gibon301 Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 apropos plakatów, które robiłam - wpadłam na pomysł,który już wczoraj przedstawiłam na innym wątku,pomyślałam sobie, że może porobić by plakaty/ulotki dotyczące psów szukających domów i w miarę możliwości samemu albo nawet komuś zapłacić i roznosić tak jak się roznosi metro lub ulotki do pizzy, za wycieraczki na samochodach lub do skrzynek, zwłaszcza na osiedlach domków jednorodzinnych,albo zapłacić jakiemuś profesjonalnemu plakaciarzowi co to w godzinę 1000 plakatów rozwiesi. sama nie wiem czy to zadziała? co Wy na to?
Neigh Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 gibon301 napisał(a):apropos plakatów, które robiłam - wpadłam na pomysł,który już wczoraj przedstawiłam na innym wątku,pomyślałam sobie, że może porobić by plakaty/ulotki dotyczące psów szukających domów i w miarę możliwości samemu albo nawet komuś zapłacić i roznosić tak jak się roznosi metro lub ulotki do pizzy, za wycieraczki na samochodach lub do skrzynek, zwłaszcza na osiedlach domków jednorodzinnych,albo zapłacić jakiemuś profesjonalnemu plakaciarzowi co to w godzinę 1000 plakatów rozwiesi. sama nie wiem czy to zadziała? co Wy na to? Myslałam o tym, najtaniej jest na Poczcie. Po prostu sie im za to płaci, a listonosze ładują do skrzynek. Nie wiem tylko ile to kosztuje...... Pomysł niezły. Naprawdę wydaje mi się, ze warto wydać pieniądze jeśli to ma dać domy.....
gibon301 Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 opoczcie nie pomyślałam ale jeśli jest taka opcja to uważam że warto spróbować! ja się polecam w kwestii przygotowania plakatów lub ulotek, z krakowkich psów mam jeszcze Patosa i Aresaapotem mogłabym innym też zrobić jeśli oczywiście pomysłpodchwycicie?
Soema Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 A może poprosić o pomoc ludzi z Krakowa? Zobaczyłybyśmy ile osób się zgłosi i gdzie mieszkają. Wtedy mielibyśmy taką wizję w które rejony Krakowa to "pójdzie".. byłoby taniej.. Ja roznosiłam ulotki, gazety widzę jak to w Krakowie robią. Zapłacicie a np. komuś nie będzie się chciało i zostawi kilkadziesiąt na skrzynkach na dole i ktoś je później sprzątnie, albo wylądują w koszu.. Ja mam w bloku 200 mieszkań, na każdym pietrze są skrzynki, nie wszystkim ulotkarzom chcę się chodzić tak, a my nie będziemy w stanie tego sprawdzić. A tak, jakby się zebrało do pomocy kilka osób z różnych dzielnic, to ewentualnie tylko tam gdzie by "nas" nie było, można kogoś zatrudnić.. Tak tylko sobie myślę :oops: nie ja za to płacę..
irenaka Posted March 25, 2009 Author Posted March 25, 2009 gibon301 napisał(a):opoczcie nie pomyślałam ale jeśli jest taka opcja to uważam że warto spróbować! ja się polecam w kwestii przygotowania plakatów lub ulotek, z krakowkich psów mam jeszcze Patosa i Aresaapotem mogłabym innym też zrobić jeśli oczywiście pomysłpodchwycicie? Rewelacyjny pomysł. Nawet jeżeli część ludzi ulotki wyrzuca, to część chociaż rzuci okiem. Z Pocztą pogadam, tylko największy problem będzie z drukiem. Nie mam gdzie takich ilości drukować. To już nie jest 100 czy 150 plakatów. I do tego pewnie trzeba kolor. Nawet nie wiem, gdzie uderzyć w tej sprawie. Jest jeszcze sprawa pieniędzy. Darczyńcy wpłacają na psy a nie takie koszty. Z drugiej strony jak pies ma dom, to spadają koszty hotelu o 450,00 miesięcznie. Mam mętlik w głowie. Jak wezmę koszty na siebie, to pewnie mnie to przerośnie. Gibon301- mam prośbę. Może spróbuj zaprojektować jakąś ulotkę dla naszych psiaków . Jak będę miała podaną wielkość ulotki spróbuję określić kwoty za druk i ich roznoszenie. Musimy mieć jakiś punkt wyjścia.
