Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

WITAM !
Wakacje sie juz prawie koncza, no zalezy jak dla kogo :lol:
A my z Sarcią dalej na zastrzyki jeźzimy raz na tydzien czasami dwa razy w tygoniu. Zastrzyki na te jej uczulenia. Wetka powiedziała, że Sara sie bardzo szybko starzeje, ale do póki szaleje i dokazuje jest oki :roll:

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Agga napisał(a):
WITAM !
Wakacje sie juz prawie koncza, no zalezy jak dla kogo :lol:
A my z Sarcią dalej na zastrzyki jeźzimy raz na tydzien czasami dwa razy w tygoniu. Zastrzyki na te jej uczulenia. Wetka powiedziała, że Sara sie bardzo szybko starzeje, ale do póki szaleje i dokazuje jest oki :roll:



Jak to sie szybko starzeje ?, wcale a wcale nasza Sarcia ma dużo letek jeszcze przed sobą :) .
Ja ze swoim tez musze iśc do Weta , kontrola musi być :)

Posted

widze ze byl zaczety temat agility !!no my z Tysiem bylismy na obozie agility dla poczatkujacych !! muze powiedziec ze bardzo mu sie podobalo!! teraz dalej cwiczymy !!
zdjecia z obozu


a tu juz w Lodzi

  • 3 weeks later...
Posted

Dziękujemy

nie wiem właśnie jakos nikt tu nie chce pisywac.
Olka załozycielka tego tematu nie wiem dlaczego została zablokowana. Nie moze wchodzic na forum. Czy to mozliwe, że długo nie zaglądała na forum?
Ja troszkę przeziębiona. Nie wiem trzeba będzie pójść do lekarza niech mi jakieś leki na odpornośc przepisze, bo to kolejny rok kiedy ja na poczatku jesieni zaczynam chorować i tak całą zimę :evilbat:
Sarcia jak Sarcia. Dzis ją napadło - chciała sie bawic chwytała mnie łapami za nogawki. Warczał, pomrukiwała :lol:

Posted

no to my napiszemy ze jutro mamy zawody o tabliczke czekolady !! temat jest na agility!!! bierzemy udzial w debiutach to nasze pierwsze takie zawody w zyciu :) napewna beda jakies foteczki :) pozdrawiamy

Posted

No właśnie szkoda :(. Bo ja chciałam też na inne zajęcia poza lekcyjne, a tak jestem uziemiona.. Treningi miały się zacząć 15 września i do dziś nie ma, bo zawsze coś wyskoczy. Szkoda, bo robi się coraz zimniej, ale dla mnie lepiej by było psa uczyć jak by odrobinkę cieplej było, a tu jeszcze się szybciej ciemno robi.Szkoda, bo ja byłam przygotowana na 15 września, wiem, że dużo będę musiała poświęcić nauce, bo mój pies jest oporny.

  • 2 weeks later...
Posted

Już śpiesze z informacjami.
U weta byłyśmy po 12. Sara nic nie podejrzewała.
DOstała głupiego jasia. W tym czasie pan doktor wygolił jej tego guza oraz drugiegi i łapke na wenflon. Głupi jasio powoli zaczynał działać. Cały czas byłam przy niej i moja mama tez.
Głupi jasio zadziałał i w tym samym momencie Sarcia dostała narokoze. Pan doktor wszystko mi mówił co i jak. Lekka narokoza była. Nawet zaproponował, że jak chce moge zostac podczas operacji, ale wolałam wyjść. Ukochałam moja Sarcie dałam buzki i zostawiłam w dobrych rękach. Wyszłysmy na zewnątrz. Szczerze mówiąć jak sie z nią eostawałąm ledwo łzy pwstrzymywałąm .
Jak wróciłysmy była już zszywana. Wet pozwolił wejść. Wszystsko mi wytłumaczył. To był nowotówr-tłuszczak duzych rozmiarów. Ten większy ważył 25 dkg(zważył). Powiedział, że podczas operacji zaczęła mu sie wybudzać, wiec dostała jeszcze małą dawkę. Powiedział, że wyciał wszystko co tam było mozliwe. Przy okazji porzadnie pazury obciał.
Ładnie ja wyczyscili rany sasprajowali. Ma sporo szwów, wyglada mało estetycznie ale dzięki Bogu udało sie
POtem wet pomógł mi ja do auta zapakowac. I do domciu. Z mama zaniosłysmy ja do domu. PO jakims czasie wstała i na chwiejnych łapach poszła do innego pokoju ale wróciła i poszła spac. Musiałąm isc potem do pracy, wiec moja mama z nia została. Jak wróciłam do domu wiecie co najwspanialsze co mogło mnie spotkac mój pies na 4 łapach koło stołu stał i szczekał i ten merdający kikut. CO za radość :angel:

Przetrwałyśmy!!!....18 idziemy na ściaganie szwów...

