ULKA12 Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Słuchajcie skoro Kopi w Polsce nie może znaleźć domu to może ogłosić go za granicą? Quote
amikat Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Makabra.... ja nie wiem.... Babę uśpić! Kopiego zabrać proszę Pana! Quote
dzodzo Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 pan przekonuje żone, nie poddal się, powiedzilam ze ma ja przekonać na 100%, on na to ze przekona ja na 110% dla pewnosci zanim podejmie dalsze kroki:razz: Quote
oris Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 [quote name='amikat']Makabra.... ja nie wiem.... Babę uśpić! Kopiego zabrać proszę Pana![/quote] świete słowa amikat :):):) Quote
Klementynkaa Posted February 5, 2009 Author Posted February 5, 2009 i pomyśleć, że juz mógł być w drodze do domu... Quote
amikat Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 ech życie... no ale może jeszcze domek nie stracony dla niego Quote
amikat Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Przepraszam za offa ale to ważne : http://www.dogomania.pl/forum/f96/jamniko-rottek-zaginal-ponoc-siemianowice-slaskie-119583/index16.html [FONT=Verdana]Proszę uważać na parę pseudowolontariuszy z Siemianowic Śląskich. Małgorzata D (na forum rottka jako sacha50, SaraD i nie wiadomo jeszcze jako kto), urodzona w 1983 roku, fragment nr tel. 781777XXX, fragment nr GG 53423XX, oraz jej TZ Przemek. Ludzie ci mają w tej chwili 2 własne suki rottweilerki. Wzięli na tymczas psa, którego zgubili po kilku dniach, pies na szczęście został odnaleziony dzięki pomocy wolontariuszy. Niestety trafił do nich następny pies, który również zaginął i dotąd się nie odnalazł. Osoby te nie poinformowały nikogo, co więcej po jakimś czasie Małgorzata…. napisala na Forum, że pies musi od niej zniknąć, gdyż Przemek wybiera się do szpitala, dlatego prosi o pomoc i natychmiastowe zabranie psa, zagroziła oddaniem do schroniska, a po kilku godzinach napisała, ze psa uśpiła, bo nagle, po kilku miesiącach pobytu u nich stał się agresywny. Potem wycofała się z tego i stwierdziła że pies jednak uciekł. Nie zostało to zgłoszone przez nią ani na SM ani na policję. Obecnie sprawa ta została przekazana do prokuratury w Siemianowicach Śląskich.[/FONT] [FONT=Verdana]Mamy potwierdzone informacje, ze te osoby znów biorą kolejne psy na tak zwane tymczasy, kontaktując się z różnymi fundacjami, forami adopcyjnymi i udając miłośników psów proponują pomoc – uważajcie proszę na nich, bo nie wiadomo jakie mają zamiary i co może stać się z psami. Nie dawajcie im psów! Wiemy tylko o kilku, które u nich zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Dodatkowo nie mają ku temu warunków mieszkaniowych – zajmują razem z psami maleńką kawalerkę.[/FONT] Quote
Klementynkaa Posted February 6, 2009 Author Posted February 6, 2009 KOPI jest mega pechowcem... :placz: Quote
Klementynkaa Posted February 6, 2009 Author Posted February 6, 2009 KOPIM zainteresowała się Fundacja, być może wyjedzie do Niemiec jeśli ten domek się nie zdecyduje... Quote
amikat Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 Bidulek.. a moze nie? Moze wyjazd do Niemiec to dla niego coś najlepszego na swiecie? Coś najlepszego co sie mogło wydarzyc? Quote
Klementynkaa Posted February 14, 2009 Author Posted February 14, 2009 dzisiejszą walentynkową noc KOPI spędzi w swoim domu :loveu::loveu::loveu: bez watpienia miłości już mu nie braknie... szczegóły jutro bo padam z nóg :multi: Quote
karusiap Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 [quote name='Klementynkaa']dzisiejszą walentynkową noc KOPI spędzi w swoim domu :loveu::loveu::loveu: bez watpienia miłości już mu nie braknie... szczegóły jutro bo padam z nóg :multi: CUUDDOOWWNNIIE!!! bardzo sie ciesze:loveu::loveu: Quote
