Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Himena jak myslisz ze ludzie nie mają takich problemów z psami wziętymi ze schroniska to sie mylisz.
Inni nie mają takich problemów jak ty,bo poprostu nie każdy ma dwa psy.Mają za to inne problemy.Moja suka nie potrafiła zostawac w domu,bo bała sie że ją zostawiam,załatwiała sie przez to w domu,i pół roku zajęło zanim sie przyzwyczaiła,ale nigdy mi przez głowe nie przeszło żeby na to narzekać czy ją oddac z powrotem.
Większa większość psów wziętych ze schroniska,tak jak Jagoda pisze,cieszę sie ze mają swojego pana w końcu,ze poprostu z innymi psami sie nim dzielić nie chcą.A zeby psa nauczyc tego że jest bezpieczny,i zeby dogadał sie z drugim psem trzeba poświęcic troche czasu,mieć chęci i jakeis pojęcie o tym.Skontaktuj sie z behawiurystą nawet telefonicznie,a nie od razu nastawiacie sie że jakakolwiek pomoc specjalisty odpada bo nie ma go w okolicy albo idz do tego który prowadzi tą szkółke,moze tez cos doradzi.No chyba ze uważasz,że zrobiłas wszytko,spróbowałas wszystkich możliwych sposobów zeby psy pogodzic.
Ja tam nie wiem jak u was sytuacja wygląda,ale z tego co czytam to Kora jest uległa sama z siebie,a Fart psem dominującym.Czy wy nie próbujecie Kory pocieszać,jaka to ona biedna ?? Przy psie zaborczym jak Fart to właśnie tego psa trzeba utwierdzac w tym ze jest dominującym,a uległego psa poprostu ignorować.Jak sie próbuje użalać nad tym uległym psem,zachwiewa sie ich układ w stadzie i powoduje jeszcze gorsze bójki i jeszcze większą zazdrość psa chcącego zdominowac tego uległego.

Posted

A może on potrzebuje czasu? Oddać go to najgorsze rozwiązanie, pomysl co on bedzie przeżywał w tym schronie? Jeszcze 2 lata temu miałam jednego bardzo uległego psa, potem dziwnym trafet pojawiła sie u nas jamniczka agresorka, 3 miesiace po tym trafiła do nas suka która 5 lat spedziła na łańcuchu... I co miałam zrobić z trzema psami o tak różnych charakterach? Twardziel tolerował obydwie suczki, one siebie nawzajem NIE... Kiedyś kiedy Hap (jamniczka) wymkała sie z pod kontroli usłyszałam warczenie i okropne piski, wybiegłam na ogródek na którym Tinka trzymała 4 kilkogramową Hapi za kark... w każdej chwili mogło skończyć sie tragedią! Jednak przez pracę (nikogo nie zatrudnialismy) udało sie pogodzić te dwie zblakane psie dusze... Kiedy w tamtym roku Hapi odeszła za Teczowy Most wszystko w naszym stadzie się zmieniło... Juz nikt nie wnosił tyle energii, nikt nie szczekał w srodku nocy... Brakuje mi Jej tak samo jak moim psom... :(
Pomysl że przez miłość wszystko można zmienic...

Posted

Himena007 napisał(a):
Gadałam z mamą i to ona nie zgadza się na behawioryste, bo w naszej miejscowości nie ma kogoś takiego i skąd my go mamy wytrzasnąć??? Fart by potrzebował bardzo dużo lekcji żeby się nauczyć, a jeśli ten behawiorysta miał by dojeżdżać niewiadomo skąd to to by kosztowało tysiące.
Zdajemy sobie sprawe, że psy ze schroniska to psy z problemami.
Moglibyśmy zapisac się z Fartem na jakiś kurs, bo coś takiego to chyba u nas jest, ale to by nie rozwiązało tych wszystkich jego problemów, on naprawde potrzebuje specjalisty, gdyby nie to że mamy Kore to Fart by mógł u nas zostać, co prawda były by z nim kłopoty, ale nie aż takie.
O tym co będzie dalej z psem zadecyduje moja mama więc nie miej do mnie pretensji. Z innymi psami wziętymi ze schroniska ludzie nie mają aż takich problemów.


