Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='DorkaWD']
W tą sobotę się ciachamy :roll: Trzymaj kciuki (PROSZĘ) za Pandzię...

Kciuki jak najbardziej będą zaciśnięte. Jako, że również powoli psychicznie przygotowuję się do ciachnięcia Vegi, powiedz mi kochana jaką formę narkozy będziecie stosowali? Ja poważnie zastanawiam się nad wziewną, gdzie w każdej chwili możesz wybudzić psa odstawiając "maskę" od pyszczka.

Dynamique miejsce faktycznie fajne, z tym, że oddalone spory kawałeczek od naszego miejsca zamieszkania :(

Kolejne foteczki :)








Posted

Więc tak... gadałam z Krysią i Pandzisz dostanie w żyłę (z tego też łatwo wybudzić), bo te wziewne mocno obciążają wątrobę i podrażniają gardło tzn rura przez którą podawany jest lek podrażnia. Potem gardło boli i pies ma ataki kaszlu. Jest jeszcze trzecie znieczulenie domięśniowe, ale to nie jest w naszym wypadku zalecane (nie wiem z jakiego powodu).
Chyba padnę z nerwów do soboty :roll:

Posted

Pestka widzę, że czasy szczenięcie Cię ujęły :) Jak wracam do tych zdjęć to sama nie mogę uwierzyć, że to ten sam pies.
Dorka, kurcze teraz to mi namieszałaś - co prawda wszystkie moje ogony (domowe, adopcyjne) ciachane były na narkozie domięśniowej i nigdy nie było problemów, choć istniało ryzyko niewybudzenia się zwierzaka, to w przypadku wziewnej nie ma takiego ryzyka. Dodam jeszcze, że szukam kliniki gdzie nie intubują psa, a zakładają mu na mordkę maseczkę, wówczas kwestia podrażnienia przełyku odpadnie. Kurcze, chyba jeszcze będę musiała pomęczyć wetów o więcej informacji, ale w przypadku Vegi mam czas. Gorzej z Grafim (fretka), ostatnio zgadałam się z osobą, która również boryka się z prawym nadnerczem u ogona i decyzją "co dalej?" Co prawda dopiero w poniedziałek idę na kolejne USG by zobaczyć jak Grafi na Lucrin zareagował, ale w przypadku braku reakcji na lek pozostaje pytanie - dalej leczyć farmakologicznie czy operować. Kwestia operacji nie nastraja optymistycznie, tym bardziej, że i weci nie mają doświadczenie w takich zabiegach :(, prawe nadnercze zazwyczaj jest przyrośnięte do żyły głównej, więc podczas operacji zaciska się klamry na aorcie na ok 3 - 4 minuty, tak aby zamknąć przepływ krwi. W tym czasie nacina się ścianke aorty, wycina nadnercze razem z torebką i zszywa się aortę. To wszytko w tak krótkim czasie. Potem zdejmuje się te zaciski i tu następuje decydujący moment: czy ścianki aorty są na tyle mocne, aby wytrzymać ciśnienie krwi i w związku z tym szwy się utrzymają, czy w momencie uderzenia krwi rozerwą się i dojdzie do krwotoku, który jest jednoznaczny z wykwawieniem się zwierzaka. Kolejne ryzyko pojawia sie chwile potem: czy w miejscu, w którym aorta została zszyta, nie utworzy się skrzep i nie spowoduje zatoru, a co za tym idzie zatrzymania krążenia. To wszytko, szczególnie ten pierwszy element, jest obarczone ogromnym ryzykiem...

