bonkreta Posted July 1, 2004 Posted July 1, 2004 Pewien ktoś miał sukę. Żyła u ktosia przez pewien czas, najpewniej przy budzie. Nie miała lekkiego życia, często była bita, ale miała jakiś dom. Niestety, zdarzyło się jej zachorować i zrobiła się brzydka - więc ten ktoś wziął ją do samochodu i wyrzucił na pobocze wśród łąk wokół wsi, gdzie mieszkam. Sunia grzecznie czekała, aż po nią wróci... Nie ruszała się z miejsca. Czekała jeden dzień, drugi, kilka dni... nie wiem dokładnie, jak długo. Gdy przejeżdżający samochód zwalniał, z nadzieją podnosiła głowę - może w końcu wrócił po nią ? Zabrałam ją do siebie, ale nie mogła zostać na stałe - mam w domu 2 swoje psy i 3 koty (jeden z nich b.mały), których nie mogłam narażać na zarażenie się od suni grzybicą. W miejskim schronisku powiedzili, że ją uśpią... Udało mi się umieścić ją w Cichym Kącie (jest to społeczne małe schronisko, utrzymujące się dzięki datkom ludzi i społecznej pracy kilku wolontariuszy). Cichy Kąt podjął się leczenia Nasi (takie dostała imię), ale będzie ono długie i kosztowne - Nasia ma bardzo zaawansowaną grzybicę, być może również alergię, infekcję oczu, powodującą ropny wyciek, a w dodatku gruczolak sutka (możliwy do usunięcia). Poza tym jest strasznie wychudzona, waży 20 kg, a powinna ok. 30. Trudno nawet oszacować koszty całego leczenia, pierwszy etap (leki przeciwgrzybiczne, antybiotyki oraz środki poprawiające odporność) będzie kosztował co najmniej 200 zł. Jeśli przyniesie poprawę, w dalszej kolejności czeka ją leczenie pozostałych, niegrzybiczych stanów zapalnych na skórze oraz usunięcie gruczolaka (też kilkaset złotych). Niestety zasoby finansowe Cichego Kąta są bardzo małe. Nasia jest przemiłym psem, do każdego macha ogonem (choć jest z góry przygotowana, że ktoś będzie chciał ją bić, boi się np. sznura trzymanego w ręku). Pozwala wszystko ze sobą robić, nawet zabierać żarcie z pyska (i to po tym, jak co najmniej parę dni nie jadła nic). Cierpliwie znosi zabiegi lecznicze, chociaż widać, że ich nie lubi... Umie grzecznie chodzić na smyczy, chociaż boi się obcych budynków. Naprawdę zasługuje na odmianę losu. Tak wygląda Nasia: http://upload.miau.pl/11189.JPG http://upload.miau.pl/11190.JPG http://upload.miau.pl/11191.jpg Chcemy jej pomóc. Nie wiemy, czy da się ją w 100% wyleczyć... Nie wiemy, czy kiedykolwiek będzie miała szansę na prawdziwy dom... Ale bardzo chcemy dać jej tę szansę ! Dlatego w imieniu własnym oraz wolontariuszy Cichego Kąta proszę - jeśli możesz - pomóż w finansowaniu leczenia Nasi. Nawet kilka złotych nam pomoże. Wpłaty można kierować na konto: (proszę o zaznaczenie "suczka z Siemoni" albo po prostu "Nasia") STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ BEZPAŃSKICH ZWIERZĄT "CICHY KĄT" PKO BP O/TARNOWSKIE GÓRY 66 1020 2368 0000 2302 0022 2034 Quote
malawaszka Posted July 1, 2004 Posted July 1, 2004 Jak można było tak postąpić z psem :cry: Nasia musiała być naprawdę pięknym psem i na pewno będzie jak zostanie wyleczona, postaram się zorganizować parę złotych i coś wysłać, żeby tylko suni ulżyć w męczarniach. Bonkreta - Cichy kąt to jest schronisko w Tarnowskich Górach? Mam nadzieję, że tam nie będą chciali jej uśpić i że przesłane pieniądze będą wykorzystane na JEJ leczenie - masz taką pewność?? Quote
bonkreta Posted July 1, 2004 Author Posted July 1, 2004 Tak, Cichy Kąt jest w Tarnowskich Górach. Mam pewność, że dopóki będzie można coś zrobić, to będzie leczona - a na razie jest dobrze, bo ma apetyt i czuje się trochę lepiej. Nie oddałabym jej tam, gdybym nie była pewna, że to dla niej dobre (w każdym razie najlepsze z możliwych) miejsce. Jestem w stałym kontakcie ze schroniskiem. Wiem, że dzisiaj Nasia ma nawet iść na spacer ! Quote