Ja nie mam pretensji. Stwerdzam tylko fakt że momo twoich chęci ta próba ci nie wyszła. Uważam tez że w przypadku żywych istot nie jest możliwe wymienianie na "inny towar" bo ten był wadliwy. Podałam w swoim poscie nick osoby któa miała (chyba gorsze) problemy. Nawet na to nie zwróciłaś uwagi. W podobnej sytuacji na innym wątku osoba która adoptowałą psiaka i miałą takie problemy skontaktowała się z mru. I uzyskała dużą pomoc. Psiak ma dom, problemy sa ale zdecydowanie mniejsze i coraz mniejsze. Poza tym google naszym przyjacielem, jak naprawde chce się uzyskać jakieś informacje majac internet nie jest to problemem. Na forum tez są behawioryści. Między innymi Jacek Gałuszka. Nie mówię, że wsiadą w pociąg i pojadą, ale bardzo czesto poradzą, nasuną myśl, zauważa to czego ty nie zauważasz.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, nie radzisz sobie z drugim psem. Nikt nie da gwarancji ze z kolejnym będzie inaczej. Zachowania psiaków po przejsciach są czesto nieprzewidywalne. Trzeba naprawde mocno chcieć, mocno wierzyć że się uda i miec mocną psychikę aby zdecydowac sie na psiaka z przeszłością, szczególnie przy ukochanym już będacym domowniku.

Ja wierzę, ze chciałas jak najlepiej. Nie wyszło, po prostu nie wyszło. I absolutnie nie powinnaś brać kolejnego psa.

Posted

Ola164 napisał(a):
A może on potrzebuje czasu? Oddać go to najgorsze rozwiązanie, pomysl co on bedzie przeżywał w tym schronie? Jeszcze 2 lata temu miałam jednego bardzo uległego psa, potem dziwnym trafet pojawiła sie u nas jamniczka agresorka, 3 miesiace po tym trafiła do nas suka która 5 lat spedziła na łańcuchu... I co miałam zrobić z trzema psami o tak różnych charakterach? Twardziel tolerował obydwie suczki, one siebie nawzajem NIE... Kiedyś kiedy Hap (jamniczka) wymkała sie z pod kontroli usłyszałam warczenie i okropne piski, wybiegłam na ogródek na którym Tinka trzymała 4 kilkogramową Hapi za kark... w każdej chwili mogło skończyć sie tragedią! Jednak przez pracę (nikogo nie zatrudnialismy) udało sie pogodzić te dwie zblakane psie dusze... Kiedy w tamtym roku Hapi odeszła za Teczowy Most wszystko w naszym stadzie się zmieniło... Juz nikt nie wnosił tyle energii, nikt nie szczekał w srodku nocy... Brakuje mi Jej tak samo jak moim psom... :(
Pomysl że przez miłość wszystko można zmienic...

Przykro mi z powodu śmierci Twojej suczki

Posted

Isadora7 napisał(a):
Ja nie mam pretensji. Stwerdzam tylko fakt że momo twoich chęci ta próba ci nie wyszła. Uważam tez że w przypadku żywych istot nie jest możliwe wymienianie na "inny towar" bo ten był wadliwy. Podałam w swoim poscie nick osoby któa miała (chyba gorsze) problemy. Nawet na to nie zwróciłaś uwagi. W podobnej sytuacji na innym wątku osoba która adoptowałą psiaka i miałą takie problemy skontaktowała się z mru. I uzyskała dużą pomoc. Psiak ma dom, problemy sa ale zdecydowanie mniejsze i coraz mniejsze. Poza tym google naszym przyjacielem, jak naprawde chce się uzyskać jakieś informacje majac internet nie jest to problemem. Na forum tez są behawioryści. Między innymi Jacek Gałuszka. Nie mówię, że wsiadą w pociąg i pojadą, ale bardzo czesto poradzą, nasuną myśl, zauważa to czego ty nie zauważasz.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, nie radzisz sobie z drugim psem. Nikt nie da gwarancji ze z kolejnym będzie inaczej. Zachowania psiaków po przejsciach są czesto nieprzewidywalne. Trzeba naprawde mocno chcieć, mocno wierzyć że się uda i miec mocną psychikę aby zdecydowac sie na psiaka z przeszłością, szczególnie przy ukochanym już będacym domowniku.

