Marmasza Posted September 27, 2004 Posted September 27, 2004 No cóż stare rady rodem z Fishera, a Fisher roluje wszystkich... kolejność jedzenia, przechodzenia przez psy, miejsce do leżenia - to wszystko placedo - nie zaszkodzi a że niewiele pomaga... Tak samo jak słynne krążki Fishera - kto wie dlaczego działają i jak je "uruchomić"? Problem jest w nawykach psa, nabrało "bydlę" złych nawyków, nauczyło się jak wymusić na domownikach aby skakali wokól niego jak chce i trzymali się z daleka jak tego chce :) Należy przekonać go, że powinien inaczej - a jak - nauczyć grzeczności... Pilnuje miski z żarciem - a czy pustej też? Jeśli pilnuje pustej, to mu zabrać michę! Niech żre z podłogi - tej nie będzie pilnował, bo nie jest w stanie kontrolować całej powierzchni mieszkania. A jeśli pustej michy nie pilnuje, to dawać mu żarcie malutkimi porcjami - tak na jeden gryz. Zje i musi poczekać na następną porcję. Jak grzecznie czeka to dostanie :) Szybko się nauczy, że tylko grzecznością może coś wskórać. I to samo ze wszystkim... Obowiązuje stara (sprzed 70 lat) zasada Skinnera: 1. Jak piesek zachowuje się tak jak tego chcemy - to nagródźmy go za to (ale pamiętajmy, że o tym co jest nagrodą decyduje pies!) - nagradzany będzie powtarzał to zachowanie. 2. Jak robi coś czego nie chcemy - pozbawmy go przyjemności z tego. Pies sam z siebie nie robi niczego co jest dla niego niekorzystne. I tutaj jest rola krążków Fishera - ale dlaczego - kto z Was wie? Quote
paula_i_indra Posted September 29, 2004 Posted September 29, 2004 Nie czytałam Fischera, to z własnego doświadczenia wszystko wiem. Ja nie kieruję się książkami, ja poddaję mojego trudnego psa testom. Tak więc: nie można pozwalać psu spać na łóżku Twoim, lokatorów mieszkania i wogóle na niczym, oprócz własnego legowiska, wtedy przestanie czuć się taki ważny, Karmen po kilku miedsiącach przestała wymuszać cokolwiek; jeżeli jemy posiłek przy wspólnym stole w jadalni, nie podrzucamy nic psu ( psa karmi się najpierw, każdy prawdziwy, dobry gospodarz tak postępuje), niech wie że swoje juz dostał i więcej nie dostanie; nie wolno bawić się z psem w przeciaganie( pies zauważy że jest silniejszy i może zacząc atakować) ani w rzucanie piłeczką, bo dominujący pies poczuje się szybszy i silniejszy i następny powód,żeby sobie podporzadkować właściciela. Największy błąd popełnili właściciele biorąc takiego psa dla doświadczonych właścicieli i pozwalajac mu nad sobą dominować. Ale starszego psa bardzo trudno utemperować bo ma już swoje zasady, od których trudno mu bedzie się odzwyczaić. Jeśli chodzi o tego weta to też wasz błąd, bo trzeba go było od szczeniaka, lub od czasu gdy go macie przyprowadzać doweterynarza, dawać mu tam smakołyki, nawet czasem przechodząc obok weta, wejść do poczekalni trochę posiedzieć, dla przezwyczajenia. Wracając... Może to wyda się głupie, ale czasem siadaj w legowisku psa i chwilę posiedź, żeby przestał myśleć że to jego azyl i ma tego bronić. Mam nadzieję że moje rady się przydadzą. Wiem trochę to z własnego doświadczenia i od szkoleniowca, któryb szkolił moją suczkę. Miło mi było przekazać wiedzę dalej :P :P :P :D :D :D :smilecol: Quote
