madzia828 Posted August 13, 2008 Posted August 13, 2008 jaki on śliczny:loveu::loveu: Madziek czy Gibson ma gdzieś ogłoszenia? mogę parę porobić podaj jakiś kontakt do Ciebie?;) Quote
Madziek Posted August 13, 2008 Author Posted August 13, 2008 ogłoszenia ma, allegro też. Kilka stron wcześniej podawałam strony, gdzie zrobiłam mu ogłoszenia, zmierzchnica też kilka zrobiła. Jeśli jeszcze masz pomysł gdzie można dać to śmiało. Kontakt do mnie 696 446 924 i mail magda@schronisko.opole.pl Quote
Edi100 Posted August 13, 2008 Posted August 13, 2008 [quote name='Madziek'] Naprawdę jest śliczny! Nie można się nie zakochać! Quote
madzia828 Posted August 13, 2008 Posted August 13, 2008 oki już znalazłam ;) jutro Gibsonka poogłaszam :p a może by tak allegro wyróżnione zrobić? robiłam takie Simsonowi i dzięki temu domek znalazł ;) Quote
Madziek Posted August 15, 2008 Author Posted August 15, 2008 Gibsonek już czuje się u mnie ciut lepiej, takie mam wrażenie. Chociaż ciężko mi jeszcze interpretować niektóre jego zachowania. Wczoraj i dzisiaj zachowywał się tak jakby chciał się chyba bawić. Wyglądało to tak jakby chciał biegać do tyłu, skakał, kręcił się w kółko ale w nieco inny sposób niż zwykle. Później lekko tracił równowagę tak jakby zakręciło mu się od tego w głowie. Mój Dżajfik go zaczepia do zabawy, ale trudno im znaleźć wspólnu język, bo Dżajf jest za szybki. Gibson musi najpierw powąchać, posłuchać i dopiero zdecydować co dalej. Noce mamy już spokojniejsze, ale niestety rano zawsze znajdujemy rozdeptaną kupkę albo siusiu - nie zawsze załatwia się na dworze. Myślę, że z czasem to minie. Często chodzi w kółko. Nie wiem czy jest to spowodowane stresem czy uszkodzeniem tego układu nerwowego. Nie potrafię odgadnąć czy on to kontroluje i czy jest tego świadomy. Mam zamiar zabrać go jeszcze do mojej wetki, może poradzi coś mądrego. Poza tym bardzo cenne były by wskazówki jak zajmować się niewidomym pieskiem: czy np. spacery zawsze powinny być w to amo miejsce czy urozmaicać? czy kiedy się gdzieś zablokuje to biec mu od razu na ratunek czy zostawić go przez chwilę samego, żeby sam znalezł wyjście? itp itd. Jakby ktoś z Was miał chwilę, żeby poszukać w internecie coś a propo uszkodzenia układu nerwowego u psów albo zna kogoś kto opiekował się takim pieskiem to już w ogóle było by cudownie. Ja niestety nie miałam do tej pory czasu, żeby przeszukać strony internetowe i fora Quote
Grinia Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 Witam Madziek, Skontaktowalam sie z lekarzem Garncarzem , bedzie robic badania kliniczne psow w Legnicy pod koniec sierpnia. Czy moglabys go tam zawiezc? Wiem ze to jest 150 km od Opola ale moze znalazlabys kogos z transportem kto moglby Ci pomoc. Moge dolozyc na benzyne. Wiem ze juz bylas z nim u lekarza ale zawsze dwie opinie sa lepsze niz jedna. Poza tym ten Garncarz slynie z tego ze jest bardzo dobrym okulista. Bylaby to szansa dla Gibsonka. Bede sledzic strone kliniki,w aktualnosciach na stronie bedzie napisane kiedy beda te badania. Ty tez mozesz to sprawdzac, jego strona to www.garncarz.pl . Quote