Ja wierzę, ze chciałas jak najlepiej. Nie wyszło, po prostu nie wyszło. I absolutnie nie powinnaś brać kolejnego psa.


Cały czas staram się pracować nad Farcikiem, uczę go ładnego chodzenia na smyczy metodami szkoleniowca, opisanymi w gazecie ,,Mój Pies"
Gdyby Fart był np. bojącym się wszystkiego, wycofanym psem to byśmy sobie z nim poradzili, resocjalizacja itp.

Posted

My nie chcielibyśmy go oddawać, żeby siedział w schronisku, bo wiemy co by przeżywał, to nie jest miejsce dla niego.
Ale może gdyby zamieszkał w domku z ogródkiem i mógł po nim szalec cały dzień to by mu nie było lepiej???
Staram się dbać o tego psiaka jak najlepiej , zabieram go na długie spacery w różne miejsca, bawię się z nim a jemu i tak ciagle mało, przecież nie moge z nim spacerować cały dzień, musze niestety chodzić do szkoły.
W wakacje przy ładnej pogodzie to byliśmy na podwórku praktycznie cały czas tylko wracaliśmy troche odpocząć, zjeść i się napić, a w roku szkolnym niestety nie moge poświęcić mu aż tyle czasu ile bym chciała i ile on by potrzebował:-(

Posted

Himena007 napisał(a):

Zdajemy sobie sprawe, że psy ze schroniska to psy z problemami.
Moglibyśmy zapisac się z Fartem na jakiś kurs, bo coś takiego to chyba u nas jest, ale to by nie rozwiązało tych wszystkich jego problemów, on naprawde potrzebuje specjalisty, gdyby nie to że mamy Kore to Fart by mógł u nas zostać, co prawda były by z nim kłopoty, ale nie aż takie.
O tym co będzie dalej z psem zadecyduje moja mama więc nie miej do mnie pretensji. Z innymi psami wziętymi ze schroniska ludzie nie mają aż takich problemów.



Może jednak zapiszesz się z Fartem na ten kurs? Nie zaszkodzi spróbować, a zrezygnować możesz zawsze. Ponad rok temu sama adoptowałam sunię ze schroniska. Przez pierwsze 2 tygodnie był to pies ideał, a potem się zaczęło...sunia poczuła się panią domu, zaczęła rządzić, na spacerach gryźć po nogach i rękach, nie słuchała się, nie wykonywała żadnych komend i sami nie byliśmy w stanie nauczyć jej niczego. Poszliśmy na zwykłe szkolenie, podstawowy kurs posłuszeństwa. Pomogło od razu! Przede wszystkim zyskaliśmy autorytet u suczki, zrozumiała, że nie uda jej się nami rządzić.

Bardzo polecam ci takie szkolenie, zyskasz u psa autorytet, posłuszeństwo, będzie ci łatwiej nad nim panować i uczyć spokojnego zachowania w stosunku do Kory. Pies poczuje, że ty jesteś "szefem". Szkolenie w grupie kilku innych psów uczy zwierzę panowania nad emocjami. Fart po prostu chce wyrobić sobie jak najwyższą pozycję w nowym stadzie, to normalne zachowanie w takiej sytuacji, ale nie niemożliwe do opanowania.

Posted

Pogadam jeszcze z mamą, żeby tak łatwo nie rezygnowała z Farta.
Ona go lubi, ale strasznie denerwują ją te jego szaleństwa i to że dręczy naszą kochaną, malutką Korunie.
Spodziewała sie, że z adoptowanym psem mogą być problemy, ale nie miała pojęcia, że aż takie.
Może on mieszkał kiedyś w domu z ogrodem i dlatego teraz ciągle chce być na dworze.
Nasza Kora też od początku nie była idealna, ale troche z nią popracowałam i teraz jest super grzeczna.
Wydaje mi się, że moja mamuśka biorąc Farta spodziewała się, że będzie kolejnym psim aniołkiem jak Kora, bo w schronisku był taki spokojny.
W ogóle w schronisku jest tyle psich nieszczęść, że jak tam weszłyśmy to aż się popłakałam i postanowiłam, że bez psa stąd nie wyjde, chociaz mojej mamie na początku żaden nie przypadł do gustu, musiałam ją długo namawiac żeby się zgodziła na Facika.