Dziekuje Was z całego serca za trzymanie kciuków i przesyłanie dobrych fluidów Sara przezyła mega buziola :calus:

Melduje ze dzis jest znaczniej lepiej

Posted

Agga napisał(a):
Już śpiesze z informacjami.
U weta byłyśmy po 12. Sara nic nie podejrzewała.
DOstała głupiego jasia. W tym czasie pan doktor wygolił jej tego guza oraz drugiegi i łapke na wenflon. Głupi jasio powoli zaczynał działać. Cały czas byłam przy niej i moja mama tez.
Głupi jasio zadziałał i w tym samym momencie Sarcia dostała narokoze. Pan doktor wszystko mi mówił co i jak. Lekka narokoza była. Nawet zaproponował, że jak chce moge zostac podczas operacji, ale wolałam wyjść. Ukochałam moja Sarcie dałam buzki i zostawiłam w dobrych rękach. Wyszłysmy na zewnątrz. Szczerze mówiąć jak sie z nią eostawałąm ledwo łzy pwstrzymywałąm .
Jak wróciłysmy była już zszywana. Wet pozwolił wejść. Wszystsko mi wytłumaczył. To był nowotówr-tłuszczak duzych rozmiarów. Ten większy ważył 25 dkg(zważył). Powiedział, że podczas operacji zaczęła mu sie wybudzać, wiec dostała jeszcze małą dawkę. Powiedział, że wyciał wszystko co tam było mozliwe. Przy okazji porzadnie pazury obciał.
Ładnie ja wyczyscili rany sasprajowali. Ma sporo szwów, wyglada mało estetycznie ale dzięki Bogu udało sie
POtem wet pomógł mi ja do auta zapakowac. I do domciu. Z mama zaniosłysmy ja do domu. PO jakims czasie wstała i na chwiejnych łapach poszła do innego pokoju ale wróciła i poszła spac. Musiałąm isc potem do pracy, wiec moja mama z nia została. Jak wróciłam do domu wiecie co najwspanialsze co mogło mnie spotkac mój pies na 4 łapach koło stołu stał i szczekał i ten merdający kikut. CO za radość :angel:

Przetrwałyśmy!!!....18 idziemy na ściaganie szwów...

Dziekuje Was z całego serca za trzymanie kciuków i przesyłanie dobrych fluidów Sara przezyła mega buziola :calus:

Melduje ze dzis jest znaczniej lepiej


:angel: :angel: :angel: superrrrrrrr ucałuj babunie :buzi:

Posted

Dziś Sara miała wyjmowane szwy. Nasz wet zadowolony, że rany się tak łądnie zagoiły. Zebyście widzieli Sara jak sie trzesła biedna ze strachu...

Posted

Dzień dzisiejszy był dniem koszmarnym...Juz rano widziałam, że ma kłopoty z wstawaniem i chodzeniem. Ale myślałam, że to tylko jej sie gnaty zastały przez noc...Niestety nie... Jak byłam w pracy mama mi zadzwoniła, że z psem jest bardzo źle. Nie wstaje, nie chodzi. jak wstaje sie przewraca. CHłopak siostry musiał jej pomagac na dworze. To mnie dobiło. W pracy sie poryczałam bo jak sie dowiedziaąłm ze jest tak źle to nie wiedziałam co myslec. Czy sie żegnać czy co... Leciałam do domu, żeby sie z nią jeszcze zobaczyć...Bo mama i ciocia miały z nią jechać do weta. jak mnie zobaczyła to na tym łókzu myslałam ze sie skręci z radości...Łzy mialam w oczach. Z wielkim trudem zlazła z łózka pomogłyśmy jej. Po schodach ja zniosłam na rekach. (28kg)
Do auta pomogłam wejść. Potem mi ciotka zadzwoniła (ja u dentysty), że Sara dostała zastrzyk. A to co się z nią działo to to, że miała bardzo nadwyrężone ścięgna. Tak bardzo, że nie mogła chodzić. Tak więc Sarcia niestety ale praktycznie zero jakis "sportów ekstremalnych". Prawdziwa psia emerytura. Zero wysiłku.Popsoru odpoczynek i jeszcze raz odpoczynek. Jak wróciłam do domu odrazu wygladała inaczej. Mam nadzieje, ze kolejne zastrzyki pomogą. Odrazu wykupiłam Arthroflex na stawy. Strace majątek, ale czego sie nie robi dla swego przyjaciela.
Nie poddam sie tak łatwo.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...