Gemini666 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 bardzo mi przykro - z czasem będzie lepiej !! :-(:-( Quote
Fasolka Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Bardzo mi przykro Tomku, jesteś dobrym człowiekiem, trzymaj się dzielnie, zrobiłeś dla Maryni wszystko co mogłeś, nie da się przewidzieć wszystkiego... Maryniu, bądź szczęśliwa za TM (') urzekłaś równiez mnie... Quote
Volt Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 To juz prawie 48h.... Dalej nie posprzatałem mieszkania, poslania, nawet w misce karma została, nie potrafie sie otrzasnac :-( Quote
shirrrapeira Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Bardzo Ci wspolczuje, bardzo. Jestes mlody, ale duzo przeszedles. Nie ma w tym Twojej winy... Quote
ANETTTA Posted July 14, 2008 Author Posted July 14, 2008 a ja nie tak dawno ja głaskałam i całowałam :placz::placz: Quote
tigrunia Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Widzę, że jeszcze napisałeś wyraźniej żeby Tomek zauważył - żenada :cool1: Dodam jeszcze, że Maryna przeżyła u Tomka już jedną burzę i Tomek opisywał, że Marynka cały czas leżała przy nim i ani drgnęła! Quote
Fasolka Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Tomku... Czasem tak jest że NIE oglądasz prognozy pogody, czasem tak jest, że MUSISZ wyjść. Jeżeli użyłeś wszystkich możliwych zabezpieczeń w mieszkaniu to naprawdę nie możesz sobie wiele zarzucić. Prawda, że to zwierzak stracił darowane przez Ciebie życie ale to Ty będziesz miał wyrzuty sumienia do końca życia... Tak czasem jest, również w 'ludzkich' sprawach życia i śmierci...Gdyby trochę wcześniej, gdyby trochę później, gdybym zrobił, gdybym nie zrobił.... Wiem jak to jest. Trzymaj się. :calus: Quote
maciaszek Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Powiem tak: myślę, że w głowie niejednej/niejednego z nas zrodziły się gdzieś po drodze wątpliwości. Nie wiemy czy słuszne czy nie. Nie było nas tam, nie byliśmy z Maryną podczas pierwszej burzy u Tomka, nie byliśmy z nią przez tych kilka dni, ale przede wszystkim nie było nas tam tego feralnego dnia! Nie mamy zatem podstaw do oceniania, bo żeby uczciwie ocenić trzeba wiedzieć wszystko. A nawet (piszę to do tych, którzy chcą go teraz "linczować") jeśli Tomek popełnił jakiś błąd (choć nie wiemy czy tak było...), to poniósł już swoją "karę" - to, co się stało zostanie w jego głowie do końca życia i nie będzie się na pewno odbijało w myślach miłym echem... :-( Zapewniam, że nie chcielibyście być na Volta miejscu... Quote
ice_t Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 czytałam cały wątek i śledziłam dzień za dniem życie Maryny, nigdy nic nie pisałam bo nie chciałam się powtarzac po innych, ale po przeczytaniu kilku wypowiedzi nie wytrzymałam i musiałam się odezwać Tomku uwierz to naprawdę nie twoja wina , nie obwiniaj się o to co sie stało, zabezpieczyłeś mieszkanie jak tylko mozna było. Wiem że to tylko słowa ale może pomogą Ci sie pozbierać po tym wszystkim. Trzymaj sie ciepło Quote
al-ka Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Kochany Tomku!Jesteś wspaniałym młodym człowiekiem i każdemu gorąco życzę tak fantastycznego syna.Wiem,ze bardzo Cię boli i że pamietać będziesz to juz zawsze.Ale w życiu bywają sytuacje,na które nie mamy niestety wpływu.Pewnie powie ktoś,ze mozna było słuchac prognoz.Można.Można tez było stawiać tarota,iść do jasnowidza,wróżyć z fusów....Maryna cierpiała na absolutnie patologiczny lęk przed burzą.Dlaczego mówię patologiczny-bo lęk ten okazał się silniejszy od najsilniejszego instynktu jakim jest instynkt samozachowawczy.I to jest niestety patologia.TO co się stało teraz- stałoby się i tak.Może w innej formie,moze gdzie indziej.Jedyną możliwością uniknięcia tragedii (bo burzy niestety nie da się uniknąć i dokładnie przewidzieć co do minuty) była permanentna głęboka sedacja czyli ciągłe podawanie dużych dawek uspokajaczy.Takie "leczenie" lęku i tak zabiłoby psa (tylko póżniej).Powiem Ci Tomku że Maryna niestety nie miała dużych szans na długie zycie.Dzieki Tobie poznała miłość,ciepło i radość.To jest bardzo,bardzo wiele.Wiem,że zadajesz sobie pytanie czy można było tego uniknąć,zapobiec?Zawsze zadajemy sobie takie pytania w obliczu tych ostatecznych wyroków.Moim zdaniem zrobiłeś wszystko co było mozliwe.A malkontenci i krytykanci znajdą sie zawsze. "Unikaj wrzaskliwych,napastliwych i wszystkowiedzących-są udręką ducha". A Maryna już jest szczęśliwa i niczego nie będzie się już nigdy bać. Quote
