Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Niestety niektore osoby bawia sie w Boga!!!
Skazujac psa na kojec na tymczasie-ktory ze wzgledow wybujalej fantazji kogos-kto rzekomo dmucha na zimne -wymysla wszystko by sie czepnac czegos,azeby psa nie wydac.
Niestety Irena znajdzie "ale"-i slowo "nie bo nie"-sprawia ze lepiej pozostawic psa tam gdzie jest niz stworzyc mu kochajacy dom -choc nie idealny,ale ma takie widzi misie wiec ...byc moze niech psy nadal siedza w kojcach -czy to rok ,dwa czy wiecej-,tracace z czasem na szansie adopcji ze wzgledow braku resocjalizacji i wieku.
Niestety juz w rozmowie telefonicznej potrafi okazac czlowiekowi ,ze jest sie potencjalnie nie odpowiednia osoba dla danego psa i nie swiadoma...
pewnie pujda grzmoty tu na mnie ;)no cuz...sledze watek juz dlugo i nie potrafie zrozumiec ze jedna osoba moze miec taki wplyw decydujacy na los zwierzat ktore i tak zycie nie oszczedza ,skazujac na kojce.
Mozna sie zastanowic zadajac pytanie :jak bardzo komu zalezy na lepszym losie psow.
Jedno wiem,ze dopoki Irena trzymie reke na pulsie -Krzyczyki sa bez wiekszych szans niestety.
Byc moze Masz wielkie serce i chec niesienia pomocy czworonogom ,jednak taka pomoc jest bezzowocna wiec lepiej pomagaj w inny sposob...

Posted

Poprosiłam Inez o wklejenie zdjęć , aby przypomnieć,że Niepolomine i Warszawa ,to nie wszystko.
To Mania i Nosio , czy ktoś nas jeszcze pamięta?.....
Psy w 200% adopcyjne ale..
Choć dom oferowałby złote klamki i świeżą ,jedwabną pościel ,ale tylko jednemu psu , to ja ich nie rozdzielę ,bo taka miłość się nie zdarza.
Miałyśmy trwać do ostatniego Krzyczkowiaka,to ,że się nie wpisuję ,to , nie znaczy ,że nie czytam.
Jest mi bardzo przykro czytają to wszystko a szczególnie ostatni post.:shake::shake::shake:

Posted

Wiesz co Lotoss...uważaj proszę na słowa...
Znasz Irenkę?
Wiesz co ma w głowie i podejmuje decyzje takie a nie inne?

Łatwo jest wszystko obserwować z daleka. Naprawdę łatwo.

Potencjalny dom dla Filipa jest do sprawdzenia.
Ponawiam więc pytanie - czy Ty Irenko, bądź któraś z zaufanych osób krakowskich może tam dzisiaj podjechać na przedadopcyjną????

Pamiętamy Danusiu....I dopóki ostatni Krzyczkowy domu nie znajdzie jesteśmy na posterunku.

Posted

lotoss napisał(a):
sledze watek juz dlugo...


Jeśli śledzisz długo, to wiesz również, że nie pierzemy tu brudów. Wiele spraw można załatwić poza wątkiem, żeby nie doprowadzac do pyskówek i w rezultacie zamknięcia wątku. Najprościej jest wejść i powbijać parę zdań z klawiatury. Niepotrzebni nam tu mieszacze:mad:


mariamc napisał(a):
...Niepolomine i Warszawa ,to nie wszystko.
To Mania i Nosio , czy ktoś nas jeszcze pamięta?.....
Psy w 200% adopcyjne ale..
Choć dom oferowałby złote klamki i świeżą ,jedwabną pościel ,ale tylko jednemu psu , to ja ich nie rozdzielę ,bo taka miłość się nie zdarza.
Miałyśmy trwać do ostatniego Krzyczkowiaka,to ,że się nie wpisuję ,to , nie znaczy ,że nie czytam.
Jest mi bardzo przykro czytają to wszystko a szczególnie ostatni post.:shake::shake::shake:



Danusiu, pamiętamy, a jakże:loveu: Zabrałaś 10 najmniej adopcyjnych psów do siebie bez żadnych warunków! To był wspaniały gest i nieoceniona pomoc! Piękna ta ich miłość. Rozumiem absolutnie, że nie pozwolisz ich rozdzielić. Widać, jak im razem dobrze:loveu:
Oczywiście, że trwamy do ostatniego Krzyczkowiaka, jestem pewna, że po opadnięciu emocji, wszyscy się dogadamy. Jesteśmy razem już rok, niejedna burza za nami, damy radę! Irenko, odezwij się, wysłałam Ci PW!

