Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Postanowiłam parę słów napisać o Krzyczkach, bo wczoraj mi się jakoś dziwnie telefon rozdzwonił od tych którzy tylko wątek czytają.
Dziękuję, że nie muszę się tłumaczyć, że kasa nie jest moim celem.
Ona jest środkiem dla ratowania psów. I dziękuję za zaufanie.
Moja przygoda z Krzyczkami zaczęła się od drobnej wpłaty na ten cel.
Sprowadziła mnie na wątek Elik i Ona też załatwiała miejsca w Niepołomicach dla psów. Ja załatwiałam transport i później przejęłam nad nimi opiekę. Za psy była odpowiedzialna Lamia2 z Warszawy z nią również rozmawiałam kiedy kończyły się pieniądze na Krzyczki. Ustaliłyśmy, że będę nadal się nimi zajmować.
Nie chciałam, aby gdziekolwiek te psy przenosić, bo byłaby to dla nich krzywda. Lamia pomogła mi też finansowo ( na tyle ile mogła). Część wpłat z 1% to kwoty przeznaczone właśnie od Lamii. Przy podziale okazało się też, że psy u Neris nie mają opiekuna i dlatego Neigh przejęła nad nimi opiekę.
Teraz temat [FONT=Verdana]pieniędzy[/FONT].
Na początku akcji były dwa konta. Konto Elik + Sfory.
Po awanturach Elik przelała pieniądze na konto Sfory.
Te pieniądze które przelała Elik, po wielu moich poszukiwaniach i prośbach zostały przelane na konto Fundacji Zwierzę nie jest rzeczą która przygarnęła psy z Krzyczek.
Takie Krzyczki w pigułce;) dla tych którzy nie chcą czytać całego wątku a pytają.

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Neigh']No więc tak: ( skoro się podoba:evil_lol:)
............
quote]

Nie będę Cię w całości cytować Aga, ale jak się domyślasz, Twój post nie może zostać bez odpowiedzi.
Przekazałam Ci opiekę nad Niepołomicami tylko chwilowo, tak jak przejęłam opiekę ( również chwilowo) kiedy Ty zniknęłaś i chciałaś mieć czas dla siebie. Prosiłam też wówczas Gusię o pomoc w opiece nad Krzyczkami w Warszawie, bo nie znam psów i nie chciałam o ich adopcjach( gdyby się tak zadarzyło) decydować.
Natomiast ( co wszyscy wiedzą) prosiłam też Cię o pośrednictwo z hotelem gdyby była taka potrzeba.
W przypadku adopcji Filipa takiej potrzeby nie było.
Rozmowy z domem Pani Marty były dwie.
Jeden telefon był od taty, który stwierdził, że pies nie ma budy ani kojca a wstępu do domu mieć nie będzie i druga rozmowa z Panią Martą która powiedziała, że pies będzie spał u niej w pokoju.
Skąd taka rozbieżność?
Nie wydaję psów pod moją opieką do bud bez możliwości wstępu do domu.
Po drugie, nie podoba mi się robienie wizyty przedaadopcyjnej za moimi plecami i nie podoba mi się taki sposób wydawania psa.
Gdyby to trafiło na Amora, to by sobie poradził.
Ale niestety Filip ze swoim wycofaniem i charakterem powinien być w domu.
Bez znajomości psa nie wolno decydować o jego wydawaniu, tylko po to aby wydać i mieć tzw. sukces.

Posted

Neigh, nie robię afery na wątku, piszę to, co moim zdaniem powinno zostać napisane, bo nie lubię niejasności.

Nie doceniasz mnie jesli myślisz, że nie znam rozmów kuluarowych.:diabloti:

Sama napisałaś, że o decyzję o adopcji Filipa podjęły: Gusia, Ewa Marta i Mariamc. I to jest dla mnie nieporozumienie. Niejednokrotnie mamy do czynienia z rewelacyjnym rozmówcą a w realu sprawy nie do końca wyglądają tak kolorowo.

Możecie do woli kontaktować się przecież między sobą ale wizyty na miejscu i ostateczne decyzje powinna podejmować jedna osoba.
(Warszawa Ty czy Gusia, Kraków Irena).


I tyle. Jestem ostatnią osobą do siania fermentu ale wydaje mi się, ze po sytuacji z Filipem napisanie tego jasno na wątku jest potrzebne.