irenaka Posted March 25, 2009 Author Posted March 25, 2009 Soema napisał(a):A może poprosić o pomoc ludzi z Krakowa? Zobaczyłybyśmy ile osób się zgłosi i gdzie mieszkają. Wtedy mielibyśmy taką wizję w które rejony Krakowa to "pójdzie".. byłoby taniej.. Ja roznosiłam ulotki, gazety widzę jak to w Krakowie robią. Zapłacicie a np. komuś nie będzie się chciało i zostawi kilkadziesiąt na skrzynkach na dole i ktoś je później sprzątnie, albo wylądują w koszu.. Ja mam w bloku 200 mieszkań, na każdym pietrze są skrzynki, nie wszystkim ulotkarzom chcę się chodzić tak, a my nie będziemy w stanie tego sprawdzić. A tak, jakby się zebrało do pomocy kilka osób z różnych dzielnic, to ewentualnie tylko tam gdzie by "nas" nie było, można kogoś zatrudnić.. Tak tylko sobie myślę :oops: nie ja za to płacę.. Masz rację, że będzie taniej. Tylko prawda jest taka, że nie ma ludzi. Jak miałam plakaty to byłam sama z Romkiem. Z całą pewnością gdybyśmy chcieli zapłacić za roznoszenie tych ulotek to tylko Poczcie. Ja i wiele innych osób ludzi z ulotkami z firm prywatnych nie wpuszcza na klatkę. Już kilka razy widziałam też, że Ci którzy je roznoszą mają "nadzorców" którzy pilnują czy faktycznie są one roznoszone. Sama nie wiem co robić. Może ktoś się znajdzie na tym wątku z jakimś doświadczeniem w tym temacie? Może inni się wypowiedzą na ten temat? Bardzo proszę o pomoc.
Soema Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 To nie jest takie proste roznosić ulotki.. roznosiłam we wrześniu. Po blokach. Powiedziane jest ma być "do skrzynek".. większość ludzi nie wpuszcza do bloków, wszędzie praktycznie domofony. Ja zawsze grzecznie prosiłam, nie kłamałam, bo niektórzy mówią "poczta" albo "zaproszenia". Na Hucie jedna moherowa babcia wyskoczyła na nas z psem (takim za kostki), podrapała i prawie przewróciła moją koleżankę, a potem wyciągnęła gaz i nas goniła.. Innym razem dziadek zwyzywał mnie przez domofon, a potem jak mi kto inny otworzył, zjechał windą i chciał mnie uderzyć.. :p JA sobie powiedziałam, nigdy więcej bo pracodawcy wymagają cudów, a jest ciężko jak nie wiem. Mi tylko chodzi o to żeby zrobili to ludzie sprawdzeni i pewni. A co do listonoszy nigdy nie widziałam ich z ulotkami.:oops:
salibinka Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Soema napisał(a):To nie jest takie proste roznosić ulotki.. roznosiłam we wrześniu. Po blokach. Powiedziane jest ma być "do skrzynek".. większość ludzi nie wpuszcza do bloków, wszędzie praktycznie domofony. Ja zawsze grzecznie prosiłam, nie kłamałam, bo niektórzy mówią "poczta" albo "zaproszenia". Na Hucie jedna moherowa babcia wyskoczyła na nas z psem (takim za kostki), podrapała i prawie przewróciła moją koleżankę, a potem wyciągnęła gaz i nas goniła.. Innym razem dziadek zwyzywał mnie przez domofon, a potem jak mi kto inny otworzył, zjechał windą i chciał mnie uderzyć.. :p JA sobie powiedziałam, nigdy więcej bo pracodawcy wymagają cudów, a jest ciężko jak nie wiem. Mi tylko chodzi o to żeby zrobili to ludzie sprawdzeni i pewni. A co do listonoszy nigdy nie widziałam ich z ulotkami.:oops: Gaz, wyzwiska, prawie pobicie??? :crazyeye::shake: - straszne doświadczenia... A dodatkowa opcja ze staniem w kilku strategicznych miejscach i dawanie ulotek prosto do łapek? Nie mam doświadczenia, sama ulotki ignoruję zawsze:oops:, ale kto wie... Myślę, że można by było napisać do Isadory z pytaniami - gdzieś tu czytałam, że Ona zajmowała się projektowaniem profesjonalnym takich rzeczy, więc może będzie lepiej zorientowana, jak to wygląda z drukiem, kosztami, sensownym kolportażem...
