Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No to ciężar spadł mi z serca! Bałam się, że Dupek będzie przestraszony, a tu taka niespodzianka. Gusiu, już się nie mogę doczekac, kiedy go zobaczę, ale trzeba mu chyba dac ze dwa dni na oswojenie i dopiero potem kolejne osoby mogą go miziac, głaskac i poznawac z innymi psami:lol:

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no a czemu ja nic nie wiem :diabloti:

podsyłaj mi tu szybko wątek Stoika ;)

a to ze nie lubi się przytulać całym ciałem, to akurat znam i rozumiem.. kwestia charakteru (mówiłam, ze Rufusa przypomina tylko jakby spokojniejszy:eviltong:)

kocham Cie Gusiu, wiesz? :loveu:

Posted

rufusowa napisał(a):
no a czemu ja nic nie wiem :diabloti:

podsyłaj mi tu szybko wątek Stoika ;)

a to ze nie lubi się przytulać całym ciałem, to akurat znam i rozumiem.. kwestia charakteru (mówiłam, ze Rufusa przypomina tylko jakby spokojniejszy:eviltong:)

kocham Cie Gusiu, wiesz? :loveu:


Chyba Stolika ;)
Każdy pies jest spokojniejszy od Rufusa moja droga :evil_lol:

Tak publicznie? No i się zawstydziłam:oops:

Wątku jeszcze nie ma bo:
a) nie mam pomysłu na tytuł
b) nie mam pomysłu na imię dla niego bo As owszem pasuje, ale kompletny brak reakcji, reaguje na wszelkie zawołania z literą R, a najbardziej na imię Radar - on jest taki trochę radarowaty, ciągle na oriencie :razz:
c) obserwuję go sobie, czeszę, głaszczę, do pyska w trakcie jedzenia ręce wkładam, do brzucha się dobieram, twarz zbliżam i takie tam, żeby było o czym pisać:cool3:
d) usiłuję mu zdjęcia porobić, ale to proste nie jest, a w dodoatku na wszystkich wygląda smutno

Posted

a Ty chyba na urlopie, co?

Radar w zasadzie moze byc :p

co do smutnych zdjęc, to z pewnością się to moze zmienić jak będziesz w drugiej dłoni trzymała kabanosa czy parówke :lol:

jakby co, to ja chętnie mu zrobie jakies fotki skoro juz taki wykąpany i wyczesany(?)

Jesli są jakies stare, drastyczne fotki, to proponuję zeby je tez umieścic w pierwszym poście :razz:


nie każdy jest spokojniejszy....ot chociażby opisywany tymczasowicz na wątku Burej jest....bardziej niespokojny :eviltong: (chyba Skurwiel się nazywa i to nie przekleństwo lecz imię psa:razz:) :evil_lol:

Posted

rufusowa napisał(a):
a Ty chyba na urlopie, co?

Radar w zasadzie moze byc :p

co do smutnych zdjęc, to z pewnością się to moze zmienić jak będziesz w drugiej dłoni trzymała kabanosa czy parówke :lol:

jakby co, to ja chętnie mu zrobie jakies fotki skoro juz taki wykąpany i wyczesany(?)

Jesli są jakies stare, drastyczne fotki, to proponuję zeby je tez umieścic w pierwszym poście :razz:


nie każdy jest spokojniejszy....ot chociażby opisywany tymczasowicz na wątku Burej jest....bardziej niespokojny :eviltong: (chyba Skurwiel się nazywa i to nie przekleństwo lecz imię psa:razz:) :evil_lol:


Na urlopie od razu....Z domu dziś pracuję po prostu. Ciężko w dodatku :evil_lol:

Jak w drugiej trzymam cokolwiek do jedzenia, zdjęcia się zrobić nie da tym bardziej gdyż jestem atakowana ;)

Wyczesany jest z jednej strony ;) Nad drugą pracuję. Znaczy pracuję, żeby się położył na innym boku :cool3:

Aaaa, jeszcze z informacji ważnych - wczoraj miejsce pobytu zmienił Kair. Pojechał do kumpeli behawiorystki, u której jest Lisia i Pręgusia. No i powoli będziemy go oswajać, żeby można było myśleć o jakimś domu dla niego.

Posted

Ania+Milva i Ulver napisał(a):
Dzis zrobię jeszcze mniejsze banerki...a w ogóle to gdzies wcieło mój wczorajszy post z banerkiem:roll: albo ja ślepa jestem.


Ślepa nie jesteś;), nie ma postu. Mnie też wcześniej dogo zjadło post z podziękowaniami dla Basi:loveu: za bazarki.


Bardzo się cieszę, że Dupek/ Hektor/As:loveu: jest u Gusi.
Jak czytam Gusia:loveu: robi co może, żeby psiak zaczął być salonowcem.
Pieniądze na konto Fundacji doszły. Jak potrzebujecie, to piszcie. Albo poproszę o zaliczkę, albo zbierajcie faktury na fundację i później zwrot.

Mam jeszcze prośbę. Pewnie już część z Was, że mam ciężką sytuację z moją Dianką. Przyjdzie pewnie taki moment, że będziemy się żegnać i z całą pewnością przestanę funkcjonować przez jakiś czas.
Chciałam prosić Gusię, Neigh i Ewę Martę o przejęcie wtedy opieki nad psiakami z Krzyczek w Niepołomicach. Oczywiście to dotyczy też Patosa.
Chcę spać spokojnie, że gdyby się coś działo, gdyby trzeba było podjąć jakieś decyzje, to Bożenka będzie mogła do którejś z Was zadzwonić.
Mam nadzieję, że inni na wątku zrozumieją, że nie mam wyjścia. Muszę mieć czas na żałobę, ale chcę aby psiaki miały też opiekę.