Peace;)

Posted

Mara22 napisał(a):
witam wszystkich:) przepraszam ze tak długo sie nie odzywałam ale nie miałam dostępu do internetu ponad to mam na głowie uczelnie:( Filipek już mniej się na mnie obraża.. zawsze gdy wracam to kupuje mu mała przekąskę :) wiec jak tylko widzi ze mam jakiś mały smakołyk dla niego merda ogonkiem :) a jak tylko mnie widzi jak rano wstaje to szczeka żeby tylko sie ze mną bawić :)
A co do wizyty poaadopcyjnej to Filipek ogólnie sie żadnego z domowników nie boi...
wtedy co przyjechały Panie odpowiedzialne za Krzyczki tj. Pani Irenka i druga wolontariuszka z Krakowa. w sumie nie dziwie się dlaczego Filipek miał obawy i nie chciał podejść, nawet gdy go mama wołała.... nawet jak ja go wołam to nie chce podejść jak widzi kogoś obcego koło mnie. natomiast jeśli chodzi o zaaklimatyzowanie to myślę że Filipek już powoli się przekonuje... Pilnuje swojego terenu i szczeka jak ktoś obcy podejdzie do bramy... ale musi minąć dużo czasu po tym co przeżył w Krzaczkach żeby zaufać w 100%


Mam prośbę Maro o kontakt na mail do mnie, skoro masz problem z dogo.
Bardzo bym chciała jakoś pomóc w tej aklimatyzacji, bo szczerze przyznam, że bardzo się niepokoję o Filipka.

Posted

Ja byłam nośnikiem informacji ;)
Po rozmowie z Irenką, przekazałam Neigh informację, że w takiej sytuacji niech Filip jedzie, że Irenka nie będzie jechać na drugą przedadopcyjną bo to bez sensu, i że pojedzie na poadopcyjną.

Ale to miał być tylko raz - bo wyszło jak wyszło.

Ewentualne przyszłe i przed i poadopcyjne miała już robić Irenka. Pisałam przecież to od razu po tym jak Filip pojechał do domu.

Hotel się zaangażował i chwała mu za to, ale nie on wydaje decyzję czy na przedadopcyjną jechać i czy pies do domu wydany będzie.

Posted

gusia0106 napisał(a):
Ewentualne przyszłe i przed i poadopcyjne miała już robić Irenka. Pisałam przecież to od razu po tym jak Filip pojechał do domu.

Hotel się zaangażował i chwała mu za to, ale nie on wydaje decyzję czy na przedadopcyjną jechać i czy pies do domu wydany będzie.


A dlaczego nie w przypadku Filipa?
Co zmieniło się w naszych ustaleniach Gusiu, że za psy z Niepołomic odpowiadam ja a za Warszawę Neigh?
Czy tak powinna wyglądać adopcja, że z wątku się o wszystkim dowiaduję?
Dlaczego nie może być tak jak między Tobą a mną w sprawie Aresa?
Powiedziałam Ci wyraźnie, że przekazuję Ci mojego ukochanego psa i nie będę się wtrącać do adopcji, bo mam do Ciebie zaufanie a jak będą kłopoty to pomogę. I tego się trzymam.

Posted

Mysza no może nie doceniam fakt.:-)
W każdym razie - tu nawet na wątku bylo pisane - NIKT KURNA OLEK DECYZJI nie podjął.... O czym zresztą trąbione było. Tu też. Tylko się kontaktował z Ireną.......wstrzymując wydanie psa do jej decyzji
Po prostu po rozmowach Gusi, Ewy i Danki ( ale tej przyznaję przerwałam bo się śpieszyłam i ryknęłam tak tak wiem, pies moze jechać)
otrzymałam zgodę :-) tak tak - na poinformowanie hotelu o tym, zeby psa wydali. Ja zrozumiałam, ze decyzja zapadła.


Ja nie będę na nikim psów wieszać zwłaszcza jak na to nie zasługuje. A sparingi to niech sobie załatwiają ci co się chcą bić bez mojego udziału.

Nie widzę niczego złego w tym, ze hotel do mnie zadzwonił, ani tego dom sprawdził, ani tego ze Amor do programu pojechał, ani tego ze chciał psa na festyn zabrać.
I żeby mnie na wolnym ogniu przypiekano nie widzę niczego złego w tym ze podjechał obejrzeć dom.
Skoro przyjezdzają ludzie i mówią jak mają........a jest do nich 15 min autem......to ja też bym podjechała. Jakie za plecami??
Od 2 tygodni mam wrażenie, ze ostro sie tu przesadza, a wiecie śniegu u mnie kupa i na przesadzanie to warto do wiosny poczekać....