Neigh Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Ja wiem, ze jest taka opcja na poczcie, bo znajoma tak swój nowo powstały sklep reklamowała. Idziesz do urzędu pocztowego - ustalasz które ulice i na pewno ulotki znajdą sie w skrzynkach, Kto je przeczyta.............to już insza inszość.... Napisała do mnie pani Teresa - zobowiązała się do stałych wpłat 20 zł miesięcznie konkretnie na Kaira:-). To jej przepustka do lepszego życia tego psa. Podałam konto. I bardzo serdecznie dziękujemy, co nie?:-)
irenaka Posted March 25, 2009 Author Posted March 25, 2009 salibinka napisał(a): Myślę, że można by było napisać do Isadory z pytaniami - gdzieś tu czytałam, że Ona zajmowała się projektowaniem profesjonalnym takich rzeczy, więc może będzie lepiej zorientowana, jak to wygląda z drukiem, kosztami, sensownym kolportażem... To ja już biegnę Izydory szukać;) Niech nas ratuje!!!
Isadora7 Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Cioteczki tak przejrzałam na szybko... Uważam że pomysł z roznoszeniem ulotek nie jest dobry. Powody widze ze pare osób podalo. Ponadto dodam, ze wbrew pozorom to ma znikomą siłe przebicia. Nie wiem nie umiem tak na już poddać pomysłu, nie wiem czy jest jakiś co najmniej dobry. Bolesna prawda. Wydaje mi się, ze można rozpatrzeć np wizyty w szkołach. Rozmowa z dyrektorką o np lekcji takiej eko, i pogadanka o krzywdzie psiakó itd. Na okoliczność przygotowane ulotki z psiakami. Rozsyłanie pocztą? Do kogo? Skąd adresy? Dzisiaj w takich przypadkach należy gdzieś tam użyć formułki typu "Państwa adres wzieliśmy blablabla", inaczej Inspektor ds danych. Generalnie to ja uważam że takie akcje, na duża skalę trzeba zacząć dopinać. Wybaczcie nie chcę nikogo urazić, ale ... nie przemówi ulotka narzempolona. Ja wiem, że wiele osób ma dobre chęci. Ale może lepiej naszkicowac pomysł, skonsultować i zrobić go z porządnym designem. Bywa ze coś na skróty jest dobre w sygnie, banerze (sama nieraz stosuję) ale naprawdę do wiekszej akcji nie puściłabym. Uwierzcie, że jakosć akcji ma też znaczenie... często wieksze niż np zroganizowanie stadka ludzi do rozdawania. Nie wiem czy takiej odpowiedzi oczekiwałyście ode mnie. Ja jestem zdania by pomyslec nad jakimś np logosem krzyczkowskim, tekstem (moze ktoś ma talenty kopyrajterra) krókim, dosadnym, ale miekko wgrywajacym się w pamięc. Takim któy jak np jakaś piosenka będzie łaził po głowie. I zrobić serię np.: ulotek, folderków, może mini kalendarzyków, vlepek... Potem zamiast wydawać kasę na ulotkarzy (uwierzcie nie będzie wymiernego efektu) to jedna pod Tesco, inna do szkoły po sasiedzku, itd. Poza tym takie rzeczy nie mogą być przeładowane zbędną treścią, nie czarujmy sie nikt nie będzie sterczał przed i czytał. Ma być obraz, hasło ma pasć w oczy. Ma świdrowac głowę. To nie musi być tak (i raczej nie będzie), że ktoś zobaczywszy zapiernicza natychmiast po psa. Ale ten psiak go męczy, drąży, rozmawia sie o nim u cioci na imieninach. Aż dojrzewa decyzja. Moze np okreslamy kwadrat ulic i "zabijamy" te ulice jednym psiakiem, moze byc raz przodu, raz z tyłu. Znaczy materiały z psiakiem, jakis pomysł, małe kalendarzyki, notesiki, kartki pocztowe... na zasadzie jak napisałam... pod Tesco, szkoła itd. A generalnie... postawcie na jakość a nie ilośc materiałów, jakkolwiek by były kolportowane. Ło amtko ale wywód sie zrobił. Jak mi co do łba jeszcze wpadnie to dam znać.
Neigh Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Isadoro, ale pocztą się nie rozsyła:-) Tylko płaci poczcie za to, ze listonosze umieszczają ulotki w skrzynkach.....
Isadora7 Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Neigh napisał(a):Isadoro, ale pocztą się nie rozsyła:-) Tylko płaci poczcie za to, ze listonosze umieszczają ulotki w skrzynkach..... Eeee nie wiem dlaczego akurat o poczcie... kurcze czytam swojego posta nie pisałam... Proszę sprecyzuj...
Bushido Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Dzisiaj oglądałam Rozmowy w toku i pomyślałam żeby Drzyzga zrobiła odcinek o bezdomnych psach, oczywiście krzyczkowskich :)) Zaprosiła by kilka psów i jakiś dom napewno by sie znalazł.
