Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 360
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie czytałam, ale przejrzałam. Z tego co zauważyłam, to nie jest nagonka na amstaffy. Tam jest coś o rodowodach i o tym, że jak gdzieś pisze "amstaff pogryzł..." to nigdy nie ma wzmianki o rodowodzie itp.
Zresztą ktoś powinien się porządnie wziąć za zamknięcie pseudohodowli ;/

Później wezmę się za przeczytanie tego ;)

Posted

Artykuł może i napisany w miarę prawidłowo, ale dla większości ludzi nie ma znaczenia co w nim pisze. Wystarczy przejrzeć komentarze pod artykułem. Jak grochem o ścianę :placz:

Posted

Artykuł napisany bardzo dobrze, bez żadnej nagodnki na amstafy, przedstawia problemu pseudo hodowli

widac Ci, co komentuja czytali tylko tytuł:shake: załamać sie moża

Posted

Już w pierwszym zdaniu jest wyraźne przeinaczenie faktów - nie ma udokumentowanych przypadków, gdyż nikt w Polsce takiej dokumentacji nie prowadzi. Ani służba zdrowia, ani Sanepid ani lekarze weterynarii. Nikogo poza ZKwP nie obchodzi czy pies ma rodowód. Natomiast nie ulega wątpliwościom, że do takich ataków dochodziło. Jakiś czas temu AST (hodowlane) zaatakowały na ulicy człowieka. Znam przypadek, że pies AST (po ChPl) pokaleczył dziecko.
Nie jest więc prawdą, że gryzą psy z pseudohodowli czy mieszańce rasopodobne. Nadmierna skłonność do zachowań agresywnych jest bolączką wielu hodowli (nie tylko w Polsce) - to problem, który jest następstwem wieloletniej selekcji na wygląd psa z pominięciem cech psychicznych. Cech, które poza nielicznymi rasami, nikt nie bada i nie bierze pod uwagę przy rozmnażaniu psów.
A problem z terierami typu bull jest głownie taki, że one nie sygnalizują intencji ataku. Nie sygnalizują, gdyż tak zostały ukształtowane w czasie, gdy były hodowane do walk. Ale ten fakt jakoś nie może dotrzeć do hodowców i nie zwracają uwagi na "skłonność do warczenia". Labek czy onek zanim zaatakuje, to wyraźnie to sygnalizuje. AST atakuje "niespodzianie" - bez sygnału czy ostrzeżenia.

Posted

Marmasza napisał(a):
Już w pierwszym zdaniu jest wyraźne przeinaczenie faktów - nie ma udokumentowanych przypadków, gdyż nikt w Polsce takiej dokumentacji nie prowadzi. Ani służba zdrowia, ani Sanepid ani lekarze weterynarii. Nikogo poza ZKwP nie obchodzi czy pies ma rodowód. Natomiast nie ulega wątpliwościom, że do takich ataków dochodziło. Jakiś czas temu AST (hodowlane) zaatakowały na ulicy człowieka. Znam przypadek, że pies AST (po ChPl) pokaleczył dziecko.
Nie jest więc prawdą, że gryzą psy z pseudohodowli czy mieszańce rasopodobne. Nadmierna skłonność do zachowań agresywnych jest bolączką wielu hodowli (nie tylko w Polsce) - to problem, który jest następstwem wieloletniej selekcji na wygląd psa z pominięciem cech psychicznych. Cech, które poza nielicznymi rasami, nikt nie bada i nie bierze pod uwagę przy rozmnażaniu psów.
A problem z terierami typu bull jest głownie taki, że one nie sygnalizują intencji ataku. Nie sygnalizują, gdyż tak zostały ukształtowane w czasie, gdy były hodowane do walk. Ale ten fakt jakoś nie może dotrzeć do hodowców i nie zwracają uwagi na "skłonność do warczenia". Labek czy onek zanim zaatakuje, to wyraźnie to sygnalizuje. AST atakuje "niespodzianie" - bez sygnału czy ostrzeżenia.


ja ci odpowiem tendencyjnie: odważę się na stwierdzenie, że mało który kupujący wie/ jest poinformowany o tym, że AST atakuje bez ostrzeżenia, mało który wie jak się "obchodzić" z takim psem. większość specjalnie "nasila" u takich psów agresję. ponownie się odważę i powiem, że spora część właścicieli takich psów, kupiło je bo są "groźne", modne- więc na pewno ta część poszła po najmniejszej linii oporu-aby taniej. po prostu żeby było "czym" się pochwalić na osiedlu ;-)
no i oczywiście, że pogryzienia zdarzają sie nawet i po psach rodowodowych.