Posted

Dajcie mu jeszcze szansę...Fart i Kora muszą same między sobą rozwiązać problem hierarchii, któreś z nich musi się w końcu poddać. Może na spacer zakładaj mu kaganiec? I nagradzaj, nagradzaj, nagradzaj za każde prawidłowe zachowanie, zabawa i poświęcanie uwagi też może być nagrodą.

Posted

Bardzo bym chciała żeby Fart sie czuł dobrze w naszym domu, kupujemy mu kości, rózne kabanosy, ciasteczka, wędzone przysmaki i daje mu je żeby miał zajęcie kiedy np, nie moge się nim zająć, bo odrabiam lekcje. A jemu wystarczy sekunda i już po przysmakach nic nie zostaje, i kręci sie po domu bez celu nudząc się przeciez mnóstwa jedzonka mu nie dam, bo w nadmiarze to nie zdrowo i utył by bardzo.
Może kupić mu konga i włożyć do niego przysmaczki, wyjęcie ich zajełoby mu troche czasu to by sie nie nudził, ale nigdy w sklepach zoologicznych u mnie w mieście takich rzeczy nie widziałam.
Ma kilka zabawek którymi wcale sie nie chce bawić, uwielbia tylko przeciągac się takim sznurem, ale tez tylko jak mu sie w danej chwili chce. Musze ten sznur zabierac na spacery i jak Farcik chce się szarpac to się szarpiemy sznurem, bo inaczej jak go najdzie ochota na szarpanie to gryzie smycz lub moje nogawki.

Posted

Evra napisał(a):
Może jednak zapiszesz się z Fartem na ten kurs? Nie zaszkodzi spróbować, a zrezygnować możesz zawsze. Ponad rok temu sama adoptowałam sunię ze schroniska. Przez pierwsze 2 tygodnie był to pies ideał, a potem się zaczęło...sunia poczuła się panią domu, zaczęła rządzić, na spacerach gryźć po nogach i rękach, nie słuchała się, nie wykonywała żadnych komend i sami nie byliśmy w stanie nauczyć jej niczego. Poszliśmy na zwykłe szkolenie, podstawowy kurs posłuszeństwa. Pomogło od razu! Przede wszystkim zyskaliśmy autorytet u suczki, zrozumiała, że nie uda jej się nami rządzić.

Bardzo polecam ci takie szkolenie, zyskasz u psa autorytet, posłuszeństwo, będzie ci łatwiej nad nim panować i uczyć spokojnego zachowania w stosunku do Kory. Pies poczuje, że ty jesteś "szefem". Szkolenie w grupie kilku innych psów uczy zwierzę panowania nad emocjami. Fart po prostu chce wyrobić sobie jak najwyższą pozycję w nowym stadzie, to normalne zachowanie w takiej sytuacji, ale nie niemożliwe do opanowania.


dzięki za podpowiedź, jak w przypadku Twojego psiaka pomogło to może i rozwiązac problemy z Fartem. Musze koniecznie dowiedziec się dokładnie kiedy i gdzie będzie u nas to szkolenie i czy można zapisac się jeszcze na jesienny kurs, bo miał byc

Posted

Himena007 napisał(a):

Ma kilka zabawek którymi wcale sie nie chce bawić, uwielbia tylko przeciągac się takim sznurem, ale tez tylko jak mu sie w danej chwili chce. Musze ten sznur zabierac na spacery i jak Farcik chce się szarpac to się szarpiemy sznurem, bo inaczej jak go najdzie ochota na szarpanie to gryzie smycz lub moje nogawki.


O! o! No przecież ty w nim w ten sposób utrwalasz i nagradzasz złe zachowania !!! Pies próbuje cię zdominować, a ty się z nim bawisz w nagrodę.

Koniecznie zapisz się na ten kurs, na szkolenie z psem nie musi przychodzić osoba pełnoletnia, na pewno szkoleniowiec udzieli ci cennych wskazówek. Ja też popełniałam dużo błędów, myśląc, że robię dobrze.