Neigh Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Isadora7 napisał(a):Eeee nie wiem dlaczego akurat o poczcie... kurcze czytam swojego posta nie pisałam... Proszę sprecyzuj... Ze nie trzeba wysyłać i mieć adresów. Po prostu płacisz Poczcie Polskiej - określasz ulice i oni znaczy się listonosze wkładają bezpośrednio do skrzynek. To jest taka usługa Poczty Polskiej - dlatego czasem mamy ulotki w skrzynkach. Roznosicielom do skrzynek wkładać nie wolno. Mogą obok, na wycieraczkę itp. Listonosze mogą.Sprecyzowałam:-) Nie wiem czy jest to dobry pomysł. Wiem natomiast, ze istnieje taka usługa.
gusia0106 Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Bushido napisał(a):Dzisiaj oglądałam Rozmowy w toku i pomyślałam żeby Drzyzga zrobiła odcinek o bezdomnych psach, oczywiście krzyczkowskich :)) Zaprosiła by kilka psów i jakiś dom napewno by sie znalazł. Tyyyyyyy, to jest myśl. Zaraz poszukam tam kontaktu.
Neigh Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 gusia0106 napisał(a):Tyyyyyyy, to jest myśl. Zaraz poszukam tam kontaktu. Nooo niech zaprosi psy:-) Ja jestem za!!! Swoją drogą, jak sie nie spróbuje, to się na bank nie uda......
Soema Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Neigh napisał(a): To jest taka usługa Poczty Polskiej - dlatego czasem mamy ulotki w skrzynkach. Roznosicielom do skrzynek wkładać nie wolno. Mogą obok, na wycieraczkę itp. Listonosze mogą.Sprecyzowałam:-) Nie mogą, ale wkładają :p podstępem, przypadkiem się wchodzi... oo i tak..
gusia0106 Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Neigh napisał(a):Nooo niech zaprosi psy:-) Ja jestem za!!! Swoją drogą, jak sie nie spróbuje, to się na bank nie uda...... No napisałam. Czy coś z tego będzie - zobaczymy.
gibon301 Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 poniekąd się z Tobą zgadzam Isadora,jest dużo racji w tym co piszesz, tylko, że ja miałam na myśli nie akcję ogólną dotyczącą psów z Krzyczek powiązaną z szukaniem domów(gdzie sens ma drukowanie kalendarzyków, kubeczków itp i oczywiście pełen profesjonalizm) tylko usprawnienie plakatowania mającego na celu szukanie domów konkretnym psom. Z rozwieszaniem plakatów zawsze jest problem. I dlatego też uważam, że pomysł z ulotkami i pocztą jest wart rozpatrzenia. Pytanie oczywiście ile taka usługa kosztuje. Jasne, że gro ludzi wyrzuci to odrazu, ale myślę, że znajdą się tez tacy, którzy widząc zdjęcie psa i mało tekstu!! a nie jak zwykle kolejną ulotkę z tesco lub pizzy rzucą przynajmniej na to okiem. i dlatego uważam, że warto spróbować. Nie wydaje mi się, że tu musi yć super profesjonalny layout czy papier foto - bo efekt ma być taki jak zmasowana akcja plakatowania. Myślę też, że warto by wybrać takie rejony gdzie najwięcej jest domów jednorodzinnych...ale to już taka dalsza sugestia...co Wy na to? ja oczywiście mogę jakieś ulotki zrobić.