Marmasza Posted September 29, 2004 Posted September 29, 2004 Paula_13, proszę wytłumacz mi jak rozpoznać psa, który dominuje nad właścicielem. Bo ja naprawdę tego nie mogę zrozumieć.... Jeżeli czytać Twoje uwagi, to mam strasznie dominującą sukę gdyż: 1. Jak tylko ma możliwość to ładuje się do łóżka. Ale... mój synek może wtedy traktować ją jak poduszkę. Suka cierpliwie znosi wszystko :) 2. Suka dostaje żarcie po naszych posiłkach. Podczas gdy my jemy siedzi w pobliżu i czeka czy aby coś dobrego jej się nie dostanie (a dostaje się, gdyż dzieciom coś od czasu do czasu spada z talerza na podłogę). 3. Ulubiona zabawa suki to szarpanie sznurka lub gmowego kółka. Robi to z całym zaangażowaniem i często ciągnie z całej siły. Ale na komendę "puść" natychmiast puszcza i siedząc czeka na dalszą zabawę. 4. Rzucanie piłki - suka stara się rzuconą piłkę złapać w powietrzu. Później jest radosna "runda honorowa". Jeśli ktoś próbuje jej wtedy odebrać piłkę, to szybko i zwinnie się odsuwa. Ale na polecenie "przynieś" grzecznie podchodzi i podaje piłkę. I na koniec - bestia jest straszliwie rozpieszczona i doskonale wie kiedy na ile może sobie pozwolić. I doskonale to wykorzystuje. A jak każdy boksio potrafi szybko "rozbroić" człowieka... Ale nie mamy żadnych z nią kłopotów, jest posłusznym grzecznym psem. I bardzo łagodna w stosunku do ludzi. To nie jest kwestia domiancji czy hierarchii. To kwestia wychowania czyli nauczenia psa jak ma się zachowywać w konkretnych sytuacjach i niedopuszczenia do zachowań, które nam nie odpowiadają. I wszystko to można osiągnąć spokojną cierpliwą pracą z psem odpowiednio go stymulując i nagradzając. Quote
hohufka Posted September 29, 2004 Posted September 29, 2004 Tak więc: nie można pozwalać psu spać na łóżku Twoim, lokatorów mieszkania i wogóle na niczym, oprócz własnego legowiska, wtedy przestanie czuć się taki ważny, Karmen po kilku miedsiącach przestała wymuszać cokolwiek; jeżeli jemy posiłek przy wspólnym stole w jadalni, nie podrzucamy nic psu ( psa karmi się najpierw, każdy prawdziwy, dobry gospodarz tak postępuje), niech wie że swoje juz dostał i więcej nie dostanie; nie wolno bawić się z psem w przeciaganie( pies zauważy że jest silniejszy i może zacząc atakować) ani w rzucanie piłeczką, bo dominujący pies poczuje się szybszy i silniejszy i następny powód,żeby sobie podporzadkować właściciela Dołączam się do pytania Marmaszy, mój pies jest wychowany dokładnie wbrew każdej z tych zasad: śpi na łóżku, włazi na fotele, niektórzy domownicy go dokarmiają, zabawa w przeciąganie jest naszą ulubioną, a piłką może się bawić o każdej porze dnia i nocy. Czyli zostałem zdominowany i, o zgrozo, dobrze mi z tym ;) Może nie czytałaś Fischera, ale szkoleniowec, o którym piszesz, zapewne był jego gorliwym wyznawcą ;) Quote
adda Posted September 29, 2004 Posted September 29, 2004 Włos mi się zjeżył na głowie. Paula_13, że tak zadam Ci pytanie... A Ty odczuwasz w ogóle jakąś przyjemność z posiadania psa? I jeszcze jedno, myślę ważniejsze... Czy Twój pies odczuwa przyjemność posiadając taką panią? Quote
azja Posted September 29, 2004 Posted September 29, 2004 Marmasza.... czytam Twojego posta i czytam i gdyby nie to że nasze dziewczyny sa wizualnie niezbytn do siebie podobne pomyślałabym że to siostry :D Ewidentnie rozpuszczone baby :D Quote
betty_labrador Posted September 29, 2004 Posted September 29, 2004 zgadzam sie z Marmasza, ja tez nie stosuje metod na Teorie Dominacji. Kiedys swiecie w nie wierzylam...ale zauwazylam szybko ze nic one nie daja tylko ograniczaja kontakty z wlascicielem. I musialam porzucic ta teorie i zwiazane z nia czyny. Sunia teraz robi to co nie powinna wg. Fishera a slucha sie pomimo tego. pozdrowka;) Quote
