Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Taką oto wiadomość dostałam od kolegi, który często pomaga właśnie kotom - ale i psiakom także i próbuję pomóc z kolei ja.
Janusz ta wiadmość z otrzymał od znajomych. Myslicie że znajdziemy dla nich domek?

[FONT=Tahoma]Szukamy domu dla 2 prześlicznych dorosłych kotów – Tygrysa i Ziarenko.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Koty są zaszczepione, regularnie odrobaczane, mają książeczki zdrowia, korzystają z kuwety.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Do kotów dołączamy wszystkie niezbędne akcesoria (kuwety, miski itd.)[/FONT]
[FONT=Tahoma]Nie mogą być rozdzielone (to rodzeństwo).[/FONT]
[FONT=Tahoma]Są to koty łowne więc idealnie nadają się do gospodarstwa, aby łowić myszy.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Nauczone życia domowego, aczkolwiek większość swojego dnia w lecie spędzają na dworze.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Jeśli do zimy nie znajdą nowego opiekuna będziemy zmuszeni oddać je do schroniska…[/FONT]
[FONT=Tahoma]Jeżeli znacie kogoś kto zaopiekowałby się taką pocieszną parką dajcie nam znać.[/FONT]

[FONT=Tahoma]Może macie jakiś znajomych, rodzinę którym ich obecność by nie przeszkadzała?[/FONT]



Posted

KOty są z rocznika 2002. Musza zmienić miejsce pobytu z powodu silnej alergii dziecka i męża ich opiekunki.
Pewnie nie mają szansy? Bo to dorosłe koty. Ale żal mi ich, więc dlatego załozyłam ten wątek. W schronisku zgina marnie, jeśli tam trafia.
Może komuś przyda sie takie wychodzące kocie wsparcie?

Posted

supergoga napisał(a):
Sądzę, że tak, ale czekam na potwierdzenie, bo tez zadałam to pytanie. Ładne te koty. Nigdy nie zrozumiem ludzi.


A warto? Gdybyś jeszcze była w stanie sprawdzić czym są karmione - gotowane czy suche :-) I jak z dziećmi?
Rozważacie możliwość wyjazdu tych kotów aż do Krakowa? (gdyby tak to ja je przetransportuję).
Pokazałam koledze - ma dom, dwójkę dość małych dzieci. Gdyby się zdecydowali to raczej na kota wychodzącego. Poradziłam od razu dwa, żeby się sobą zajęły również. :-)
Tylko że ja tak "ostrożnie" podchodzę do tego typu "zapytań" czy deklaracji znajomych. Coś się ostatnio nacięlam - ale jeśli nie będe wogóle zwracac na nich uwagi to może przegapię jakąś okazję dla domu dla kociaków.

Posted

W domu jest dziecko, i o ile wiem nie było na tej linii problemów. Transport do Krakowa lepszy niż do schroniska - bo do schroniska, to raczej w jedną stronę :-(. Może się uda....trzymaj rękę na pulsie.

Posted

A to najnowsza wiadomośc o kocurkach


Tygrys łasi się sam i jest strasznie towarzyski, Ziarenko też ale bardziej
jest to indywidualista. Nie są agresywne absolutnie, raczej jeśli coś jest
nie tak to uciekają. Bezpośrednio do czynienia z małymi dziećmi nie miały aż tak tzn. nie mieszkały pod jednym dachem. Szwagierka ma teraz małe dziecko ale mała ma 3 miesiące więc tak na prawdę nie chodzi sama leży w łóżeczku, wiadomo. Ale nie sądzę, aby były agresywne. W najgorszym wypadku obojętne.
W każdym razie jak przychodzi kuzynki córka 5 latka to się dają pogłaskać z wielką chęcią.

Czyli relacje z dziecmi wyglądaja ok.

KOty jedzą i mokre i suche. Nauczone są wychodzenia na dwór.
Przyjechały do obecnego domu z obozu wędrownego w Nowym Sączu.
Świetnie by było gdyby ktoś wziął oba kocurki. Zawsze były razem.

A teraz szukają domku.

Posted

ojś no idealnie nadawałyby sie do mnie, ale ja wlasnie adoptowałam dwoch braci....a potrzebowałam wlasnie takich polwychodzacych bo u nas w obiekcie drzwi zawsze otwarte.co za los..teraz mam wychodzace mixsyjamy, a takie dzikuski (w sensie przyzwyczajone do wylazenia)poradizlyby sobie lepiej:(

moze ktos wlasnie takich kotów szuka, bo nie zawsze mozna zamknac drzwi...?

Tygrysku, Ziarenko...powodzenia! nie moge już was wziac:(

Posted

Narazie cisza :-( Ale ja się teraz zaczynam zastanawiać nad tym czy to dobry pomysł.
Z moją znajomością kotów dość kiepsko więc może poradzicie.
To byłby domek z dwójką dzieci i zapracowanymi rodzicami. Ludzie, którzy też nie mają doświadczenia z kotami. Wydaje mi się, że takie koty zaadoptowane w jednym miejscu zanim przyzwyczają się do innego muszą przez jakiś czas nie być wypuszczane i przyzwyczajane.
No i tu mam wątpiwość czy przy dość małych dzieciach, braku doświadczenia z kotami i ogólnym "zapracowaniu" rodziców nie stanie się nieszczęście czyli koty zbyt szybko wyjdą do ogrodu i po prostu znikną nie znając terenu. :placz:
I to nie ze złej woli bynajmniej. Teraz jak rozmawiam z nimi więcej to wydaje mi się, że oni by kota chcieli ale takiego "gotowego". Że przyjedzie do nich i od razu będzie wiedział gdzie mieszka, gdzie wracać, jak się zachowywać. To raczej nie są tacy kociomaniacy totalni :-)
Maly kociak też chyba nie jest dobrym pomysłem bo zachodu przy nim więcej a i większą atrakcją dla malych dzieci.