irenaka Posted March 25, 2009 Author Posted March 25, 2009 Ja już dzisiaj nie myślę:-(.Przepraszam, jutro może coś sensownego przyjdzie mi do głowy:shake:. Weszłam na dogo aby wkleić tekst Marysi55:loveu: napisany specjalnie dla psiaków z Krzyczek Marysiu! :loveu: Ogromnie dziękuję i wracaj!! Modlitwa udręczonych zwierząt !!! Boże Ojcze, Panie Wszelkiego Stworzenia od kopnięć, od ciosów łopatą, od razów kijami, od głodu i zimna, od skwaru i pragnienia wybaw nas Panie... Matko Boża, Opiekunko każdego bezdomnego stworzenia za skomlące z trwogi, za jęczące z bólu, za pragnące miłości , za umierające w męce módl się o Pani... ugaś konanie, ucisz cierpienie i miej nas w Swojej opiece A w godzinie śmierci człowieka.... wybacz mu Panie. Są takie miejsca na tej naszej ziemi , do których trafiają zwierzęta maltretowane, okaleczane, niechciane, zagubione których nikt nie szuka … są takie miejsca na tej ziemi, do którego trafiają zwierzęta z woli i za przyczyną człowieka. To miejsce ludzie dla uspokojenia swojego sumienia i wytłumaczenia jego istnienia nazywają „schroniskiem”. Jak sama nazwa wskazuje powinno ono być schronieniem dla zwierząt, ale schronisko w Krzyczkach takim miejsce nie było. Określenie tego schroniska słowem więzienie jest zbyt łagodne . Krzyczki to był obóz zagłady, obóz koncentracyjny XXI wieku dla zwierząt. To miejsce gdzie stalowe kraty boksów, siatki i ziemia spływała krwią skazańców. To miejsce gdzie zwierzęta konały w niewyobrażalnych męczarniach i bólach. Konały godzinami , dzień po dniu. Konały z głodu i z pragnienia, ginęły od uderzeń i kopniaków. Katowane przez bestie zwane ludźmi z taką precyzją i dokładnością, że ich ciała wyglądały jak pokrwawione strzępy z wybitymi zębami, wydłubanymi oczami, połamanymi żebrami i nogami. Ich skomlenie i zawodzenie przypominało błaganie o śmierć bo nie miały już siły żyć. Krzyczki to miejsce nad, którym roznosił się wszechobecny zapach śmierci w jej najokrutniejszym wydaniu. To samo dno piekła gdzie rolę diabła ogrywała najwyżej postawiona na drabinie cywilizacji istota. Gdyby zwierzęta wierzyły w diabła to w Krzyczkach miałby on postać człowieka...:-(
Bushido Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Piękny ten tekst. Jak to nie zaprosi. Lew był ostatnio, 3 jamniki, świnie wietnamskie i jakieś gąsienice XXL. Kontakt: "Rozmowy w toku" ul. płk. Stanisława Dąbka 2 30-832 Kraków telefon: 012 652 84 44
Kanzaj Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 [quote name='irenaka'] Modlitwa udręczonych zwierząt !!! Boże Ojcze, Panie Wszelkiego Stworzenia od kopnięć, od ciosów łopatą, od razów kijami, od głodu i zimna, od skwaru i pragnienia wybaw nas Panie... Matko Boża, Opiekunko każdego bezdomnego stworzenia za skomlące z trwogi, za jęczące z bólu, za pragnące miłości , za umierające w męce módl się o Pani... ugaś konanie, ucisz cierpienie i miej nas w Swojej opiece A w godzinie śmierci człowieka.... wybacz mu Panie. Są takie miejsca na tej naszej ziemi , do których trafiają zwierzęta maltretowane, okaleczane, niechciane, zagubione których nikt nie szuka … są takie miejsca na tej ziemi, do którego trafiają zwierzęta z woli i za przyczyną człowieka. To miejsce ludzie dla uspokojenia swojego sumienia i wytłumaczenia jego istnienia nazywają „schroniskiem”. Jak sama nazwa wskazuje powinno ono być schronieniem dla zwierząt, ale schronisko w Krzyczkach takim miejsce nie było. Określenie tego schroniska słowem więzienie jest zbyt łagodne . Krzyczki to był obóz zagłady, obóz koncentracyjny dla zwierząt XXI wieku. To miejsce gdzie stalowe kraty boksów, siatki i ziemia spływała krwią skazańców. To miejsce gdzie zwierzęta konały w niewyobrażalnych męczarniach i bólach. Konały godzinami , dzień po dniu. Konały z głodu i z pragnienia, ginęły od uderzeń i kopniaków. Katowane przez bestie zwane ludźmi z taką precyzją i dokładnością, że ich ciała wyglądały jak pokrwawione strzępy z wybitymi zębami, wydłubanymi oczami, połamanymi żebrami i nogami. Ich skomlenie i zawodzenie przypominało błaganie o śmierć bo nie miały już siły żyć. Krzyczki to miejsce nad, którym roznosił się wszechobecny zapach śmierci w jej najokrutniejszym wydaniu. To samo dno piekła gdzie rolę diabła ogrywała najwyżej postawiona na drabinie cywilizacji istota. Gdyby zwierzęta wierzyły w diabła to w Krzyczkach miałby on postać człowieka...:-( Tak tam było... Do dziś mam przed oczami wiele ich spojrzeń...
majka50 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Boże kobiety czy Wy musicie wklejać takie wstrząsajace teksty. Rozmazałyście mi makijaż.Jestem już starszawa i mogę dostać zawału ze wzruszenia. A tak poważnie to piękny i łapiący za serce tekst.
mysza 1 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 A propos tych plakatów- byc moze mogłabym załatwić wydruk tego trochę (mówię o nakładach w tysiącach ale nie setkach tysięcy). Irenko, jak zorientujesz się co i jak z poczta to napisz, pomyslimy, czy to się opłaca.
Recommended Posts