maciaszek Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 O matko, ale się cieszę :multi: :multi: :multi:. To prawdziwe walentynki :multi: :multi: :multi:. Quote
ULKA12 Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 tO CZEKAMY NA DALSZE INFORMACJE:multi::multi::multi: Quote
Klementynkaa Posted February 15, 2009 Author Posted February 15, 2009 no więc tak, nie chciałam wcześniej nic pisac bo juz tyle razy miało byc dobrze i nie było... nie chciałam zapeszać! historia ta ma początek właściwie w maju kiedy to wyadoptowałam 8 latka VIPERA do bardzo symaptycznego małżeństwa mieszkającego za Lublińcem. państwo ok. 40-50, z dorosłym synem i swoim dobkiem BASTEREM, mieszkają w domu z dużą posesją, postanowili adoptowac dobci i tak rafił do nich VIPEREK, troche drżałam bo dwa samce ale udało się! kilka dni temu zadzwoniła do mnie bardzo zapłakana Pani z informacją, ze VIPER umarł :-( nagle, na serduszko... powiedzieli, ze dają sobie kilka dni ale będą chcieli adoptowac kolejnego biedaka. no i po kilku dniach odezwali się, ich wybór padł na KOPIEGO! przyznam, ze niesmiało marzyłam o takim rozwiązaniu ale... KOPI to charakterny samiec, który raczej z innym samcem łatwo się nie zaprzyjaźni! przez kilka dni tłumaczyłam państwu, ze to może sie nie udac, ze psiaki sie zjedzą na dzień dobry (bo ja taka trochę przewrazliwiona na tym punkcie jestem :evil_lol: po doswiadczeniach z moim osobistym diobłem) państwo sprawe gruntownie przedyskutowali w gronie rodzinnym i uznali, ze próbujemy! i tak w walentynkowe popołudnie brnąc przez sniegi i zalodzoną droge TZ pojechał z KOPIM, zgarniając mnie po drodze w Częstochowie. trochę nacudowałam z kagańcami, uparłam sie jak dziki reks że musimy je "spotkać" na obcym i neutralnym terenie a nie na posesji a państwo cóz mieli zrobić... najpierw poszlismy na spacer równoległy na smyczach i w kagańcach, troche było warkotków i boksnięć przy czym BASTEREK ewidentnie unikał a KOPI napierał a potem sie olały i każde zajęło sie wąchaniem i sikaniem (czyje na wierzchu hehe). kolejnym etapem było bieganie na podwórku i tu już zaczęło się szaleństwo biegania w śniegu, za kulkami i sikania po krzakach :loveu: jedna krótka rozmowa na sztywnych łapach i luzik. przebralismy kagańce na szmaciane i galopkiem po tyłki juz nam pomarzły do domku - KOPI kompletnie bez obciachu zwiedził dom, szybko namierzył kuchnie i tam juz został :razz: fik mik, kagańce zdjęte, KOPI pochłonął miche żarcia, BASTER tylko stałi patrzył i nadstawiał sie do smyrania. potem było juz ok, psy się nie widziały... kilka usztywnień w momencie głaskania ale państwo juz przeszkoleni, ze głaskanie równoczesne ma być a jak psy sie sztywnia to nie wkraczać tylko powiedziec że ma być spokój albo odwołac w dwa różne kąty... no i juz nie było watpliwości... umowa podpisana, wszystko ustalone i tylko mój wrodzony pesymism wciąż mi mówi, ze coś się zepsuje chociaż intuicja mówi BĘDZIE OK :loveu: zdjątka za chwilkę :) Quote
dzodzo Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 no to chyba zakonczenie jak w hollywodzkim filmie:loveu:Kopi-farciarzu!!!! Quote
kama_i_ja Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 O jaaaa, ale historia:loveu: Naczekał się trochę, ale najważniejsze że się doczekał pięknego happy endu:) Wielkie ukłony w Twoją stronę Klementynko i w stronę Twojego TZta, bo to wy go wyciągneliście umierającego ze schronu, wy go doprowadziliście do stanu używalności, a potem gdy tylko pojawiała się nadzieja na domek - byliście tam z Kopim. Quote
Klementynkaa Posted February 15, 2009 Author Posted February 15, 2009 no i po radości proza życia... czy możemy prosić o kilka groszy zwrotu za transport? myślę, że 100zł będzie ok, resztę bierzemy na siebie, bo tutaj radocha jest największym zadośćuczynieniem :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.