Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 848
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cekinka13* napisał(a):
Isadorko, przepiękne :loveu:

Angie, Zuzia prawdopodobie znalazła domek, więc po co allegro? ;-)


o to super !!!! daj znac jak bedzie na 100% :multi::multi:

czytajac te sprzeczki juz sie pogubilam :oops:

Posted

Do tamtego domu w Płońsku pojedzie inny psiak. Trzymajcie kciuki. Oba domki wydają się być bardzo fajne. Ten Pan z Warszawy chciał koniecznie własnie takiego pieska jak Zuzia. Tamci ludzie z Płońska chcieli po prostu pieska, więc wcale się nie obrazili, że Zuzia trafi do innego domu, a do nich przyjedzie inny mały sierściuch :-)

Posted

zulugula napisał(a):
Do tamtego domu w Płońsku pojedzie inny psiak. Trzymajcie kciuki. Oba domki wydają się być bardzo fajne. Ten Pan z Warszawy chciał koniecznie własnie takiego pieska jak Zuzia. Tamci ludzie z Płońska chcieli po prostu pieska, więc wcale się nie obrazili, że Zuzia trafi do innego domu, a do nich przyjedzie inny mały sierściuch :-)


Zulugula pytanie kluczowe - czy Pan już widział Zuzię, kiedy wizyta przedadopcyjna no i ostatnie kiedy szczęśliwie zamykamy ten wątek ?

Posted

Jedziemy z Isadorą w piatek pod wieczór sprawdzić domek. Zuzia jedze z nami, jeśli domek bedzie ok, to podpiszemy na miejscu umowę adopcyjną i Zuzia spędzi pierwszą nocke w nowym domku. Dzisiaj Zuzia będzie miała kapiel. Jej sierść nie pachnie zbyt przyjemnie, a przecież musi zrobić dobre wrażenie ;-) Pan z Warszawy jest na nią zdecydowany na 99%. W zasadzie to ja pozostawiam ten 1% niepewności. Dzisiaj wyślę zdjęcie Zuzi na telefon - innej możliwości nie ma.

Posted

Tym co teraz napiszę wywołam burzę i to z piorunami, ale muszę...bo mam wyrzuty sumienia.

Otóż, dziś przez pół dnia wymieniałam z Mariuszem PW. Wydaje mi się, że bardzo, ale to bardzo go skrzywdziliśmy (niektórzy w tym niestety ja).
Mariusz jest trochę inny, to fakt. Ma problemy z komunkacją, z wysławianiem się na forum... ale to dobra i uczciwa dusza. Ta inność to żadna dyskwalifikacja.
Pasją Mariusza są zwierzęta.Chce pomagać i ma ku temu warunki. Pracuje u ojca w firmie, ma duży dom z ogrodem (tyle mogę zdradzić?) i co najważniejsze serce.
Marzeniem Mariusza jest wolontariat. Nie wie jednak jak się do tego zabrać, bo przez tę inność jest traktowany niepoważnie.Mariusz chodzi nawet do krakowskiego schronu, ale nie wie do kogo ma się zwrócić. Wiem, że pomagał Fundacji Rottka w roznoszeniu plakatów/ulotek. On ma duży potencjał i proszę nie dyskryminujmy go. Myślę, że trzeba Mariusza zrehabilitować, dać mu szansę a nawet pomóc kontaktując z wolontariuszkami w Krakowie.

Pozwolę sobie jeszcze przypomnieć relację Violki49, która miała z Mariuszem osobisty kontakt

violka49 napisał(a):
witajcie
po konsultacji na gg z GameBoy byłam u Mariusza na wizycie przed adopcyjnej po godz.15tej
wybaczcie, że dopiero teraz zdaję relację ale miałam gości z Wrocławia

Mariusz nie spodziewał się mojej wizyty więc nie mógł sie na nią przygotować i zastałam:
- piękny, duży dom z ogrodzoną potężną posesją
- merdającym ogonem przywitał mnie zadbany i śliczny Sopel-spaniel Mariusza
- w domu czyściutko
- w kuchni na podłodze pełne miski psiego markowego jedzenia i wody
- w pokoju obok posłanie dla Sopelka
- Mariusz jest bardzo miłym, sympatycznym, inteligentnym i komunikatywnym człowiekiem
- spędziliśmy chyba z półtorej godziny na rozmowie przy kawie w salonie i w towarzystwie Sopla, który domagał się pieszczochania :D....Mariusz wypytywał mnie o zachowanie psa/suki po sterylizacji/kastracji....widać, ze ma pojęcie o opiece nad zwierzętami
- ma piękne akwarium ;)
- widząc zachowanie spanielka wnioskuję, że Mariusz ma podejście do psów...Sopelek jest otwarty i bardzo wesoły....szalał z jedzeniem po kuchni i hallu popisując się przede mną :lol:

takie są moje spostrzeżenia i wnioski a decyzja o ewentualnej adopcji suni należy już do cioteczek

ps. w razie jakichkolwiek pytań do mnie GameBoy ma do mnie telefon i pozwalam Jej na podanie go osobom odpowiedzialnym za adopcję suńki

Posted

MaJa75-dziekuję Ci za to co napisałaś :Rose:.
Ja czytałam watek w ukryciu i prawdę powiedziawszy wstydziałam sie za naszą dogomaniacka brac. Wczytywałam sie w to co pisał Mariusz i w to co pisali dogomaniacy. Byłam porażona, bynajmniej nie tym co pisał Mariusz. Nie można w imię żadnych idei krzywdzic drugiej osoby.
Ratując zwierzeta nie możemy zatracac się w człowieczeństwie a niestety na tym wątku miało to miejsce.