Posted

Irenko, na mnie też możesz liczyć i jestem pewna, że Neigh odpowie to samo. Nie martw się tym, co może poczekać, skup się na Diance, na opiece nad nią. Mój numer znasz...

Posted

mariamc napisał(a):
Wprawdzie jeszcze dalej niż Dziewczyny, ale na mnie możesz zawsze liczyć.

Najważniejsze jest , aby Dianka nie cierpiała.


Dziękuję Danusiu. O Tobie też myślałam, ale wiem, że do końca czerwca jesteś zawalona robotą.
Mam nadzieję, że Dianka nie będzie cierpieć. Piszę tak, bo nie wiem, czy mój rozum i rozsądek będzie silniejszy od mojego egoizmu.
Mam nadzieję, że tak.

Posted

Irenko, przeczytałam o Diance:-(... Tzn. że jest już diagnoza?
Myślę o Was najcieplej (gdybym jakkolwiek mogła pomóc - jestem)



(przepraszam, że zamilkłam w sprawie projektu, ale okazało się, że wymaga osobnej przeglądarki, żeby to miało ręce i nogi, więc to potrwa, ale Krzyś działa)

Posted

Neigh - jutro wysyłam skarbonki kurierem:oops: było dużo roboty i wcześniej nie dało się zrobić:oops::oops:

Irenaka - trzymaj się...ja parę lat temu w ciągu jednego tygodnia musiałam pożegnać obie swoje sunie:-(

Posted

z Kairem jest kiepsko...
rano merdał na nas ogonem,ale podejśc nie dał do siebie, unikał, uciekał - daliśmy spokój
po pracy merdał ogonem i jw. wzięłam krzesełko małe i zaniosłam do kojca, usiadłam z parówką, zaciekawiony podszedł dosyć blisko. pierwszą parówkę położyłam zjadł w kącie kojca, następne brał już z ręki, ale gryzł dalej ode mnie. skracałam odległość między mną a ręką i na koniec podszedł pod same moje kolana. jak już nic nie miałam szczekał na mnie i mruczał i tak siedzieliśmy na przeciw siebie dosyć długo. w końcu się położył i zasnął. (do budy w ogóle nie wchodzi, głównie siedzi, rzadko się kładzie, zasypia na siedząco)
ponieważ nie sikał od wczoraj, chcieliśmy zabrać go na spacer, do ogródka, ale na smyczy. nie dał podejść do siebie warczał i rzucał się na poważnie, mąż założył mu pętelkę ze smyczy w rogu kojca i usiadł na budzie i go głaskał - dał się głaskać. dramat zaczął się gdy chcieliśmy go wyprowadzić, bronił się tak zajadle, że zrobił kupę pod siebie 2 razy. tarzał się, my go nie ciągnęliśmy, wszystko działo się w jednym miejscu. smycz z szyi musieliśmy zdjąć drucikiem zza kojca (nie zauważył nawet, bo siedział tyłem), bo strasznie się rzucał z zębami, a smycz trochę się zacisnęła.
jestem trochę podłamana, bo zniweczyłam ten czas z kojca, potem po akcji ze smyczą już parówki nie chciał brać ode mnie, nawet z daleka. nie wiem jak go wyprowadzić z kojca na sikanie, nie chcę już go brać na pętlę ze smyczy i nie chcę patrzeć na jego przerażenie. on sprawia wrażenie strasznie zmęczonego, umęczonego strachem. zasypia na siedząco, z pochyloną głową, jakby skuloną. żal za serce ściska.
. nie chcę umacniać w nim zachowań lękowych, a martwię się tym, ze nie sika (chyba, ze sika na siatkę kojca i tego nie widać). nie bedę zakładać mu obrozy, jesli się boi, nie bedzie wychodził z kojca, jesli się boi.
chcę zyskać jego zaufanie, by wiedział, że nic mu nie zrobię. bał się, nawet jak kasłałam, boi się gwałtownych ruchów (bawiłam się z innym tymczasem piłkąw ogródku i piłka upadła blisko kojca Kaira, gdy po nią sięgnęłam, on uciekł - syndrom wiejskiego psa, w którego rzucano kamieniami)

Kolejny mail:

znowu siedziałam z Kairem On nie chowa się do budy, lezy na deskach (w kojcu jest podłoga z desek) i się trzęsie. zaczął leżeć tam, gdzie siedziałam na krzesełku (wczoraj i do południa leżał koło budy wcisnięty w kąt), poszłam z kocykiem dla niego (podszedł jak weszłam, powąchał rękę, ale pogłaskać się nie dał, a ja nie nalegam) i w tym miejscu gdzie teraz lezy położyłam kocyk i sama tam usiadłam bokiem, ignorując go. znowu mruczał na mnie,zasypiał na siedząco, w końcu się położył. zmniejszył dystans między nami - siedział przed budą, a nie prawie za jak wcześniej. to, ze się położył przy mnie, też jest malenkim kroczkiem do przodu. rano śniadania przy mężu nie tknął, musiał wyjśc z kojca, przy mnie obiad zjadł, odeszłam od miski na jakiś metr, bedę tę odległość zmniejszać stopniowo.
nie wiem czy jest się z czego cieszyć. strasznie się martwię o niego. zrobił siku w kojcu. wreszcie

Posted

paros napisał(a):
To i ja mam wieści, Lotnik jest kochanym, szczęśliwym psiakiem w swoim domku:multi:

Mat zmienił tymczas


Opowiedz Paros, co u Lotnika ;) Tak więcej w sensie - jaki ma domek i w ogóle. A to Mat jest teraz gdzie? A co u Zeusa?

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...