Posted

Dorka jest lepiej :) Co prawda po dwóch dawkach lucrinu nie można oczekiwać cudów, ale niezidentyfikowana zmiana zniknęła, więc pewnie był to węzeł chłonny, a nie zmiany rakowe. Nadnercza również trochę się zminiejszyły: lewe z 5x8mm na 4,9x5,1mm, prawe z 10x12-13mm na 8-9x10,2mm, tak więc kontynuujemy leczenie farmakologiczne, jestem jednak dobrej myśli :)
Tym optymistycznym stwierdzeniem przejdę do kolejnego czynnego weekendu Vegi, która sobotę spędziła na grillu w lasku bielańskim nad Wisłą, niedzielę nad zalewem zegrzyńskim. Dumna jestem z tej psiny, na plaży problemów w ogóle nie sprawiała, trochę się pochlapała w wodzie jak jeszcze było mało ludzi a później znalazła sobie cień pod drzewkiem do wody podchodząc tylko by się zmoczyć i dalej wylegiwać :)

Na grilu, póki jeszcze nie ma o co żebrać najlepiej się położyć w chłodnym dołku by wszystkich widzieć :)




Ech, jedzenia z grilla nie dali, ale zabrali na spacer nad Wisłę :)




Posted

Ech, a ja znowu mam zaległości...
Dorka z frecią w sumie nie jest źle, nadnecza bardzo powoli, ale się zmniejszają :) Sytuacja jednak wygląda tak, że skoro już ruszyły i się znacznie powiększyły to trzeba będzie mieć rękę na pulsie i średnio co pół roku robić USG. Na chwilę obecną chłopak jest na Lucrinie podawanym raz w miesiącu, zastanawiam się jednak nad wszczepieniem implantu Suprelorin'u który wydziela się stopniowo kontrolując pracę nadnerczy.
No to teraz idę doczytać jak u Pandzi :)

Posted

Piękne zdjęcia wodne , ależ Ci psica wydoroślała :loveu:

crazydaisy napisał(a):
Kciuki jak najbardziej będą zaciśnięte. Jako, że również powoli psychicznie przygotowuję się do ciachnięcia Vegi, powiedz mi kochana jaką formę narkozy będziecie stosowali? Ja poważnie zastanawiam się nad wziewną, gdzie w każdej chwili możesz wybudzić psa odstawiając "maskę" od pyszczka.



Moja Bianca usypiana była tradycyjnie , domięśniowo , po 1 godz. zabiegu była całkowice wybudzona , owszem zarzucała tyłkiem dużo spała ale była przytomna , nie miała żadnych koszmarów zachowywała się " normalnie "

3 tyg. temu Sara mojego TZ miała robioną sterylkę przy ropomaciczu z narkozą wziewną i powiem tak to co przeżyliśmy to był delikatnie móiwąc koszmar, Sara nie mogła się wybudzić ( to nie tak że odstawiają maseczkę i pies jest wybudzony i normalny ) ponad 3 godziny miała koszmary- jeden ze składników wziewnej nie pamiętam który powowduje omamy, halucynacje pies wył , rzucał się straszny to był widok :( wet stwierdził ze panikuję i że nie powinno mnie być przy wybudzaniu psa ale uważam że dobrze że tam byliśmy , trzeba było ją cały czas przytrzymywać, Sara miała 4 cięcia bo oprócz sterylizacji miała wycinane guzy, przy takim rzucaniu się , wstawaniu i opadaniu pewnie by sobie te szwy pozrywała , zupełnie się nie kontrolowała i do tego jeszcze była intubowana więc przez kilka dni kaszlała. Oczywście wiadomo że to jest sprawa osobnicza jak pies reaguje na narkozę , ale wcześniej Sarka miała normalną w mięśnie i wszystko było ok , bardzo szybko doszła do siebie .
Wiem że podobno bezpieczniejsza jest wziewna, wiem że była bardziej wskazana dla starszej suki ale gdybym miała znowu kiedyś decydować to nie wiem czy zdecydowałabym się na nią , napewno więcej bym poczytała przed podjęciem decyzji i popytała właścicieli innych psów które miały taką narkozę i byli przy wybudzaniu a nie tylko odbierali po kilku godzinach psa - choć w przypadku Sary nie było na to czasu :(

Przepraszam że się tak rozpisałam :oops:

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...