MaJa-jeszcze raz dzięki!!!

Guest Elżbieta481
Posted

Nareszcie...

Posted

ja juz kilkadziesiat postow temu pisalam, ze to co sie tu dzieje to paranoja
i jakkolwiek ta sprawa nie mialaby sie zakonczyc, mysle, ze komus sie tu nalezy przepraszam

Posted

GameBoy napisał(a):
ja juz kilkadziesiat postow temu pisalam, ze to co sie tu dzieje to paranoja
i jakkolwiek ta sprawa nie mialaby sie zakonczyc, mysle, ze komus sie tu nalezy przepraszam

DZIEKUJE,jestem wdzieczny,maja75

Posted

GameBoy napisał(a):
ja juz kilkadziesiat postow temu pisalam, ze to co sie tu dzieje to paranoja
i jakkolwiek ta sprawa nie mialaby sie zakonczyc, mysle, ze komus sie tu nalezy przepraszam


nie tylko tu Gameboy pisałas:buzi:. Na czarnych kwiatkach tez sobie ktos chcial pojezdzic..

Posted

W pewnym momencie chciałam napisać, że czytając posty nie ma się wrażenia, że Mariusz jest osobą znerwicowaną. Zachował bowiem bardzo duży spokój i opanowanie czytając na swój temat takie opinie i oceny ludzi, którzy nic o nim nie wiedzą. Oceniają tylko jego wypowiedzi na jeden temat. Ubliżali mu, a on potrafił kulturalnie odpowiadać na posty. Zwracał często uwagę, że nie życzy sobie, aby go tak obrażano i był ignorowany. Aż w końcu i jego nerwy wzięły. I nic w tym dziwnego.
Mariusz nie dostał psa, bo miał pewne wątpliwości, zanim pies do niego trafił. I mimo, że potem bardzo dzielnie o niego walczył, ta świadomość pozostała. Ktoś kto chce zapewnić zwierzęcu schronienie na całe życie, nie może mieć kompletnie żadnych wątpliwości.

Posted

zulugula napisał(a):
W pewnym momencie chciałam napisać, że czytając posty nie ma się wrażenia, że Mariusz jest osobą znerwicowaną. Zachował bowiem bardzo duży spokój i opanowanie czytając na swój temat takie opinie i oceny ludzi, którzy nic o nim nie wiedzą. Oceniają tylko jego wypowiedzi na jeden temat. Ubliżali mu, a on potrafił kulturalnie odpowiadać na posty. Zwracał często uwagę, że nie życzy sobie, aby go tak obrażano i był ignorowany. Aż w końcu i jego nerwy wzięły. I nic w tym dziwnego.
Mariusz nie dostał psa, bo miał pewne wątpliwości, zanim pies do niego trafił. I mimo, że potem bardzo dzielnie o niego walczył, ta świadomość pozostała. Ktoś kto chce zapewnić zwierzęcu schronienie na całe życie, nie może mieć kompletnie żadnych wątpliwości.


myśle, że człowiek odpowiedzialny powinnien mieć wątpliwości. PwP jest bez liku. Czemu nie dobrać tego, który najbardziej odpowiada pod wzgledem płci, wyglądu, zachowania lub wyposażenia mieszkania czy domu. Inna rzecz, że Mariusz z tymi nóżkami wyjechał rzeczywiście za pózno. Skoro piesia ma miec nowy dom- życze jej szczęścia własnie tam

A Mariuszowi spełnienia jako wolontariusz:thumbs:

Posted

Przykro mi Charly, ale nie potrafię oddać do adopcji psa, gdy przyszły właściciel nie jest na 100% pewny, że właśnie jego chce. I powody mogą tu być różne (kolor, rasa, choroby rasy, wiek, kalectwo psa). A jeśli ktoś dodatkowo rezygnuje z tego psa już w trakcie finalizowania adopcji, to jest bardzo źle. Ja rozumiem, że powodem rezygnacji była troska o jego zdrowie "ma krótkie nóżki, więc może mieć problemy z kręgosłupem, przy chodzeniu po schodach". Ważne jest dla mnie jednak to, że wątpliwości były tak poważne, że słowo "rezygnuje" już padło. Pies nie jest towarem, którego można reklamować lub odsprzedać. To istota z uczuciami, przezywa lęk, cierpienie i potrafi się szybko przywiązać. Dlatego uważam, że jakiekolwiek wątpliwości, powinny zawsze być rozstrzygane na NIE przy adopcji psa. Takie wątpliwości, o których Ty mówisz, to może mieć każda osoba, gdy jest na etapie poszukiwania zwierzaka. Tutaj zwierze było już wybrane i czekało na transport.