Ravk Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 ...Jeżeli czytać Twoje uwagi, to mam strasznie dominującą sukę gdyż:1. Jak tylko ma możliwość to ładuje się do łóżka. Ale... mój synek może wtedy traktować ją jak poduszkę. Suka cierpliwie znosi wszystko :) 2. Suka dostaje żarcie po naszych posiłkach. Podczas gdy my jemy siedzi w pobliżu i czeka czy aby coś dobrego jej się nie dostanie (a dostaje się, gdyż dzieciom coś od czasu do czasu spada z talerza na podłogę). 3. Ulubiona zabawa suki to szarpanie sznurka lub gmowego kółka. Robi to z całym zaangażowaniem i często ciągnie z całej siły. Ale na komendę "puść" natychmiast puszcza i siedząc czeka na dalszą zabawę. 4. Rzucanie piłki - suka stara się rzuconą piłkę złapać w powietrzu. Później jest radosna "runda honorowa". Jeśli ktoś próbuje jej wtedy odebrać piłkę, to szybko i zwinnie się odsuwa. Ale na polecenie "przynieś" grzecznie podchodzi i podaje piłkę. ... To nie jest kwestia domiancji czy hierarchii. To kwestia wychowania czyli nauczenia psa jak ma się zachowywać w konkretnych sytuacjach i niedopuszczenia do zachowań, które nam nie odpowiadają. I wszystko to można osiągnąć spokojną cierpliwą pracą z psem odpowiednio go stymulując i nagradzając. To jednak jest kwestia dominacji i hierarchii :). Twoja sunia robi to na co jej pozwalasz - Ty Alfa. Twoja sunia nie próbuje rządzić - może ma taki charakter, ale prędzej przyznam Ci rację, że jest to efekt Twojej pracy z psem. Przeciez dominacja nie musi objawiać się w postaci agresji czy prób siłowych kto-kogo. Natomiast w przypadku opisanym przez G&T widzę wyraźnie dominującą postawe psa i trzeba go cierpliwie "przestawić" na właściwie miejsce w stadzie, dokładnie jak napisałaś "stymulując i nagradzając". PS. Mój pies też robi za odkurzacz w kuchni kiedy jedzą dzieciaki ;) ale czeka kiedy mu pozwolę odkurzać :) Gosia&Tobi - jak Ci idzie "resocjalizacja"? Trzymam kciuki. Quote
Marmasza Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 Natomiast w przypadku opisanym przez G&T widzę wyraźnie dominującą postawe psa i trzeba go cierpliwie "przestawić" na właściwie miejsce w stadzie, dokładnie jak napisałaś "stymulując i nagradzając". A dlaczego nie: po prostu nauczyć właściwego zachowania w określonych sytuacjach? Quote
Marmasza Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 I jeszcze jedno: Twoja sunia robi to na co jej pozwalasz - Ty Alfa. A dlaczego nie powiesz, że sunia robi to, czego się nauczyła :) Nauczyła, że takie zachowania się jej opłacają. Doświadczenie podpowiada, że to zachowanie przyniesie korzyść i właśnie to korzystne dla niej zachowanie oferuje. Obie strony odnoszą korzyść - i pies i człowiek. Pies WSPÓŁPRACUJE ze mną, gdyż odnosi z tego KORZYŚCI. Quote
Ravk Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 I jeszcze jedno:A dlaczego nie powiesz, że sunia robi to, czego się nauczyła :) Nauczyła, że takie zachowania się jej opłacają. Doświadczenie podpowiada, że to zachowanie przyniesie korzyść i właśnie to korzystne dla niej zachowanie oferuje. Obie strony odnoszą korzyść - i pies i człowiek. Pies WSPÓŁPRACUJE ze mną, gdyż odnosi z tego KORZYŚCI. Oczywiście, że sie tego nauczyła. Wydaje mi się, że piszemy o tym samym, tylko ty przypisujesz psu typowo ludzkie myślenie. A że pies będzie robił dokładnie to co JEMU się opłaca to oczywiste - polecam książkę Johna Fishera "Dlaczego mój pies...?". Quote