W każdym razie ja mam dość krzyczek........ tak po prostu.

Niestety Irenka - obrażaj sie do woli, ale i to napiszę. To co wiadomo z ogłoszeń o psach nie bardzo pokrywa się z rzeczywistością/

Sonia - ogłaszna była, a moim zdaniem to ona sie w ogóle do adopcji nie nadaje, nie wiem czy kiedykolwiek będzie.
Ares - wzór cnót - pogryzł Sławka i narobił innego kipiszu - gdyby nie fakt ze był u Gusi, na ryj by zbity z każdego domu wyleciał.

Figiel z adopcji wracał - moze alergia była powodem a moze nie. To nie jest niczyja wina. Po prostu my te psy inaczej widzimy....ich zachowania w hotelu też są inne niż te w domach.
I nie uważam zebyśmy były w stanie je poznać nawet wpadając tam raz na 2 tyg i biorac na spacer. Po prostu.

Idę sobie na dogomaniacki urlop, mam wrazenie ze wszyscy są stuknięci:-) ze mna włacznie:-)

Bo jak zwykle, chciałam dobrze, posłusznie wysłuchiwałam - a teraz to jest niemal moja wina.......jeeeeeny ale zrobiłam straszną rzecz. O laboga normalnie w dupę mi:-)

Na razie:-)

Posted

gusia0106 napisał(a):
Ja byłam nośnikiem informacji ;)
Po rozmowie z Irenką, przekazałam Neigh informację, że w takiej sytuacji niech Filip jedzie, że Irenka nie będzie jechać na drugą przedadopcyjną bo to bez sensu, i że pojedzie na poadopcyjną.

Ale to miał być tylko raz - bo wyszło jak wyszło.

Ewentualne przyszłe i przed i poadopcyjne miała już robić Irenka. Pisałam przecież to od razu po tym jak Filip pojechał do domu.

Hotel się zaangażował i chwała mu za to, ale nie on wydaje decyzję czy na przedadopcyjną jechać i czy pies do domu wydany będzie.



Mogę się tylko podpisać pod postem Gusi, bo również byłam nośnikiem informacji, a nie decydentem, a dokładniej nie jedynym decydentem.
Uważam, że każdy dom należy sprawdzić przed odrzuceniem, zwłaszcza w sytuacji kiedy tak długo psy nie mogą znaleźć domów, a jak już dom się znajduje, to potem z różnych powodów psy wracają z powrotem do hotelu. Nie obwiniam nikogo za to, wskazuję tylko, że każdy z nas ma prawo się pomylić i źle ocenić potencjalny domek.
Rozmawiałam z Irenką na temat Filipka przez telefon. To prawda, nie była zadowolona z tego, że hotel pojechał na wizytę przedadopcyjną. Jednak w zaistniałej sytuacji podjęła decyzję, że nie pojedzie na kolejną wizytę, o której dom był uprzedzony i wiadomo było, że ostateczna decyzja należy do Irenki. Irenka uznała, że skoro Marta kupiła juz rzeczy dla Filipka i jest nastawiona na zabranie go, niech hotel podpisze umowę, a ona pojedzie na wiztyę poadopcyjną i w przypadku jakiś problemów, zabierze psa z powrotem, co jest zgodne z podpisaną umową. Czy to nie jest wyrażeniem zgody na pojechanie psa do domu? Może ja czegoś nie rozumiem, ale taką informację przekazałam Neigh, która chcąc nie chcąc została pośrednikiem między Panią Bożeną z hotelu, a Irenką. Sądzę, że to bardzo niekomfortowa sytuacja, kiedy z jednej strony ma rozmawiać na temat psów, a z drugiej nie wolno jej podjąć żadnej decyzji.... I dodam jeszcze, że popieram decyzję Neigh co do sprawdzenie domu i w rezultacie adoptowania Filipka, bo choć jest w tej chwili wycofany, to ma szanse na powrót do normalności.
Nie znam Filipka, ale poznalam Sonieczkę, która była ogłaszana w wielu miejscach jako adopcyjna, a moim zdaniem absolutnie nie nadaje się do adopcji. To pies tak potwornie wycofany, dopiero teraz otwiera się w nowym DT. Być może Filipkowi też trzeba dać trochę czasu na oswojenie się z nowym miejscem. Dla mnie najważniejsze jest, że Marta chce walczyć o Filipka, uczyć go zaufania do siebie i myśłę, że jej sie to uda.
Ze swojej strony moge obiecać jedno.... nie wtrącę się już nawet jednym słowem w kwestie adopcji psów w Niepołomicach. Czuję się moralnie odpowiedzialna za Kaira, którego znam i odwiedzam czasami i w kwestii jego przyszłości chciałabym miec coś do powiedzenia. I to wszystko.

