Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Maks Twoja cioteczka ze Stargardu wpadla tutaj - a ty miałeś jakieś gorsze chwile:shake: nie może tak być - masz się brać do roboty - ale to już:mad:

Moj kochany psiaczku - nie bój sie tego kijaszka to jest kij na Twoją niemoc:razz:

Trzymaj się chłopaku - będę Tu w miarę możliwości wpadać na kontrol i ma być tylko lepiej:roll:

  • Replies 643
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

pinczerka_i_Gizmo napisał(a):
Przypuszczam, że póki nie znajdzie się dom/tymczasowy opiekun. Albo do tej pory, dopóki zacznie wadzić weterynarzom... :-(

niestety są już pytania ile jeszcze zamierzam go trzymać :(

Posted

Witam wszystkich, piszę na tym wątku pierwszy raz, ale czytam go uważnie codziennie. Hund, czy naprawdę nie ma możliwości, żebyś wzięła go do domu na tymczas choćby i leczyła ambulatoryjnie? To byłoby dla niego zdecydowanie najbezpieczniejsze, jeżeli on ma stopniowo wchłaniającego się krwiaka po urazie w głowie, co wydaje mi się prawdopodobne, to to potrwa - a weci nie będą go chcieli tak długo trzymać. Albo, co nie daj Boże zaczną próbować różnych terapii. Nikogo nie oczerniam, oni i tak zrobili dużo, ale różne już rzeczy widziałam. I zarazić się łatwo może tam jakimś paskudztwem.
Jednym słowem uważam, że trzeba go stamtąd jak najszybciej zabrać, najlepiej do Ciebie, bo Ciebie już pokochał. A depresja bardzo jego stan zdrowia pogarsza.
No dobrze, a teraz konkretnie. Czego potrzebujesz? Jeśli nie u Ciebie to gdzie i za ile? Dobrze, żebyś wtedy miała z nim stały kontakt, więc gdzieś w pobliżu Twojego stałego miejsca zamieszkania...
Ja niestety mieszkam daleko, mam psa i 3 koty i właśnie wzięłam drugiego psa - krzyczkowego...
Myślę, że trzeba pospieszyć się z tym działaniem.
Aha, i czy myślisz, że on by dobrze zniósł podróż samochodem? Do innego miasta np.?
Pozdrowienia i czekam na odp.;)

Posted

Ninti, gdyby to tylko było takie łatwe. Hund pomaga wielu zwierzętom ze schroniska, ma swoje psy, pracę i obowiązki na głowie. Znam Hund i wiem ile już bid wyciągnęła ze schroniska, ilu chciała pomóc, a niestety nie mogła.

Tymczas oczywiście byłby najlepszym wyjściem. Ale jak znaleźć kogoś, kto się tego podejmie? To wydaje się takie proste, ale ludzie nie potrafią znaleźć tymczasu dla zdrowego szczeniaka. A co dopiero dla poważnie chorego psa. Nawet na płatny tymczas. Każdy pisze, podnosi - ale nikt nie może pomóc.

Gdyby tylko pojawiła sie możliwość przeniesienia Maksa to na pewno już zostałby przeniesiony. Teraz nie ma ani funduszy, ani ludzi, którzy mogliby pomóc. Maks musi zostać w lecznicy.

Posted

Ninti napisał(a):
Witam wszystkich, piszę na tym wątku pierwszy raz, ale czytam go uważnie codziennie. Hund, czy naprawdę nie ma możliwości, żebyś wzięła go do domu na tymczas choćby i leczyła ambulatoryjnie? To byłoby dla niego zdecydowanie najbezpieczniejsze, jeżeli on ma stopniowo wchłaniającego się krwiaka po urazie w głowie, co wydaje mi się prawdopodobne, to to potrwa - a weci nie będą go chcieli tak długo trzymać. Albo, co nie daj Boże zaczną próbować różnych terapii. Nikogo nie oczerniam, oni i tak zrobili dużo, ale różne już rzeczy widziałam. I zarazić się łatwo może tam jakimś paskudztwem.
Jednym słowem uważam, że trzeba go stamtąd jak najszybciej zabrać, najlepiej do Ciebie, bo Ciebie już pokochał. A depresja bardzo jego stan zdrowia pogarsza.
No dobrze, a teraz konkretnie. Czego potrzebujesz? Jeśli nie u Ciebie to gdzie i za ile? Dobrze, żebyś wtedy miała z nim stały kontakt, więc gdzieś w pobliżu Twojego stałego miejsca zamieszkania...
Ja niestety mieszkam daleko, mam psa i 3 koty i właśnie wzięłam drugiego psa - krzyczkowego...
Myślę, że trzeba pospieszyć się z tym działaniem.
Aha, i czy myślisz, że on by dobrze zniósł podróż samochodem? Do innego miasta np.?
Pozdrowienia i czekam na odp.;)

Ninti odpowiem jutro dziś naprawdę nie mam siŁ tŁumaczyć.Wybaczcie.

