Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 219
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przepraszam za offa ale to ważne :

http://www.dogomania.pl/forum/f96/jamniko-rottek-zaginal-ponoc-siemianowice-slaskie-119583/index16.html

[FONT=Verdana]Proszę uważać na parę pseudowolontariuszy z Siemianowic Śląskich. Małgorzata D (na forum rottka jako sacha50, SaraD i nie wiadomo jeszcze jako kto), urodzona w 1983 roku, fragment nr tel. 781777XXX, fragment nr GG 53423XX, oraz jej TZ Przemek. Ludzie ci mają w tej chwili 2 własne suki rottweilerki. Wzięli na tymczas psa, którego zgubili po kilku dniach, pies na szczęście został odnaleziony dzięki pomocy wolontariuszy. Niestety trafił do nich następny pies, który również zaginął i dotąd się nie odnalazł. Osoby te nie poinformowały nikogo, co więcej po jakimś czasie Małgorzata…. napisala na Forum, że pies musi od niej zniknąć, gdyż Przemek wybiera się do szpitala, dlatego prosi o pomoc i natychmiastowe zabranie psa, zagroziła oddaniem do schroniska, a po kilku godzinach napisała, ze psa uśpiła, bo nagle, po kilku miesiącach pobytu u nich stał się agresywny. Potem wycofała się z tego i stwierdziła że pies jednak uciekł. Nie zostało to zgłoszone przez nią ani na SM ani na policję. Obecnie sprawa ta została przekazana do prokuratury w Siemianowicach Śląskich.[/FONT]
[FONT=Verdana]Mamy potwierdzone informacje, ze te osoby znów biorą kolejne psy na tak zwane tymczasy, kontaktując się z różnymi fundacjami, forami adopcyjnymi i udając miłośników psów proponują pomoc – uważajcie proszę na nich, bo nie wiadomo jakie mają zamiary i co może stać się z psami. Nie dawajcie im psów! Wiemy tylko o kilku, które u nich zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Dodatkowo nie mają ku temu warunków mieszkaniowych – zajmują razem z psami maleńką kawalerkę.[/FONT]

Posted

[quote name='Klementynkaa']dzisiejszą walentynkową noc KOPI spędzi w swoim domu :loveu::loveu::loveu:
bez watpienia miłości już mu nie braknie... szczegóły jutro bo padam z nóg :multi:
CUUDDOOWWNNIIE!!!
bardzo sie ciesze:loveu::loveu:

Posted

no więc tak, nie chciałam wcześniej nic pisac bo juz tyle razy miało byc dobrze i nie było... nie chciałam zapeszać!
historia ta ma początek właściwie w maju kiedy to wyadoptowałam 8 latka VIPERA do bardzo symaptycznego małżeństwa mieszkającego za Lublińcem. państwo ok. 40-50, z dorosłym synem i swoim dobkiem BASTEREM, mieszkają w domu z dużą posesją, postanowili adoptowac dobci i tak rafił do nich VIPEREK, troche drżałam bo dwa samce ale udało się!
kilka dni temu zadzwoniła do mnie bardzo zapłakana Pani z informacją, ze VIPER umarł :-( nagle, na serduszko... powiedzieli, ze dają sobie kilka dni ale będą chcieli adoptowac kolejnego biedaka. no i po kilku dniach odezwali się, ich wybór padł na KOPIEGO! przyznam, ze niesmiało marzyłam o takim rozwiązaniu ale... KOPI to charakterny samiec, który raczej z innym samcem łatwo się nie zaprzyjaźni! przez kilka dni tłumaczyłam państwu, ze to może sie nie udac, ze psiaki sie zjedzą na dzień dobry (bo ja taka trochę przewrazliwiona na tym punkcie jestem :evil_lol: po doswiadczeniach z moim osobistym diobłem) państwo sprawe gruntownie przedyskutowali w gronie rodzinnym i uznali, ze próbujemy!
i tak w walentynkowe popołudnie brnąc przez sniegi i zalodzoną droge TZ pojechał z KOPIM, zgarniając mnie po drodze w Częstochowie. trochę nacudowałam z kagańcami, uparłam sie jak dziki reks że musimy je "spotkać" na obcym i neutralnym terenie a nie na posesji a państwo cóz mieli zrobić...
najpierw poszlismy na spacer równoległy na smyczach i w kagańcach, troche było warkotków i boksnięć przy czym BASTEREK ewidentnie unikał a KOPI napierał a potem sie olały i każde zajęło sie wąchaniem i sikaniem (czyje na wierzchu hehe). kolejnym etapem było bieganie na podwórku i tu już zaczęło się szaleństwo biegania w śniegu, za kulkami i sikania po krzakach :loveu: jedna krótka rozmowa na sztywnych łapach i luzik. przebralismy kagańce na szmaciane i galopkiem po tyłki juz nam pomarzły do domku - KOPI kompletnie bez obciachu zwiedził dom, szybko namierzył kuchnie i tam juz został :razz:
fik mik, kagańce zdjęte, KOPI pochłonął miche żarcia, BASTER tylko stałi patrzył i nadstawiał sie do smyrania. potem było juz ok, psy się nie widziały... kilka usztywnień w momencie głaskania ale państwo juz przeszkoleni, ze głaskanie równoczesne ma być a jak psy sie sztywnia to nie wkraczać tylko powiedziec że ma być spokój albo odwołac w dwa różne kąty...
no i juz nie było watpliwości... umowa podpisana, wszystko ustalone i tylko mój wrodzony pesymism wciąż mi mówi, ze coś się zepsuje chociaż intuicja mówi BĘDZIE OK :loveu:

zdjątka za chwilkę :)

Posted

O jaaaa, ale historia:loveu:
Naczekał się trochę, ale najważniejsze że się doczekał pięknego happy endu:)
Wielkie ukłony w Twoją stronę Klementynko i w stronę Twojego TZta, bo to wy go wyciągneliście umierającego ze schronu, wy go doprowadziliście do stanu używalności, a potem gdy tylko pojawiała się nadzieja na domek - byliście tam z Kopim.

Posted

no i po radości proza życia... czy możemy prosić o kilka groszy zwrotu za transport? myślę, że 100zł będzie ok, resztę bierzemy na siebie, bo tutaj radocha jest największym zadośćuczynieniem :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...