Co sądzicie? Im by się raczej przydał kot, który sam ich wybierze i przyjdzie do nich do ogrodu i zostanie tak na pół gwizdka.

Posted

Ja się zupełnie nie znam na kociej psychice. Też nie chciałabym, żeby cos im się stało.
Kto nam podpowie???
Kto się zna???

Koci braciszkowie musze poszukac dobrego domu, koniecznie.:-(

Posted

supergoga napisał(a):
Ja się zupełnie nie znam na kociej psychice. Też nie chciałabym, żeby cos im się stało.
Kto nam podpowie???
Kto się zna???

Koci braciszkowie musze poszukac dobrego domu, koniecznie.:-(


Napiszę jeszcze na miau i zapytam co razdzą. I to raczej tak na przyszłość żeby mieć wiedzę. Moi znajomi - jak zwykle cisza - mam wrażenie, że to robią specjalnie. Coś ktoś ode mnie chce. Przy okazji zapytuje się o jakieś zwierze właśnie - i ma pomyśleć o którymś. A jak już zrobię to o co prosi to w kwestii zwierzaka cisza :placz:.
Ku.... wiecie co - pracuje w duzej firmie - pełno młodych ludzi - glównie młodzi ludzie - pewnie ponad 2,5 tyś ludzi - oczywiście nie znam wszystkich - ale o dokładnie 1 osobie wiem, że ma zwierzaka. A reszta? Co jest z tymi ludźmi. A jak próbowałam od dyrektora swojego wydrzeć 100zł na jakiegoś biednego pieska to mi powiedział, że 100 to dla niego dużo. Kurde on kilka tyś zł zarabia - w piątek w pubie wydaje więcej. Już łatwiej od nauczycielki czy rencistki dostać pieniażka na jakąś biede niż od takich yuuuupi :mad:

Posted

Akurat mam od niedawna troszkę ponad rocznego kocura. To kot absolutnie blokowy, jego łapki nigdy nie dotykały prawdziwej trawy. Trzymałam go w domu około póltora tygodnia. Jest bardzo przytulasty, lubi dzieci. Przez te parę dni dużo siedział przy oknie tarasowym, niezwykle zainteresowany ogrodem i latającymi ptakami. Poszedł z nami na dwór po tych paru dniach (z obrożą z adresem oczywiście), pokręcił się 2 minuty i pobiegł przez płot do dużego dzikiego ogrodu za naszą działką. Serce mi stanęło. To był ranek, wrócił ok. 20:00, zalękniony, wygłodzony. Trafił do nas po ulewie i burzy, gdzie był, tego nie wiem. Trafił mimo, że były to jego pierwsze kroki na takim rozległym terenie. Na drugi dzień był to nie ten kot: rozdrażniony, zły, nie obchodziło go nic oprócz wyjścia na dwór. Kiedy go wypuściłam kręcił się juz dłużej przy nas ale potem znów poszedł w świat. Wrócił jednak wcześniej. Na trzeci dzień wyszedł rano i nie było go...... całe, długie dwa dni. Samochody, psy, źli ludzie, byliśmy przerażeni. Ale wrócił - odmieniony, nie wiem czy nasycił się wolnością (jest dodam wykastrowany, więc pewne sprawy na pewno go nie interesują), jest to z powrotem mój słodki, przytulasty Leon. Nadal uwielbia być na ogrodzie ale zawsze po małym "kici, kici, Leoś gdzie jesteś" już łasi się do nogi, a jak jesteśmy w domu to głośnym miałczeniem daje znać, że chce wejść.
Ale się rozpisałam. Podsumowując: dorosły kot musi być w zamkniętym domu przynajmniej dwa tygodnie, żebyśmy my go poznali i on nas. Żeby oswoił się z nami, dostawał przysmaki, miał swoje miejsce. Jeśli jest kochany i pieszczony, to przywiąże się bardzo szybko. I jak świat szeroki zawsze jest jedna droga do domu, do miski, do łagodnej ręki.
Życzę kociakom szybkiego domku.
P.S. Oczywiście nie jestem znawcą kotów, może ktoś ma inne doświadczenia. Ale myślę, że zasada jest ta sama. Jeśli kot wie, że tu mu dobrze, to nie będzie szukał niczego innego.
Szczęście patrzeć na naszego Leona rozłożonego pod sosenką, na słoneczku, goniącego za motylami!!!

Posted

Najważniejsze żeby kotki miały domek do którego by wracałay. Ja ma taką książkę pt. TWÓJ KOT, gdzie jest napisane ,że wychodząy domek dla kota to rosyjska ruletka. I że koty są bezpieczniejsze w domku niewychodzącym.. Ale chyba taki lepszy niz żaden.. Trzymam kiciuki za piękne buraski.. Niech im się przydarzy domek najlepszy pod słońcem..

Posted

Te koty sa typowo wychopdzące. A ponieważ to nie kocięta raczej typowo domowych się z nich już nie zrobi. Będą nieszczęsliwe. Dlatego taki wychodzący domek, gdyby miał mozliwość potrzymac je zamknięte kilka dni - to może jest wyjście.
Bo jakie inne? Schronisko? To zupełnie odpada. Nie dla kochających wolność kocurków.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...