Posted

Bardzo się cieszę z jednego.
Już nie ma wątpliwości, kto za psy w Niepołomicach odpowiada.
Nie będę zmieniać ani na jotę swoich zasad, bo znam te psy a Wy nie.
I takie pomieszanie obowiązków i kompetencji jakie wyszły na Krzyczkach już dawno nie widziałam.

Posted

irenaka napisał(a):
A dlaczego nie w przypadku Filipa?
Co zmieniło się w naszych ustaleniach Gusiu, że za psy z Niepołomic odpowiadam ja a za Warszawę Neigh?
Czy tak powinna wyglądać adopcja, że z wątku się o wszystkim dowiaduję?
Dlaczego nie może być tak jak między Tobą a mną w sprawie Aresa?
Powiedziałam Ci wyraźnie, że przekazuję Ci mojego ukochanego psa i nie będę się wtrącać do adopcji, bo mam do Ciebie zaufanie a jak będą kłopoty to pomogę. I tego się trzymam.


Myślę, że dlatego, że w przypadku Filipa wyszło nieporozumienie.
Nie powinno być tak, że dowiadujesz się z wątku.
Nieporizumienie wyszło, bo tak się czasem zdarza. Ale w związku z nim zostało ustalone co i jak, żeby na przyszłość się nie zdarzyło.l

Posted

gusia0106 napisał(a):
A ja nic nie rozumiem....

Irenko, za psy w Niepołomicach odpowiadasz Ty. Czy czegoś nie kapuję?


Dobrze kapujesz.
I więcej nie pozwolę na to, żeby coś bez mojej zgody się odbyło.
Współpraca ma być na zdrowych zasadach a nie żeby ze mnie figuranta robić do płacenia kasy.

Posted

gusia0106 napisał(a):
Myślę, że dlatego, że w przypadku Filipa wyszło nieporozumienie.
Nie powinno być tak, że dowiadujesz się z wątku.
Nieporizumienie wyszło, bo tak się czasem zdarza. Ale w związku z nim zostało ustalone co i jak, żeby na przyszłość się nie zdarzyło.l


I tego się trzymajmy Gusiu.

Posted

irenaka napisał(a):
Dobrze kapujesz.
I więcej nie pozwolę na to, żeby coś bez mojej zgody się odbyło.
Współpraca ma być na zdrowych zasadach a nie żeby ze mnie figuranta robić do płacenia kasy.



Jako ta czarna owca i osoba, na której i tak się skupi.

Zdrowe zasady to takie, kiedy Ty jesteś sterem, żeglarze i okrętem? Zdrowe to takie kiedy jedynie Ty podejmujesz decyzje i masz rację?

Ty nie będziesz figurantem - a kogo w takim razie z nas robisz, co?

W tak postawionej sytuacji.

Sonia - jest psem niepołomickim czyli Twoim
Kair - jest nasz, wiec o niego zadbamy
Burka - dam jej namiar na hotel i zrobię ile będe mogła.

Wiesz co Irena......przesadziłaś i to ostro.....
I jedyna rzecz o którą CIę nikt nie pytał to wizyta w potencjalnym domu. Jeśli to jest ta zbrodnia........to ja wymiękam:-) CAŁKOWICIE

Będziesz sobie mogła decyzje podjemować do woli.......

Posted

Neigh napisał(a):
W tak postawionej sytuacji.
Sonia - jest psem niepołomickim czyli Twoim
Kair - jest nasz, wiec o niego zadbamy
Burka - dam jej namiar na hotel i zrobię ile będe mogła.


O Kaira zadbamy, ale mam nadzieję, że przynajmniej dotychczas zbierane pieniądze, jak również 1% podatku, który ma zostać rozliczony do końca roku, zostanie podzielony równo na pozostałe w hotelach i DT psy? W końcu wszyscy szukaliśmy ludzi, którzy zasilą wspólne konto krzyczkowiaków. Robione były bazarki, same wpłacałyśmy pieniądze.
Rozumiem, że dzielone są w tej chwili raz na zawsze kompetencje dotyczące decyzji w sprawie postępowania i adopcji psów, a nie zabierane zabawki i zapominanie o innych?
Jestem w szoku, bo wydawało mi się, że nic nas nie może poróżnić:shake:

Posted

Neigh napisał(a):
Jako ta czarna owca i osoba, na której i tak się skupi.