ma_ruda Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 al-ka napisał(a):...Wiem,że zadajesz sobie pytanie czy można było tego uniknąć,zapobiec?Zawsze zadajemy sobie takie pytania w obliczu tych ostatecznych wyroków.. Jest niemal regułą,ze po stracie naszych przyjaciół i podopiecznych, niezależnie od okoliczności i przyczyn ich śmierci pozostaje nam poczucie winy albo wątpliwosci, czy mozna było ich było tutaj zatrzymać. Sama tego doswiadczam i trudno mi się uwolnic od takich mysli mimo upływu czasu (już prawie dwa lata!). Wiem jednak, że gdybym wtedy wiedziała, że mogę cos zrobić to na pewno bym to zrobiła. Al-ka ma pewnie rację, że w przypadku Maryny to było nieuniknione. Być może właśnie tak straciła wcześniej swój dom? Jej historia nie jest odosobniona. Tu na "Tęczowym Moście mozna znaleźć wiele podobnych- kiedy pies odchodzi za Teczowy Most właśnie wtedy, gdy wydaje się, że wreszcie znalazł swoje miejsce, swój dom, w którym bedzie zył długo i szczęsliwie. Ironia losu? przeznaczenie? To jednak na szczęscie już nie jest regułą. Pamiętam, że niedawno czytałam tu na dogomanii o niewidomym piesku, który najpierw uciekł ze swojego nowego domu; cudem został odnaleziony przez swoją poprzednią "tymczasową" opiekunkę, która wtedy postanowiła zatrzymac go u siebie juz na zawsze. Niestety "na zawsze" okazało sie na kilka dni: piesek, podobnie jak Maryna, wypadł przez balkon. Tylko, ze w tym przypadku to nie burza tylko nieostrozność była powodem tragedii. na szczęscie nikomu nie przyszło do głowy obwiniać opiekunki psa za ten wypadek. Quote
Agga Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 [FONT=Comic Sans MS]Dostałam wiadomość, że dzieją się tu przykre rzeczy. Jako, że jest to TM. Miejsce poświęcone pamięci naszym pupilom bardzo proszę o zachowanie kultury. Tutaj wspominamy naszych przyjaciół. Jak ktoś coś ma do kogoś to prosze to załatwiać w innym miejscu. Posty obrażające , agresywne zostały usunięte.[/FONT] Quote
emir Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 Jej życia nic ani nikt nie wróci a wszystkim ku pamięci i przestrodze na przyszłość: MYŚLEĆ MA CZŁOWIEK, A NIE PIES !!! EMIR Quote
zdrojka Posted July 23, 2008 Posted July 23, 2008 Boże, Tomku, trzymaj się jakoś... Przecież sam wiesz, że zrobiłeś wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo. Emir, na prawdę myślisz, że Tomek zostawiłby Marynię w takiej sytuacji, żeby mogła sobie zrobić krzywdę? To jest straszna tragedia, ale Tomek jest przecież na prawdę bardzo odpowiedzialnym opiekunem, tyle dobrego robi dla psów. To był po prostu nieszczęśliwy wypadek. Swoją drogą jak jej się się udało sforsować troje drzwi?!? Marynia ['] Quote
Basia i Barni Posted July 23, 2008 Posted July 23, 2008 BajkaB napisał(a):Właśnie wróciłam z lecznicy...:placz::placz::placz: Tomek zadzwonił do mnie około 21,30,był w szoku.Wyszadłe na 20 minut do ciotki na kolację.Ciotka mieszka w sąsiedniej klatce.Pozamykał wszystkie drzwi i okna.Maryna sforsowała 3 pary drzwi łącznie z balkonowymi i wyskoczyła przez balkon:placz::placz::placz:To był szok.Praktycznie Marynia nie miała szans..To było 3piętro starej kamienicy,tak jakby 5 nowego budownictwa.Dojechałam w strugach deszczu nic nie widząc,bo takiej nawałnicy dawno nie było.Bidulka jeszcze słabo oddychała.Popędziłam do kliniki,ale niestety nie przeżyła.Akurat dyżur miał nasz kochany dr.Dziak.Było mu straszliwie przykro,bo dopiero kilka dni temu oglądał Marynę.Powiedział,ze poszedł krwotok wewnętrzny i praktycznie była nie do uratowania.. Tomek wyje z rozpaczy,obwinia sie za wszystko,ale to naprawdę nie była jego wina.Wierzcie mi opiekował sie nią cudownie..Maryna panicznie bała sie burzy,ale kiedy Tomek wychodził burzy nie było.. Jest mi smutno i bardzo źle:placz::placz::placz: Maryniu,za Tęczowym Mostem nie ma burz,tylko słońce i radośc..I pewnie już spotkałaś wielkiego przyjaciela zwierząt Włodka,który zaprowadzi cię na najpiękniejsze spacery.. Marynie pewnie teraz głaszcze Włodziu twój mąż .... wierze w to :-( Quote
ANETTTA Posted July 24, 2008 Author Posted July 24, 2008 Tomek w tej chwili w klinice leczy swoje kolana ....zdrówka mu zyczymy ..:multi:. Quote
BajkaB Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 ANETTTA napisał(a):Tomek w tej chwili w klinice leczy swoje kolana ....zdrówka mu zyczymy ..:multi:. A leczy tylko dlatego,ze jest ktoś tak wspaniały jak Donvitow:modla: Tomek już jest po zabiegu.. Quote
Ulaa Posted July 25, 2008 Posted July 25, 2008 Niesamowite zakończenie historii psiaka. Przynajmniej ostatnie tygodnie życia spędziła godnie i szczęśliwie, bo w tym schronisku raczej nie miałaby tyle szczęścia. Ja także nie widzę niczyjej winy. Wypadek i tyle... Quote
ANETTTA Posted July 25, 2008 Author Posted July 25, 2008 tomek juz w domku .....teraz tylko zdrowia . Quote
ANETTTA Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 [quote name='Volt'] to juz miesiac :-(i pora zamknac watek .............ok ogolna nasza zgoda tak .. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.