basia Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Właśnie pożegnałam moją najstarszą suczkę. Czika odeszła w wieku 13 lat. To ona uczyła mnie jak kochać, jak cieszyć się najmniejszym drobiazgiem. To ona była przewodnikiem mojego niewidomego dziadka, mimo że nikt jej tego nie uczył. Była zwykłym kundelkiem bez tytułów i medali, a jednak nie była takim zwykłym psem. Pozostanie po niej wiele ciepłych wspomnień. Kochałam ją... Była moim pierwszym psem, pierwszym przyjacielem.... Przepraszam, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Nie chce płakać, ale łzy same pchają mi się do oczu. Dlaczego to tak boli...? Dlaczego...??? Quote
zaba14 Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Basiu nie przezyłam tego co Ty wiec nie wiem jak dokladnie się czujesz ale napewno to boli i nie ma co sie wstyydzić łez... :cry: Quote
Olk@ Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 To tylko pies,tak mówisz tylko pies... a ja ci powiem że pies to często więcej jest niż człowiek on nie ma duszy,mówisz... popatrz jeszcze raz psia dusza większa jest od psa i kiedy się uśmiechasz do niej ona się huśta na ogonie a kiedy się pożegnać trzeba i psu czas iść do psiego nieba to niedaleko pies wyrusza przecież przy tobie jest psie niebo z tobą zostanie jego dusza... Basiu trzymaj się,będzie dobrze Mój piesek też odszedł miał 7 lat,bardzo za nia tęskniłam i nadal tęsknie.Teraz mam dwójke łobuzów,ale o Figusi nigdy nie zapomne.Ona żyje tak jak Twoja Czika może własnie teraz biegają na wielkiej łące i patrzą na nas z góry??? A pozatym Quote
Olk@ Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 A pozatym ona zawsze pozostanie w Twej pamięci....Bedzie dobrze Pozdrawiam Quote
Buldog Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 I znowu cos bym chcial napisac, ale nic mi do glowy nie przychodzi. :( Quote
Kiki Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 To bardzo smutne. Dokładnie wiem jak sie czujesz, bo tak samo się czułam rok temu jak niespodziewanie odszedł mój pierwszy piesek Dino. Też był najmądrzejszym kundelkiem na świecie. Strasznie za nim tęskniłam i nie mogłam się pogodzić z jego śmiercią. Płakałam chyba przez miesiąc. Po roku czasu nie mogłam juz wytrzymać bez psa i tak znalazł się u mnie Badi. Widzę w nim dużo podobnych zachowań do Dina i wtedy myślę że to on tylko w innym wcieleniu. Trzymaj się. Quote
Dolphine Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Basienko, trzymaj sie. Przeciez po twoim podworku biega maly bialy czort! Twoja sunia patrzy na to wszystko z psiego nieba i cieszy sie merdajac ogonkiem :). Masz jeszcze Ceika i podhalanke, masz wiec dwa futerka do kochania, nie zostalas sama. Nos do gory. W psim niebie napewno jest pieknie. Quote
Aisha Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 May I Go Now May I go now? Do you think the time is right? May I say goodbye to pain filled days and endless lonely nights? I've lived my life and done my best, an example tried to be. So can I take the step beyond and set my spirit free? I didn't want to go at first, I fought with all my might. But something seems to draw me now to a warm and loving light. I want to go, I really do. It's difficult to stay. But I will try as best I can to live just one more day. To give you time to care for me and share your love and fears. I know you're sad and afraid, because I can see your tears. I will not be far, I promise