Zabawki typu kong możesz kupić w internecie, dobra jest też tzw. kość szynkowa duża - zajęcie na kilka dni, zanim pies ją obgryzie. Nie dawaj mu zabawek i smakołyków w obecności Kory, on dlatego je tak szybko pochłania, żeby dla niej nie starczyło...

Posted

Himena007 napisał(a):
Bardzo bym chciała żeby Fart sie czuł dobrze w naszym domu, kupujemy mu kości, rózne kabanosy, ciasteczka, wędzone przysmaki i daje mu je żeby miał zajęcie kiedy np, nie moge się nim zająć, bo odrabiam lekcje. A jemu wystarczy sekunda i już po przysmakach nic nie zostaje, i kręci sie po domu bez celu nudząc się przeciez mnóstwa jedzonka mu nie dam, bo w nadmiarze to nie zdrowo i utył by bardzo.
Może kupić mu konga i włożyć do niego przysmaczki, wyjęcie ich zajełoby mu troche czasu to by sie nie nudził, ale nigdy w sklepach zoologicznych u mnie w mieście takich rzeczy nie widziałam.
Ma kilka zabawek którymi wcale sie nie chce bawić, uwielbia tylko przeciągac się takim sznurem, ale tez tylko jak mu sie w danej chwili chce. Musze ten sznur zabierac na spacery i jak Farcik chce się szarpac to się szarpiemy sznurem, bo inaczej jak go najdzie ochota na szarpanie to gryzie smycz lub moje nogawki.


Konga można zamówić przez internet w sklepie - karusek com. pl

Posted

Nie wiedziałam, że robie źle dając mu sznur jak zaczyna szarpać smycz albo moje spodnie, inaczej nie da się go uspokoić, jest strasznie nadpobudliwy
Jak mu daje jakieś kostki czy coś żeby miał zajęcie to Kora najczęściej siedzi schowana w kuchni pod stołem, bo się go poprostu boi.
Kupuje mu uszy wieprzowe, bo bardzo je lubi, to zjada w pół godziny, a taka kość ze skóry (nie jest wcale taka mała) to zjada całą w dwa dni.
A jak daje psiakom np. jakies ciasteczka czy kabanosy, albo wędzone płuca czy żółądki to daje najpierw Fartowi, (kładzie się i zajada z zapałem) i od razu ide zanieść to samo Korze

Posted

Dlaczego indywidualne? Pewnie jest droższe. Moim zdaniem lepsze jest grupowe, pies się uczy spokojnego zachowania w stosunku do innych psów.

Posted

Często brak wiedzy powoduje, że popełniamy błędy i utrwalamy je nieświadomie. Fart ma duży temperament, jest typem domninanta i broni swojej pozycji w rodzinie.

Szkolenie jest po to, aby doświadczony i mądry "fachowiec" podpowiedział, jak mamy postępować z psem, jak pomóc sobie i jemu.

Posted

Evra napisał(a):
Dlaczego indywidualne? Pewnie jest droższe. Moim zdaniem lepsze jest grupowe, pies się uczy spokojnego zachowania w stosunku do innych psów.

Bo grupowego to chyba u mnie w miejscowości nie ma. Pisało, że trwaja zapisy na szkolenie grupowe, ale okazało się, że tylko w Elblągu i Malborku a w ofercie było, że działają również w Bartoszycach

Posted

Byliśmy z Farcikiem przed chwileczką na wieczornym spacerku, co prawda krótkim, bo pogoda paskudna, ale założyłam mu dławik i szedł troszke grzeczniej niż w szelkach. Chyba zrozumial, że jak tak będzie szarpał to obroża go troche przydusi.

Posted

My niestety nie mamy samochodu. Na jedno szkolenie jakoś byśmy mogli podjechać, ale przeciez jedno nie wystarczy. Znowu by nas pewnie kierowca busa nie chciał zabrać. Tak jak wieźliśmy Farcika do domu ze schroniska to taki wredny kierowca nie chcial nas zabrac, ale zobaczył, że malutko ludzi jedzie to jakoś się zgodził.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...