Posted

Myślę, że jeżeli Mariusz jest w dalszym ciągu gotowy przygarnąć psa, powinien udać się do krakowskiego schroniska. Tam wolontariuszki pomogą mu wybrać psa odpowiedniego do jego potrzeb i oczekiwań. Tę adopcję trzeba rekomendować. Przy okazji, proszę dziewczyny z Krakowa by pomogły Mariuszowi "zaciągnąć" się do wolontariatu.
No chyba, że Mariusz wypatrzył już jakąś bidę na stronie dogo...

Posted

Jestem na dogomanii już dobre kilka lat .Bardzo wiele watkow przeglądam ,mimo ,że nie wypowiadam się na nich.Na wątek Zuzi tylko zerknęłam aby uciac dalsze pastwienie sie nad osobą ,ktora w żadnym poście nie była ani niegrzeczna ani wręcz nie zasłużyła sobie na takie traktowanie.Majki wycofał sie w sposob łagodny i kulturalny z adopcji ,wiec mimo ,że wylaliśmy na jego glowe kubeł zimnej wody nie karzmy go dodatkowo i zdejmijmy go z CZARNYCH KWIATKOW.
To jest moja prosba jako dogomaniaka.
pozdrawiam
Beata

Posted

zulugula napisał(a):
Przykro mi Charly, ale nie potrafię oddać do adopcji psa, gdy przyszły właściciel nie jest na 100% pewny, że właśnie jego chce. I powody mogą tu być różne (kolor, rasa, choroby rasy, wiek, kalectwo psa). A jeśli ktoś dodatkowo rezygnuje z tego psa już w trakcie finalizowania adopcji, to jest bardzo źle. Ja rozumiem, że powodem rezygnacji była troska o jego zdrowie "ma krótkie nóżki, więc może mieć problemy z kręgosłupem, przy chodzeniu po schodach". Ważne jest dla mnie jednak to, że wątpliwości były tak poważne, że słowo "rezygnuje" już padło. Pies nie jest towarem, którego można reklamować lub odsprzedać. To istota z uczuciami, przezywa lęk, cierpienie i potrafi się szybko przywiązać. Dlatego uważam, że jakiekolwiek wątpliwości, powinny zawsze być rozstrzygane na NIE przy adopcji psa. Takie wątpliwości, o których Ty mówisz, to może mieć każda osoba, gdy jest na etapie poszukiwania zwierzaka. Tutaj zwierze było już wybrane i czekało na transport.

ALE SUNIA NIE WYJECHAłA DO MNIE TYLKO BYłA U CIEBIE,JAK BY BYLA U MNIE TO BY ZOSTAłA NA STAłE,MI BY SIE NIE PODOBAłO COS,ALE BY BYLA KOCHANA,ONA MI SIE PODOBAłA
MIAłA SLICZNA BUZKE,BYłA SLODKA.

Posted

MaJa 75, ale ja nigdzie nie przeczytałam, że Mariusz chce adoptować jakiegoś psa. A przyznam, że swoje pytania formułowałam tak, żeby dało się sprawę wyczuć. On chciał Zuzie. Został mocno skrzywdzony przez ojca i teraz chce swoje uczucia przelać na biedne zwierzęta. Od nich nigdy krzywdy nie zaznał. To zrozumiałe. Wolontariat jak najbardziej na TAK. Jednak nie wpierajcie człowiekowi potrzeby adoptowania psa. On sam nie powiedział, że jak nie ten to inny. To Wy nieświadomie go w to wplątujecie. Dajcie człowiekowi wolny wybór. Jeśli zdecyduje się na psa, to wtedy ktoś doświadczony pomoże mu w jego wyborze. Uważam jednak, że Mariusz powinien odczekać z tą decyzją troszeczkę, bo teraz są w nim natłoczone różne uczucia. Czuje się skrzywdzony, chce pomóc zwierzęciu, a my mu odebraliśmy taką możliwość. Zupełnie nieświadomie może zabrać psa, aby nam udowodnić, że potrafi się o niego zatroszczyć tak samo świetnie jak o Sopla (bo tego nie kwestionuję). Czy jednak będzie z tym tak samo szczęśliwy, gdy przejdziemy nad tą historią do porządku dziennego? Proponuję pozostawić temat... Po wakacjach może Mariusz nas czymś zaskoczy. I nie koniecznie jako właściciel nowego psa. Czasami pomoc wielu zwierzętom jest na tyle przyjemna, że nie trzeba mieć w tym celu tuzina czworonogów w domu :-)

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...