tajdzi Posted July 1, 2004 Posted July 1, 2004 Biedne maleństwo. Przeleję zaraz pieniążki Są jakieś szanse na "adopcję na odległość"? Moze mała znajdzie opiekuna finansowego? Quote
malawaszka Posted July 1, 2004 Posted July 1, 2004 Bonkreta - czy to na pewno jest dobry nr konta??? - bo mi się wyświetliło, że to jest PKO o/w Bytomiu a nie w Tarnowskich Górach Ja znalazłam taki nr konta do schroniska Cichy kąt w Tarn. Górach: 37 10202368 105290311 Tylko nie wiem czy to nie jest stary numer :-? Quote
bonkreta Posted July 1, 2004 Author Posted July 1, 2004 Numer konta podała mi szefowa CK, więc chyba dobry. Quote
malawaszka Posted July 1, 2004 Posted July 1, 2004 Bonkreta 0 to zweryfikuj jeszcze raz ten nr - jak masz kontakt ze schroniskiem, bo szkoda, żeby coś źle poszło :roll: Quote
bonkreta Posted July 1, 2004 Author Posted July 1, 2004 Sprawdzone jeszcze raz, po konsultacji z Cichym Kątem - powinno być dobre, nie wiemy, czemu wyskakuje oddział w Bytomiu. Od dziś weszły nowe numery kont, może to dlatego coś się pozmieniało. Quote
Ciapa Posted July 1, 2004 Posted July 1, 2004 nam tez pokazal sie Bytom..... ale moj TZ nie zauwazyl i poszło... :-? CZy oby napewno dojda tam gdzie trzeba???? Quote
bonkreta Posted July 3, 2004 Author Posted July 3, 2004 Przekazałam prośbę o sprawdzenie, czy wpłaty doszły, ale będzie to możliwe dopiero w poniedziałek. Dam znać, jak tylko będę wiedzieć ! Quote
malawaszka Posted July 3, 2004 Posted July 3, 2004 Bonkreta - a masz jakieś wiadomości o suni?? Czy biedulce już ciut lepiej?? Quote
niufa Posted July 4, 2004 Posted July 4, 2004 bonkreta powiedział: Sprawdzone jeszcze raz, po konsultacji z Cichym Kątem - powinno być dobre, nie wiemy, czemu wyskakuje oddział w Bytomiu. Od dziś weszły nowe numery kont, może to dlatego coś się pozmieniało. Zarowno w jednym jak i w drugim wypadku jest ten sam nr. rozliczeniowy banku Tj.10202368., czyli bank jest ten sam. Od 1 go lipca obowiazuja 26-cio cyfrowe numery kont bankowych zgodne ze standardem NRB. Dla wszystkich zaniepokojonych; mysle,ze istnieje minimalna szansa podania zlego nr. konta (ze wzgledu na istnienie tzw.liczby kontrolnej), a teoretycznie w przypadku gdyby bylo to konto innej osoby powinna wystapic niezgodnosc numeru z nazwa wlasciciela (przelew powinien wtedy wrocic do nadawcy) Postaram się tez jakos pomoc, chociaz finansowo. Quote
asmina Posted July 4, 2004 Posted July 4, 2004 Witajcie! Tu Cichy Kąt. Nasia trzyma się nieźle. Nie martwcie się, nie uśpimy jej. Nie po to ją przyjęliśmy. Codziennie ktoś z nas przyjeżdża specjalnie do niej o 22 zeby podać jej trzecią dawkę antybiotyku. Leczenie leczeniem, ale Nasia zasłużyła na coś więcej. Jak zresztą każdy psiak w schronisku. Ale Nasia miała wyjątkowo paskudne życie. Z wyglądu (zwłaszcza po stanie uzębienia sądząc) to psia babcia, ale duchem to "dziewczyna". Patrzy na nas i pewnie myśli - czy to już wszystko, co jej pozostało - kojec w biednym azylu? Chyba już jutro będzie miała artykuł w GWyborczej. I może Wy pomożecie znaleźć jej dom. Możemy ją podleczyć, ile się da. Dziękuję za każdy pieniążek dla Nasi :0) Quote