Posted

Marmasza napisał(a):
Już w pierwszym zdaniu jest wyraźne przeinaczenie faktów - nie ma udokumentowanych przypadków, gdyż nikt w Polsce takiej dokumentacji nie prowadzi. Ani służba zdrowia, ani Sanepid ani lekarze weterynarii. Nikogo poza ZKwP nie obchodzi czy pies ma rodowód. Natomiast nie ulega wątpliwościom, że do takich ataków dochodziło. Jakiś czas temu AST (hodowlane) zaatakowały na ulicy człowieka. Znam przypadek, że pies AST (po ChPl) pokaleczył dziecko.
Nie jest więc prawdą, że gryzą psy z pseudohodowli czy mieszańce rasopodobne.
Nadmierna skłonność do zachowań agresywnych jest bolączką wielu hodowli (nie tylko w Polsce) - to problem, który jest następstwem wieloletniej selekcji na wygląd psa z pominięciem cech psychicznych. Cech, które poza nielicznymi rasami, nikt nie bada i nie bierze pod uwagę przy rozmnażaniu psów.
A problem z terierami typu bull jest głownie taki, że one nie sygnalizują intencji ataku. Nie sygnalizują, gdyż tak zostały ukształtowane w czasie, gdy były hodowane do walk. Ale ten fakt jakoś nie może dotrzeć do hodowców i nie zwracają uwagi na "skłonność do warczenia". Labek czy onek zanim zaatakuje, to wyraźnie to sygnalizuje. AST atakuje "niespodzianie" - bez sygnału czy ostrzeżenia.


Racja, ale to nie zmienia faktu, że większość AST, które gryzą ludzi jest bez rodowodu. To wszystko kwestia wychowania, jeśli pies jest dobrze wyszkolony, od małego jest dopuszczany do zabaw z ludźmi i psami, to takich kłopotów nie ma.

Dorota_Phoenix napisał(a):
ja ci odpowiem tendencyjnie: odważę się na stwierdzenie, że mało który kupujący wie/ jest poinformowany o tym, że AST atakuje bez ostrzeżenia, mało który wie jak się "obchodzić" z takim psem. większość specjalnie "nasila" u takich psów agresję. ponownie się odważę i powiem, że spora część właścicieli takich psów, kupiło je bo są "groźne", modne- więc na pewno ta część poszła po najmniejszej linii oporu-aby taniej. po prostu żeby było "czym" się pochwalić na osiedlu ;-)
no i oczywiście, że pogryzienia zdarzają sie nawet i po psach rodowodowych.


Bo wtedy można się pochwalić jakiego ma się groźnego psa. :rolleyes:

Posted

Hayley napisał(a):
Racja, ale to nie zmienia faktu, że większość AST, które gryzą ludzi jest bez rodowodu. To wszystko kwestia wychowania, jeśli pies jest dobrze wyszkolony, od małego jest dopuszczany do zabaw z ludźmi i psami, to takich kłopotów nie ma.


Dwie sprawy:
1. Psy rodowodowe stanowią zaledwie jakieś 5% całej psiej populacji w Polsce. Ponadto nie wierzę, że pies wyglądający jak AST jest przypadkową krzyżówką kilku innych ras. Zdecydowana większość tych psów ma wśród przodków psy rodowodowe! Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie potomstwo psów rodowodowych może nie być rasowe!!!
2. Polskie ASTy (te rodowodowe) w znacznej mierze pochodzą od psów sprowadzonych kilkanaście lat temu z Rosji. I nie jest tajemnicą, że te psy były wyjątkowo agresywne. Nie sądzę, aby ta cecha została szybko wyeliminowana z rasy. I na koniec tej uwagi: kilka lat temu byłem świadkiem, jak sędzia na wystawie powiedział, że obniża ocenę pewnego ASTa, gdyż zaobserwował agresywne zachowanie do właściciela. Dodał przy tym, że agresji do człowieka nie toleruje i dlatego wystawia ocenę obniżoną czyli dobrą.

I na koniec - wychowanie bazuje na wrodzonych predyspozycjach i skłonnościach. Wrodzonych to znaczy "dziedziczonych" po rodzicach (a czasem po wcześniejszych przodkach). Tych cech nie da się całkowicie zmienić - można co najwyżej wpłynąć na stopień ich objawiania w zachowaniu. Poza tym jakoś nigdy nie widziałem (a miałem okazję sporo ich widzieć) ASTa, który aktywnie bawiłby się dzieckiem (na przykład piłeczką). Chodzi mi o aktywną zabawę, w której pies uczestniczy z własnej woli i inicjatywy (a nie o głaskanie, przytulanie itp dziecka do psa).
Przekona mnie ktoś, kto pokaże ASTa, który przynosi dziecku piłkę i zachęca je aby mu ją rzuciło.