that, and hope you'll always know, that my spirit will be close to you wherever you may go. Thank you so for loving me. You know I love you, too. That's why it's hard to say goodbye and end this life with you. So hold me now just one last time and let me hear you say, because you care so much for me, you'll let me go today. Basiu, trzymaj się w tych ciężkich dniach. Moja sunia odeszła w wieku 15 lat, na moich rękach w grudniu 2001 roku. Kiedy myślę o niej teraz łzy lecą z moich oczu. Tak bardzo ją kochałam. Ale bólu po jej stracie nie da się opisać. Przykro mi, że musisz to przeżywać, jednak Czika jest przy Tobie, i żyje w twoich myślach i pamięci, i z pewnością dziękuje Ci za te 13 wspaniałych lat. Quote
basia Posted May 17, 2003 Author Posted May 17, 2003 Ach... Ciężko mi pisać... ale dziękuje. Dol, koło mnie biegają nie tylko Ceik i Luna, ale jeszcze dwoje dzieci Cziki. Jednak to ona była głową tej psiej rodziny, do końca nie oddała przywództwa... No i była tym pierwszym... Zmarła u siebie na podwórku, którego tak dzielnie pilnowała... Boli jeszcze bardziej dlatego, że JA wybrałam zastrzyk, zamiast jej powolnej agonii. Zostałoby jej kilka godzin a ja... nie mogłam na to patrzeć. Wykonałam tej jeden telefon i poprosiłam weta o... Wiecie, jak już było po wszystkim rozgdakały się wszystkie kury a kogut zaczął piać. Pies sąsiadów strasznie szczekał a nasze wyły. Czy to było pożegnanie? Ja nawet jej nie pogłaskałam, nawet nie wiem gdzie ją pochowano... Jestem beznadziejna... Quote
greg Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Po mojemu to się mówi OM MANI PEME HUNG. Tak też czynię. Basia, wierzyć - nie wierzyć, pies wróci do ciebie! Tak jak się pojawił. Poza tym wez, proszę, pod uwagę najważniejsze. Suka pojawiła się w twoim życiu, żebyś się wielu rzeczy nauczyła, wiele zrozumiała, poznała... Kochała ciebie, ty ją i to jest do zapamiętania! Pozdrawiam. Aha, ja w swoim życiu pożegnałem dwa psy. To było ważne doświadczenie. Quote
SzOlka Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Basiu wiem co czujesz, bo ja tez mialam taka sytuacje trzeba bylo wybrac tak jak u Ciebie. Wydaje mi sie, ze slusznie postapilas, po co cierpiec i patrzec na cierpienia. Wspolczuje bardzo. Czika juz nie cierpi i wesolo grasuje za teczowym mostem. Trzymaj sie!!!!!! Quote
agacia Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Basiu szczerze ci wspolczuje... :cry: My z Azja rowniez zegnalysmy wspanialego psa,lidera zaprzegu.Zostal uspiony w wieku siedmiu lat gdyz mial nowotwora w jamie nosowej,ktory rozprzestrzenil sie dalej,a operacja mogla przedluzyc mu zycie najwyzej o 2-3 tygodnie. Pomysl,ze to najlepsze co moglas zrobic dla Cziki i na pewno jest Ci wdzieczna za to,ze oszczedzilas jej cierpienia. A lez nie ma sie co wstydzic.Poplacz sobie to Ci ulzy. Quote
PATIszon Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Basiu, trzymaj sie! Aisha, Dobilas mnie tym wierszem.... I've lived my life and done my best, an example tried to be. Moja Keja taka byla! So can I take the step beyond and set my spirit free? Tak na pewno sobie myslala, jak lezala w klatce w lecznicy pod kroplowka, kiedy jej nerki odmowily posluszenstwa... But I will try as best I can to live just one more day. To give you time to care for me and share your love and fears. Ta bestia czekala na mnie 2 dni, az wrocilam z Mazur i rodzice powiedzieli mi, ze z suczka jest zle... Thank you so for