bonkreta Posted July 5, 2004 Author Posted July 5, 2004 Byłam dziś w Cichym Kącie odwiedzić Nasię, więc spieszę z nowinami. Nasia wygląda o niebo lepiej, przytyła (jeszcze trochę za szczupła, ale już nie wychudzona, na ulicy nie zwróciłaby uwagi), jest weselsza, bardziej pewna siebie, ale przede wszystkim - ODRASTA ! Nawet w tych najgorszych miejscach, tj. na szyi, jednym uchu (jest już meszek), na zadzie i ogonie - te miejsca są już częściowo pokryte rzadkawym, krótkim włosem (a były całkiem łyse, łuszczące się !). Prawie zeszły zrogowaciałe narośle na tyłku. A na reszcie ciała włos zrobił się całkiem normalny, nawet gęsty, skóry nie widać, sierść nawet się błyszczy ! Nie sądziłam, że skóra tak się może poprawić w ciągu niespełna dwóch tygodni leczenia, wetka nastawiała nas na długie miesiące... Cieszycie się razem ze mną ?? Tak wygląda teraz: http://upload.miau.pl/12624.JPG Na tym zdjęciu widać, jak zaczęła odrastać sierść na szyi i uchu: http://upload.miau.pl/12626.JPG A na tym, jak na tyłku :-) http://upload.miau.pl/12627.JPG Dotarły już pierwsze wpłaty na Nasię - dzięki serdeczne ! (więc z numerem konta na 100% wszystko w porządku) Zaczynam mieć nadzieję, że jej przygoda ze schroniskiem skończy się szybciej, niż można się było spodziewać. Nawet w Wyborczej mają o niej napisać. Żeby tylko znalazła dobry dom ! Do tego nadal potrzebna jest Wasza pomoc i zaciśnięte kciuki ! Quote
malawaszka Posted July 5, 2004 Posted July 5, 2004 Strasznie się cieszę, że psinka ma się coraz lepiej - ucieszyłam się jak tylko zobaczyłam dopiskę do tytułu tematu - nowiny o Nasi :angel: Ja wysłałam pieniążki dopiero dzisiaj bo przez weekend robiła formatowanie dysku i było z tym strasznie dużo roboty :-? Quote
asmina Posted July 8, 2004 Posted July 8, 2004 Witajcie. Nasia ma się dobrze. Tak jak pisała bonkreta, Nasiula odrasta, a jej sierść błyszczy. Jutro jedziemy do lecznicy zważyć ją i w ogóle, na kontrolę. Dostałam dzisiaj wyciągi z konta - sporo wpłat dla Nasi. Kochani, bardzo dziękujemy (również za miłe dopiski i dedykacje). Teraz tylko mam nadzieję, że pewnego dnia zadzwoni ktoś, kto będzie chciał zabrać ją do domu. :D Quote
malawaszka Posted July 8, 2004 Posted July 8, 2004 A może jak macie możliwość - to wklejajcie co jakiś czas zdjęcia zdrowiejącej Nasi :P Może wtedy ktoś się w niej zakocha :) Trzymam kciuki z całej siły :P Quote
bonkreta Posted July 13, 2004 Author Posted July 13, 2004 Dziś w Katowickiej Wyborczej ukazał się krótki artykulik o Nasi, w większości cytat z tego, co pisałam na forum ;-) pod tytułem "Wakacje na poboczu" (chodzi o to, że ludzie pozbywają się zwierząt na lato). Jest małe zdjęcie Nasi. Co prawda artykuł nie taki śliczny, jak być powinien, ale dobrze, że jest :-) Quote
malawaszka Posted July 13, 2004 Posted July 13, 2004 Oby pomógł ten artykulik :P Trzymam kciuki za Nasię :angel: Quote
ARKA Posted July 13, 2004 Posted July 13, 2004 Ja tez trzymam kciuk aby Nasia znalazla dobry domek,kochajacych ludzi. Po pysiu widac,ze to kochana sunia. Quote
bonkreta Posted July 25, 2004 Author Posted July 25, 2004 Wiadomość pierwsza - z Nasią coraz lepiej, już prawie całkiem jej włosy odrosły, tylko jeszcze troszkę na tym najgorszym uchu łysinki zostało. Zmieniła się też psychicznie - jest bardziej pewna siebie, zadowolona, weselsza. Aż strach pomyśleć, co się z nią działo wcześniej, jeśli warunki schroniskowe są dla niej tajką zmianą na plus... Wiadomość druga - mamy już pieniądze na leczenie Nasi ! Dzięki pomocy internautów, między innymi Waszej, na leczenie Nasi udało się zebrać PONAD 800ZŁ !!!! To powinno pokryć koszty, licząc także czekającą ją operację. Pomógł też krótki artykulik w katowickiej Wyborczej. DZIĘKUJĘ SERDECZNIE WSZYSTKIM, KTÓRZY WPŁACILI, NIEZALEŻNIE OD SUMY !!! JESTEŚCIE WSPANIALI !!! :laola: I wiadomość trzecia - ponieważ leczenie już się kończy, Nasia SZUKA DOMU ! Zastanówcie się, czy nie znacie kogoś, kto mógłby jej go dać. Najprawdopodobniej całe życie mieszkała w budzie, więc mogłaby trafić do domu z ogrodem. Naprawdę zasługuje na szansę na spokojną emeryturę. Mam nadzieję niedługo wkleić nowe zdjęcia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.