kyane Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 tylko ty przypisujesz psu typowo ludzkie myślenie. polecam książkę Johna Fishera ojjj, cos mi sie wydaje, ze w przypadku Marmaszy, to strzal kula w plot 8) Quote
Marmasza Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 I jeszcze jedno:A dlaczego nie powiesz, że sunia robi to, czego się nauczyła :) Nauczyła, że takie zachowania się jej opłacają. Doświadczenie podpowiada, że to zachowanie przyniesie korzyść i właśnie to korzystne dla niej zachowanie oferuje. Obie strony odnoszą korzyść - i pies i człowiek. Pies WSPÓŁPRACUJE ze mną, gdyż odnosi z tego KORZYŚCI. Oczywiście, że sie tego nauczyła. Wydaje mi się, że piszemy o tym samym, tylko ty przypisujesz psu typowo ludzkie myślenie. A że pies będzie robił dokładnie to co JEMU się opłaca to oczywiste - polecam książkę Johna Fishera "Dlaczego mój pies...?". A dlaczego sądzisz, że przypisuję psu ludzkie rozumowanie? Napisałem: Doświadczenie psu podpowiada, że w tej sytuacji OPŁACAŁO MU SIĘ (bo człowiek nagrodził a więc wzmocnił) TAKIE ZACHOWANIE. I z tego powodu a nie z jakichkolwiek innych POWTARZA to zachowanie. I jeśli człowiek znowu nagrodzi (wzmocni), to pies tym bardziej będzie powtarzał. Proponujesz mi Fishera a ja zaproponuję Ci lekturę trochę poważniejszych dzieł jak Skinnera (psycholog, którego prace dały początek behawioryzmowi - to właśnie on podał definicję warunkowania instrumentalnego), prof. Sadowskiego "Biologiczne mechanizmy zachowania się ludzi i zwierząt" (gdzie jest bardzo dużo informacji jak uczą się zwierzęta). Z łatwiejszej lektury polecam niedawno wydaną w Polsce książeczkę Karen Pryor "Najpierw wytresuj kurczaka", w której w przystępny sposób przedstawia warunkowanie instrumentalne i podaje sposoby jak można pozytywnie wpłynąć na zmianę zachowań u zwierząt. Quote
hohufka Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 Teorie nakazów i zakazów Fischera również opierają się na wzmacnianiu zachowań. Niestety są to zachowania, które odgrywają drugoplanową rolę. Pies nauczy się dzięki temu wielu nieprzydatnych rzeczy (zakaz włażenia na fotele, ustępowanie w progu itp.), ale nijak się to przełoży na podstawy posłuszeństwa jak przychodzenie czy chodzenie przy nodze. Skoro pies się czegoś nauczył i to wykonuje, to po co człowiek ma być dla niego Alfą? Czy można psa nauczyć pożądanych zachowań bez stosowania fischerowych nakazów i zakazów, czy też jest to niemożliwe? Szkoda tylko, że nikt nie opisał zachowań charakterystycznych dla psa-dominanta :-? Quote
adda Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 polecam książkę Johna Fishera "Dlaczego mój pies...?". Jessssu, tylko nie to. Czytałam. Quote
Marmasza Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 Pies nauczy się dzięki temu wielu nieprzydatnych rzeczy (zakaz włażenia na fotele, ustępowanie w progu itp.), ale nijak się to przełoży na podstawy posłuszeństwa jak przychodzenie czy chodzenie przy nodze. Skoro pies się czegoś nauczył i to wykonuje, to po co człowiek ma być dla niego Alfą? Czy można psa nauczyć pożądanych zachowań bez stosowania fischerowych nakazów i zakazów, czy też jest to niemożliwe? Szkoda tylko, że nikt nie opisał zachowań charakterystycznych dla psa-dominanta :-? Ja niestety nie napiszę jak się zachowuje pies-dominant - sam jestem tego ciekaw. Natomiast jeśli chodzi o pierwszą część wypowiedzi - to owszem można spokojnie psa wychowywać bez fisherowych zaleceń. Ale dodam - to właściciel określa "ramy" w jakich porusza się pies - czyli co mu wolno a czego nie. Kluczem do wychowania psa są dwa pojęcia: 1. Kontrola zasobów. 