Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Aga, dziękuję Ci bardzo, ze nie chcesz mnie uwiązywac 0,5 km przed lecznicą, ba nawet mogę wchodzić do środka.:evil_lol:
Fajnie było, Irenka rzeczywiście w szoku ale ten typ już tak ma;)

Najważniejsze, że operacja się udała, Aresik szybciutko zaczął wstawać i mam nadzieje, że bedzei tylko lepiej. Czekam na relacje Gusi.

Mam prosbę do Krakowa:loveu:- mam do sprawdzenia dom dla Nero z podpisu w Nowym Targu. Pani zdaje sobie sprawę z odleglosci i gotowa jest przyjechac na spotkanie do Krakowa. Mieszka w mieszkaniu więc sprawdzanie warunków mieszkaniowych w sumie nie ma sensu.
Czy ktoś byłby w stanie mi pomóc? Spotkać się z Panią gdzieś? Będę bardzo wdzięczna:loveu:

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Neigh napisał(a):
Mam także wniosek by w razie ( oby nie ) konieczności operowania, zszywania i takich tam...oddelegowowywać mnie z Myszą1. 1 km przed lecznicą uwiązać Irenkę ( ino na mocnym sznurze), a tak z 0,5 EweMarte pospołu z Gusią.


O przepraszam bardzo;) jako osobie opanowanej niezwykle, pan doktor pozwolił mi być przy Aresku, kiedy zaczął się wybudzać i postanowił opuścić klinikę. Nie wiedział tylko biedak, że łapki mu się będa rozjeżdżały. Położyl sie i spał, kiedy go głaskałam, więc dostalam pozwolenie wzięcia go na kolana na kanapie dla gości:lol: Aresik spał spokojnie, po wstaniu okazało się, że ochrzcil skórzana kanapę i moje spodnie. Ja z wrażenia, że tak sobie na mnie lezy nawet nie poczułam, dopiero po wstaniu okazało się, że spodnie mam cale mokre:lol:

A w ogóle, to cieszę się, że miałam okazję poznac kilka wspaniałych osób. Współczuję Romiemu, który musiał tego babińca słuchać:lol: Przez jakis czas był bardzo dzielny, potem tylko jakos tak zniknął... chyba nie zdzierżył.

Po operacji Ares pojechal z Irenką i Romim do Gusi. Podeszłam tam, żeby dać dla Aresa okłady żelowe. Chłopak spał w najlepsze. Potem wstal i widać było, że jest lekko zdezorientowany. Trzymał się na wszelki wypadek Irenki. Usiedliśmy wszyscy na podłodze obok niego i jakoś to wytrzymywał.
Generalnie koniecznie chce się dostac do ran po operacji, ale mu kołnierz przeszkadza. Irenka wykupiła pół Leclerca, łącznie z pasującymi do koloru sierści szelkami dla Areska i obrożą na kołnierz:lol: Smakołyków zostawila mu całą półkę:lol:

Posted

Neigh napisał(a):
Mam także wniosek by w razie ( oby nie ) konieczności operowania, zszywania i takich tam...oddelegowowywać mnie z Myszą1. 1 km przed lecznicą uwiązać Irenkę ( ino na mocnym sznurze), a tak z 0,5 EweMarte pospołu z Gusią.


I Ty Brutusie????
Koniec z nami!!!

Ja na zwiotczałe psy tylko tak reaguję!

Irenka z Romim zapakowani po burty karmą, podkladami dla Moona i kotem pojechali z godzinkę temu.

Ares jest z lekka wydygany - socjalizacja mnie czeka w pełnym zakresie.
W zasadzie boi się wielu rzeczy i wszystkiego co nowe.

Psy na spacerze be, gwałtowny ruch be, faceci be be be.
Boi się biedny.
Ale popracuję nad nim, będzie dobrze ;)

Neigh - tu informacja dla Ciebie - zainwestowałam w kliker :evil_lol:
Ares ma przerąbane ;)

Z narkozy wybudził się pięknie.
Choć w zasadzie od drzemki, kiedy była u nas Ewa, nie spał już ani chwili.
Kręci się, wierci, widać, że jest zmęczony, ale póki co czujność nie pozwala mu usnąć.

Zdjęłam mu kołnierz. Założe dopiero na noc.
Grzeczny jest i już nie usiłuje się tak bardzo dorwać do szwów.

Dzięki Ewa za te żele - widać, że przynoszą mu dużą ulgę.

Posted

Proszę Cię Iwona bardzo:-)

Gusia ja i tak jestem wielce łaskawa. Luuuuuudzie. Psa usypiają ( do narkozy tylko) a jedna się stołu uczepiła i ją trzeba było siłą niemal wywlekać. Nawet dochtory wódkę zbunkrowaną wyciągać chciały, co by Irenkę znieczulać jednocześnie z psem....
Jak pies zaczął zasypiać i mu się łapięta rozjechały, to druga w ryk.......