loving me. You know I love you, too. That's why it's hard to say goodbye and end this life with you. Mam cicha nadzieje, ze Keja kochala mnie choc w polowie tak bardzo jak ja kochalam ja... So hold me now just one last time and let me hear you say, because you care so much for me, you'll let me go today. I to jest najgorsze, ze lekarze powiedzieli mi, ze stan psa jest ciezki, ale nie krytyczny i kazali mi isc do domu. Powiedzieli, zebym odebrala ja rano , po calonocnej kroplowce....jak wrocilam do domu zadzwonili, ze Keja nie zyje.....nie moge sobie tego darowac, ze nie bylo mnie przy niej..... Cala klawiatura mokra, chociaz to juz ponad rok minal! :( Quote
PATIszon Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Basiu, Przepraszam Cie , ze sie tak rozpisalam...to w sumie twoj topic, twoja tragedia, twoj pies odszedl. Mam tylko nadzieje, ze Keja z Czika i z innymi psami hasaja sobie wesolo za teczowym mostkiem i jest im dobrze. Mam nadzieje, ze wiedza, ze zawsze je kochalismy, nawet jak zdarzylo nam sie na nie krzyknac! Quote
Mewa Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Bardzo to smutne , przyznam , że i mi łezka w oku się zakręciła jak to przeczytałam . To jest zawsze bardzo trudne jeśli odchodzi od nas nasz wielki przyjaciel . Z utratą takiego przyjaciela , którego nikt nigdy nie zastąpi , bo był wyjątkowy ciężko się pogodzić . Dobrze , że masz jeszcze inne psiaki one tez chcą być kochane . Pozdrówka Quote
Mewa Posted May 17, 2003 Posted May 17, 2003 Bardzo to smutne , przyznam , że i mi łezka w oku się zakręciła jak to przeczytałam . To jest zawsze bardzo trudne jeśli odchodzi od nas nasz wielki przyjaciel . Z utratą takiego przyjaciela , którego nikt nigdy nie zastąpi , bo był wyjątkowy ciężko się pogodzić . Dobrze , że masz jeszcze inne psiaki one tez chcą być kochane . Pozdrówka Quote
Kaśka Posted May 18, 2003 Posted May 18, 2003 Jas miałam troche inna sytuacje. Stan mojej suczki pogarszał się. Wet mówił,ze przezyje lub NIE. To było straszne. Ta niepewność. ALE wyszła z tego. Wetowi szczena opadła. Ale ja teraz wiem, ze to nieuniknione zawsze jest o wlos. Wierzycie w wędrówke dusz? Psy nigdy nie odchodzą, one tylko zaczynają wszystko od nowa,przezywają drugą młodość. Naszym celem jest tylko o nich nadal pamiętać aby wiedziały, że ich poprzednie wcielenie na coś się przydało i uszczęśliwiło nas. PRZECIEŻ PIES NIE CHCE NIC WIĘCEJ TYLKO ŻEBY WŁASCICIEL BYŁ SZCZĘŚLIWY< JAK TY JESTEŚ SMUTNA TWÓJ PIES TEŻ NIGDY NJIE BEDZIE SZCZESLIWY,zauważyliście to, prawda? Więc uszy do góry!!!!!!!!!!!!! :angel: Quote
basia Posted May 19, 2003 Author Posted May 19, 2003 Jesteście wyjątkowi! Nie sądziłam, że ktokolwiek napisze coś na tym topiku. Rozpoczęłam go, bo nie umiałam poradzić sobie z bólem jaki czułam po stracie Cziki, do tego byłam sama w domu i poprostu nie potrafiłam. Kiedy przyjechali rodzice już trochę ochłonęłam, bo po wypłakaniu wiadra łez, czułam się lepiej. Teraz staram się nie wracać myślami do tamtych ciężkich chwil i rozpatrywać ich, wspominać. Wiem, że życie toczy się dalej jednak choć wkoło mnie tyle stworzeń i tyle wydarzeń, jakoś ciągle kogoś brakuje... Miałam 13 lat kiedy ją dostałam... Jak szybko leci ten czas... Gdzie umknąły te wszystkie lata... Quote
Rav Posted June 9, 2003 Posted June 9, 2003 Tak mi przykro :( wyrazy wspolczucia wiem jak to przezywasz...trzymaj sie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.