Ela_hryckiewicz Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 hanik napisał(a):Wziął i kolejny raz zakleił kabel a do środka wsadził papryczkę chili. Jak wróciliśmy do domu to pies leżał na pustej misce z wodą z wywieszonym jęzorem. Od tej pory niczego nie ruszył hi hi :evil_lol: i to dobry sposób baaaaaaardzo pomyłowy i skuteczny Quote
dolika Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 hanik napisał(a): Co do obgryzania kabli to przed Figlem mieliśmy psa, mieszańca owczarka nizinnego. I jak był mały uwziął się na antenę od telewizora. Za każdym razem jak wracaliśmy do domu to leżala przegryziona. Mój tata znalazł na to sposób. Troszkę brutalny hehe:lol: . Wziął i kolejny raz zakleił kabel a do środka wsadził papryczkę chili. Jak wróciliśmy do domu to pies leżał na pustej misce z wodą z wywieszonym jęzorem. Od tej pory niczego nie ruszył czyli jutro smaruję meble i ściany papryką i zostawiam psu wiadro wody :razz: Quote
Ela_hryckiewicz Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 dolika Ty masz prawdziwego terrora w domu :evil_lol: Quote
hanik Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 dolika napisał(a):czyli jutro smaruję meble i ściany papryką i zostawiam psu wiadro wody :razz: Hihi miejmy nadzieję, że to pomoże, bo teriery to odporne psy :lol: Jak Figiel był mały to kupiłam taki spray przeciw obgryzaniu. Nie wiem na kim oni to testowali, ale mój pies na moich oczach przemielił świeżo popryskany plastikowy koszyczek na swoje zabawki. I zeżarł posłanko, któte też suto zakropiłam. Quote
dolika Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 oj terier terror jak się patrzy :shake:;) a w dodatku spryciula - wyobraźcie sobie, że ona nic swojego nie niszczy! zabawkami ładnie się bawi, swojego posłania (takiego z materiału) nie rusza, i swojego łóżeczka, które nota bene ma drewniane nogi - też nie obgryza! Tylko ściany i nasze meble. Oprócz tego zostawiamy jej ogromnego gnata - kość cielęcą większą prawie niż ona sama :cool3: i tego też nie gryzie! świńskie uszy też nie budzą jej zainteresowania :roll: tylko je zakopuje pod dywanem. ale dobra wiadomość jest taka, że choć dziś znowu przełamała barykadę (ja nie wiem to jest chyba jakaś odmiana teriera skrzydlatego, ewentualnie krzyżówka z kangurem :mad:) to tylko grzecznie położyła się na kanapie i sobie spała :roll: Quote
Ela_hryckiewicz Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Ejże ona miała co robić po prostu się namęczyła bidula :cool3: :razz: ;) a może częściej jej robić to przeróżne przeszkody i nie takie same bo to spryciarz od razu rozszfruje :eviltong: Quote
zadziorny Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 [quote name='dolika'] ale dobra wiadomość jest taka, że choć dziś znowu przełamała barykadę (ja nie wiem to jest chyba jakaś odmiana teriera skrzydlatego, ewentualnie krzyżówka z kangurem :mad:) to tylko grzecznie położyła się na kanapie i sobie spała :roll: To Ty nie wiesz że ona ma to w genach :roll:. Jborowy nieraz pisał jak to Evitka pokonuje dwumetrowy płot :evil_lol: :eviltong:. BTW moja Trudzia to był jedyny szczeniak w miocie, który potrafił zwiać z kojca o wysokości 60 cm w wieku 2 miesięcy :crazyeye:. Quote
dolika Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 [quote name='zadziorny']To Ty nie wiesz że ona ma to w genach :roll:. Jborowy nieraz pisał jak to Evitka pokonuje dwumetrowy płot :evil_lol: :eviltong:. pierwsze słyszę :niewiem: . Jak widać nie daleko pada jabłko ... [quote name='zadziorny'] moja Trudzia to był jedyny szczeniak w miocie, który potrafił zwiać z kojca o wysokości 60 cm w wieku 2 miesięcy :crazyeye:. :cool3: zdolna bestia A my już mamy klatkę! Mocca ją solidnie obszczekała, ja omało nie zmiażdżyłam sobie palca przy jej rozkładaniu, a Mama przecięła sobie rękę. Jak już ustrojstwo stanęło w całej okazałości zaczął się proces oswajania Mocci i klatki. Idzie nieźle :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.