Posted

Po pierwsze dziewczyny, uważam, że kolejne sprawdzanie domu jest z naszej strony niepoważne. Nie ma co ludziom robić aż takiego zamieszania w życiu. Skoro jest decyzja na tak, to należy psa wydać.
A co do opinii Lotosska, to zgadzam się całkowicie.
Nie ma co bawić się w Boga.
Tylko prawda jest taka, że Twój dom nie tylko ja odrzuciłam, ale również Neigh. Co dwie głowy, to nie jedna. Nadal uważam, że jeżeli zrobisz sterylkę swojej suni, to jak najbardziej możesz adoptować psa.
W przeciwnym wypadku stada wiejskich psów szybko powiększą Twój stan posiadania. Nie można w takiej sytuacji eksperymentować tylko sterylizować. Żadnych więcej uwag do Twojego domu nie miałam i Ty o tym wiesz. Lubię Lotossku krytykę, bo ona zawsze nas czegoś nauczy. Nawet Twoja.

Posted

irenaka napisał(a):
Po pierwsze dziewczyny, uważam, że kolejne sprawdzanie domu jest z naszej strony niepoważne. Nie ma co ludziom robić aż takiego zamieszania w życiu. Skoro jest decyzja na tak, to należy psa wydać.
A co do opinii Lotosska, to zgadzam się całkowicie.
Nie ma co bawić się w Boga.
Tylko prawda jest taka, że Twój dom nie tylko ja odrzuciłam, ale również Neigh. Co dwie głowy, to nie jedna. Nadal uważam, że jeżeli zrobisz sterylkę swojej suni, to jak najbardziej możesz adoptować psa.
W przeciwnym wypadku stada wiejskich psów szybko powiększą Twój stan posiadania. Nie można w takiej sytuacji eksperymentować tylko sterylizować. Żadnych więcej uwag do Twojego domu nie miałam i Ty o tym wiesz. Lubię Lotossku krytykę, bo ona zawsze nas czegoś nauczy. Nawet Twoja.



Irenko, Kochana, nie ma żadnej decyzji. Ani na tak, ani na nie.
Państwo wiedzą, że będzie jeszcze jedna wizyta przedadopcyjna i od niej zależy decyzja.

To jak? Pojedziesz? ;)

Posted

irenaka napisał(a):
Po pierwsze dziewczyny, uważam, że kolejne sprawdzanie domu jest z naszej strony niepoważne. Nie ma co ludziom robić aż takiego zamieszania w życiu. Skoro jest decyzja na tak, to należy psa wydać.


Irenko, przecież nie ma żadnej decyzji na tak!!! A skoro ludziom zależy na Filipku, to wytrzymają kolejną wizytę i dasz im sygnał, że zależy nam na psie bardzo i będziemy sprawę kontrolować, gdyby (podkreślam, GDYBY) pies u nich został. A może zabierz ze sobą Filipka i sama przyjrzyj się reakcjom wszystkich na siebie? To przeciez bardzo niedaleko od Niepołomic...
Nie wyobrażam sobie Twojej rezygnacji z pomocy Krzyczkowiakom. Cokolwiek się zdarzy, wzięłyśmy na siebie moralnie odpowiedzialność za nie, a troszkę ich jeszcze mamy pod opieką. Jeśli się na siebie pogniewamy, to kto sie nimi zajmie? Mają tylko nas.....

Posted

Bardzo Cię uprzejmie Lotos informuję, że żadne próby namieszania, oczerniania, rzucania sie na którąkolwiek z nas raczej psom nie służą. Skoro śledziłaś wątek, to śledz go sobie dalej. Jeśli poza próbą zrobienia dymu nic konkretnego nie masz do powiedzenia, to śledz go w milczeniu.

Irena......jak warszawianka krakowiance - weź nie pitol głupot. Tia pójdziesz sobie, psy zostawisz - komu?:-)

Wydaje mi się, ze nie ma niczego złego w sprawdzeniu domu - tym bardziej, ze żadna decyzja nie zapadła. Bo kto tu niby jakąs podjął, ręka do góry?
Im się cierpliwiej i dokładniej dom sprawdzi, tym lepiej dla psa. A skoro opinie wstępne na temat ludzi są różne, to trzeba to dokładnie sprawdzić, choćby dla świetego spokoju i czystości sumienia. Zadna z nas nie jest nieomylna. I tak jak sie zdarza wydać psa i go potem odbierać........tak moze sie zdarzyć nie wydać i żałować.

Ja kiedys jechałam 80 km z kotem ......i z nim wróciłam. Państwo, którzy od tygodnia się niby na przyjazd kota szykowali nie mieli kuwety. Ja przywiozłam używany żwirek, zeby kot wiedział, gdzie ma się załatwiać......ale nei było gdzie go wsypać. Kupimy, kupimy mówiła pani.....ale kotu się teraz chce siku odpowiedziałam. Nie chodziło mi o super wypasioną kuwetę, ale chocby o pudełko z piaskiem.