Posted

mru napisał(a):
że też ten pies tak musi cierpieć
dzień w dzień... minuta po minucie :-(

:angryy:

to już chyba niedŁugo :(
ZostaŁa tylko modlitwa.....nie wiem czy Max przeżyje do rana.
Max zostaŁ wciśnięty do maŁej klatki metr na metr, jego pomieszczenie zająŁ Nero :( Nie wiem czy to byŁo przyczyną w każdym razie stres wyzwala ataki padaczkowe. Więc Max leżaŁ w klatce bez cienia życia tak jakby się zaŁamaŁ tym maŁym pomieszczeniem, on tak lubi chodzić :( Na siŁę go wyciągnęŁam za Łapy razem z wetem z klatki na spacer. Nie miaŁ siŁy i ochoty na nic, nie reagowaŁ na pieszczoty i otoczenie nie zaŁatwiŁ się, byŁ nieobecny....
Max wróciŁ ze mną z krótkiego spaceru. ChciaŁam mu dać do pyszczka tą maść o której pisaŁyście. Max zacząŁ się dusić pasta się rozmazaŁa po nim i po mnie, nie zdążyŁam mu jej nawet dać, zaczęŁo go naciągać. UsiaŁ i przewrócił się...WalnąŁ gŁową o posadzkę i zacząŁ się atak , jeden za drugim. Jeden za drugim zaczęŁam woŁać lekarza :( wŁaśnie zamykaŁ lecznicę miaŁ wizytę domową . To cud że jeszcze nie wyszliśmy z lecznicy.

Kroplówki nie daŁo się wbić :( dopiero do trzeciej Łapy przy którymś podejściu sukces! Rurka do żoŁądka , odgazowanie, kolejny atak, wymioty, rurka do żoŁądka po raz drugi. StóŁ operacyjny, kroplówka wraca znowu próby wbicia , odgazowanie żoŁądka zastrzyki, 2 kroplówki . Mam dość :(:(:( brak mi siŁ. Max zostaŁ sam :( już nie mogę. Nie można nic więcej zrobić.

Posted

...o nie...

to ja będę bardzo o nim myślała
Maksiu... :(


mój Mojżeszek też miał padaczkę...
atak za atakiem i bezsilność.


kur#%^@* :placz:

Posted

Hund, trzymaj sie (o ile w ogole można)
do rana tyle godzin...

nie tak... pies młody, całe życie go czeka przecież
czemu ktoś mu odebrał prawo do tego zamykając go tam na tej działce...
o co w ogóle chodzi...

Posted

do tej pory mam przed oczami jak przewraca się na podŁogę...do tyŁu, nie na bok. SŁyszę to uderzenie czaszki o posadzkę. To wszystko trwaŁo pÓŁtorej godziny. Nie da się nie myśleć. Czy on żyje??

Posted

Maxiu wszystko będzie dobrze... weź się w garść... mały walcz... trzeba wierzyć że będzie tylko lepiej że to było jednorazowe i się już nie przytrafi a za dwa dni już znowu będzie brykał.... ;( Maxiu walcz ;(;(

Posted

Lecznica jest czynna do 21ej. ByŁo już po tej godzinie , umyŁam mu podŁogę, nasypaŁam jedzonka, chciaŁam dać mu tylko tę pastę i wyjść. Gdybyśmy wyszŁy Max już by nie żyŁ. Kurde a teraz nawet nie wiem czy żyje !!!!!!!! 2 dni temu odstawiono mu leki i steryd może to byŁo przyczyną ataku :( teraz można tylko domniemywać :(
LeżaŁ sztywny jak go zostawiaŁam :( po relanium powinny mięśnie się rozluźnić a on dalej leżaŁ wygięty i sztywny.

Posted

najgorsza jest niewiedza... :/

nie umiem nawet nic sensownego napisać
wszystko zbyt marne się wydaje
wszystko wiemy przecież wszyscy...

Max...


musiał zostać sam
przebywa w lecznicy... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...