Madziek Posted August 19, 2008 Author Posted August 19, 2008 Myślę, że Gibsonek czuje się już lepiej. Przyzwyczaił się do mieszkania, coraz rzadziej załatwia się w domu, zrobił się znacznie bardziej kontaktowy. Przychodzi na wołanie (a przynajmniej bardzo stara się trafić na tego, kto go woła ;-) ), polubił trochę głaskanie, daje nawet buziaczki :loveu: Ale co najważniejsze dla mnie to chce się bawić, jest naprawdę radosny! Co prawda jego zabawy wyglądają pokracznie, często wtedy wpada na różne przedmioty i obija się o meble, ale cudownie jest widzieć, że się cieszy. Zwykle po spacerze wpada w szał radości. Wczoraj byłam z Gibsonem u znajomej weterynarki, która potwierdziła wcześniejszą diagnozę. Wszystkie problemy Gibsona wynikają z uszkodzenia centralnego układu nerwowego - chodzenie w kółko, klinowanie się w kątach, dziwne podnoszenie łap no i znaczne niedowidzenie. Powiedziała, że warto spróbować podawać mu leki, bo może akurat uda mu się pomóc. Tak więc od dzisiaj Gibson dostaje neotropil i hydroksyzynę, a za kilka dni dołączymy encorton. Griniu dziękuję serdecznie, że kontaktowałaś się z dr Garncarzem, ale myślę, że nie ma sensu Gibsona zabierać na kolejne badania. Wczorajsza wizyta u weta, który ma gabinet 15 min ode mnie była tak stresująca dla małego, że w drodze powrotnej dwa razy wymiotował, a w domu jeszcze długo nie mógł się uspokoić. Szliśmy tam oczywiście na piechotę, bo Gibson bardzo źle znosi jazdę samochodem. Naprawdę nie chciałabym go już więcej męczyć Quote
Madziek Posted August 19, 2008 Author Posted August 19, 2008 a tak przy okazji zapraszam na bazarek http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=118524, część pieniążków oczywiście będzie przeznaczona na leki dla Gibsona i karmę Quote
Franca81 Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 W górę Gibsonku. A co tam u niego słychać? Quote
Madziek Posted August 28, 2008 Author Posted August 28, 2008 no cóż...nie jest najlepiej. Do soboty było super, Gibson czuł się już u mnie naprawdę dobrze, stał się bardzo kontaktowy, tulił się, witał, prawie już bawił się z Dżajfem, bardzo się cieszył na spacery. W niedzielę dostał takiego jakby ataku paniki i wtedy myślałam, że wszedł na Astrę, ta go ugryzła i po prostu bardzo się wystraszył i próbował bronić. Ale dwa dni później to się powtórzyło, tylko że widziałam już od początku do końca, że Gibson ni stąd ni zowąd zaczął strasznie płakać krzyczeć, bronić się nie wiadomo przed czym, biegać jak oszalały. Kiedy próbowałam go uspokoić moje psy chyba pomyślały, że Gibson chce mi coś zrobić i przybiegły "na ratunek". Więc podejrzewam, że za pierwszym razem mogło zacząć się od tego, że Gibson wpadł w taki stan, a Astra się broniła, a nie na odwrót. W każdym razie było to srtaszne, musiałam go na siłę przytrzymać, bo inaczej powpadałby na meble i zrobił sobie krzywdę. Kilka minut trwało zanim się uspokoił, a później kilka godzin zanim zasnął. Od tamtej pory już się na nic nie cieszy, boi się dotyku, stracił trochę apetyt, często czegoś się boi, nie chce się już bawić. :( było już tak dobrze, a teraz nie wiem co się stało, nie wiem jak mu pomóc. Quote
zmierzchnica Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Może to przez to uderzenie i uszkodzenie, w wyniku którego stracił wzrok? :( Chyba że mógł się pojawić jakiś czynnik wywołujący taki stan, nieznany (lub źle kojarzący się..) dźwięk czy zapach? Jejku, biedny Gibsonek :shake: Mam nadzieję, że mu się polepszy... Quote
Edi100 Posted August 31, 2008 Posted August 31, 2008 zmierzchnica napisał(a):Może to przez to uderzenie i uszkodzenie, w wyniku którego stracił wzrok? :( Chyba że mógł się pojawić jakiś czynnik wywołujący taki stan, nieznany (lub źle kojarzący się..) dźwięk czy zapach? Jejku, biedny Gibsonek :shake: Mam nadzieję, że mu się polepszy... A miał badane cisnienie w oczach? Jesli jest za wysokie to bardzo go to boli:( Quote
Madziek Posted September 1, 2008 Author Posted September 1, 2008 Edi100 napisał(a):A miał badane cisnienie w oczach? Jesli jest za wysokie to bardzo go to boli:( tak miał u okulisty, powiedział, że jest w porządku (26 mmHg) u Gibsonka bez zmian ... Quote