2. Poddawanie zachowań kontroli bodźców. Pierwsze oznacza, że wszystko czego pies potrzebuje "do szczęścia" pochodzi od przewodnika (jedzenie, zabawa, itp). Drugie jest pojęciem psychologicznym i oznacza "posłuszeństwo"- i nie chodzi tutaj o samo wyuczenie się danych zachowań przez psa, ale o zagwarantowanie ich wykonania w chwili podania sygnału (bodźca). Stosując odpowiedni trening oraz właściwą motywację na pewno dojdzie się do właściwych wyników. Tylko należy uważać na jedno - nie należy porównywać naszego psa z innymi, ale z nim samym sprzed jakiegoś czasu - tylko wtedy widać postępy jakie robi. Quote
Ravk Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 polecam książkę Johna Fishera "Dlaczego mój pies...?". Jessssu, tylko nie to. Czytałam. Wypowiedź ukierunkowana na podniesienie rankingu, czy pochwalenia się umiejętnością czytania, bo pisania na pewno nie? :-? Ja oczywiście też ją czytałem i uważam, że prezentuje ciekawe spojrzenie na pewne aspekty wychowawcze psa. Ale topic na temat książek jest gdzie indziej i proponuję nie kontynuować, a jeśli już to nie tutaj. Marmasza - nie będę tresował kurczaków :), a studiowanie jak to nazwałaś poważniejszych dzieł też sobie odpuszczę - nie muszę znać chemii i fizyki, żeby zapalić zapałkę. (Nie wypowiem się tutaj więcej nt. książek) 01.10.2004 - Marmasza nie odpuszczę sobie - przepraszam - porównanie było zbyt przejaskrawione - nie jestem piromanem, a o wiedzy o psach nigdy za dużo - reszta o książkach na priv albo inny topic Quote
hohufka Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 Drugie jest pojęciem psychologicznym i oznacza "posłuszeństwo"- i nie chodzi tutaj o samo wyuczenie się danych zachowań przez psa, ale o zagwarantowanie ich wykonania w chwili podania sygnału (bodźca). No właśnie, nauczenie psa komendy "do mnie" gdy wokół jest pustka nie jest trudne. Mam pewne wątpliwości, czy jest możliwe takie pokierowanie szkoleniem psa, aby ten nie oddawał się zachowaniom samonagradzającym. czyli np.: gonieniem kota, a wracał do przewodnika :roll: Quote
betty_labrador Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 no wlasnie tez jestem ciekawa tego co napisal hohufka, czyli jak oduczyc psa uciekania gdy pies ucieka i sie samonagradza... ja obecnie mam taki problem , ze gdy chce wyjsc na chwile prze dom na polane, ktora jest nieogrodzona, to Tosca biega swobodnie bez smyczy, przez 4 minuty sie slucha po czym cos jej odbija i biegnie cos szukac do jedzenia, co najczesciej jej sie udaje i w ogole sie juz nie slucha. Musze ja gonic, bo moge sobie gardlo zedrzec. Spacery to inna sprawa gdy gdzies idziemy. Ale chodzi mi glownie o te wyjscia na chwile na zewnatrz by sie zalatwila. Nie mam teraz wyboru i wychodze z nia tylko na wyciaganej smyczy. Przez dlugi czas tak bylo ze mi uciekala, wiec przez ok. 2 miesiace wychodzila tylko na wyciaganej smyczy, i pozniej przez dlugi czas nie uciekala. Wracala do domu po chwilowej zabawie pilka i zalatwieniu sie. ostatnie dwa tygodnie znowu sie zaczelo....zaczela uciekac i teraz znow na tej smyczy. Marmasza moze wiesz cos na temat takiego zachowania? a co do ksiazek Skinnera to czy mozna je wypozyczyc gdzies czy sa trudno dostepne raczej? pozdrawiam http://www.pupile.com/pup/images/img_3687.4.JPG Quote
