Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

irenaka napisał(a):
A ja mam niestety złe wiadomości.
Amorek jutro wraca do kojca do Niepołomic:placz:.
Żyć mi się nie chce, ale prawda jest taka, że chociaż Ewelinka chce o Amora walczyć i z nim pracować ma przeciwko sobie rodzinę.
Amor pokazał zęby i mamie i siostrze Ewelinki. Typowe zachowanie psa dominującego, ale niestety Amor nie może liczyć na względy i kolejną szansę.
Wpisuję się dzisiaj chociaż powrót Amorka będzie dopiero jutro, ale chyba nie będę miała siły jutro nic napisać.


Wujek Romi też strasznie ubolewa :placz: Tym bardziej że to mnie przypadnie odwieść Amorka do Niepołomic. Biedna Ewelinka, biedny Amorek. Jak pomyślę że jutro będą się musieli rozstać w Niepołomicach to...

  • Replies 4.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czasem ta agresja do pozostałych domowników wynika z nadmiernej miłości do psa.każdemu kto od nas bierze psa powtarzam, że pies musi znać swoje miejsce w stadzie,
czasem warto poczekać aż pies będzie bardziej stabilny ,nic na siłę.

Przykro mi ,że psinka wraca ,będzie znowu cierpiał:shake::-(

Posted

mariamc napisał(a):
Czasem ta agresja do pozostałych domowników wynika z nadmiernej miłości do psa.każdemu kto od nas bierze psa powtarzam, że pies musi znać swoje miejsce w stadzie,
czasem warto poczekać aż pies będzie bardziej stabilny ,nic na siłę.

Przykro mi ,że psinka wraca ,będzie znowu cierpiał:shake::-(

Tylko niestety nic nie zapowiadało takiego zachowania.
Gdyby tak było Amora bym nie dała. Faceci byli be, ale z czasem również ich akceptował. Moja wielka porażka, nie przewidziałam tego.

Posted

Następnym razem chyba powinien poznać całą ,nową rodzinę jeszcze w Niepołomicach.
wszystkiego nie przewidzisz,ja zajmuję się bezdomnymi psami od wielu lat i tez nadal mam nieudane adopcje.

Posted

To się zawsze może zdarzyć, zwłaszcza jesli chodzi o psa, który tyle w życiu przeszedł...:-( Ale przykro, co zrobić.
Jeszcze wyjdzie na prostą i znajdzie dom.

Posted

[quote name='Iza82']czy jest gdzieś czytelna informacja zbiorcza o pieskach z Krzyczek? chciałabym rozesłać po firmie, ale obawiam się że mało kto przebrnie przez rozbudowane wątki na dogo.

czy ktoś może podac informacje które z piesków ze strony http://krzyczki.jg1.pl/ ma juz domy. ja wiem o 2, można rozsyłąć maila z tym linkiem z adnotacją, które pieski już mają domy.

Ja w weekend bedę aktualizować stronę psiaków krzyczkowych i dopiszę kilka wcześniej zabranych, które jeszcze nie znalazły domów :shake::-(
Mariamc przyśle jeszcze swoje psiaki do adopcji i będzie na bieżąco informacja;)

Możesz śmiało podawać link do tej strony :lol:

Posted

Nie martw się Irenko.......wiem jak to jest, Bryś też wrócił ( po 2 tyg i zdjęciach śpiącego "do góry kołami" na tapczanie)........takie życie.

Ludzie biorący psy muszą sobie zdawać sprawę - że oprócz masy radości czeka ich także sporo różnorakich problemów. W końću nikt z nas nie jest w stanie poznać psów będących pod opieką tak "do końca"

Serdeczne dzięki za ogłoszenia:-)

ps. widzę, że znów "się działo".......dobrze, że wątek jest moderowany, moze uda się utrzymać spokój

Posted

Gdyby Ktoś sobie życzył maila z warszawskimi, naszymi krzyczkowymi, to chętnie służę......zdjęcia, opisy - tylko słać i domów szukać..

achaś i wymyśliłam nowe hasło z cyklu podrywających "komu kotka komu, bo idę do schronu":diabloti:

Neigh tydzien netu nie miała, to se z nudów rymowała.......