Posted

Marmasza, jedna uwaga... To, że pies wygląda jak amstaff jest praktycznie oczywiste, że gdzieś w przodkach miał psa rodowodowego. Ba mógł być nawet po rodowodowych rodzicach. Tylko pytanie, dlaczego on sam rodowodu nie ma ? Dlaczego właściciele nie zaliczyli tych trzech wystaw ? Gdyby z psami było wszystko w porządku, to hodowlanki by dostały w ciągu paru miesięcy, nie sądzisz ? Może poprzez złą socjalizacje, czy inne czynniki, były nadmiernie agresywne, nie nadające się na wystawy i właściciele o tym wiedzieli. Rozmnożyli pieski i powstało takie "coś" co przy nie odpowiednim wychowaniu atakuje człowieka.

Nigdy mnie nie przekonasz, że pies rodowodowy, z dobrej hodowli, zdrowy, prawidłowo socjalizowany i wychowany rzuci się bez najmniejszego powodu na człowieka.

Posted

*Daria* napisał(a):

Nigdy mnie nie przekonasz, że pies rodowodowy, z dobrej hodowli, zdrowy, prawidłowo socjalizowany i wychowany rzuci się bez najmniejszego powodu na człowieka.


Według mnie żaden zdrowy pies nie zaatakuje bez powodu człowieka. Ale powód może być różny! Dla jednego psa "wyzwaniem" może być np. gwałtowny ruch ręką a dla innego nie będzie przypadkowe nadepnięcie na łapę. Zdrowy, prawidłowo wychowany i zsocjalizowany pies z "domowej hodowli" nigdy nie zaatakuje dziecka, gdyż ma genetycznie zakodowane "wycofanie gryzienia". Pies może warknąć, kłapnąć zębami ale się wycofa i nie ugryzie. Poza tym warknięcie czy kłapnięcie spowoduje, że dziecko odsunie się od psa!
A jeśli chodzi o ZKwP i wymogi hodowlane - to są chore zasady nastawione na psy wystawowe, które nie mają odniesienia do większości "normalnych" właścicieli psów. Jakie "badanie" psychiki psa przeprowadza sędzia na ringu wystawowym. Pokaż mi polskiego sędziego, który by na przykład "własnoręcznie" sprawdzał uzębienie psa i dyskwalifikował te, które nie pozwolą na to. I jaki krzyk podniósłby właściciel tak ocenionego psa! A przecież na wystawach np. w Niemczech jest to normalna praktyka.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
artykuł czytałam już dość dawno, ale jeśli dobrze pamiętam to pisało tam o psach RODOWODOWYCH PO SZKOLENIU...


Ja kwestionuję ten fragment:
"Wszystko by się zgadzało, tylko że w Polsce zgodnie z wiedzą policji oraz Związku Kynologicznego nie było jeszcze udokumentowanego przypadku pogryzienia człowieka przez amstaffa. Przy każdym doniesieniu, że „amstaff pogryzł” brakuje danych o pochodzeniu psa: nazwy hodowli, rodowodu, dokumentów rodziców, ich badań pod kątem agresji…"

Podważam dwa aspekty:
1. W przypadku AST nie przeprowadza się żadnych testów psychicznych (w sensie wymogów dopuszczających do hodowli). Niech ktoś mi wskaże ASTa-reproduktora, który miał takie badania.
2. Nikt nie prowadzi ewidencji psów, które zaatakowały człowieka. Jedynie w przypadku zgłoszonych przypadków pogryzienia odnotowywany (przez sanepid) jest tylko właściciel psa oraz ogólne informacje o psie. A na pewno nie są to dane o rodowodzie, hodowli itd.

Natomiast według mojej wiedzy do takich przypadków dochodziło!

Guest Mrzewinska
Posted

Nie tylko nie ma testow psychiki, ktore eliminowalyby z hodowli problematyczne psy, ale nadal w wielu rasach testy sa absolutną fikcją. Sprawdza sie zachowania wyuczone, a nie reakcje w nowych dla psa sytuacjach, nie sprawdza sie mozliwosci odreagowania stresu. Nadal natomiast promuje sie w pewnych rasach sklonnosc do wyuczonych lub spontanicznych zachowan agresywnych, prowokujac psa do ataku.
Nadal obowiazuje zasada, ze pies-reproduktor musi miec za eksterier ocenę doskonala, a testy - takie jakie sa, czy wymagany egzamin - moze zaliczyc na dostatecznie.