Po wejściu do lecznicy kolejnej wariatki....pan doktor uprzejmie poprosił o opuszczenie kliniki, bo mu się rece zaczęły trząść...

A potem to już normalka 8 czy 9 bab mówiących jednocześnie na 4 różne tematy, jedena sunia karmiona oficjalnie "zygmuntówką" i jeden kryjący się po kątach facet. Czyli norma:-).
Niepowtarzalna okazja zobaczenia tylu wariatów na raz z bliska....

Posted

Neigh, Ty masz taki dar opowiadania, że mogę tak czytać w nieskończoność. To lepsze niż niejeden horror:diabloti::diabloti::diabloti: Dawaj jeszcze jakieś szczegóły :evil_lol::evil_lol: ( w prawdzie rozmawiałam z Irenką przez telefon, ale jak to konfrontuję z tym co Ty piszesz , to o pewnych szczegółach kobiecie się zapomniało:cool3:) :p:p:p

Posted

marysia55 napisał(a):
Neigh, Ty masz taki dar opowiadania, że mogę tak czytać w nieskończoność. To lepsze niż niejeden horror:diabloti::diabloti::diabloti: Dawaj jeszcze jakieś szczegóły :evil_lol::evil_lol: ( w prawdzie rozmawiałam z Irenką przez telefon, ale jak to konfrontuję z tym co Ty piszesz , to o pewnych szczegółach kobiecie się zapomniało:cool3:) :p:p:p



Tyyy no faaajnie bylo. Cukierniczkę zbiliśmy:-) Ci z cukierni kasy nie chcieli.....możliwe, ze się bali:p
Irenka się ze mną prawie nie przywitała hihihi a moja obecność została przyjęta tak po jakiś 15 min. Mówię coś do niej, a Gusia ze stoickim spokojem "ona cię nie słyszy.... dłuższy czas już tak ma":evil_lol:


A poważniej... powinniśmy gdzieś razem wyjechać na jakiś miesiąc......jest szansa, ze udało by się poruszyć przynajmniej niektóre z tematów.

Acha i co ważne: PRAWIE SIĘ NIE ODZYWAŁAM!

Buahaha nieeeee no to muszę napisać.
Ja w sumie nie wiem czy to jest bardziej śmieszne czy przerażające...hihih
W pewnym momencie zapadła cisza, na tyle, ze udało mi się zapytać Ewę siedzącą kilka osób dalej - skąd masz takiego fajnego kota ( suuuper taka zawieszka w kształcie dyndającego kota). No i co?
No i Ewa natychmiast zdejmuje z szyi z pytatniem - chcesz??? Masz!
Ja sie niemal wystraszyłam. I nawet nie zapytałam gdzie kupiła taką obróżkę na której kocio wisiał.....Bałam się, że zdejmie. Powaznie. Przepowiednia sie spełniła - pierwszy raz w życiu bałam się odezwać hihihihi

KOCIO POWALAJĄCEJ URODY.......dzięki Ewa.......

Posted

Neigh napisał(a):
KOCIO POWALAJĄCEJ URODY.......dzięki Ewa.......


I nareszcie we właściwych rękach:lol: Bo ja to psiara totalna jestem;) A obróżkę kupiłam nad morzem. Jak będę w sierpniu, to mogę poszukać i Ci kupić.

Posted

Ewa Marta napisał(a):
I nareszcie we właściwych rękach:lol: Bo ja to psiara totalna jestem;) A obróżkę kupiłam nad morzem. Jak będę w sierpniu, to mogę poszukać i Ci kupić.


Możesz, ale oficjalnie i przy świadkach piszę, prezentów nie przyjmuję:-) limit na ten rok wyczerpany.

Gadałam przed chwilką z Irenką.......ponoć już jej nerwy puściły. Dobra, czyli wszystko ok idę się pakować na opóźniony urlop:-)

Posted

Neigh napisał(a):


- myślę, ze Aresowi warto na stronce zmienić numer telefonu na Gusi. Dobrze by też było napisać, ze psisko jest w dt w Wawie.



A ja głupia pinda nie wyrobiłam się dzisiaj. :-(
Wczoraj, jak Gusi zawoziłam szmatki dla Moona, mało mnie na ulicy samochód nie pierydknął. Widać głupie pindy tak mają; zamiast patrzeć w obydwie strony, gapią się tylko w jedną :evil_lol:

Posted

Neigh napisał(a):
Możesz, ale oficjalnie i przy świadkach piszę, prezentów nie przyjmuję:-) limit na ten rok wyczerpany.
Gadałam przed chwilką z Irenką.......ponoć już jej nerwy puściły. Dobra, czyli wszystko ok idę się pakować na opóźniony urlop:-)


jaki urlop :crazyeye: wracaj na Dogo :evil_lol::evil_lol: tu Twoje miejsce:lol:

Posted

gusia0106 napisał(a):
Ares jest z lekka wydygany - socjalizacja mnie czeka w pełnym zakresie.
W zasadzie boi się wielu rzeczy i wszystkiego co nowe.
Psy na spacerze be, gwałtowny ruch be, faceci be be be.
Boi się biedny.
Ale popracuję nad nim, będzie dobrze ;)


narazie Gosia to go tylko musisz pieścić i tulić. Biedak pewnie jeszcze w stresie, a potem socjalizacja :lol: i pokazanie, że "świat nie jest taki zły" .... gdy ma sie dobrych ludzi koło siebie :loveu:

Posted

mala_czarna napisał(a):
A ja głupia pinda nie wyrobiłam się dzisiaj. :-(
Wczoraj, jak Gusi zawoziłam szmatki dla Moona, mało mnie na ulicy samochód nie pierydknął. Widać głupie pindy tak mają; zamiast patrzeć w obydwie strony, gapią się tylko w jedną :evil_lol:


Się tak nie biczuj:-)
Chociaż po prawdzie, trzeba było być:-) Naprawdę gdyby ktoś sobie z boczku usiadł i pooglądał.......ubaw gwarantowany. Zwłaszcza jak z 4 różnych samochodów nosiliśmy różne rzeczy do 3..... Dziwnie to musiało wyglądać...Normalnie machniom:-)

I za cholerę nie rozumiem, czemu Gusia twierdzi, ze ma zielony samochód. Hmm ciągle sie człowiek czegoś nowego o kolorach uczy:evil_lol:

Posted

Ja też się odezwę ;-) dziękuję za spotkanie, choć nie jestem ciotką krzyczkową ;-) szalenie miło było zobaczyć, że tylu jest ludzi "normalnych inaczej". I w dodatku z psią sierścią na bluzkach ;-)

Posted

Neigh napisał(a):
I za cholerę nie rozumiem, czemu Gusia twierdzi, ze ma zielony samochód. Hmm ciągle sie człowiek czegoś nowego o kolorach uczy:evil_lol:


A jaki on jest jaknie zielony?? :lol:

Posted

Dzwonił Pan Doktor.
Oprócz tego, że pytał jak się Ares czuje, to pytał też jak my się czujemy i czy się już uspokoiłyśmy :evil_lol:

A tak na poważnie-Ares póki co kuleje na obie łapki.
Wróciliśmy ze spaceru.
To nie jest miejski pies.
Albo dawno nie był.

Łatwo nie będzie...

Posted

gusia0106 napisał(a):
Dzwonił Pan Doktor.
Oprócz tego, że pytał jak się Ares czuje, to pytał też jak my się czujemy i czy się już uspokoiłyśmy :evil_lol:

A tak na poważnie-Ares póki co kuleje na obie łapki.
Wróciliśmy ze spaceru.
To nie jest miejski pies.
Albo dawno nie był.

Łatwo nie będzie...


Gusiu, trzymam mocno kciuki, żebyś dała radę! Chociaż już widać, że będzie dużo trudniej, niż z Radarem... Czy w poniedziałek idziesz do pracy i Ares zostanie w domu sam?

Posted

Agula......wracam 3.08 ale jakby co to dzwoń o każdej porze dnia i nocy.....coś wymyślimy

Nooo pan Doktor postanowił sprawdzić czyście nie zeszły z tych nerwów. Św. człowiek.....

Sonikowa - jak nie jesteś "krzyczkowa" - wiesz kto z kim przestaje...

Achaś Kochane.......a nie przejechałaby sie któraś jutro do Legionowa? Sunia tam jamnisiowata jest do odłowenia.....

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Gusiu, trzymam mocno kciuki, żebyś dała radę! Chociaż już widać, że będzie dużo trudniej, niż z Radarem... Czy w poniedziałek idziesz do pracy i Ares zostanie w domu sam?


No idę kurka :shake:
Ale dziś rozpoczne proces oswajnia w pozostawaniem samemu.

Dobrze będzie...

Posted

Neigh napisał(a):
Ehem, ehem.

... Ja zaczynam współczuć wujkowi Romiemu:-)....



Neigh (uwaga tu będzie ważne wyzwanie) KOCHAM CIĘ :loveu::loveu::loveu: chociaż tylko raz Cię widziałem :lol:

Posted

Romi napisał(a):
Neigh (uwaga tu będzie ważne wyzwanie) KOCHAM CIĘ :loveu::loveu::loveu: chociaż tylko raz Cię widziałem :lol:


:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Proszę......jakie to proste:-) Szkoda, ze ja za facetami ( jako za gatunkiem ) od dłuższego czasu nie przepadam.

Ale hihih w piątek mi się oświadczano, w niedzielę mi miłość wyznają....się mi powodzi:-) hihih.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Słyszałyscie o książce "Mężczyźni kochają jędze" ? Coś w tym musi być:evil_lol::diabloti:


Tak sobie myślę Iwonka, ze dawno nikt Ci łomotu solidnego nie spuścił:mad:

A poza tym zobaczcie jak Wy słodko na moim tle wyglądacie. Dooobra kurrde idę sprawdzić czego zapomniałam i kończę ładować toboły.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...