_dingo_ Posted September 30, 2004 Posted September 30, 2004 Pierwsze oznacza, że wszystko czego pies potrzebuje "do szczęścia" pochodzi od przewodnika (jedzenie, zabawa, itp). No dobrze, ale w naszym pojmowaniu - zawsze pochodzi... Pies nie pójdzie do marketu i nie zrobi sobie zakupów. Powiedz lepiej jak sprawić, żeby pies postrzegał to w taki sposób jak ma postrzegać ... :wink: No bo dla psa miska pełna psich chrupek nie zawsze musi oznaczać, że ktoś te chrupki kupił. On może sobie myśleć, że np. znalazł, albo zawłaszczył żarcie. Wtedy w myśl pokrętnej logiki psa - żarcie pochodzi z nikąd, a nie od właściciela. Quote
Marmasza Posted October 1, 2004 Posted October 1, 2004 No właśnie, nauczenie psa komendy "do mnie" gdy wokół jest pustka nie jest trudne. Mam pewne wątpliwości, czy jest możliwe takie pokierowanie szkoleniem psa, aby ten nie oddawał się zachowaniom samonagradzającym. czyli np.: gonieniem kota, a wracał do przewodnika :roll: Owszem jest to możliwym przy zastosowaniu wzmocnienia dodatniego (nagradzanie właściwego zachowania). Problem tylko w znalezieniu właściwej motywacji (nagrody). To pies decyduje co jest "tą właściwą". Dla mojej suki są takie dwie rzeczy: piszcząca piłeczka oraz ciasteczka wątrobiane. Problem z uciekającymi psami (nie przychodzącymi na zawołanie) jest dwojakiego rodzaju: 1. Przywołanie oznacza dla psa koniec przyjemności (nagroda jest mało atrakcyjna) - w ten sposób nieświadomie wygaszamy przychodzenie na zawołanie - pies się ociąga i niechętnie do nas przychodzi. 2. Sami nieświadomie zepsuliśmy komendę. Czasem zbyt wcześnie przechodzimy na wyższy poziom wymagań. Pies wykonuje komendę na placu szkoleniowym lub pustym polu i nagle stosujemy ją w sytuacji, gdy rozproszenia są duże (zabawa z innymi psami, wywęszył coś ciekawego) i pozwoliliśmy aby jej nie wykonał - to wystarczy aby bodziec (komenda) został osłabiony. Taka komenda z czasem staje się psu obojętna. Ja osobiście stosuję komendę "do mnie" tylko wtedy gdy mam pewność, że zostanie wykonana (tak manipuluję sytuacją aby pies nie miał innej możliwości). Gdy mam wątpliwości, to albo nie spuszczam psa ze smyczy, albo nie wołam go, tylko czekam na okazję... żeby mnie posłuchał. Wymaga to ogromnej cierpliwości, ale się opłaca - Masza słysząc "do mnie" pędzi na złamanie karku - i zawsze jest sowicie nagradzana (najczęściej szaloną zabawą piłeczką na sznurku). Jak widzicie z reguły na spacerze mam przy sobie przynajmniej dwie zabawki dla psa (piszcząca piłeczka, która jest "ostatnią deską ratunku", oraz piłka na sznurku). Często ponadto mam smakołyki, którymi nagradzam spokojne ćwiczenia (typu chodzenie na luźnej smyczy, siad i waruj, zostań). Pies na spacerze jest ze mną (a nie obok). To ja stanowię główną atrakcję dla psa. To ja się z nim bawię, mam coś dobrego. I pies nigdy nie wie co go spotka (piłka, smakołyk, pochwała słowna) - to jest niespodzianka. A psy uwielbiają przyjemne niespodzianki :) Quote