Zdrowe zasady to takie, kiedy Ty jesteś sterem, żeglarze i okrętem? Zdrowe to takie kiedy jedynie Ty podejmujesz decyzje i masz rację?

Ty nie będziesz figurantem - a kogo w takim razie z nas robisz, co?

W tak postawionej sytuacji.

Sonia - jest psem niepołomickim czyli Twoim
Kair - jest nasz, wiec o niego zadbamy
Burka - dam jej namiar na hotel i zrobię ile będe mogła.

Wiesz co Irena......przesadziłaś i to ostro.....
I jedyna rzecz o którą CIę nikt nie pytał to wizyta w potencjalnym domu. Jeśli to jest ta zbrodnia........to ja wymiękam:-) CAŁKOWICIE

Będziesz sobie mogła decyzje podjemować do woli.......


Moje stwierdzenie było odzewem na post Pauliny. Którego podobno nie czytałaś.
Nie Twój.
Nigdy nie dzieliłam psy na Twoje i moje. Były nasze.
Był tylko podział obowiązków przy ich wydawaniu ze względu na znajomość psów i ich zachowań. I tego się trzymałam.
Masz rację, że jeszcze dużo może nas zaskoczyć w zachowaniach tych psów które zostały do adopcji, jaki i np. Aresa który jest w DS.
I w każdej sytuacji nawet po wydaniu psa musimy im pomóc.
Jeżeli chcesz podziału psów, to proszę bardzo.
Ale ja nie widzę takiej potrzeby.

Posted

Ewa Marta napisał(a):
O Kaira zadbamy, ale mam nadzieję, że przynajmniej dotychczas zbierane pieniądze, jak również 1% podatku, który ma zostać rozliczony do końca roku, zostanie podzielony równo na pozostałe w hotelach i DT psy? W końcu wszyscy szukaliśmy ludzi, którzy zasilą wspólne konto krzyczkowiaków. Robione były bazarki, same wpłacałyśmy pieniądze.
Rozumiem, że dzielone są w tej chwili raz na zawsze kompetencje dotyczące decyzji w sprawie postępowania i adopcji psów, a nie zabierane zabawki i zapominanie o innych?
Jestem w szoku, bo wydawało mi się, że nic nas nie może poróżnić:shake:


Przeczytaj post skierowany do Neigh.
Już wyraziłam swoją opinię.

Posted

Ewa Marta napisał(a):

Jestem w szoku, bo wydawało mi się, że nic nas nie może poróżnić:shake:


Przepraszam,że się wypowiem.Śledzę wątek codziennie od dłuższego czasu.
Byłam i jestem pod wielkim wrażeniem tego co wszystkie razem zrobiłyście i robicie dla krzyczkowskich bid.Tu nigdy nie było zwad i takiej ostrej wymiany zdań.Do teraz.Czytam to co tu piszecie i ryczeć mi się chce.
Proszę Was z całego serca-ostudźcie emocje.
Przecież połączyła Was tragedia tych biednych psów.
I wierzę,że razem możecie pomóc jeszcze wielu psom w przyszłości.

Posted

magda222 napisał(a):
Przepraszam,że się wypowiem.Śledzę wątek codziennie od dłuższego czasu.
Byłam i jestem pod wielkim wrażeniem tego co wszystkie razem zrobiłyście i robicie dla krzyczkowskich bid.Tu nigdy nie było zwad i takiej ostrej wymiany zdań.Do teraz.Czytam to co tu piszecie i ryczeć mi się chce.
Proszę Was z całego serca-ostudźcie emocje.
Przecież połączyła Was tragedia tych biednych psów.
I wierzę,że razem możecie pomóc jeszcze wielu psom w przyszłości.


Właśnie Madziu o to chodzi.
W pełnej zgodzie pracowałyśmy dla Krzyczek od wielu miesięcy.
I to mnie boli najbardziej, że każdego psa wydawałyśmy z pełnym porozumieniem i nie była niejasności kto za co odpowiada.
Wiele godzin przegadałyśmy podejmując decyzję a właściwie potwierdzając tylko sobie fakt, że to co zamierzamy jest słuszne.
Przy adopcji Filipa tego nie było i nas poróżniła.