Psy krzyczkowe czekają rok ( Danusia, naprawdę myślisz, ze ktokolwiek zapomniał o Twojej Siódemce??? zwłaszcza o Skurwielu?;-) ).....wydaje mi się, ze KAZDĄ szansę na dom trzeba sprawdzić
Tyle

Posted

To jo Wom powiym jak ślązoczka gorolkom (byz obrazy):
Neigh mondro dziołszka z Ciebie.Świynte słowa żeś pedziała.
Irenaka bier Filipa i jedź łobejrzyj co to za ludzie.
Wyboczcie,że sie wtroncom.To dlo rozładowanio atmosfery ;)

[CENTER]:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
[/CENTER]

Posted

[quote name='magda222']To jo Wom powiym jak ślązoczka gorolkom (byz obrazy):
Neigh mondro dziołszka z Ciebie.Świynte słowa żeś pedziała.
Irenaka bier Filipa i jedź łobejrzyj co to za ludzie.
Wyboczcie,że sie wtroncom.To dlo rozładowanio atmosfery ;)

:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:




No to Ci się udało :evil_lol:

No to tak: FILIP JEDZIE DO DOMU!
Domek czeka na niego z posłaniem, zabawkami i jedzeniem.

W przyszłym tygodniu Irenka wpadnie do nich na poadopcyjną i sprawdzi co i jak.
W przyszłym tygodniu dlatego, żeby dac im trochę na czasu na przyzwyczajenie się do siebie - Filipowi do nowych ludzi, nowego miejsca i nowych warunków, a ludziom do Filipa.

Póki Irenka nie pojedzie i nie sprawdzi jest oficjalny zakaz cieszenia się i w ogóle tych takich. Kciuki trzeba trzymać. Bardzo mocno.

I jeszcze jedna rzecz - na przyszłość. Żeby uniknąć nieporozumień, płaczu, nerwów i rozdzierania wzajemnego gęb:

- jeśli zadzwoni jakiś dom z okolic Krakowa po któregoś z Krzyczkowych psów, to nie odrzucamy go po rozmowie telefonicznej (no, chyba, że palnie jakąś bzdurę ewidentną z cyklu, że psa chce na smalec albo do walk :stupid:) - tylko jedziemy na przedadopcyjną.

Do przedadopcyjnych w rejonie Krakowa i okolic jest Irenka. Jej opinia i zdanie jest wiążące. Co do reszty świata - będziemy ustalać na bieżąco.

W przypadku Filipa powstał nam lekki chaos komunikacyjny i coby się w przyszłości nie denerwować - ustalamy jasne reguły.

No to jak?? Jasne?? ;)

Acha, jeszcze jedno - oczywiście wyśmiałyśmy Irenę z tą jej rezygnacją i w ogóle - trochę pokpiłyśmy, trochę pokrzyczałyśmy, dostała ze dwa klapsy - i już jest dobrze, czyli rezygnację można uznać za niebyłą. :)

Posted

Bardzo się cieszę, że jak zawsze udało nam się dojść do porozumienia:multi:
Rozmawiałam długo z Irenką przez telefon i zgodziłam się z jej argumentacją, że kolejna wizyta przedadopcyjna nie wniesie nic nowego. Całkowicie zgadzam się, że lepiej będzie pojechać tam za tydzień, zobaczyć czy Filipek dostał budę, co Pani chętna na adopcję obiecała w rozmowie Irence. Poza tym po tygodniu będzie widać, czy psiak się zaklimatyzował, czy jest mu tam źle i podjąć w razie czego jakieś kroki.
Rozumiem, że Irenka chce się na jakiś czas wycofać z zarządzania wątkiem i psiakami. Zostaje jednak z nami sercem i oferuje wszelką pomoc. O jej odejściu na zawsze nie ma mowy, razem w tym siedzimy i razem pójdziemy, kiedy ostatni Krzyczkowiak znajdzie dom!
W umowie adopcyjnej będzie zawarty punkt, że możemy psiaka odebrać, jakby cos było nie tak i że mamy prawo do wizyt poadopcyjnych. Pani zgodziła się, żeby Irenka wpadała niezapowiedziana, co jest bardzo pozytywne. I tak jak napisała Gusia - narazie spokój, a cieszyć się będziemy, kiedy usłyszymy od Irenki, że jest dobrze.

Posted

Nie Mysza, w tym domu Filip będzie jedynakiem. Co najważniejsze....kotów tam nie ma:-)

Ale na razie to jeszcze nic nie jest przesądzone. O tym, ze Filiposław ma dom będzie mozna powiedzieć po podpisaniu umowy, oględzinach i tych wszystkich co to my wiemy o co chodzi.