Wiec nie promuje sie charakteru, nie prowadzi sie selekcji na charakter.
Nie ma zadnego powodu, aby zakladac, ze psy rodowodowe maja rzetelnie sprawdzone predyspozycje psychiczne i że do rozrodu dopuszcza sie tylko te o najlepszej psychice.

Zofia

Posted

A propo chwalenia się na osiedlu itp.
Kiedyś na tymczasie miałam sunie w typie jakiegoś bullowatego.Ide z nią i z moją siostrą,niedaleko grupka wyrostków,tak się na sucz spojrzały i jeden mówi `Kur* . Gdyby nie suka to bym ją sobie wziął.` ...:roll:

Guest Msand
Posted

Ryzykuję stwierdzenie, że w utworzonym rozporządzeniu MSWiA z 2003 roku nt "czarnej listy" psów, zastosowano słowo: "rasa" w potocznym znaczeniu. Poniekąd w żadnym z przypisów czy też samej ustawie (moge się mylić) nie zauważyłam definicji słowa "rasa". Mimo, iż AST na tej liście zamieszczony nie został (czy powinien zostawiam do dyskusji pasjonatom tejże rasy), kolejne uporządkowania na mocy zapisów gminnych ograniczają się jedynie do okreslenia warunków wyprowadzania psów "uważanych za agresywne" z mocy rozporządzenia jak i "zachowania agresywnego". Dziwi mnie, ze nikt się jeszcze nie zdecydował na stworzenie lobby, które mogłoby przepchnąć zapisy dotyczące zakresu odpowiedzialności z tytułu utrzymywania psów ras bojowych (może też obronnych), gdzie regulacji przede wszystkim opdlegały pseudohodowle - a w istocie ich likiwdacja.
Nie ma co się oszukiwać, że w więszości przypadków złą slawą zaczęły się cieszyć od momentu "mody łysych karków" ;) , którzy po kilka tysięcy na osobnika nie wydadzą. A i tu sprzedaż hodowlana powinna być też uwarunkowana.

Posted

Ostatnio było kilka przypadków uśpienia - z powodu zachowań agresywnych - psow z rodowodami, z ekstra-pochodzeniem... :-(
Nie wylewajmy dziecka z kapiela - i te bez rodowodu, i te z rodowodem mogą pogryźć.
Rzecz w tym że często ludzie gigantycznie przeceniają swoje możliwości w zakresie panowania nad "trudniejszą" rasą.

Nieraz takie trudności mają osoby zamożne, ktore wydały na psa kilka tysięcy złotych. Tak jak rodowód nie gwarantuje spokojnej psychiki i braku agresji u psa, tak i status materialny wlaściciela nie mowi nam wiele o nim samym. :cool3:

Guest Msand
Posted

Berek napisał(a):


Nieraz takie trudności mają osoby zamożne, ktore wydały na psa kilka tysięcy złotych. Tak jak rodowód nie gwarantuje spokojnej psychiki i braku agresji u psa, tak i status materialny wlaściciela nie mowi nam wiele o nim samym. :cool3:


Ja tego nie neguję. Z całym przekonaniem jednak twierdzę, że uzyskanie jakiejkolwiek kontroli byłoby mozliwe przy likwidacji pseudohodowli. Z prsotej przyczyny - osobniki podlegają rejestracji. To krok pierwszy, krok drugi - można zacząć myśleć nad sposobem kontroli potencjalnego nabywcy psa bojowego / obronnego. Tak czy inaczej - w każdym przypadku - musi to być człowiek posiadający doświadczenie / predyspozycji do prowadzenia konkretnej rasy.

Guest Mrzewinska
Posted

Nie bedzie zadnej kontroli tak dlugo, dopoki nie bedzie egzekwowanego obowiazku trwalego oznakowania i rejestracji wszystkich psow. Rasowych i mieszancow.
To jest naprawde podstawa jakichkolwiek dzialan.

Zofia

Guest Msand
Posted

A kto taką podstawę wymusić na legalizacji może? Innymi słowy - konkretne organizacje nie mogą przepchnąc nowelizacji chociazby rozporządzenia z 2003?

Zasadniczo o co chodzi z tym opiniotwórstwem konkretnych zapisów wykonawczych? To trafia tylko opd "pióro" uzdolionego urzędasa, czy ktoś ma mozliwość zapoznania się z tematyką?

Posted

Marmasza napisał(a):
Poza tym warknięcie czy kłapnięcie spowoduje, że dziecko odsunie się od psa!


A z tym to różnie jest. Dzieciaki często całkiem lekceważą takie rzeczy albo jeszcze bardziej dręczą psa który np. zaczyna warczeć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...