Posted

Neigh, szczerze mówię, ja nie miałam zamiaru na Tobie się skupiać czy Ciebie oskarżać.
Jednak jestem niedoinformaowana,:evil_lol: bo nawet nie wiedziałam o tym, że to Ty powiedziałaś, ze pies może jechac. Naprawdę.

Pisząc to co napisałam miałam jeden cel- wizyty MUSI robić ktoś od nas, bo z uwagi na to, co zresztą napisałaś, psy są "specyficzne, po przejściach" pierwszy lepszy dom NIE MOŻE ich dostać. To muszą być wyjątkowe domy i wyjątkowi ludzie, doświadczeni.
A dla zachowania porządku będzie lepiej jeśli kwestie decyzji i umów też zostaną ustalone jasno, żeby takie sytuacje się nie powtarzały.

Kłotnie, obrażania, wzajemne oskarżenia nie posłużą psom, a przecież chcemy im pomagać.

Posted

mysza 1 napisał(a):

.
Jednak jestem niedoinformaowana,:evil_lol: bo nawet nie wiedziałam o tym, że to Ty powiedziałaś, ze pies może jechac. Naprawdę.

.


Ja też nie:evil_lol:

Posted

[quote name='PaulinaB']Owszem Irenaka umiescila psy w Niepołomicach, jest odpowiedzialna za wszelkie opłaty, ogloszenia, i owszem jest ich opiekunem, ale w tym momencie raczej wirtualnym, od paru miesiecy nie pojawiła sie w hotelu, aby psy odwiedzic.
:crazyeye: przepraszam ale o co tu chodzi??? Przecież było napisane na wątku, ze Irenka była w niepołomicach ale jej nie wpuszczono!!! To kto tu kurde kłamie???
CHCIAŁA BYM, zeby RAZ NA ZAWSZE TO WYJAŚNIĆ!!!!
[quote name='PaulinaB']. I w tej sprawie, ogloszenia psów oczywiscie juz poszly do organizatorów psiknika i bedą wyswietlane, jesli chodzi o kwestie zawozenia psów na ten psiknik i prezentowania ich, ze wzgledu na atak na hotel ze wydal "bezprawnie" Filipa i zarzutów, klotni wokol tego wycofujemy sie z zawozenia tam psów i ich prezentowania na psikniku, z jazdy z psami do programu Kundel Bury i Kocury i tym podobne. Oczywiscie psy mogą byc prezentowane na tym psikniku nadal, osoby nadzorujące adopcje moga je wziasc i je zaprezentowac, dotyczy sie to rowniez Patosa, ktorego ogloszenie tam tez sie ukaze.
WIESZ CO PAULINKO< zachowujesz się jak dzieciak...
obraziłąś się na Irenke ( i to już dawno się to stało) i dlatego rzucasz fochem i niech też psy krzyczkowskie cierpią , dla samej zasady, zeby Irence utrzeć nosa????
JAK TAK MOŻNA?????
Komu tym zrobisz na złość???? Kto na tym najwięcej ucierpi??
Naprawdę jak było to było, ale czegoś takiego się nie spodziewałam!!!!!!
[quote name='Mara22'] w sumie nie dziwie się dlaczego Filipek miał obawy i nie chciał podejść, nawet gdy go mama wołała.... nawet jak ja go wołam to nie chce podejść jak widzi kogoś obcego koło mnie.
Mara , ale Filipek zna Irenkę doskonale!!!!!
[quote name='mysza 1']Dobrze, że się przyznałaś, wszystko Twoja wina niedobra kobieto:evil_lol: a Irenka jeszcze prezenty Ci wysyła:eviltong:
łapówka na pewno!!!!!
[quote name='Neigh']
Ares - wzór cnót - pogryzł Sławka i narobił innego kipiszu - gdyby nie fakt ze był u Gusi, na ryj by zbity z każdego domu wyleciał.

kochana ale chyba to nie jest wina Irenki, bo każdy pies wydawany ze schroniska czy z hotelu nie jest na tyle przewidywalny z eby wiedzieć czy jest w stanie ugryźć czy nie.,...

Posted

Ja też mam prośbę, ogromną- o zabranie psów 18 na psiknhk. Opiekun i odpowiedzialności to ważne kwestie, ale te klótnie odbierają psom szanse na adopcje. Rozumiem w pełni Hotel, że po tym wszystkim zrezygnował z wiezienia ich. Proszę Irenkę -jako opiekuna - o zabranie ich na psiknik. Jeżeli jest problem, dysponuję jednym miejscem dla psa-również tam będę, służę transportem.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...