Posted

Neigh, masz rację ludzie powinni bardziej świadomie się decydowac na psy i zdawać sobie sprawę z tego, że nie poznają jego charkteru przed adopcją.
Ale też jeśli już biorą psa (który na pewno jest trochę niewiadomą) to pierwszy problem nie powinien być podstawą do jego odwiezienia.

My z Boryskiem tez mamy problemy (na tle nerwowym rozwala sobie kiedyś pogryzioną łapkę, w nocy wstaję po kilka razy sprawdzać czy jest ok), ale cokolwiek by się nie działo Borys jest członkiem rodziny i nie wyobrażam sobie jego oddania. Raz też pokazał zęby (do psa mojej siostry), ale to nie jego wina, że się boi. To nasza rola, żeby nauczyć ich swojego towarzystwa i (mam nadzieję) wspólnej zabawy.

Co od pokazywania zębów członkom rodziny: Borys szczekał gdy pierwszy razzobaczył mojego dziadka. Najpierw się zaniepokoiłam, ale okazało się, że bał się nie dziadka, tylko kijka, z którym dziadziuś spacerował po lesie.

Biorąc psa po przejściach chyna każdy wie, że musi poświęcić więcej czasu i enegii oraz uzbroić się w większą cierpliowość, niż biorąc potulnego szczeniaczka.

Posted

Dokładnie tak. Tygrys ( krzyczkowy ) jest z nami prawie rok. Bardzo sie zmienił.......oj bardzo. Ale nadal wiem, że nie nie wszystko o nim wiem.
Bycie psią mądralą polega także na tym, że umiem się pokornie przyznać do błędu, powiedzieć głośno o problemach........Wiele psów przeszło przez moje ręce i mój dom....a udawało się niektórym mnie zaskoczyć ( np. tej cholerze Kanzajowej, co mnie w łydki szczypie;-) ). Krzyczkowi nie są łatwi....i nie będą. Myślę, ze ludzie, którzy przeszli obozy zagłady....mają tak samo.

Można spróbować złagodzić, pomóc wyjść na prostą.........ale nie da sie zapomnieć. Czegoś takiego jak krzyczki się po prostu nie zapomina.......zbyt duży odcisk na psychice.

Posted

Neigh napisał(a):
Bycie psią mądralą polega także na tym, że umiem się pokornie przyznać do błędu, powiedzieć głośno o problemach........Wiele psów przeszło przez moje ręce i mój dom....a udawało się niektórym mnie zaskoczyć .


Ja mam mniejsze doświaczenie, przez nas przwinęło się raptem kilka psów, ale też każdy zaskakiwał. A przyznanie się do błędu to połowa sukcesu :)


Neigh napisał(a):

Krzyczkowi nie są łatwi....i nie będą. Myślę, ze ludzie, którzy przeszli obozy zagłady....mają tak samo.

Właśnie dlatego, że nie są łatwi ich opiekunowie muszą być naprawdę zakręceni na punkcie psów, żeby nie tylko chcieli im dac dobry dom, ale aby ich celem było wynagradzanie biedakom tego, co wycierpiały

Neigh napisał(a):

Można spróbować złagodzić, pomóc wyjść na prostą.........ale nie da sie zapomnieć. Czegoś takiego jak krzyczki się po prostu nie zapomina.......zbyt duży odcisk na psychice.
Nie zapomną, ale mogą poczuć się bezpiecznie.

Posted

siada mi ciągle Dogo:mad:
Moja bokserka Zuzia ,po ciężkich przejściach, drugiego dnia ugryzła mnie w twarz,przez ok. dwa lata nikt nie mógł do nas przyjść, atakowała bez ostrzeżenia wszystko co się ruszała.nasz szkoleniowiec radził ją uśpić.

Jest już z nami ósmy rok ,śpi teraz w moim łózku i chrapie,
nadal się boi, nie może zostać sama w domu,od razu sika,
mamy dyżury zostawania z psem
Jak była u nas już pół roku, musialam wyjechać, to przestała jeść i chodzić.

wzięłam drugiego psiurka ze schroniska ,dwu tygodniowego, po roku czasu jej, l pobytu w domu ,zaakceptowała,tak samo jak starego psa ,który był w domu jak przyszła.

jak staruszek odszedł ,miał 20lat, nie zgadza się juz na żadnego innego.