Marmasza Posted October 1, 2004 Posted October 1, 2004 No bo dla psa miska pełna psich chrupek nie zawsze musi oznaczać, że ktoś te chrupki kupił. On może sobie myśleć, że np. znalazł, albo zawłaszczył żarcie. Wtedy w myśl pokrętnej logiki psa - żarcie pochodzi z nikąd, a nie od właściciela. U mnie karmienie psa jest rytuałem (nawet jeśli do michy trafia sucha karma): generalnie micha jest pusta, gdy nadchodzi pora karmienia (albo suka okazuje, że jest głodna) mówię do niej "chcesz jeść" i biorę miskę. Napełniam ją (jeśli trwa to dłużej, to Masza grzecznie siedzi obok) i staję z miską w ręku. Suka ma w tym czasie siedzieć (i siedzi, bo wie, że dopiero wtedy micha znajdzie się w jej zasięgu) - jeśli za wcześnie wstanie to zabieram michę (trzymam miskę i bez słowa czekam aż usiadzie). Stawiam michę na podłodze, mówię "proszę" i odchodzę. Kilkanaście minut później (jak suka skończy jeść) sprzątam resztki (jeśli nie zje, to i tak zabieram michę). Do następnego karmienia mich jest pusta! Jedynym wyjątkiem jest poranne karmienie jak idę do pracy. Suka po porannym spacerze idzie jeszcze spać a ja sypię jej trochę suchej karmy do miski i wychodzę do pracy. Ona zjada to później jak zostaje sama w domu. Ale nie sądzę, żeby myślała o karmie spadającej z nieba. Poza tym sporą dawkę żarcia (tak mniej więcej 1/4 dziennej racji) dostaje w formie nagród. To nie mało a pochodzi z mojej ręki. Z drugiej strony - u nas nie ma "nic za darmo" - na wszystko suka musi zasłużyć (ale ta uwaga jest u Fishera w "Okiem psa"). Bawimy się piłką, to przynosi mi piłkę, ma ją oddać i grzecznie usiąść. Dopiero wtedy będzie ponowny rzut. Bawimy się w przeciąganie, to na komendę "puść" ma puścić kółko. Dalszy ciąg zabawy po grzecznym np. warowaniu. Każda okazja jest dobra do ćwiczenia podstawowych umiejętności psa. Nawet zabawa z innymi psami jest nagrodą za np. grzeczne wysiedzenie przez 20 sekund (dopiero wtedy spuszczam ją ze smyczy). Generalnie nasza współpraca opiera się na zasadzie: "poprawne zachowanie = nagroda", ja stwarzam suce okazję do zdobycia nagrody (którą jest wszystko co sprawia jej przyjemność) a ona jeśli chce z niej skorzystać, to musi "zapracować". Quote
Chippewa1 Posted October 1, 2004 Posted October 1, 2004 Czytając Wasze posty , dochodzę do przekonania , że mój pies jest rozpuszczony jak dziadowski bicz:) Niechętnie przychodzi na zawołanie ( w zasadzie szuka okazji , żeby nie przyjść). Próbowałam sposobu z piłeczką piszczącą ( działało - przez miesiac - potem niestety pies się znudził i piłeczkę ma gdzieś) , smakołyk też nic nie daje ( okoliczne kości z kurczaka zostawione przez meneli w krzakach są znacznie smaczniejsze niż najsmaczniejsze jedzonko , które pani ma w kieszeni). Aportować lubi tylko w domu , zapomnijcie , ze na spacerze pobiegnie za rzuconym przedmiotem. Jak bawi się z innym psem i widzę , ze za chwilę bedzie koniec bo oba są zmęczone to chcąc go przywolać sięgam sugestywnie po smakołyk lub piłeczkę i wołam "do mnie "- no i co?? ...ano przychodzi ten drugi piesek , a mój rozgląda się tylko po okolicy , gdzie by tu jeszcze skoczyć. Dopiero jak widzi , ze tamten dostaje jego jedzonko , to przybiega . Nie wiem może powinnam poczekać , aż przyjdzie i mój i dopiero wtedy obdzielić obu? Tylko którego pierwszego? Quote
izka Posted October 4, 2004 Posted October 4, 2004 podstawa to obnizenie pozycji psa w stadzie. ksiązki FISHERA są swietne, i bardzo pomocne.sama układałam swojego psa ,korzystając z tych ksiązek ,lepszych nie znalazłam.duzo cierpliwoszi i konsekwencji,sukces murowany.Teriery maja trudny charakter i wymagaja wiecej pracy. Zycze powodzenia . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.