Tak czy siak w dalszym ciągu uważam, ze trzeba skupić wszystkie siły zaklinające odnośnie Patosa. Bo on jest najcieższym w sumie adopcyjnie przypadkiem.

Niesterylizowana suka była u Lotosa. Dlatego ten dom odpadł.

Posted

magda222 napisał(a):
To jo Wom powiym jak ślązoczka gorolkom (byz obrazy):
Neigh mondro dziołszka z Ciebie.Świynte słowa żeś pedziała.
Irenaka bier Filipa i jedź łobejrzyj co to za ludzie.
Wyboczcie,że sie wtroncom.To dlo rozładowanio atmosfery ;)

:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:



Powinnaś cześciej takie wejścia robić:-)

A poważniej teraz - słuchajcie złożono mi donos. We wsi Konary ludzie mają psa.....pies przypomina szkielet ma wrośniętą obrożę. Osoba donosząca oferuje 200 zł, byle tego psa wyciagnąć i choćby do schronu zabrać. Any pomysły?
Konary - okolice wawki od strony Sochaczewa......

Posted

Neigh napisał(a):
Powinnaś cześciej takie wejścia robić:-)

A poważniej teraz - słuchajcie złożono mi donos. We wsi Konary ludzie mają psa.....pies przypomina szkielet ma wrośniętą obrożę. Osoba donosząca oferuje 200 zł, byle tego psa wyciagnąć i choćby do schronu zabrać. Any pomysły?
Konary - okolice wawki od strony Sochaczewa......


A jakiś TOZ;)? To kwalifikuje się do odebrania.

Posted

Filip już w nowym domu....wiem, ze jego Pani zalogowała się:razz:, wiec myślę ze się tu pojawi i opowie co tam u chłopaka słychać.

Achaś...na razie nic nie mówię....ale powaliło mnie jedno - nie kupione miseczki ( na stojaczku ), nie posłanko....
ADRESÓWKA! Została kupiona dla psa adresówka. Nie wiem czy to Irena o tym napomknęła, ale fakt ze jest bardzo mnie cieszy. Adresówki, to taka moja mała obsesja......

Posted

Neigh napisał(a):
Filip już w nowym domu....wiem, ze jego Pani zalogowała się:razz:, wiec myślę ze się tu pojawi i opowie co tam u chłopaka słychać.

Achaś...na razie nic nie mówię....ale powaliło mnie jedno - nie kupione miseczki ( na stojaczku ), nie posłanko....
ADRESÓWKA! Została kupiona dla psa adresówka. Nie wiem czy to Irena o tym napomknęła, ale fakt ze jest bardzo mnie cieszy. Adresówki, to taka moja mała obsesja......



Brzmi fantastycznie! Miseczki na stojaku i posłanko też, ale adresówka, to naprawdę wspaniała wiadomość!!! Czekamy z niecierpliwością na relacje Pani o początkach Filipka u niej. Mam nadzieję, że Filipek właśnie zakotwiczył w swoim docelowym domku.
Proszę nam wybaczyć nasze rozterki i to knucie o wizytach poadopcyjnych. Bardzo nam leży na sercu los tych uratowanych psiaków, dlatego musimy mieć pewność, że Filipek jest szczęśliwy. Za dużo w jego życiu było cierpienia....
A może chłopak tak się zakręci, że uda mu się wejść na salony, zwłaszcza zimą:lol: Narazie z nadzieją wyczekuję relacji z domku i wizyty Irenki.

Posted

Witam wszystkich :) ja zaadoptowałam słodkiego i kochanego Filipka :) Filipek ma sie jak narazie dobrze choć ciężko mu było odstąpić mnie na nawet krok ;) wszędzie za mną chodził nawet do toalety :P powoli akceptuje wszystkich domowników.

Posted

Ewa Marta napisał(a):

A może chłopak tak się zakręci, że uda mu się wejść na salony, zwłaszcza zimą:lol:


Myśle że jest to baaaardzo prawdopodobne, bo Filipek juz odwiedził pokój swojej pańci:razz: zresztą chodzi za nią krok w krok, do pokoju, do lazienki;)
Dzisiaj nasza trójosobowa ekipa odwiozła Filipka do nowego domu, wrazenia jak najbardziej pozytywne, wiadomo Filipek musi sie przyzwyczaic do nowego miejsca, ale mysle ze to kwestia czasu, trzymamy zatem mocno kciuki aby wszystko bylo dobrze:) Marta zarejestrowala sie na dogo i obiecala relacje na bieząco:loveu: Zaraz wkleje zdjecia z dzisiaj, oczywiscie uwiecznilysmy adresówke!!!

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...