Poświęcamy jej mnóstwo czasu ,miłości a ona i tak pamięta i się boi.

Posted

Mnie też siada, jakieś dziury się pokazują..

Też mam sunię Zuzię :) ale grzeczniutką, za to nie widzi.

Natomiast fakt, psy schroniskowe zwykle mają traumy, ja swoją Sarę wzięłam z normalnego schronu, nawet dobrego, gdzie nie usypia się psów, są spacery. Moja Sara jednak nie byłą na żadnym, bo nie chciała wyjsc z budy, jak ją zabierałam była wyciągana siłą, zupełnie jak Lotnik z Krzyczek:shake:

Nie mogła zostawać sama w domu, nie pozwalała nam wyjść, przeciskała się między nogami, niszczyła wszystko, spacery to koszmar, długo by pisać.
Trochę pracy i mnóstwo miłości - jest kochana :loveu:wszystko jest w porządku ale ma w sobie lęk, jak tylko zakładam płaszcz, ona idzie do piwnicy, kładzie się na fotelu i nie rusza się aż ktoś wróci do domu.

Biedne te psy, ludzie robią im takie krzywdy:placz: ale wierzę że Krzyczkowcom się uda.

Posted

Myślałam, że Amor będzie załamany powrotem do Niepołomic ale nie jest tak źle.
Ratuje Go fakt, że znowu jest z Aresem.
Gorzej było ze mną, ale fakt że Amor jest dzielny też jakoś mnie zmobilizował i wzięłam się w garść.
Dzięki dziewczyny ( i nie tylko) za to, że jesteście:loveu:

Posted

[quote name='Iza82']czy strona, którą będziesz aktualizować to
http://krzyczki.jg1.pl ??

usuwasz pieski już adoptowane czy robisz adnotaję "adoptowany"

Tak, tą stronę :lol:
Na stronie głównej są wszystkie psiaki i Borys również ;) (nr 47) i dopisuję adoptowanemu psiakowi pod fotką informację, że "adoptowany"
Natomiast z zakładek "Do adopcji" i "jaszcze czekają" usuwam adoptowane psiaki, skoro znalazły domek :lol:

Iza, to ze mną rozmawiasz o Borysie :hand:

Posted

mariamc napisał(a):
Jak już Odi znalazł dom to i pozostałym musi się udać:multi::multi::multi:


Na pewno uda się :lol:
To pierwsze miejsce na stronie krzyczkowej w dziale "jeszcze czekają" to chyba jest magiczne ;) Kiedy został umieszczony Focus to niedługo znalazł domek :lol: teraz jest Odi i znalazł domek. Który psiak z wcześniejszych krzyczkowych długo czekających teraz na magiczne miejsce?

Posted

paros napisał(a):
Na pewno uda się :lol:
To pierwsze miejsce na stronie krzyczkowej w dziale "jeszcze czekają" to chyba jest magiczne ;) Kiedy został umieszczony Focus to niedługo znalazł domek :lol: teraz jest Odi i znalazł domek. Który psiak z wcześniejszych krzyczkowych długo czekających teraz na magiczne miejsce?


Zdecydowanie RUDZIK. Za długo już mi zajmuje miejsce w podpisie:mad:

Posted

paros napisał(a):
Tak, tą stronę :lol:
Na stronie głównej są wszystkie psiaki i Borys również ;) (nr 47) i dopisuję adoptowanemu psiakowi pod fotką informację, że "adoptowany"
Natomiast z zakładek "Do adopcji" i "jaszcze czekają" usuwam adoptowane psiaki, skoro znalazły domek :lol:

Iza, to ze mną rozmawiasz o Borysie :hand:


Dzięki za te rozmowy.

Dziś rano odnieśliśmy sukces: Borysek podszedł do mnie jak mu przygotowywałam jedzonko i zamerdeł ogonkiem, żeby mnie pośpieszyć. Po raz pierwszy sam przyszedł :)

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...