Edi100 Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 Madziek napisał(a):tak miał u okulisty, powiedział, że jest w porządku (26 mmHg) u Gibsonka bez zmian ... Gibsonku, zdrowiej:( Quote
Madziek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 Gibson miał kolejne trzy ataki. Zastanawiam się czy to nie jest jakaś uboczna reakcja na leki. Zaołożyłam wątek na krakvecie, ktoś mi napisał, że podobne stany zaobserwował u dziecka po podawaniu Nootropilu i że kilka dni po odstawieniu leku minęły. Zadzwoniłam jednak do naszej wetki (wcześniej nie chciałam jej niepokoić, bo jest na urlopie za granicą), bo i Gibson i ja coraz gorzej znosimy te jego napady. powiedziała, że nie spotkała się wcześniej z taką reakcją na Nootropil. podała dwa rozwiązania: 1. albo dołączyć lek antydepresyjny Amitryptylinę albo 2. odtawić Nootropil i poczekać kilka dni na rezultat. Więc dzisiaj rano nie podałam już Nootropilu. Ostatni atak miał pół godziny temu, poprzedni wczoraj przed 12 w nocy. Oba jak wracaliśmy ze spaceru, więc darł się całą drogę windą na 10 piętro i cały długi korytarz do mieszkania. Ciekawe kiedy sąsiedzi posądzą mnie o znęcanie się nad psem. Musiałabym chyba nagrać film, żebyście zobaczyły jak strasznie to wygląda, bo nie umiem opisać jak on się wtedy męczy. Nie wspomne już o tym jak ciężko jest oddzielić pozostałe psy, kiedy on wpada w taki stan. Teraz Gibson powoli się uspokaja, a ja się dalej trzęsę... Quote
Madziek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 czy znacie kogoś kto miał do czynienia z psem w podobnym stanie? który miał uszkodzony układ nerwowy? Bardzo potrzebne są mi informacje na ten temat. Popytajcie może swoich weterynarzy, może spotkali się kiedyś z tajk chorym psem, mają jakieś doświadczenie, coś podpowiedzą, zaproponują Quote
Charly Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 Madziek poszukam, popytam i jak cos znajdę wróce do Ciebie. Trzymam kciuki z całej siły. I wiem, ze nie jest ci łatwo. Więcej- sytaucja jest niedobra. Nie wiem co napisac. Quote
madzia828 Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 Madziek trzymaj się nie wiem co więcej mogę napisać :roll: może po odstawieniu tego leku bedzie poprawa Quote
Madziek Posted September 9, 2008 Author Posted September 9, 2008 Dzięki dziewczyny za wspracie. Gibson od 4 dni nie bierze nootropilu, ale niestety nic się nie zmieniło. Co prawda ataków nie miał takich pełnych, nazwyjmy to, ale to dlatego, że nie chodzi na spacery. I on się boi i ja. W domu kilka razy prawie wpadł w panikę, ale jakoś udało odwrócić się jego uwagę pachnącą szyneczką. Wczoraj przyszła do nas wetka zobaczyć jak Gibson się zachowuje. Mówi, że nie wygląda to wesoło...zmieny postępują, dlatego Gibson ma lęki i te ataki. Powiedziała, że postaramy się zatrzymać go na takim poziomie na jakim jest, żeby już mu się nie pogarszało. Więc musi przyjmować leki psychotropowe :( biedny Gibsonek, tak mu chę pomóc a tak niewiele można zrobić... Quote
zmierzchnica Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 Jej... :( Może te psychotropy mu pomogą, przynajmniej trochę? Madziek, i tak zrobiłaś dla niego bardzo, bardzo wiele... W schronisku na pewno nie miałby takiej opieki, siłą rzeczy trzeba tam rozdzielić czas na wiele psiaków. U Ciebie Gibson jest bezpieczniejszy, ma opiekę i kogoś, kto o niego bardzo dba. Trzymam kciuki za Was, musi w końcu być lepiej! Quote
Madziek Posted September 9, 2008 Author Posted September 9, 2008 Gibsonek wygrzewający się na balkonie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.